Jak uczniowie stan wojenny osądzili

13.12.11, 00:12
Sąd był stronniczy. Nauczyciele wywierali naciski... :))

Znam takie "Sądy". Kiedyś brałem w podobnej inscenizacji udział jako uczeń. Tylko oskarżeni byli inni. Część nas broniła Hitlera a druga część starała się doprowadzić do jego skazania za zbrodnie.
No i stało się. Ja i grupka moich kolegów wybroniliśmy "skazańca" :))
Użyliśmy takich argumentów, że powinien "wyjść na wolność" :)) Może bez medalu, ale okazał się być zbawcą narodu niemieckiego :))
Ponieważ tak stać się nie mogło, Sąd stanął po stronie prokuratorów i tak zmanipulował rozprawę, że wyrok był skazujący.
Odebraliśmy to jako policzek i obrazę naszej inteligencji.
    • manissa Re: Jak uczniowie stan wojenny osądzili 13.12.11, 00:30
      Natomiast w mojej szkole odbył się sąd nad królem Stanisławem Augustem Poniatowskim. Wbrew sobie i swoim przekonaniom znalazłam się wśród oskarżycieli, bo akurat tak nauczyciel nas podzielił. I do końca pozostałam rozdrta jak ta żaba z dowcipu, bo akurat sprawy polityczne powiewały mi kalafiorem, a Stasia ceniłam za jego dokoniania dla kultury i sztuki.
      • leszekes Re: Jak uczniowie stan wojenny osądzili 13.12.11, 00:45
        Myśmy do sprawy podeszli na luzie... z dystansem... chcieliśmy zrobić nauczycielce kuku i... zrobiliśmy :))
        Jak ona się miotała, jak podpowiadała oskarżycielom... To był niesmaczny i nieudany spektakl. Na dodatek wypracowania odbiegały od tego, czego oczekiwała :))
        Temat ją przerósł i zjadł :))
        • manissa Re: Jak uczniowie stan wojenny osądzili 13.12.11, 00:48
          leszekes napisał:

          > Myśmy do sprawy podeszli na luzie... z dystansem... chcieliśmy zrobić nauczycie
          > lce kuku i... zrobiliśmy :))
          > Jak ona się miotała, jak podpowiadała oskarżycielom... To był niesmaczny i nieu
          > dany spektakl. Na dodatek wypracowania odbiegały od tego, czego oczekiwała :))
          > Temat ją przerósł i zjadł :))
          Z nami było podobne, bo uznalismy na końcu, że Stasiu nie był wcale taki zły tylko... się zakochał.:-)
          • leszekes Re: Jak uczniowie stan wojenny osądzili 13.12.11, 06:57
            Tego typu "sądy" zawsze są niebezpieczne dla nauczycieli. Młodzież jako grupa, kiedy chce może wykrzesać z siebie takie pokłady inteligencji, że nie ma na nią siły :))
            A obrona obwinionego o wszystkie nieszczęścia świata jest bardziej pasjonująca jak niewinnego zupełnie.
            • manissa Re: Jak uczniowie stan wojenny osądzili 13.12.11, 13:02
              Przygotowana merytorycznie i wyedukowana młodzież bywa... błyskotliwa, ale i niebezpieczna dla nauczyciela, który winien trzymać się ogólnie pojętych "zasad". Z nami było wyjątkowo trudno, bo kreatywności nam nie brakowało, a nauczyciel wił się jak piskorz, by "wyprostować i ucywilizować" nasze poglądy.
    • lili_marleen Uczyć bawiąc 13.12.11, 06:50
      Manissa, Leszek,

      IMHO - zadaniem tego typu szkolnych sądowych inscenizacji nie jest manifestacja swoich swoich uczuć do oskarżonego czy wykazanie się przekorną inteligencją, lecz uświadomienie podopiecznym jak działa wymiar sprawiedliwości, jaka jest rola sędziego, obrońcy i prokuratora, jak działa prawo. Nie przypadkiem wybiera się postaci budzące duże kontrowersje, których "sprawki" są powszechnie znane - jak Hitler czy król Staś albo jak wczoraj autorzy ( albo raczej wykonawcy z woli Moskwy) stanu wojennego.
      Sorki - to oczywiście kwestia wieku - ale Wy nie wykazaliście się tutaj zrozumieniem dla świętej zasady bezstronności i szacunkiem dla ślepoty Temidy. Miłe są oczywiście takie wspominki ze szkoły, niemniej to nie znaczy, że szkoła wtedy za "Waszych czasów" i teraz nie miała racji.
      • leszekes Re: Uczyć bawiąc 13.12.11, 07:12
        I tu się mylisz. Inscenizacje mają sens tylko z pozoru. W rzeczywistości pokazują uczniom jak niesprawiedliwa bywa Temida. Wystarczy, że szala wagi przechyli się za mocno w niewłaściwą stronę a "bezstronny" sędzia staje się dodatkowym oskarżycielem. Uważa za swój obowiązek stanąć po jednej stronie. Tej "słusznej". Kiedy szala się wyrówna wraca do swojej "bezstronności". Albo lepiej... udaje jak gdyby nic, że jest dalej uczciwy i prawy :))
        Czego to uczy młode umysły? Ano tego, że prawdziwej bezstronności nie ma. Uczy cwaniactwa.
        A tak na marginesie... kiedy zorientowaliśmy się, że przytaczając dużo lepsze argumenty niż strona przeciwna nie mamy szans na ich uznanie, bo oficjalna linia jest inna, straciliśmy zaufanie nie tylko do nauczycielki, ale i prawa jako takiego.
        • bimota Re: Uczyć bawiąc 13.12.11, 11:20
          No to jak z pozoru... Szkola zycia... Sad i prawo to jedna wielka szopka...
    • amirez Jak uczniowie... czyli ustawka o stanie wojennym 13.12.11, 16:36
      Domniemywam, iż wyrok był narzucony z góry. Czyli zwykła sądowo-pokazowa ustawka.
      A chyba "nie o take" Polskę walczyliśmy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja