Dlaczego boją się zdjąć krzyże w szkołach?

02.09.10, 16:28
Dzieciątka moje wróciły ze szkoły po pierwszym dniu nauki i opowiadają mi, że
na lekcjach toczą się dyskusje na temat tego, co wisi na ścianie. Nauczyciele
im mówią, że choć są katolikami, to uważają że krzyża w klasie być nie
powinno, bo szkoła jest świecka, bo znak religijny może naruszać uczucia
wyznawców innych religii, a tacy są w klasie, mogą też czuć się nieswojo osoby
obojętne religijnie. Dziwne, dwie różne szkoły, a ten sam temat wałkowano. Ale
nasuwa się pytanie: dlaczego krzyża nie zdejmą? Nie wiedzą, co z nim zrobić? Z
tego, co wiem, to zbędne dewocjonalia przyjmują parafie. Księża je palą, a
popiół wykorzystują podczas Środy popielcowej.
Niektórzy nauczyciele posuwają się jednak za daleko - tego nawet ja nie
pochwalam - i potrafią dzieciakom podać linki na Youtubie do antyklerykalnych,
prześmiewczych filmików. Oczywiście żarty z pani/pana od religii są na
porządku dziennym. Tak wyglądają poznańskie szkoły od kuchni. Jak się ma dobry
kontakt z dzieciątkami, to tak jakby się miało ukrytą kamerę w klasie.
    • Gość: bib Re: Dlaczego boją się zdjąć krzyże w szkołach? IP: *.icpnet.pl 02.09.10, 18:08
      ty jesteś w trakcie kuracji czy przed? kto w szkole dyskutuje o tym co wisi na ścianie???
      zajmij się poważnymi rzeczami, bo zaśmiecasz forum pierdołami
    • Gość: ateistka Re: Dlaczego boją się zdjąć krzyże w szkołach? IP: *.icpnet.pl 02.09.10, 18:41
      Coś mi się zdaje że to ty pierzesz mózgi swoim dzieciatką.Moje chodzily do
      różnych szkól ,gdzie zawsze krzyże wisiały i i nikomu to nie przeszkadzało.I
      wyrosły na judaistów.Zapisz je do medresy,jak ci krzyż przeszkadza.
      • kazek100 Re: Dlaczego boją się zdjąć krzyże w szkołach? 02.09.10, 19:17
        Ja przrz 15 lat uczyłem w szkole, w klasie, którą się opiekowałem krzyża nie było. Raz przyszedł
        woźny go przybić, nasłany przez katechetkę, ale mu podziękowalem serdecznie i powiedziałem, że
        chyba adresy pomylił.

        Przez 15 lat 1 (słownie - jedna) uczennica zapytała, dlaczego w klasie krzyża nie ma. Odpowiedzialem,
        że to dlatego, iż jestesmy w świeckiej szkole. Uczennica pokiwała głową ze zrozumieniem i lekcja
        potoczyła się dalej.

        I nikomu ten brak nie przeszkadzał. I w ogóle nikomu by nie przeszkadzal, gdyby nie grupka
        paranoików, którzy uwielbiają innym narzucać swoje zdanie i żyć na czyjś koszt (ja ateista utrzymuję
        katechetów).

        A co ciekawe - na własnych szyjach krzyzyków nie nosi prawie nikt (ja znam może jeden przypadek).
        Ale przestrzeń publiczna - o tak, tu robimy manifestacje. Specyficzne.
    • piter_wlkp Jeśli dożyję czasów gdy 03.09.10, 01:00
      krzyż na ścianie będzie największym problemem polskich szkół, to uznam to za wielki sukces polskiej
      edukacji. Nie obraź się ,ale wszystko wkazuje na to że Twoje dzieci wyrosną na durniów . Wzorowy
      ateista jeśli chce aby jego dziatki odniosły sukces życiowy, powinien przypilnować aby uczyły się
      języków , matematyki, fizyki itp, zamiast trwonić czas na coś w co i tak nie wierzą.
      Jeśli krzyż na ścianie narusza czyjeś uczucia , to co można powiedzieć o Twoich wypowiedziach na
      tym forum ?
      • kazek100 Re: Jeśli dożyję czasów gdy 03.09.10, 10:02
        Dokładnie o to chodzi. Ja już na tym forum wyliczałem kilkukrotnie - z oficjalnej siatki godzin
        ministerialnych - że uczniowie w szkołach mają więcej lekcji religii niż historii, więcej niż fizyki, więcej
        niż chemii, więcej niz biologii, więcej niż WOS i tylko odrobinę mniej (zależy jak liczyć) niż
        matematyki.

        A pytania typu "to juz nie ma innych problemów" to czysty populizm. Są. Ale to nie jest powód, by
        i z tym problem czegoś nie zrobic. Szczególnie że może pamieę, iż liczbę godzin z matematyki
        zmniejszano w podstawówkach własnie ze względu na wprowadzenie kolejnych lekcji religii. A sam
        symbol tej religii na ścianie? Niezależnośc światopoglądowa szkoły jest wartością samą w sobie.
        Chciałbyś, abym Twoje dzieci oceniał w kontekście tego, na kogo ja głosuję w wyborach, a na
        kogo Ty?
        • piter_wlkp Re: Jeśli dożyję czasów gdy 03.09.10, 15:18
          Mimo wszystko nie chce mi się wierzyć, aby wprowadzenie religii do szkół było powodem obniżenia
          poziomu nauczania. Zadziwiające że jedyne problemy szkolne dzieci George'a, rzekomo wynikają z
          obecności religii i krzyża. Albo rzeczywiście jego dzieci sa tak super uzdonione że juz innych
          problemów nie mają, albo niestety ich tata kieruje ich uwagę na sprawy, które racjonalny
          niewierzący człowiek powinien zignorować.
          Nie zamierzam spierać się z Tobą nt. liczby godzin poszczególnych przedmiotów, nie natrafiłem
          nigdy na takie zestawienia, ale jeśli masz pod ręką jakiś link do tychże wytycznych mninisterstwa ,
          to chętnie poczytam
          • l.george.l Re: Jeśli dożyję czasów gdy 03.09.10, 15:49
            Szkoła ma służyć nauce, a nie jakiejkolwiek ideologii. Neutralność
            światopoglądowa, apolityczność powinny być jej najwyższą wartością, by każdy bez
            wyjątku w murach szkoły czuł się dobrze i u siebie. Katecheza w murach szkoły to
            jakiś hiperabsurd
          • kazek100 Re: Jeśli dożyję czasów gdy 03.09.10, 15:52
            To nie jest ważne, czy Ty w to wierzysz.

            To, że ogranicono ilości lekcji z matematyki i języka polskiego w momencie wprowadzania religii do
            podstawówek to po prostu fakt który zna kazdy, kto pracował w oświacie albo żył w tamtych
            czasach i interesował się tematem. Podobnie jak pozostałe wyliczenia, które Ci przedstawiłem (wg
            których religii w szkołach jest więcej niż innych przedmiotów). Pomyśl o odwoływaniu lekcji z
            powodu mszy, rekolekcji etc. To się realnie przekłada na obniżanie poziomu edukacyjnego.

            Nie przeczytałem w wypowiedziach George że są to jedyne problemy edukacyjne jego dzieci.
            Czytałem narzekania Georga na wiele innych kwestii. Ale ta też jest bardzo poważna.

            Rozumiem, że Twoim zdaniem racjonalny ateista powinien z zapałem placić podatki na Kościół
            Katolicki, w tym na katechetów. Wybacz, ale to Ty jesteś zupełnie nieracjonalny.

            Tu się nie ma co spierać. Strona MEN, rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia
            12 lutego 2002 r. w sprawie ramowych planów nauczania.

            W googlach znalazłbyś to sam w dwie sekundy. Wychodzi, że po prostu nie chcesz znac prawdy.
          • piter_wlkp Do Kazka i George'a 04.09.10, 17:16
            Uff , jak dobrze że z rozpędu Kazek nie nazwał mnie oszalałym ideolo ;)
            Bez wycieczek osobistych, przejdę do rzeczy.

            1)Moje podejście do religii w szkole : nie jestem jej przeciwnikiem, aczkolwiek uważam że byłoby
            lepiej gdyby była ona obecna w formie gościnnej i bez przymusu liczenia jej do średniej ocen. Poza
            tym uważam że pensje katechetom powinien opłacić Kościół a nie MEN, bo tego wymaga zwykła
            uczciwość. Tak więc rozumiem frustracje moich Szanownych Dyskutantów.

            2) Religia a jej wpływ na poziom nauczania
            Pozwolę sobie powątpiewać czy jej obcność wpłynęła na obniżenie poziomu nauczania. Moje
            dziecko jeszcze nie jest w wieku szkolnym, więc odwołam się do swoich doświadczeń, a
            przeszedłem wszystkie etapy w polskim systemie edukacji. Obojętnie jakie czasy, zawsze w
            programach szkolnych znajdą się jakieś przedmioty, których się nie lubi lub uważa się je za stratę
            czasu. Prawdziwym problemem polskich szkół są przeciążone programy kładące nacisk na naukę
            poprzez zapamiętywanie, oraz niedoinwestowanie kadr nauczycielskich, które sprawia że ludzie
            którzy mogliby być uzodolnionymi nauczycielami, prędzej wybiorą pracę w jakimś prywatnym
            biznesie, a dobry nauczyciel w państwowej szkole, to naprawdę rzadki okaz. Gdyby było inaczej, to
            nie istniał by tak rozbudowany system prywatnych korepetycji. Tak więc nie uważam, aby to krzyż
            wiszący w sali lekcyjnej stanowił utrudnienie w zdobywaniu wiedzy.
            Również nie jestem pewien czy przy tak przestarzałych metodach nauczania, dołożenie kolejnych
            godzin lekcyjnych z wybranych przedmiotów, przełoży się na jakiś realny wynik. Podobnie jak
            zwiększenie ilości religii w szkołach wcale nie musi sprawić, że ludzie staną się bardziej religijni.

            To tyle , owocnych przemyśleń życzę ...
            • kazek100 Re: Do Kazka i George'a 07.09.10, 18:37
              Ależ bracie, ja jestem bardzo spolegliwą jednostką (spolegliwy - termin ukuty przez T. Kotarbińskiego, którego nazwisko katoliccy aktywiści próbowali usunąć z historii Uniwerytetu Warszawskiego). Ale mogę się irytować, gdy retorycznie zadajesz pytania, na które wygooglać sobie można odpowiedź w pół minuty.

              Tylko at.2, bo co do jedynki to raczej sie zgadzamy.
              Nie ma oczywiście jednej przyczyny, ktora podnosiłaby albo obniżała poziom edukacji. To tylko Kosciół mógł być tak szalony ideologicznie, by twierdzić, że dzięki wprowadzeniu religii do szkół automatycznie poprawi się w nich sytuacja wychowawcza, zresztą któryś z hierarchów powtarzał ostatnio te brednie. W szkole obniżenie poziomu albo jego poprawa to zawsze kompleks przyczyn.

              Niemniej to, że uczniowie mają więcej lekcji religii, niż historii, WOSu, fizyki, chemii i biologii i wlaściwie tyle samo, co matematyki (jeżeli doliczyć dodatkowe przygotowania do bierzmowania, komunii, rekolekcje, msze w czasie lekcji etc) jest po prostu moim skromnym zdaniem szczytem absurdu i myślę, że jest możliwe tylko dzięki temu, iż niewiewielu rodzicow zdaje sobie z tych wyliczeń sprawę. Dlatego powtarzam to na forum.

              Sam wiszący krzyż oczywiście nie ma żadnego wpływu (również pozytywnego, o czym zdawali sie bredzić hierarchowie) na poziom edukacji. On psuje co innego - niezależność światopoglądową szkoły, która jest wartością samą w sobie. Nie wiemy, kto będzie ministrem edukacji za lat 5, za lat 10 czy za lat 25, więc dla naszego wspólnego bezpieczeństwa - nas ateistów, katolików, agnostyków czy hinduistów - lepiej żeby szkoła była światopoglądowo wolna.
Pełna wersja