Skok z okna był wypadkiem przy pracy?

17.02.11, 15:57
Wydaje mi się, że jest całkiem spora szansa, aby ta pani dostała jednak rentę. Z jednej strony patrząc szkoda człowieka, nie zazdroszczę sytuacji.

Ale z drugiej - życie to nie tylko praca. Naprawdę warto było rzucać się z okna, tylko dlatego że coś idzie nie po naszej myśli? Zawsze można odejść i znaleźć inną pracę. Teraz to pewnie będzie spory problem, ale wtedy - dlaczego nie?
    • l.george.l Skok z okna był wypadkiem przy pracy? 17.02.11, 15:58
      Kontaktowałem się ostatnio z błękitną linią i nie zaobserwowałem, by pracownicy tepsy byli zestresowani. Byłem wręcz zszokowany uprzejmością, profesjonalizmem i szybkością działania. Rozmawiałem w sumie z trzema osobami, do tego jeszcze przychodziły smsy z informacjami o bieżącym etapie załatwiania sprawy. Obsługa wywierała jak najlepsze wrażenie, były to osoby kompetentne, sposób prowadzenia rozmowy świadczył o inteligencji i wielkiej chęci zadowolenia mnie. Gdyby ktoś urzędników z Miasta tak wyćwiczył... oj, przydałoby się szkolenie.
    • siodmykrasnoludek Skok z okna był wypadkiem przy pracy? 17.02.11, 16:05
      To jest prawda, kiedyśpracowałam w TP SA (dobre 7 lat temu), też na obsłudze klienta, jako pracownik tymczasowy. Czułam się jak śmieć - nie tylko dlatego, że po drugiej stronie słuchawki spotykałam czasami gburów i chamów, ale przede wszystkim dlatego, że tam wszyscy najniższego szczebla byli traktowani jak śmieci. Błękitna Linia to dno, chyba najgorszy system obsługi klienta. Pracownicy są szkoleni? ja pamiętam szkolenie 3 dniowe ( 7 lat minęło to już mogę mówić), na którym NIE uczono nas procedur, tylko jak mówić jak najszybciej na jednym wdechu. Procedury poznałam, gdy usiadłam przy telefonie i miałam dzwonić. A że byłam nowa, to tego samego dnia wzięto mnie na ocenę i kierowniczka mi uświadomiła, że nie interesuje ich moje zrozumienie, tylko to, że mam dukać ich formułki i albo zdobywać informacje (czyli postraszyć dłużnika) albo wcisnąć plan/pakiet. Miałam potem taką schize, że gdy odbierałam później telefon przez dobry rok mowiłam: dzień dobry, nazywam sie XY, dzwonię w imieniu ... czy mogę rozmawiać z...
      Mam nadzieję, że nie będę musiała pracować na infolinii juz nigdy.

      Nie dziwi mnie też, że p. Bernadetta była w stresie. Miała najpierw stabilną, spokojną pracę a potem wrzucona w taki kocioł. I moim zdaniem jest to wystawienie na ciągły stres, ja pamiętam jak wychodziłam stamtad z ulgą. I zjechanym głosem :/

      wiem, że nie zmieni to podejścia TP SA, bo to jest moloch a moloch ma w d**ie pionki. Tyle, że to te pionki nakręcają wszystko. Pamiętam o tym teraz, gdy wydzwaniają do mnie z infolinii - rozmawiam grzecznie ale stanowczo. Kiedy ja byłam po tej drugiej stronie najbardziej wkurzało mnie to, żeprzede mną jeszcze 300 numerów do obdzwonienia a ktoś zostawia sluchawkęna 10 minut bo idzie do kuchni coś sprawdzić. Lepiej się rozłączyć wtedy, bo z czasu też się jest rozliczanym na ocenie.

      uff, ale mi zeszło. Trzymam kciuki za p. Bernadettę.
      • Gość: PanMarcepan Re: Skok z okna był wypadkiem przy pracy? IP: *.adsl2.static.versatel.nl 17.02.11, 21:09
        Hehe. Pamietam jak kumpel zamawial jedzenie przez tel (tez pracowal w tpsa na telefonach).. .wygladalo to mniejwiecej tak:
        "Dzień dobry, nazywam sie XY, dzwonię w imieniu Teleko... tzn pizze chcialem zamowi" :D

        Sam pracowalem w tpsie 7 lat temu... i wtedy dla studenta to byla fajna ale teraz to sobie nie wyobrazam tam pracy, zwlaszcza na blekitnej lini. Dla kogos po 30tce to musi byc masakra, tez bym pewnie sie zalamal :(
    • Gość: marek Re: Skok z okna był wypadkiem przy pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.11, 08:56
      Nie sądzę aby można to było zakwalifikować jako wypadek w pracy. Owszem, dramatyczny krok został spowodowany sytuacją w jakiej postawił ją pracodawca i miał miejsce w miejscu pracy. Ale wypadek to rzecz nieprzewidywalna i niezamierzona, a wtym przypadku mamy do czynienia z działaniem przemyślanym choć niewątpliwie podjętym pod wpływem emocji. Gdyby przełożony kazał jej np.myć okno z którego wypadła to byłaby szansa.A tak to raczej naciągana argumentacja.
    • czerwonylech Skok z okna był wypadkiem przy pracy? 18.02.11, 13:53
      Nie bez powodu mówi się "dziki kapitalizm",a ja dodam,że zdziczały,bez ochrony człowieka pracy. A jesli ktoś chciałby udowodnić,ze kobieta wyskoczyła z 3 pietra,by zyskac korzyść materialną,to ów ktoś byłby idiotą. Samobójstwa w kapitaliźmie,to osobny problem społeczny. ale rządy mają to gdzieś.Liczy się zysk. Człowiek został odczłowieczony. Stał się materiałem roboczym. Dlaczego np pan Napieralski nie używa słów "człowiek pracy"? Bo wie,ze w jego kapitalistycznej lewicy (co to jest?!) czegoś takiego juz nie ma.
    • boobooo Kobiecie sie nic nie nalezy 18.02.11, 21:53
      Wyskoczyla bo nie radizla sobie z praca. To bzdura sadzic teraz pracodawce. Zreszta czego tu sie spodziewac po kobiecie z takim imieniem :)
Pełna wersja