Kobieta walczy o życie po zjedzeniu skażonego o...

26.05.11, 21:14
czy ja dobrze przeczytałam - z ekologicznych upraw??????
    • lili_marleen Re: Kobieta walczy o życie po zjedzeniu skażonego 27.05.11, 07:44
      taja11 napisała:

      > czy ja dobrze przeczytałam - z ekologicznych upraw??????

      To prawdopodobnie błąd w sztuce lub niedbalstwo. Do upraw ekologicznych stosuje się wyłącznie nawozy naturalne ( obornik, gnojowica, kompost i ich pochodne). W przypadku warzyw trzeba te nawozy zastosować co najmniej sezon przed ich posadzeniem czy posianiem by zdążyły się odpowiednio rozłożyć w podłożu i w pierwotnej niezmienionej formie nie zostały przyswojone przez rośliny. Jeżeli się zastosuje obornik wczesną wiosną zamiast jesienią to takie warzywa jak ogórek "wciągną" wraz z wodą ten nawóz zanim zdąży się on rozłożyć na czynniki pierwsze ( proste związki azotu, fosforu i potasu) i może być z tego kłopot jak w opisanym przypadku. Dotyczy to obornika surowego. Obornik przetworzony - odpowiednio przekompostowany, potraktowany temperaturą min 200 st.C w specjalnych piecach oraz zgranulowany - jest bezpieczny. Tyle, że jest on kilkakrotnie droższy od tego pierwotnego "prosto od krowy". Ktoś chciał oszczędzić, albo się na tym nie znał.
      • Gość: Do Lili Re: Kobieta walczy o życie po zjedzeniu skażonego IP: *.pools.arcor-ip.net 27.05.11, 07:57
        Lilus masz racje ! Kiedys,kiedy jeszcze nie bylo tej calej chemii w glebie to bylo az milo wachac zapachy mahoniowe z ceramika !Teraz trzeba siedziec z klamerka na sznupie lub maska p.gazowa na tronie ! Hihi :-)))
    • forumowiecgwna Re: Kobieta walczy o życie po zjedzeniu skażonego 27.05.11, 08:08
      Oprocz tego ze sam zaczynam sie powaznie obawiac tych ogorkow i od opisywanego przypadku wstrzymam sie z ich spozyciem, to juz wczoraj widzialem setke inteligentnych komentarzy typu "jedzenie z Biedronki", "ogorek po zlotowke", itp itd (choc akurat w tym okresie roku ogorki zaczynaja byc po prostu tansze)...

      Abstrahujac od powodow, o ktorych, jak znam niemcow, na pewno wszystkiego sie dowiemy, to jest to pewnego rodzaju podsumowanie wspolczesnego rolnictwa i totalne wysmianie calej tej nadmuchanej szczegolnie wsrod miastowych "inteligentek" banki "ekologicznych warzyw". Takie one sa wlasnie ekologiczne ze kazdy rolnik moze sobie wladowac do ziemi co mu sie tylko podoba i nikt tego ani nie kontroluje ani nie mierzy. Gdyby te ogorki trafily do Polski a nie do DE to ludzie by po prostu umierali zakazeni "czyms" - i pewnie nikt by sie do konca nie dowiedzial czym. Na szczescie ten rynek w PL jest jeszcze zbyt slaby i to nas juz po raz drugi w przeciagu roku uchronilo przed takimi numerami "ekologicznych" wyrobnikow.

      Pomyslcie tylko co wyczynia sie na polskich plantacjach ;)
      • lili_marleen Re: Kobieta walczy o życie po zjedzeniu skażonego 27.05.11, 10:55
        Obecne odmiany warzyw czy owoców, które chcemy by były słodkie, szybko dojrzewały i osiagały dorodne rozmiary niestety nie mogą już obyć się bez chemii. Coś za cos - albo jemy łykowaty drobny szabelek, małe "parchate" kwaśne jabłka i rachityczną mało słodką robaczywą marchewkę albo godzimy się na chemizację w rolnictwie. Nie da się wyprodukować "nierobaczywej" pietruszki czy selera bez chemicznego zaprawienia wcześniej nasion. Nie mozna uzyskać zdrowych słodkich truskawek albo śliwek czy czereśni bez robaka bez pryskania ich preparatami insekto- czy grzybobójczymi i odpowiedniego przygotowania gleby czy podłoża nawozami.

        Cała zabawa polega na tym by stosować te niezbedne dodatki z umiarem. My jak zachorujemy to też aplikujemy sobie chemię. Te wszystkie antybiotyki, paracetamole, syropy na gardło to sztuczne związki chemiczne. Jednak tabletek na ból gardła, mimo, że są słodkie nie używamy jak cukierków tylko wtedy gdy ich autentycznie potrzebujemy.To samo powinno się dziać w rolnictwie.
    • kiks4 Re: Kobieta walczy o życie po zjedzeniu skażonego 27.05.11, 12:19
      taja11 napisała:

      > czy ja dobrze przeczytałam - z ekologicznych upraw??????

      Dobrze! Ekologicznie- to słowo jest obecnie używane w tysiącu znaczeń a często nadużywane. Paradoksalnie- ale w opisywanym przypadku ekologicznie to nie znaczy zdrowo.
      Trzeba pamiętać, że niektóre warzywa mają cześć jadalną pod ziemią a niektóre- nad. Ja już wybiłem (słowną perswazją) mojej żonie robienie soczków z marchewki. Surowy soczek z korzenia, który rósł w g..nie to nie jest najlepszy pomysł. I były już przypadki- także w Polsce- śmierci małych dzieci po spożyciu "świeżego" soczku. Buraczki, ziemniaki już mnie nie przerażają, bo są poddane obróbce termicznej. Rzodkiewkę lubię więc jem ze świadomością ryzyka, choć przypuszczam, że żaden ogrodnik nie produkuje jej na świeżo wynawożonej ziemi z obawy przed zarobaczeniem i purchowaceniem.
      Ze zgrozą oglądam także w TV ogromne baseny w ciepłą wodą, w których rosną hydroponiczne sałaty. Taki basen to istny bioreaktor, w którym bez przeszkód rozwija się cale spektrum żywych mikroorganizmów.
      Pomyślmy o tym, zanim weźmiemy do ust surowe warzywko
Pełna wersja