Na wózku do Opery, czyli kultura za wysoka

02.06.11, 12:45
Nie popadajmy w paranoję. Z jednej strony szkoda, że na wózku nie jest łatwo, ale budynek został wzniesiony sto lat temu, można powiedzieć przez wroga. A za krawężniki na 27 Grudnia dyrektor opery już na pewno nie odpowiada.

Poza tym nie tylko ludzie na wózkach mają ciężko. Są melomani, którzy mają problemy z chodzeniem ale poruszają się o własnych siłach. Są osoby z lękiem przestrzeni, dla których każde schody są problemem. Niektórzy mają słaby wzrok, inni nawet słuch, choć głusi nie są, a może i prawie są, ale to tylko wada ucha środkowego, a nie nerwu słuchowego, zatem mogliby się domagać implantu na koszt opery. Dość!

Każdy ze swoimi problemami radzi sobie na tyle, na ile się da i na ile chce. A ponieważ nikt nie jest doskonały, nie można swoją ułomnością obciążać całego świata.
    • Gość: es Re: Na wózku do Opery, czyli kultura za wysoka IP: *.tbcn.telia.com 02.06.11, 13:58
      Amen! Najlepiej powystrzelac wszystkich ktorzy nie sa zdrowymi, bialymi mezczyznami w wieku pomiedzy 29 a 44. Do piachu z reszta. Baby po urodzeniu dziecka utopic, dzieci do rezerwatu, wybrac gatunek prima do rozmanaznia, reszte jw. I moze zostaniesz krolem.
      Milego popoludnia.
    • Gość: as Re: Na wózku do Opery, czyli kultura za wysoka IP: 78.133.248.* 02.06.11, 16:25
      Nie wierzę, że można tak myślęć.
    • Gość: S. Mankiewicz A propos artykułu i w odpowiedzi na lukaska73 IP: *.echostar.pl 02.06.11, 18:07
      Proponuję lukasku wsiąść na wózek zapłacić za cały bilet i iśc do kina w pierwszym rzędzie a na pewno będziesz oglądać komfortowo mimo że zapłaciłeś za bilet. Skoro płacę za bilet tyle samo a sala jest prawie pusta powinienem mieć takie samo prawo wyboru miejsca jak każdy inny czyli choćby rząd bo wiadomo że nikt na dolnych rzędach siedzieć nie chce (szczególnie gdy jest to film z napisami.)

      Aha i jeszcze jedno słowo do Pani dziennikarki. Proszę cytować dokładnie a nie ogólnikowo. Nigdy nie mówiłem że cinema city jest ok. Chyba że byłe kinepolis z uwagi na przejęcie też traktujemy jako cinema city. mówię o tym gdyż jedyne kina ok to kinepolis (daleko od ekranu lub wejście w połowie sali) i IMAX natomiast kino cinema city w plazie mimo że na przeciwko mego bloku jest skandaliczne i nie da się oglądać. podobnie jest z multikinem.

      Uważam ze skoro płacę za bilet to się należy a jeśli nie trymają standardu to niech obniżą ceny. Jakoś w IMAX dało się zrobić windę i miejsca w ostatnich rzędach więc da się zaprojektowac kino przyjazne dla niepełnosprawnych tylko trzbe chcieć na to robić na etapie budoey.

      Podobnie jest z dostosowaniem dla głuchych gdzie kina i teatry mogą stosować tzw. Pętle induktofoniczne które wzmacniają sygnał dla aparatów słuchowych i urządzenia te są dotowane więc kino czy teatr nie ponosi kosztów. Niestety z tego co wiem tylko kino Rialto się odważyło to wprowadzić a kiedy zapytałem o to Panią menager w plazie to spytała co to jest (w "nowoczesnym" kinie 3D z ówczesnym największym ekranem panoramicznym w polsce).

      Takie są realia że się ludziom nie chce myśleć i wolą komuś utrudnić życie. Wszystkie obiekty powinny być testowane przez grono osób niepełnosprawnych które powinno wydawać opinię i bez tej pozytywnej opinii obiekt nie powinien być oddany do użytku. (Tak jest między innymi w USA)
      • lukask73 Re: A propos artykułu i w odpowiedzi na lukaska73 03.06.11, 09:39
        Panie Sebastianie
        Proszę jeszcze raz przeczytać mój wpis i przekonać się, że w ogóle nie poruszam tam kwestii szczegółowych takich jak lokalizacja posiadaczy wózków.

        Chciałem zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Pierwsza: bariery istnieją i będą istniały.

        Jeśli nie dla poruszających się na wózkach, to dla astmatyków, którzy niekiedy dostają ataku zadyszki i muszą natychmiast przyjmować leki, co raczej nie uchodzi na sali operowej (należy przydzielić im wydzielone loże w cenie zwykłego biletu?), dla niedowidzących (osoby z umiarkowaną niedowzrocznością noszą okulary korygujące i jakoś to znoszą, ale osoby słabo widzące i niewidzące? czy przydzielić im w cenie biletu osobę, która będzie referowała obraz sceniczny, nie zakłócając muzyki? może też w oddzielnej loży?), niesłyszących (wspomniane implanty w cenie biletu czy tłumacz języka migowego?), a może dla takich jak ja, którzy organicznie nie znoszą dymu papierosowego, przez którego chmurę trzeba się przebić, aby wejść do budynku, i który przenika przez ciągle otwierane w antraktach drzwi (myślę, że maska gazowa by nie wystarczyła; może klimatyzowana loża?). Jest wiele rodzajów ludzkich ograniczeń, które utrudniają korzystanie z rozmaitych dóbr cywilizacji. W niektórych wypadkach wręcz uniemożliwiają. Nie możemy oczekiwać, że w każdym wypadku dodatkowe opcje ułatwień będą oferowane w podstawowej cenie biletu i że ułatwienia te będą w ogóle dostępne. Nie da się też założyć, że w każdym wypadku każdą ludzką ułomność da się w 100% zniwelować nawet największym wysiłkiem twórców ułatwień.

        Proszę mnie źle nie zrozumieć i nie proponować, abym wsiadł na wózek i się przekonał. Myślę, że potrafię sobie wyobrazić. Sądzę, że w przypadku naszej opery zrobiono i tak niemało, bo koncepcja przestrzeni wewnętrznych tego budynku z góry niemal wykluczała możliwość poruszania się tam wózkiem.

        Oczywiście jeśli pieniądze na windę zostały wydane, powinna ona działać. A toalety mogłoby wszystkie być dostępne na wózku. Szersze drzwi to nie jest problem budowlany nie do przejścia. Basta.

        I druga sprawa: Zestawianie w sąsiednich zdaniach Teatru Wielkiego i problemów z pokonywaniem krawężników na 27 Grudnia to nieczysty chwyt erystyczny, powodujący w podświadomości oskarżenie administracji opery o niewłaściwy projekt chodnika. Wg mnie: żółta kartka.

        Jeszcze postscriptum: gdyby opera była prywatna, właścicielowi zależałoby na umożliwieniu dotarcia do niej wszystkim zainteresowanym. My mamy teatr będący własnością miasta, przez co dyrektor nie ma nawet możliwości zadecydowania, czy pojemnik na mydło w toalecie dla niepełnosprawnych może być na wygodnej dla nich wysokości (trochę nie chce mi się w to wierzyć, ale tak jest napisane). Dyrektor nie może decydować o żadnych inwestycjach bez zgody wiceprezydenta Hinca.

        Kiedy powstawały pierwsze teatry operowe, były one prywatne.
        • Gość: Sebastian M. Re: A propos artykułu i w odpowiedzi na lukaska73 IP: *.echostar.pl 09.06.11, 17:51
          A więc w odpowiedzi
          > Chciałem zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Pierwsza: bariery istnieją i będą istnia
          > ły.
          Tak ale przez lata walki można je wyeliminować Gdyby zastosowano pomysł np. z USA gdzie powiedziano że do tego i tego roku mają być bariery usunięte albo właściciel będzie płącił olbrzymie kary każdy obiekt byłby dostosoawany (dać czas np 20 lat na modernizację i po 20 latach mamy OK)
          Nie robiąc nic stoimy w miejscu.

          Jeśli nie dla poruszających się na wózkach, to dla astmatyków, którzy niekiedy
          > dostają ataku zadyszki i muszą natychmiast przyjmować leki, co raczej nie uchod
          > zi na sali operowej (należy przydzielić im wydzielone loże w cenie zwykłego bil
          > etu?),

          Astmatyk może wyjść do toalety zażyć lek i wrócić. i proszę nie mówić że straci część przedstawienia bo ktoś komu zachce się siusiu też musi wyjść więc to ten sam kaliber problemu.

          >dla niedowidzących (osoby z umiarkowaną niedowzrocznością noszą okulary
          > korygujące i jakoś to znoszą, ale osoby słabo widzące i niewidzące? czy przydzi
          > elić im w cenie biletu osobę, która będzie referowała obraz sceniczny, nie zakł
          > ócając muzyki? może też w oddzielnej loży?),

          Istnieje coś takiego jak Audiodeskrypcja i jest to już stosowane w niektórych kinach proponuję przejść się na taki seans. Wystarczy że niedowidzący czy niewidomy dostanie słuchawki i nie ma problemu (przecież w czasie międzynarodowych konferencji tłumacze też tłumaczą przez słuchawki) Aha nie musi być to audiodeskrypcja na żywo może być odtwarzana by zmniejszyć koszty. Takim kinem jest np. wspomniana przez kolegę Halickiego kino MUZA.

          >niesłyszących (wspomniane implanty
          > w cenie biletu czy tłumacz języka migowego?),

          Tutaj widzę nadużycie z Pana strony i naginanie prawdy do swoich potrzeb. Nikt nie mówi o implantach dla głuchych czy tłumaczu jezyka migowego tak jak nikt nie wspomina że teatr ma mi kupić wózek żebym do niego dojechał. To są elementy pomagające w życiu codziennym finansowane z innych środków a tutaj należy się skupić na tych które są potrzebne WYŁĄCZNIE w danym typie obiektów. Czyli pętla induktofoniczna która swpółpracuje z aparatami słuchowymi które już głusi posiadają. Obowiązek znania języka migowego przez choćby jedną osobę z personelu powinien być wymagalnym (nawet TUSK w expose twierdził że język migowy ma mieć status oficjalnego). Stowarzyszenia prowadzą nawet DARMOWE szkolenia dla innych. Tylko mieć chęci i wysłać pracownika. Jeśli chodzi o palenie to się zgadzam że powinno być zakazane i chyba do tego coraz bardziej nowe przepisy dążą.

          >Nie możemy o
          > czekiwać, że w każdym wypadku dodatkowe opcje ułatwień będą oferowane w podstaw
          > owej cenie biletu i że ułatwienia te będą w ogóle dostępne. Nie da się też zało
          > żyć, że w każdym wypadku każdą ludzką ułomność da się w 100% zniwelować nawet n
          > ajwiększym wysiłkiem twórców ułatwień.

          Czyli twierdzi Pan że nie dość że mam trudniej w dostaniu się do samego obiektu i do kultury to mam jeszcze drożej za bilet płacić. To może odwróćmy sytuację niech ci co mają łatwiej płacą więcej i składają się na ten bilet dla tego co ma gorzej. Wszak postawa wobiec bardziej potrzebujących jest przejawem kultury?

          Nie zgodzę się że nie da się wszystkiego przystosować to tylko kwestia dostepnych środków i zmiany mentalności. W paryżu nawet zabytkowy Luwr przystosowano więc się da.

          Poza tym jest to obiekt użyteczności publicznej i chciałbym przypomnieć że w ramach konstutucji każdy obywatrel ma prawo do wolności w poruszaniu się a ta jest często przez bariery architektoniczne łamana. Płacę takie same podatki jak wszyscy więc powinienem mieć taki sam dostęp do obiektów jak inni. Poza tym dostawanie się do obiektów to nie tylko kwestia niepełnosprawnych ale też np. matek z dziećmi.

          Co do drogi to jedynie mogę się zgodzić że to kwestia na oddzielny temat i rozmowy z Zarządem Dróg Miejskich czyli właścicielem terenu.

          Nie zgodzę się też że Pan mnie zrozumie bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Naprawdę proponuję dzień na wózku spędzić przejechać się po mieście i wtedy możemy toczyć merytoryczną rozmowę.
    • Gość: mm Re: Na wózku do Opery, czyli kultura za wysoka IP: *.adsl.inetia.pl 02.06.11, 23:55
      przed pójściem do poznańskiej Opery lepiej nic nie pić nawet będą pełnosprawnym. pomijając estetykę i zapach w toaletach, stanie w kolejce do wc zabiera cały antrakt, nie ma już czasu na stanie w kolejce do bufetu i obserwacje towarzyskie.
      • Gość: Do mm Re: Na wózku do Opery, czyli kultura za wysoka IP: 178.8.134.* 03.06.11, 00:33
        Chwila moment mm (milimetr ?) ! POminmy kwestie dwoch 00 do nastepnego antraktu.Chodzisz do Opery aby POdniesc swoje inteligenckie ego,czy tez obrabiac czyjes tylki w czasie antraktu ? Jezeli to ostanie,to ani na mm sie nie rozwiniesz intelektualnie a raczej wiecej sie dochamisz ! POzdrawiam z Filharmonii w Baden - Baden :-))
      • Gość: as Re: Na wózku do Opery, czyli kultura za wysoka IP: 78.133.248.* 03.06.11, 09:14
        jest ciasno i wychodzi tam z ludzie ich prawdziwe oblicze
      • Gość: gość Re: Na wózku do Opery, czyli kultura za wysoka IP: 80.87.44.* 03.06.11, 13:56
        Opera nie podlega p. Hincowi - to obiekt Urzędu Marszałkowskiego. Zestawienie zdań o Operze z barierami architektonicznymi z krawężnikami, które do Opery nie należą, to jedno nadużycie, drugim jest zestawienie jej niedogodności z "dogodnościami" Teatru Nowego i Teatru Polskiego. Dlaczego? Dlatego, że oba obiekty są po remontach i dostosowaniach, a w Operze modernizacja zaczyna się 13 czerwca i potrwa ok. dwóch lat. Gdyby artykuł zmierzał do tego, że właśnie ów remont pozwoli ludziom na wózkach poruszać się samodzielnie po obiekcie na wszystkich jego piętrach, byłoby OK. Tu mamy głupią napaść. I jeszcze do tego p. Kącki w roli komentatora. Kącki, który twierdzi, że dyrektor odstawia farsę,kiedy mówi o normach budowlanych, nie pozwalających mu na dowolne wysokości dla podajników mydła. To już pójsicie prze GW "o most za daleko". Każdy budowlaniec, każdy architekt potwierdzi: w budynkach uzyteczności publicznej obowiązują NORMY. Czy sie to nam podoba czy nie. W prywatnym domu możesz mydelniczkę zamontować na poziomie podłogi, a w teatrze - nie.
    • bimota Na wózku do Opery, czyli kultura za wysoka 03.06.11, 11:22
      Te wszystkie schody bez zjazdow i 30 cm. krawezniki tez byly budowane 100 lat temu... ?
      • Gość: gość Re: Na wózku do Opery, czyli kultura za wysoka IP: 80.87.44.* 03.06.11, 14:01
        Schody były budowane 100 lat temu, remontował je słynny dyerektor teatrów operowych Sławomir Pietras. I jakoś nie pomyślał o niepełnosprawnych na wózkach. I wtedy jakoś nikt o tym nie pisał.
        Krawężniki to sprawa miasta. Nie Opery.
        • Gość: as Re: Na wózku do Opery, czyli kultura za wysoka IP: 78.133.248.* 03.06.11, 18:36
          poza tym schody nie są problemem, tylko to, że winda nie działa jak należy! O schody nikt się same w sobie chyba nie czepia.
    • Gość: mme A co Filip Libicki na to? IP: *.icpnet.pl 09.06.11, 21:13
      Może by się odczepił od prezesa i zajął faktycznymi problemami, tym bardziej dotyczących i jego samego.
Pełna wersja