plendz
11.03.11, 23:51
Ogólnie: budowa gett, enklaw i "przestrzeni" wykluczających jest błędem. Nie mówię tylko o ludziach nieporadnych życiowo, czy tzw. marginesie społecznym, ale też o grupach kulturowych, czy wyznaniowych. Izolacja, poczucie wykluczenia, czy "odmieńczości" rodzi nowe frustracje i utrudnia integrację społeczną.
Jeśli naprawdę konieczna jest "sankcja karna" w postaci kontenerów bo nie chce się nam stosować bardziej kreatywnych metod oddziaływania socjalnego (ponoć zbyt kosztowne), to nie powinno się budować z nich osiedla, gdzie ludzie w podobnej sytuacji zostaliby pozostawieni sami sobie. Przecież dorastająca a takich warunkach młodzież i uzależnieni dorośli dadzą popalić nie tylko sobie, choć życie w takiej patologii stoworzy patologiczne, kryminogenne relacje wewnętrzne w takiej grupie - lecz też uprzykrzą życie okolicznym mieszkańcom. Lepiej byłoby postawić pojedyńcze domki w miejscach, gdzie tacy ludzie nie byliby zupełnie oderwani od życia społecznego, żeby mieć motywację aby się wyrwać oraz dostęp do normalnego otoczenia. Po kilka w każdej dzielnicy. Możnaby też zróżnicować tego rodzaju budyneczki, tak aby niektóre stanowiły prawdziwe mieszkania socjalne, a nie tylko "kosze na odpadki" - w zależności od przyczyn złej sytuacji i rokowań co do poprawy.
W skrócie - bez racjonalnego programu pracy socjalnej z potencjalnymi mieszkańcami, samo stawianie kontenerów nie ma najmniejszego sensu. W takiej grupie "stężenie" złych zjawisk będzie tylko bardziej widoczne, a poroblem nie zostanie rozwiązany. Nie można tylko karać, trzeba też motywować i nagradzać. To zdaje się podstawy resocjalizacji???