renepoznan
13.11.10, 12:53
Jak się przegląda listy osób aktywnie popierających stowarzyszenie "My Poznaniacy" to zadziwia nadreprezentacja lewej strony sceny politycznej. Inni są tam raczej tam kwiatkiem do kożucha.
Jak na stowarzyszenie przedstawiające się jako zrzeszające głównie aktywistów lokalnych jest to trochę zadziwiające.
O tym, kto głównie pisuje i popiera to stowarzyszenie w GW ale nie tylko, mówić nie trzeba.
Inicjatywy "My Poznaniaków" są bardzo nośne medialnie ale to jest takie mydło dla ludzi, którzy chcą ale nie bardzo wiedzą co chcą.
Dlatego sprzeda im się wszystko.
Chcą ścieżek rowerowych - obiecamy,.
Chcą chodnika do kościoła - też obiecamy.
Chcą mieszkać w zieleni - też obiecamy
A co im szkodzi. Obiecać można.
Może poza bezkrytycznym poparciem Rozbratu. Mało atrakcyjnym dla Poznańczyków.
Przepraszam. Inicjatywy lokalne to bezcenna rzecz ale jeśli one zadziwiają swoją jednostronnością polityczną i populistycznymi hasełkami to można zacząć nabierać wątpliwości co do ich charakteru.
Zauważcie - nawet nasz forumowy Włodek, który starał się tu wszczynać dość interesujące dyskusje w sumie prezentował nijakie stanowisko a jego kontrargumenty dotyczące rozwoju sieci dróg podparte były lewacką demagogią - ludzie powinni zrównać w dół i nie rozbijać się samochodami. Powinni zależeć od łaskawej opieki władzy - no ewentualnie mogą sobie rowerkiem pojechać.
Czyżby "My Poznaniacy" byli tajna bronią lewicy usiłującej pod pretekstem inicjatywy lokalnej urwać swój kawałek tortu?
Ja niczego nie przesądzam. Po prostu obserwacja kampanii wyborczej to pytanie mi nasunęła. Czy się mylę?