etykieta.zastepcza
30.05.11, 10:29
Niestety w tego typu konfrontacjach przewagę ma "klient" zgodnie z powiedzeniem, że "ma zawsze rację". Otóż po raz kolejny nie można się z tym zgodzić.
Mamy tu pewnego rodzaju wojnę charakterów - kontrolerzy muszą znać zachowania pasażerów i umieć je właściwie oceniać, natomiast pasażerowie to nie są biedne niewiniątka i też przecież będą walczyć o swoje.
W tym całym incydencie obie strony mają też swoje grzeszki na sumieniu - kontrolerzy bywają nadgorliwi, ale też charakter ich pracy wymaga zdecydowania i sporej odporności na nie rzadką w końcu napastliwość lub wręcz agresję "klientów" czyli pasażerów. I to jest ta druga strona... oto jawi nam się zbolała emerytka, biedna, zwyzywana przez strasznego kontrolera... (ciekawe, że orientuje się, że jest monitoring w tramwajach). Przychylam się jednak do zdania pana Hajdera, który słusznie wskazuje cały wachlarz zachowań pasażerów mających na celu nie skasowanie biletu, a więc: celebracja szukania i zajmowania miejsca, celebracja wyciągania portfela, celebracja gmerania w nim w celu poszukania biletu, a następnie wysiadka z tramwaju bez skasowania, ale z zaliczonym przejazdem. Nie myślcie drodzy państwo o "biednych emerytach"... o nie, pozory mylą. Na wierzchu widać starszą panią/pana, ale w głębi są to cwane bestie, które dobrze wiedzą, co chcą osiągnąć, również w tramwajach wykazując się choćby osławionym sprintem przez tramwaj do wolnego miejsca. Do tego dodać trzeba dość powszechną agresję werbalną tych osobników, ale też rozpychanie się, deptanie po stopach, sapanie, pierdzenie (sic!)... taaak, to wszystko ci biedni emeryci.
A uzupełnieniem niech będzie ostrzeżenie przed złodziejami na bazarach typu Pl. Wielkopolski - nie kradną młodzi cwani, a właśnie starzy cwani... bo zwykle złodziejem jest ta sprawiająca wrażenie miłej starsza pani stojąca za tobą w kolejce po warzywa - zauważy portfel na wierzchu torby i buchnie go prędzej, niż ty zdążysz pomyśleć o truskawkach.