Kto tak dziwnie ponumerował perony?

23.11.10, 15:22
Nie dziwił Was nigdy sposób, w jaki ktoś kiedyś ponumerował perony na dworcu PKP? Jechałem ostatnio w przedziale z dziewczyną, która komuś przez telefon relacjonowała wrażenia z przesiadki w Poznaniu. Słów, jakich użyła na określenie tej niezwykłej rozbieżnej numeracji nie da się tu przytoczyć. Może przy okazji remontu dworca PKP dałoby się normalnie ponumerować perony?
    • kiks4 Re: Kto tak dziwnie ponumerował perony? 23.11.10, 20:27
      Nie narzekaj George! Było już gorzej. Z jakichś (ideologicznych ?) powodów perony poznańskiego dworca głównego były oznakowane lireami: A, B. C...
      Przy fatalnej jakości ówczesnego systemu nagłośnienia oraz jeszcze gorszej dykcji dyżurnych ruchu nikt nie wiedział czy pociąg odjedzie z perony E czy De. A Może Be lub eF?
      Nie pamiętam, kiedy nastąpiła zmiana, sądzę, że gdzieś w latach 60-tych...
      A ideologia nie ominęła także oznaczeń wagonów. Przed wojną było bodaj 5 klas wagonów osobowych. W piątej klasie podobno wysiadano i pchano wagony, gdy było pod górkę.
      Po wojnie, w ramach walki z przywilejami dla arystokracji zlikwidowano klasę I. I mieliśmy wagony klasy II i III. Dwie najniższe klasy także zlikwidowano, co nie znaczyło że poprawiono standard.
      Tez nie pamiętam, kiedy przemianowano kategorie wagonów osobowych na I i II ??
      • l.george.l Re: Kto tak dziwnie ponumerował perony? 23.11.10, 20:50
        Nie narzekam. Gdyby nie reakcja współpasażerki pewnie nie zwróciłbym uwagi na ten ewidentny idiotyzm, ale skoro obcy biegają w tunelu z obłędem w oczach w poszukiwaniu peronu, to może warto coś z tym zrobić.
      • kiks4 Jak się drzewiej podróżowało 23.11.10, 20:58
        Post Georga odświeżył w mojej pamięci wspomnienia z podróży kolejowych w latach 40 i 50-tych. Oczywiście jedynym środkiem pociągowym były parowozy, te zaś potrzebowały węgla i wody. Więc pomimo, że ciągnęły za sobą tender z zapasami tych materiałów to jednak co kilka godzin albo zmieniano parowóz albo uzupełniano zapasy. Na każdej większej stacji był charakterystyczny nalewak w kształcie (sorry !) szubienicy z którego po odkręceniu zaworu z dużym szwungiem lała się woda do tendra. Z tych czasów do dziś pozostały na wielu stacjach charakterystyczne wieże ciśnień zapewniające właściwy dopływ wody.
        Operacja zajmowała sporo czasu, postój nieraz trwał nawet i pół godziny więc pasażerowie szli do dworcowej restauracji kupić coś do picia czy jedzenia. Trzeba pamiętać, że w pociągach, nawet jadących przez całą Polskę ponad 20 godzin nie było bufetów o wagonach restauracyjnych nie wspominając.
        Kilka minut przed odjazdem konduktorzy "paszczą" informowali o planowanym odjeździe zachęcając pasażerów do wsiadania. Mimo tego zdarzały się przypadki, że ktoś zostawał na dworcu w kapciach, bez bagażu i ciepłej odzieży.
        Jazda nocą dostarczała dodatkowych emocji. W czasie dosypywania węgla z komina lokomotywy sypały się malowniczo iskry, tworzące pióropusz nad całym składem. Nie było człowieka, który wychylając się przez okno dla podziwiania widowiska nie zaliczyłby wpadnięcia ostrego ziarenka popiołu do oka. Myślę, że przy udzielaniu pierwszej pomocy poszkodowanym dochodziło nieraz do zawierania znajomości między osobami płci przeciwnych, skutkujących trwalszymi związkami, czemu sprzyjało słabe oświetlenie wagonu, nudna i długa podróż. MP3-jek ani laptopów jeszcze wtedy nie było a i czytac było trudno w niedoświetlonym przedziale.
        Przed zapadnięciem zmroku przez wagony przechodził pan konduktor i zapalał lampy. Oświetlenia elektrycznego jeszcze nie było, każdy wagon miał pod pudłem zbiornik na gaz i w każdym przedziale oddzielnie trzeba było zapalić lampę gazową. Trudno jednak mówić, żeby dawała jasne światło.
        Ogrzewania w większości wagonów nie było albo nie działało. Było oczywistym, że wybierając się w podróż zimową porą należało się ciepło ubrać. I nikogo to nie dziwiło.
        Jednak oddając sprawiedliwość trzeba dodać- czego oczywiście nie pamiętam, tylko czytałem- że przed wojną jeździł z Poznania do Warszawy luksusowy skład motorowy, Luxtorpeda przejeżdżająca trasę w 3 godziny, czyli nieco szybciej, niż ekspresy lat 90-tych którym ta trasa zajmowała (teoretycznie ) 3 godziny i 5 minut.
        • Gość: Do kiksa Re: Jak się drzewiej podróżowało IP: *.versanet.de 23.11.10, 21:36
          Nalezaloby jeszcze cos dodac o POciagach towarowych Kiksie.Na koncu skladu jechal w budce tzw.hamulcowy i pilnowal czy aby jeszcze jedzie z calym skladem.Oswietlenie skladu bylo na karbid i owy hamulcowy pucowal klosze z sadzy co jakis czas.Mial takze na wyposazeniu kliny i petardy,ktore ukladal na torach PO rozerwaniu sie skladu,aby nastepny nie najechal na niego.Opowiadal mi to Sp.znajomy,ktory POtrafil nawet byc dwa tydnie na sluzbie i pucowac klosze bez zawijania POd rodzinna nastawnie.To musialo byc klawe,zwlaszcza zima a i pewnie POlowice byly w 7 niebie.Gwizdam POzdrowieniowo !
          • Gość: chwd jaruzleskiemu Gadu gadu a Jaruzelski honorowy czlowiek Wyborczej IP: 95.108.3.* 23.11.10, 22:28
            zapie... na posiedzenie RBN. Do sadu ten renegat doczlapac sie nie moze. Ale pod reke z zaproszona pijana swinia co to schlana tanczyala na grobach idzie do Zezola od kotylionow. Co to za "akcje ratunkowa" odznaczyl ruskich spieaczy.

            13 grudnia blisko...co sie stalo z tym krajem. Zdrajcy i szmaty przejley stery. Renegaci laza po palacach a w palacu sami zdrajcy.
          • kiks4 Re: Jak się drzewiej podróżowało 24.11.10, 11:52
            Odgwizduję !
            Rzeczywiście w składach towarowych był taki wynalazek, co to się nazywał brankard czyli wagon towarowy przystosowany do przewozu drużyny. Często zamiast wagonu była to prostu budka na jedna osobę przyczepiona do wagonu towarowego.
            Z ta tematyką wiąże się wspomnienie z dzieciństwa: rodzice po zakończeniu działań wojennych przenieśli się z powrotem do Wielkopolski. Wielkiego dobytku nie mieli ale jakieś łózka, szafy i skrzynie. No i drobna zwierzyna, która pozwoliła przeżyć okupację: kury, króliki. Jedyny sposób na przewiezienie tego majdanu to było wynajęcie wagonu towarowego. No ażeby po drodze nic nie zginęło to Matka z dzieciakami ( czyli mną i bratem) do tego wynalazku się załadowała i coś ze dwa tygodnie jechała- bo wagon był doczepiany do składów jak się udało. Najczęściej stał na bocznicach. Mama miała prymus naftowy, zapas jedzenia i jakoś dojechaliśmy. Ale takie rzeczy się pamięta na całe życie. Który z dzisiejszych dzieciaków może się pochwalić taką przygodą?
            Z kolejarskim pozdrowieniem!
            • kiks4 Re: Jak się drzewiej podróżowało 24.11.10, 11:57
              Kolejarskie język fachowy:
              - Wagon spioneś?
              - Spionem!
              - Lampe wnioneś?
              - Wzionem
              - No zygnał!
              - Odjazd!

              Ta wymiana słów nadaje się także podczas picia wódki! Proszę spróbować
              • kiks4 Re: Jak się drzewiej podróżowało 24.11.10, 12:00
                W przedostatnim wersie dialogu zakradł się błąd i ktos odzywający się w ten sposób do kolejarza mógłby nie zostać zrozumiany. Powinno być
                - No to zygnoł!:
            • Gość: Do kiksa Re: Jak się drzewiej podróżowało IP: *.versanet.de 24.11.10, 13:45
              Gwara super ! Natomiast co do brankardu,to musze POstawic semafor na stoj ! Jezeli dobrze sobie przypominam z jego opowiesci wynikalo,ze cos takiego bylo zaraz za tenderem,natomiast to co opisalem bylo budka w ostatnim wagonie ala wychodek z serduszkiem.Z polskiego POwiedzenia wynika,ze kolejarz i lesnik to .... nie rzemieslnik !Z nim bylo zupelnie inaczej,POniewaz wszystko naprawil,oprocz samolotu i zegarka,bo mu sie graby trzesly.Dawal POnoc rowno,literek samogony byl na POrzadku dziennym i smigal na sluzbe.POjemniejszy niz maly tenderek w ruskim rozstawie ! Dosc szybko awansowal i doczekal sie emerytury jalo dyzurny dysponujacy na Lodzi Kaliska.Szkoda,ze sie nie urodziles w czasie tej eskapady do Pyrlandowa,bo bylaby by pewnie teraz darmowka !Ale masz co wspominac i nikt Ci tego nie odbierze.Trzy gwizdki i trzym sie PO kolejarsku !
Inne wątki na temat:
Pełna wersja