Niemiecki piłkarz, gwiazda "Warty". Po 1939 r. ...

23.08.11, 11:40

Taki właśnie obraz przedwojennej Polski przedstawiał mi ojciec. Wielkopolska mniejszość niemiecka stanowiła prawie 300 tys. ludności, pokrywała się dokładnie z liczbą, którzy podpisali folkslistę. Daleko gorzej było na Śląsku, bo tam cała ludność podpisywała, włącznie z byłymi powstańcami. To na marginesie dzisiejszych obaw o Śląsk na którym w najnowszych sondażach prawie 90 procent określa się etnicznymi Polakami. To jednak jest zdecydowany zwrot...
    • Gość: Polaken Re: Niemiecki piłkarz, gwiazda "Warty". Po 1939 r IP: 80.50.36.* 23.08.11, 12:51

      W Poznaniu, Puszczykowie itd Masowo podpisywano Volks listy nawet Polacy się wpisywali :) a niemiaszki w lasach pod Mosiną i innych miejscach rozstrzeliwali patriotów polskich. Do dziś przy tych grobach nie ma listy nazwisk.

      Listy tworzyli ich sąsiedzi pochodzenia niemieckiego. Potem gestapo mordowało całe rodziny. Dziś sobie piszemy o dobrych Niemcach i z złych mordujących żydów polakach a GW celuje w tego typu opowiastkach
      • Gość: kontemplator07 Re: Niemiecki piłkarz, gwiazda "Warty". Po 1939 r IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.11, 13:19
        Sam słyszałem kilka opowiadań o Niemcach, którzy z narażeniem siebie pomogli (lub pomagali) Polakom, tak jak i poznańskich Niemcach, którzy wydawali patriotów polskich na rozstrzelanie. Warszawskie AK w agendach pocztowych wyłapywało tysiące donosów warszawiaków do Gestapo, a była to cząstka tego, co przez pocztę przechodziło. Grabienie w trakcie holocaustu i powojenne pogromy żydów też są rzeczywistościa, której nie da się zaprzeczyć. Zatem nie zwalaj na GW, że pokazuje fakty przyjemne lub nie przyjemne dla twojego błogiego poczucia patriotyzmu. Jezeli jesteś z swego kraju dumny za rzeczy wzniosłe i prawe, przyjmij na siebie też wstyd, za rzeczy podłe i nikczemne.
        • qwardian Re: Niemiecki piłkarz, gwiazda "Warty". Po 1939 r 23.08.11, 14:07

          Co się działo w gettach żydowskich to osobna sprawa, niewiele ona dotyczyła Polaków. Polacy jednak nie mieli w swoich szeregach takich "osobistości" jak Rumkowski w Łodzi, Gancweich w Warszawie, czy znany powszechnie na Śląsku jako król żydowski Mojżesz Merin w Sosnowcu...
          • Gość: EM Re: Niemiecki piłkarz, gwiazda "Warty". Po 1939 r IP: *.173.46.222.tesatnet.pl 23.08.11, 14:40
            Tak, szmalcownicy przybyli w 1939 z Marsa.
            • qwardian Re: Niemiecki piłkarz, gwiazda "Warty". Po 1939 r 23.08.11, 14:59

              Pospolite przestępstwo nie można mylić z postępowaniem elit i przywództwa lokalnego, jak to się odbywało w gettach.

              Rozkaz AK brzmiał wyraźnie:

              Armia Krajowa traktowała szmalcownictwo jako akt zdrady, karany śmiercią. 18 marca 1943 Kierownictwo Walki Cywilnej ogłosiło:

              Każdy Polak, który współdziała z ich morderczą akcją czy to szantażując, czy denuncjując Żydów, czy to wyzyskując ich okrutne położenie lub uczestnicząc w grabieży, popełnia ciężką zbrodnię wobec praw Rzeczypospolitej Polskiej i będzie niezwłocznie ukarany...
              • Gość: EM Re: Niemiecki piłkarz, gwiazda "Warty". Po 1939 r IP: *.173.46.222.tesatnet.pl 23.08.11, 15:30
                Paredziesiat tysiecy Polakow jakos malo sie tym przejmowalo. A ekstremalnych warunkach getta zawsze znajdzie sie ktos, kto bedzie usilowal poprzez kolaboracje ratowac skore.
                • alfalfa Re: Niemiecki piłkarz, gwiazda "Warty". Po 1939 r 24.08.11, 13:45
                  link do tych "paredziesiąt tysiecy" poproszę.
                  A.
              • Gość: kontemplator07 Re: Niemiecki piłkarz, gwiazda "Warty". Po 1939 r IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.11, 18:36
                Nie muszę się więc wstydzić za AK. Ale proceder rabowania Żydów (żywych i umarłych) przez częśc naszych rodaków był dość powszechny.
                • alfalfa Re: Niemiecki piłkarz, gwiazda "Warty". Po 1939 r 24.08.11, 13:46
                  Kolego, "część" i "powszechny" się wykluczają.
                  A.
                  • qwardian Re: Niemiecki piłkarz, gwiazda "Warty". Po 1939 r 24.08.11, 14:34

                    W wyniku tzw. Dekretów Sierpniowych zostało skazanych około 30 tys. ludzi, ale bardzo mały ułamek stanowił wyrok za zbrodnie na Żydach. Żyd w getcie nie miał styczności z Polakami, ta garstka, która uciekała mogła mieć, ale po pierwsze nie było ich dużo, po drugie sporo z nich się uratowało. Tło do takich wypowiedzi stanowią książki Tomasza Grossa, ale tego autora nie można traktować poważnie. Pozwolę sobie przedstawić opinię innych na ten temat:

                    Minęło już ponad 25 lat od chwili, gdy Jan Tomasz Gross zapoczątkował swe wysiłki dla spotwarzenia polskiej historii. Dokładnie w 1979 r. po raz pierwszy zaznaczył swoje skłonności do eksponowania ponad wszystko martyrologii Żydów kosztem równoczesnego maksymalnego pomniejszenia polskiej martyrologii i polskiego heroizmu. Zrobił to w wydanej w 1979 r. w Princeton w USA książce „Polish Society under German Occupation”. Gross napisał swą książkę dla amerykańskich czytelników, na ogół zupełnie nieznających polskiej historii z czasów II wojny światowej. Wiedząc o tym, Gross tym usilniej starał się wmówić Amerykanom, że działalność polskiej konspiracji nie była wcale ryzykowna, wręcz przeciwnie, że podejmowano ją w warunkach zdumiewającej wolności. Kulminacją tych łgarstw było twierdzenie Grossa: „Tak, paradoksalnie Polacy cieszyli się większą wolnością w okresie 1939-1944 niż w ciągu całego stulecia. Sądzę, że można słusznie przyjąć, że rozmnożenie się organizacji podziemnych i obfitość konspiracyjnych inicjatyw należy zawdzięczać w znacznej mierze istnieniu w Generalnej Guberni w czasie wojny swobody politycznej. Trudno przypuścić, by podziemne organizacje mogły powstać i istnieć w takiej liczbie, gdyby było inaczej”. (Por. J. Gross: „Polish Society under German Occupation”, Princeton 1979, s. 240).

                    Jak z tego wynika, można by powiedzieć o Polsce lat wojny: „prawdziwa sielanka za rządów Hansa Franka”. Tak się złożyło, że dzięki tej niemieckiej wolności zginął mój ojciec, podobnie jak kilka milionów innych Polaków. Czytając tego typu twierdzenia Grossa, nie mogłem więc nie uznać, że mamy tu do czynienia nie z prawdziwym naukowcem, lecz z cynicznym hochsztaplerem i fałszerzem historii. Jako pierwszy obnażył antypolską wymowę wspomnianej książki Grossa Stefan Korboński, niegdyś jeden z przywódców Polskiego Państwa Podziemnego (były delegat Rządu RP na Kraj). W artykule na łamach „Zeszytów Historycznych” związanych z paryską „Kulturą” Korboński napiętnował różne kłamstwa Grossa. Szczególnie mocno polemizował ze stosowanym w książce Grossa oskarżaniem całego polskiego społeczeństwa o antysemityzm i obojętność wobec zagłady Żydów. Podsumowując swe krytyczne uwagi, Korboński napisał, że prof. Gross „włączył się do grona tych autorów amerykańskich, którzy za swój święty obowiązek uważają obciążenie narodu amerykańskiego niepopełnionymi winami”. Korboński wystąpił z krytyczną oceną wymowy „pisarstwa” Grossa również w wydanej w 1989 r. w Nowym Jorku książce „The Jews and Poles in World War II”. Korboński zaliczył tam Grossa do tych przybyszów z Polski do USA, którzy uznali, że oskarżanie Polaków o antysemityzm, a nawet o współpracę z Niemcami nazistowskimi, „przyniesie im korzyści osobiste”. (Według polskiego wydania wspomnianej książki S. Korbońskiego pt. „Polacy, Żydzi i Holocaust”, Warszawa-Komorów 1999, s.105,106,111). [b]Warto tu dodać rzecz, o której nikt przede mną nie przypomniał. Otóż jedną z pierwszych osób, które szybko i gruntownie „poznały się” na Grossie, był jak najdalszy od jakichkolwiek antyżydowskich uprzedzeń naczelny redaktor paryskiej „Kultury” Jerzy Giedroyc. Już 3 kwietnia 1981r. Giedroyc pisał w liście do Jana Nowaka-Jeziorańskiego, że Gross i jego żona to osoby „nafaszerowane kompleksami”, a ich wykłady „uniwersyteckie” mają w kraju (poza kręgiem ich przyjaciół) jak najgorszą opinię. (Por. J. Nowak-Jeziorański, J. Giedroyc: „Listy 1952-1998”, Wrocław 2001, s. 566).
                    [/b]
    • lili_marleen Re: Niemiecki piłkarz, gwiazda "Warty". Po 1939 r 23.08.11, 15:42
      qwardian napisał:

      Taki właśnie obraz przedwojennej Polski przedstawiał mi ojciec. Wielkopolska mn
      > iejszość niemiecka stanowiła prawie 300 tys. ludności, pokrywała się dokładnie
      > z liczbą, którzy podpisali folkslistę. Daleko gorzej było na Śląsku, bo tam cał
      > a ludność podpisywała....

      Wszystko OK - tylko czemu piszesz "gorzej". Jak ktoś czuł się Niemcem to się w ten urzędowy sposób sam określał. Nie widzę w w fakcie podpisania VL nic złego a tym bardziej niegodnego.


      > To na marginesie dzisiejs
      > zych obaw o Śląsk na którym w najnowszych sondażach prawie 90 procent określa s
      > ię etnicznymi Polakami. To jednak jest zdecydowany zwrot...

      Trudno o mniej zdecydowane zwroty jeżeli przypomnimy sobie czystki etniczne jakie nastapiły na tych ziemiach po wojnie
      • Gość: Piotr Re: Niemiecki piłkarz, gwiazda "Warty". Po 1939 r IP: *.echostar.pl 23.08.11, 15:53
        > Trudno o mniej zdecydowane zwroty jeżeli przypomnimy sobie czystki etniczne jak
        > ie nastapiły na tych ziemiach po wojnie

        Nie trzeba było wojny zaczynać. I tak te wysiedlenia to minimalna kara jaką Niemcy ponieśli za masowe poparcie szaleńca jakim był Hitler.
        • Gość: RAUBER Re: Niemiecki piłkarz, gwiazda "Warty". Po 1939 r IP: *.adsl.inetia.pl 23.08.11, 16:32
          Oni ponieśli karę my realne straty, odeszła duża grupa podatników, odeszła grupa mająca swoją kulturę.
          Zresztą o jakiej skali wypędzeń mówimy? A co się stało po Powstaniu Wielkopolskim? Sporo Niemców i Żydów odeszło z Poznania. A szkoda, bo ich udział w miejskim życiu podnosił jakość Poznania jako miasta.


          Wracając do artykułu. Nie wiedziałem że Scherfke miał jakoś zapaskudzone dossier, tym bardziej się cieszę że właśnie mu je oczyszczono.
        • lili_marleen Re: Niemiecki piłkarz, gwiazda "Warty". Po 1939 r 23.08.11, 20:03
          Gość portalu: Piotr napisał(a):

          > ... I tak te wysiedlenia to minimalna kara jaką Nie
          > mcy ponieśli...

          Odpowiedzialność zbiorowa?

      • qwardian Re: Niemiecki piłkarz, gwiazda "Warty". Po 1939 r 23.08.11, 17:54
        Ja oczywiście wypowiadam się z pozycji prawnuka Powstańca Wielkopolskiego, oraz działacza, który był ścigany od pierwszych dni wojny przez Gestapo. Nie mam nic przeciwko niemieckości, habsburski dwór uważam za zenit wielkości naszej cywilizacji.

        Ale ze Śląskiem było coś nie tak. Najpierw panowali tam Piastowie. Następnie Praga pod Luksemburczykami. Na ten okres przypada okres świetności Śląska (Dolnego Śląska), było to w zasadzie centrum cywilizacji tej planety z ośrodkiem w Pradze. Następnie panowali tam Habsburgowie. Ci podciągnęli cywilizację na kolejny poziom. Słońce nigdy nie zachodziło nad Imperium...

        Dopiero w w osiemnastym wieku przyszły wojny śląskie. Frederyk Wielki z takim samym uporem walczył z austriacką Marią Teresą, co potem w w wojnie siedmioletniej z państwami niemieckimi (których rozbił doszczętnie 5 listopada 1757 roku pod wsią Rossbach). Do czego dążę? Otóż Śląsk znalazł się w zasięgu niemieckim w sensie, który dzisiaj postrzegamy dopiero po zjednoczeniu Niemiec, a więc 1873 roku jeżeli mnie pamięć nie myli.

        To jest bardzo krótki okres, znacznie większe prawa do tego terytorium ma Praga i Wiedeń.

        Śląsk pozostał ofiarą całej przestrzeni wiekowej. Nie pozostawił nawet ułamka tego dorobku, którym może się pochwalić Zakon Krzyżacki, Prusacy traktowali ludność jak mięso armatnie, pokłady węgla potraktowały ten obszar na wzór wszystkich okręgów z okresu Rewolucji Przemysłowej. Innymi słowy ruina. Dodajmy do tego komunę i eksploatację rabunkową i faktycznie można jedynie załamać ręce.

        Powstania Śląskie nie miały wielkiego efektu, II wojna światowa miała. Komuna miała. Kto miał wystarczająco oleju w głowie wybierał Golfa i Deutche Mark. Ja nie mam prawa oceniać intencji osób, które dokonywały wyboru w czasie okupacji, czy po niej. Państwowość stanowi dla mnie w skali priorytetów trzeci rząd. Na pierwszym jest religia i rodzina....
        • lili_marleen Re: Niemiecki piłkarz, gwiazda "Warty". Po 1939 r 23.08.11, 20:08
          qwardian napisał:

          > Państwowość stanowi dla mnie w skali priorytetów trzeci rząd. Na p
          > ierwszym jest religia i rodzina....

          Odpowiem cytatem z Jacka Kleyffa:

          "..Na nazwy i na znaki sram.
          Nie fetysz granic mnie tu trzyma,
          lecz miejsca i w tych miejscach przyjaźń.
          I w Polsce z tym nie jestem sam.
          Na nazwy i na znaki sram.
          i nigdy z tym nie jestem sam..."
        • Gość: RAUBER Re: Niemiecki piłkarz, gwiazda "Warty". Po 1939 r IP: *.adsl.inetia.pl 23.08.11, 20:51
          U mnie religia jest gdzieś bardzo daleko w priorytetach, to sprawa tak indywidualna jak preferencje seksualne. Coś o czym nie należy dyskutować.

          Co do Miasta, Rodziny i Państwa to się zgadzam, są na pierwszym miejscu. Tyle że jako państwo chcę widzieć całą UE jako federację Landów a nie krajów w dzisiejszej postaci.
          • qwardian Re: Niemiecki piłkarz, gwiazda "Warty". Po 1939 r 23.08.11, 21:18

            Gość portalu: RAUBER napisał(a):

            > U mnie religia jest gdzieś bardzo daleko w priorytetach..


            Wydaje się naturalne, że po pięćdziesiące zaczynam spogladać na drugą stronę. Wieczność to spory szmat czasu i nie jest mi obojętne, czy będę go spędzać w beczce ze smołą...
            • Gość: RAUBER Re: Niemiecki piłkarz, gwiazda "Warty". Po 1939 r IP: *.adsl.inetia.pl 23.08.11, 21:30
              mi do tego stanu jeszcze 15 lat zostało, ale zamiast bycia religijnym staram się być dobrym liczę że to będzie bardziej premiowane ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja