reviri A co z przyszłością takiej rodziny? 04.11.11, 11:37 Wiele osób w komentarzach zarówno pod tym artykułem jak i innymi opisującymi tą sprawę jest święcie oburzona decyzją opisywanej w artykule kobiety. Zastanawia mnie ile z nich ma do czynienia z osobami z ZD? Ile zna sytuację takich rodzin od podszewki? Mam w rodzinie wujka i kuzynkę z ZD. Oboje już są dorośli. Oboje wychowani zostali przez poświęcające się matki, bo ojcowie choć mogli to niewiele pomagali. Mój wujek ma obecnie 53 lata, babcia poświęciła dla niego wszystko, poczynając od pracy (nie nabyła nigdy praw do emerytury, nie zarabiała, w domu się nie przelewało). W czasach PRLu choć część stykajacych się z rodziną lekarzy wiedziała na co wuja choruje nikt tego rodzinie nie powiedział. Wuja upośledzony jest w lekkim stopniu. Był radosnym dzieckiem i skończył podstawówkę i nawet szkołę rolniczą. Babcia codziennie po szkole powtarzała z nim lekcje, odrabiała zadania domowe aż do późnego wieczora, a starsze córki zajmowały się domem. Nikt jednak nie chciał go przyjąć do pracy, więc pracował chałupniczo - a właściwie babcia ze starszymi córkami pracowały za niego, aż nabył prawo do renty. Wtedy zasiłków nie było. Dopiero gdy był już dorosły rodzina dowiedziała się o ZD i o błędach w wychowaniu jakie popełniła w niewiedzy. Dziś wujek jest niesamowicie trudny w opiece. Ma problemy z pamięcią, z orientacją w czasie i przestrzeni, nie ufa nam, osobom które się nim opiekują. Jest całkowicie zależny od nas, wymaga pomocy przy ubieraniu, nawet przy jedzeniu. Namówienie go do zrobienia czegokolwiek trwa godzinami. Łatwo się denerwuje i bywa agresywny. Kuzynka ma 27 lat. Jest upośledzona w dużym stopniu. Nauczyła się mówić poprawnie dopiero w wieku kilkunastu lat, choć ciotka poświęcała po kolka godzin dziennie na ćwiczenia z nią. Opanowanie podstaw czytania i liczenia pozwoliło skończyć szkołę specjalną. Ale kuzynka już nic z tego nie pamięta pomimo częstych ćwiczeń. Znów ma trudności z mówieniem, jest apatyczna i niekomunikatywna, lecz gdy tylko zmienić coś w jej rytmie dnia robi się agresywna. Tak jak z wujkiem namówienie jej do czegokolwiek trwa godzinami. Opieka nad obojgiem to wyzwanie 24 godziny na dobę. Nie ma żadnej pomocy. O opiece nad dziećmi z ZD można chociaż poczytać w książkach, poradzić się. Ale o opiece nad dorosłymi już wszyscy milczą. A te osoby poprzez świetną opiekę medyczną dożywają coraz sędziwszego wieku. W większych miastach są miejsca gdzie osoby z ZD mogą uczęszczać na rehabilitację i zajęcia dziennie. Ale w mniejszych nie ma. Kuzynka z takich korzysta. Wuja nie ma szans. Być może bohaterka artykułu nie potrafiła się zmusić do takiego heroizmu jak opieka nad osobą z ZD do końca życia. Proszę was, nikt kto nie ma doświadczenia w opiece nad takimi osobami nie może wymagać od innych takiego poświęcenia. Osobiście, gdybym była na miejscu bohaterki artykułu nie wiem jak bym postąpiła. Nie wiem czy miałabym dość siły by zdecydować się urodzić... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: javv Dziekuje za ten post IP: *.griffin.com 04.11.11, 13:14 Ludzie nie zdaja sobie sprawy, ze urodzenie to jedno, a CALE ZYCIE, do konca - to drugie. Chociaz sama pewnie bym nie poddala sie aborcji, nie smialabym nikogo zmuszac do niesienia takiego krzyza. To powinna byc decyzja indywidualna kazdej rodziny i mnie nic do tego czy sie podejma czy nie. Wrecz przeciwnie, z perspektywy dobra spolecznego uwazam, ze jesli ktos nie udzwignie to lepszym rozwiazaniem bedzie terminacja. I to ze ja udzwigne to tez moja prywatna sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
ryszard-34-dwa Spór o aborcję. Szpital na Polnej broni lekarzy 04.11.11, 12:03 dziwna postawa lekarzy i dyrektorki szpitala na Polnej.Może ta nazwa "Polnej" śmierdzi wsią i dlatego taka decyzja była możliwa.Pewnie bliżej im do parafii niż do rozsądku i uzućczysto ludzkich bo trzeba zrozumieć że dziecko z takim zespołem i taką wadą jest utrapieniem dla matki oraz całej rodziny i społeczności.Bezmyślność nie zna granic chyba że wiara jest jednak ponad prawem i rozumem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: natalia Re: Spór o aborcję. Szpital na Polnej broni lekar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.11, 13:09 W sytuacji gdy istnieje ryzyko uszkodzeni apłodu, wad genetycznych a w tym przypadku Zespół Downa, decyzja o tym, czy usunąć taką ciążę należy do matki, bo to na niej będzie spoczywał obowiązek wychowania takiego dziecka, spędzania przy nim 24h na okrągło, to ona będzie ponosić wszystkie koszty związane z leczeniem takie dziecka. NIKT a zwłaszcza NASZE CHORE PAŃSTWO nie pomoże takiej matce, nie zapewnią dziecku stałej bezpłatnej opeki, gdy ona będzie chciała wrócić po macierzyśńkim do pracy, nie zapewnią podstawoej opieki psychologicznej, matka będzie SKAZANA tylko na siebie... Ja wiem, dzieci z zespołem Downa kochają bardziej, sa bardziej wylewne, bardziej wszystko przeżywają i takie dziecko potrafi nas obdarzyć miłością o jakiej się nam nie marzyło, dziecko nie jest niczemu winne. Ale o tym, czy urodzić dziecko z tą chorobą powinna zadecydowac sama zainteresowana, nie lekarz, nie opinia publiczna, ani sąsiad z kaltki obok. Będąc w 10-tym tygodniu ciąży lekarz wykonał mi badanie prenatalne by sprawdzić czy dziecko nie jest własnie między innymi obciążone tą chorobą...padło pytanie co gdyby....otwarcie odparłam że nie czułabym sie na siłach opiekować się takim dzieckiem, że ta cała sytuacja by mnie przerosła. Lekarz nie polemizował ze mną, przyjął do wiadomości moje zdanie. Nie ma nic gorszego niż być doradcą w cudzym życiu...a prawda jest taka, że ta kobieta będzie sama ze swoim problemem...a wczesniej było tylu doradców.....żenada, ot co. Odpowiedz Link Zgłoś
rannie.kirsted Re: Spór o aborcję. Szpital na Polnej broni lekar 04.11.11, 13:17 wstyd i hanba dla tego szpitala. Odpowiedz Link Zgłoś
6.smiech Spór o aborcję. Szpital na Polnej broni lekarzy 04.11.11, 14:20 To czas zaczac wywalac na bruk i do kopania rowo stopniowo caly zarzad tego szpitala. Takich lekarzy nam nie potrzeba. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Spór o aborcję. Szpital na Polnej broni lekar IP: *.man.poznan.pl 04.11.11, 14:59 Wydaje mi się, że LEKARZ powinien LECZYĆ. Składa przysięgę Hipokratesa. Bałabym się pozostać w szpitalu, gdzie lekarze ZABIJAJĄ. Dzisiaj kłócimy się o płód z zespołem Downa. Jutro być może będziemy sprzeczać się o starca z Alzheimerem Pojutrze być może spór będzie o człowieka kalekiego.... Pomyślcie i o tym.... Nawet we własnym interesie - starzejemy się a nie młodniejemy. I taki świat sobie szykujemy, na starość..... Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Spór o aborcję. Szpital na Polnej broni lekar 04.11.11, 16:07 No i co z tego... Spory bywaja kreatywne. Jak zostane nieporadnym kaleka mozesz spokojnie mnie zabic, masz moje blogoslawienstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inna-ja Re: Spór o aborcję. Szpital na Polnej broni lekar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.11, 21:48 Tak mówisz TERAZ, boś sprawny(a) i niestary(a) chyba. Ciekawe, czy jak już będziesz tym nieporadnym kaleką (czego Ci naprawdę nie życzę), to powiesz tak samo? Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Spór o aborcję. Szpital na Polnej broni lekar 04.11.11, 21:55 Coz.. slowo sie rzeklo... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaja Re: Spór o aborcję. Szpital na Polnej broni lekar IP: *.aster.pl 04.11.11, 16:18 ja na poczatek proponuje odstrzal idiotow Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maxxi Re:Czy lekarze wybiora sie potem wspolnie na msze? IP: 173.233.207.* 04.11.11, 15:52 W Polsce czlowiek jest "nikim"... i o dziwo znacznie do tego przyczynia sie STRACH przed rzymsko-katolickim klerem! Kler praktycznie o wszystkim w Polsce teraz decyduje!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JASMIN Re:Czy lekarze wybiora sie potem wspolnie na msze IP: *.180.18.221.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 04.11.11, 17:20 ANTYKLERYKALOWIE W SEJMIE MAJA OBECNIE 41 MANDATOW.NALEZY MIEC NADZIEJE,ZE COS UDA SIE ZROBIC I POLSKA STANIE SIE KRAJEM W MIARE NORMALNYM.ALE TROCHE WODY JESZCZE UPLYNIE.CO DO LEKARZY Z POLNEJ TO JEST WYBITNIE CIEZKA"ARTYLERIA'' MENTALNA. Odpowiedz Link Zgłoś