l.george.l
29.07.11, 23:22
A jak to wygląda w praktyce? Poniżej cytuję mój forumowy wpis z lutego bieżącego roku. Wtedy nikogo to nie zainteresowało. Może teraz?
"Obejrzałem wczoraj taką tam tandetną komedyjkę, ale, że muzyka była przyjemna dla ucha, a aktorka grająca główną rolę miła dla oka, to zmęczyłem to dzieło do końca. Lecą napisy i cóż widzę - film został dofinansowany przez Samorządy Miasta Poznania i Województwa Wielkopolskiego. Oczywiście rodzi się pytanie, czy kino łatwe, miłe i przyjemne jest akurat tym gatunkiem sztuki, które potrzebuje wsparcia budżetu lokalnego. Moim zdaniem jest to karygodne, ale mniejsza o to. Problem w tym, że pieniądze były nasze, poznańskie, a film nakręcono w plenerach warszawskiej Starówki. Nie jest to wiedza odkrywcza, że samorządy lokalne zabiegają o przyciągnięcie do swych miast filmowców i kuszą scenarzystów, by akcję choćby kawałka filmu przenieśli z Warszawy do ich zakątka. I przynosi to wymierne korzyści. Tak przynajmniej podobno jest w przypadku serialu o jakimś tam księdzu, który jest kręcony bodajże w Sandomierzu. Dlaczego nasi samorządowcy o to nie zadbali? Może Kochana Redakcja dotrze do osób, które złożyły podpisy pod decyzją o dofinansowaniu filmu i zaspokoi moją ciekawość? Chodzi o "Milczenie jest złotem" w reżyserii i do scenariusza Ewy Pytki z 2010 roku".