GDZIE MIESZKA SOCJOLOGIA?

IP: *.icpnet.pl 14.05.04, 13:13
    • warta Re: GDZIE MIESZKA SOCJOLOGIA? 15.05.04, 17:56
      pójdziesz prosto, potem skręcisz w trzecią ulicę w lewo, następnie drugą w
      prawo i wyjdziesz dokładnie na dom socjologii
      • mlodychojrak i tak nie umie pisac:))))))))))))))))))))))))))))) 18.05.04, 14:53
        warta napisał:

        > pójdziesz prosto, potem skręcisz w trzecią ulicę w lewo, następnie drugą w
        > prawo i wyjdziesz dokładnie na dom socjologii
      • mlodychojrak JAK TY MOZESZ SAMA SPAC!!!!!!!!!!!!!!!! 20.05.04, 09:23
        warta napisał:

        > pójdziesz prosto, potem skręcisz w trzecią ulicę w lewo, następnie drugą w
        > prawo i wyjdziesz dokładnie na dom socjologii
      • Gość: xxxxx Przeczytaj SObie do poduszki KLASYKA IP: *.icpnet.pl 20.05.04, 10:02
        Baśń o Trzech Braciach i Królewnie

        Mrok wieczorny - babcia siwa
        przy kominku głową kiwa.
        Nos jak haczyk, - okulary,
        Coś tam mruczy babsztyl stary.
        Snuje bajdy niestworzone,
        O królewnie Pizdolonie,
        O trzech braciach jak niewielu,
        O matuli ich z burdelu,
        Opowiada stare dzieje...
        A na dworze wicher wieje.

        Siądzcie społem panny, smyki,
        Młodojebce, stare pryki
        I nadstawcie dobrze uszy!
        Choć na polu śnieżek prószy.
        W domu ciepło i wygodnie...
        Zostaw pan w spokoju spodnie!
        Bo zawołam zaraz Mamy!...
        Sza! Uwaga! Zaczynamy!

        Za morzami, za rzekami,
        Za lasami, za górami,
        Żył przed bardzo wielu laty,
        Król potężny i bogaty,
        Dobrotliwy, szczodrobliwy,
        Ale bardzo nieszczęśliwy,
        Ciągle smutny i zmartwiony
        Z winy córki Pizdolony,
        Co choć bardzo piękna, miła,
        Lecz nadmiernie się kurwiła.

        A dawała bez wyboru
        I rycerzom, panom dworu,
        I kucharzom, i kuchcikom,
        Giermkom, ciurom, pisarczykom,
        Na leżąco, na stojaka,
        W dupę, w cycki i na raka.
        Czy na dworze, czy w salonie,
        Czy w klozecie, czy na tronie,
        W każdej chwili, w każdym czasie
        Wciąż myślała o kutasie.

        Próżno mówił jej król stary,
        Że we wszystkim trzeba miary,
        Nie wypada bowiem pannie
        Dawać dupy bezustannie.

        Na nic się to wszystko zdało,
        Wciąż jej chuja było mało
        I na całym króla dworze
        Nikt chędożyć już nie może.
        Wszyscy byli rozjebani.
        Nawet księżą kapelani.
        Raz ją tak swędziała dupa.
        Że zgwałciła aż biskupa,
        A gdy ten ją zdupczył marnie
        - Poszła dawać pod latarnię.

        Aż do tego doszło wreszcie,
        że z burdelów wszystkich w mieście
        Od kurewskiej całej nacji
        Przyszły kurwy w delegacji.
        Ta najbardziej rozjebana,
        Padłszy przed nim na kolana,
        Z trudem tłumiąc rzewne łkanie
        Rzekła: Królu nasz i Panie!
        Ty panując od lat wielu
        Ojcem byłeś dla burdelu.
        Burdelowy cech upada
        Kurwom grozi dziś zagłada!
        Upadają obyczaje!
        Twoja córka dupy daje!
        Na ulicy bez pieniędzy,
        Przez co wpycha nas do nędzy.
        Nikt nas dziś już nie pierdoli,
        Bo darmochę każdy woli!
        A więc najjaśniejszy panie,
        Sprawiedliwość niech się stanie!

        Król na łzy kurewskie czuły,
        Kazał dać ze swej szkatuły
        Każdej kurwie po dukacie...
        Po czym zamknął się w komnacie
        W nocy zaś przywołał swego
        Astrologa nadwornego,
        By ten patrząc w gwiezdne szlaki
        Znalazł wreszcie sposób jaki,
        By królewnę można było
        Dobrowolnie, czy też siłą
        Wrócić znów do cnoty granic,
        A gdy to się nie zda na nic,
        Niech przynajmniej w swojej sferze
        Obłapników sobie bierze...

        Więc astrolog wziąwszy lupę,
        Zajrzał raz królewnie w dupę,
        Dwakroć cyrklem pizdę zmierzył,
        Po czym zamknął się w swej wieży.
        Tak był w pracy pogrążony,
        Taki przy tym roztargniony,
        że szukając prawdy na niebie
        W roztargnieniu srał pod siebie.
        Kręcił, wiercił teleskopem,
        Wreszcie wrócił z horoskopem
        I rzekł: Smutną wieść, niestety
        objawiły mi planety,
        Że królewny nic nie wstrzyma.
        Na jej szał lekarstwa ni ma!
        Chyba, że się znajdzie jaki,
        Tęgi jebak nad jebaki,
        Który ją tak zerżnie pięknie,
        Że królewnie picza pęknie!
        Żywym ogniem się zapali,
        Na kawałki się rozwali.
        Wtedy będzie pizdolona
        Z czaru swego wyzwolona!
        I znów stanie się prawiczką
        Z malusieńską, ciasną piczką.

        Król, choć płakał ze zmartwienia,
        Zamknął córkę do więzienia,
        By się więcej nie puszczała.
        Tam codziennie dostawała,
        Prócz świetnego utrzymania,
        Tysiąc wiec do brandzlowania,
        Wazeliny beczkę całą.
        Lecz jej tego było mało.
        Ciągle płacze, ciągle krzyczy:
        To za mało dla mej piczy!

        Wszystkim było ogłoszone
        Że kto zbawi Pizdolonę
        Ten dostanie ją za żonę
        I podzieli się królestwem
        by raz skończyć z tym kurestwem...

        Więc zjeżdżają się jebacze,
        Czarodzieje, zaklinacze,
        I rycerze, królewicze,
        By królewnie zerżnąć piczę!
        Każdy swoich sił próbuje,
        Lecz choć tęgie mieli chuje
        Na nic się to wszystko zdało,
        Bo królewnie wciąż za mało.

        Król gdy widział co się dzieje
        Stracił całkiem już nadzieję,
        Płakał, martwił się dzień cały
        Aż mu jaja posiwiały
        Bo już siwy był na głowie.

        A tymczasem heroldowie
        Wieści dziwne rozgłaszali
        Coraz dalej, dalej, dalej...
        Aż dotarły hen daleko,
        Gdzie za siódmą górą, rzeką,
        Stała sobie mała chatka,
        W niej mieszkała stara matka
        Wraz z synami swymi trzema,
        Którym równych w świecie nie ma.

        Każdy dzielny, tęgi, zwinny,
        ale każdy z nich był inny
        I w tym nie ma nic dziwnego:
        Każdy z ojca był innego,
        Bo w młodości swojej czasie
        Matka strasznie puszczała się.
        Była stróżką przy burdelu
        I kochanków miała wielu.

        Syn najstarszy miał chuj długi
        I gruby na kształt maczugi,
        A po bokach jego były
        jak postronki - grube żyły,
        Jakieś sęki, jakieś guzy -
        Jaja miał jak dwa arbuzy!
        A że ciągle mu bez mała
        ta ogromna pyta stała,
        Chujogromem go nazwano.

        Pizdoliza nosił miano
        Syn następny, bo lizanie
        Stawiał wyżej nad jebanie,
        I nie było mistrza w świecie,
        Co by sprostał mu w minecie.

        Cieszą matkę takie dzieci,
        Lecz niestety - smuci trzeci,
        Który rodu był zakałą,
        Bo miał kuśkę całkiem małą,
        A cieniutką na kształt glizdy
        I nie palił się do pizdy.
        Dobrze, gdy z matczynej woli
        Raz na miesiąc popierdoli.
        A że mało tak obłapia,
        Bracia mieli go za gapia.
        No i matka nawet czasem
        Nazywała go Głuptasem.

        Tak im słodko życie idzie,
        Ani w zbytku, ani w biedzie.
        Starsze bowiem dwa chłopaki
        Zarabiali w sposób taki,
        że pobożne, starsze panie
        Brały ich na utrzymanie.
        A i matka, chociaż stara,
        Też dawała za talara.
        Tylko trzeci syn - wyskrobek
        Wypinał się na zarobek.
        Że nie udał się niewiastom,
        Dawał dupy pederastom
        I ku wielkiej matki złości
        Nie brał nic od swoich gości...

        Tak im się więc dobrze żyło,
        I wygodnie, dobrze, miło.
        Aż dotarła i w ich strony
        Wieść o losie Pizdolony.
        Na zarobek więc łakoma
        woła matka Chujogroma
        I tak rzecze: Ty, mój synu
        Id?! Dokonaj tego czynu!
        Gdy spierdolisz Pizdolonę
        To dostaniesz ją za żonę.
        Pół królestwa twoim będzie!
        Tak królewskie brzmi orędzie."

        Syn usłuchał rady matki.
        Zaraz włożył czyste gatki.
        Wymył chuja - i bez zwłoki
        Ra?no ruszył w świat szeroki...
        A gdy przybył do stolicy,
        Zaraz poszedł do ciemnicy
        Gdzie się świecą, rozkraczona,
        brandzlowała Pizdolona.

        Pyta dębem mu stanęła,
        Więc się ostro wziął do dzieła
        I za pierwszym sztosem leci
        Błyskawicznie drugi, trzeci,
        Czwarty, piąty - aż nareszcie
        Wyrżnął sztosów tysiąc dwieście
        I utracił siłę całą -
        Lecz królewnie wciąż za mało!
        Tak był potem osłabiony,
        Że zleść nie mógł z Pizdolony,
        Aż musiały dworskie ciury
        ciągnąć go za dupę z dziury,
        I zanieśli omdlałego,
        Do szpitala zamkowego.
        A królewna ciągle krzyczy,
        Że to mało dla jej piczy!

        Prędko, prędko baśń się baje,
        Nie tak prędko kutas staje,
        Baśń się baje, czas ucieka,
        Chujogroma matka czeka,
        W końcu martwić się zaczyna -
        Że nie widać skurwysyna...

        Aż ją doszły straszne wieści...
        Powstrzymując łzy boleści,
        Pizdoliza do się wzywa
        I w te słowa się odzywa:
        - Bratu, rzecz to nie do wiary,
        Nie powiodły się zamiary.
        Kutas zmarniał mu, niestety -
        Id? więc ty, spróbuj minety!

        I Pizdoliz wnet bez zwłoki,
        Ruszył prędko w świat szeroki.
        W końcu zaszedł do stolicy.
        Tam się udał do ciemnicy,
        Gdzie się świecą, rozkraczona,
        Brandzlowała Pizdolona.

        Zaraz ją za piczę łapie
        I minetę tęgo chlapie
        Język jego na kształt węża
        To się spręża, to rozpręża,
        To się wije jak sprężyna,
        W pizdę wwiercać się zaczyna,
        To po wierzchu, to od środka.
        Kręci na kształt kołowrotka,
        To się zwija znów jak fryga,
        że gdy patrzeć - w oczach miga.
      • Gość: xxxxx czy znasz ta dziewczyne IP: *.icpnet.pl 20.05.04, 10:06


        www.jwwaterhouse.com/view.cfm?recordid=28
    • Gość: agnieszka Spytaj sie Saurona IP: *.icpnet.pl 16.05.04, 20:47
    • Gość: **kol Moze to Wichrowe Wzgorza IP: *.icpnet.pl 16.05.04, 20:48
    • Gość: Intel_Co System sam ustali IP: *.icpnet.pl 16.05.04, 20:49
    • Gość: Motorola Popros kumpli IP: *.icpnet.pl 16.05.04, 20:51
    • Gość: Malypankracy nowe komentarze o NIEJ IP: *.icpnet.pl 24.05.04, 13:08
      • Gość: xxxxx tutaj IP: *.icpnet.pl 24.05.04, 13:41


        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=125&w=12887615
Pełna wersja