wlodzimierz_nowak
16.12.11, 12:40
Wreszcie dostrzeżono problemy. Dobrze jednak, że zostały dostrzeżone. Ale to wróży odmrożenie ustaw rewitalizacyjnej i metropolitalnej. Pamiętać jednak należy, że w największych miastach jest to przyznanie się do błędnego kierunku, gdyż PO z zaprzyjaźnionymi działaczami samorządowymi kontroluje politycznie, tak miasta, jak i gminy.
www.instytutobywatelski.pl/3958/blogi/kwestie-miejskie/kryzys-w-rozlanych-miastach
Polskie miasta przez 20 lat stanowiły lokomotywy rozwoju i finansowania państwa. Teraz - po części przez wadliwy system zarządzania wymuszający niewielką kompetencję władzy uchwałodawczej, czyli dużą siłę i brak kontroli nad władzą wykonawczą - doszły one gremialnie nad rów, którego samodzielnie bez celowego działania na poziomie rządowym nie przeskoczą. Konieczne są nie tylko cywilizujące zmiany w prawie planistycznym, czy wprzęgnięcie obywateli w system zarządzania. To powinno było nastąpić przed dekadą. Tak samo stworzenie mechanizmów rewitalizacyjnych oraz organizmów metropolitalnych - nad oboma ustawami zaniechano prac wkrótce po rozpadzie koalicji AWS-UW.
Teraz polskie miasta muszą zasypać przepaść dzielącą miasto późnoindustrialne (tak się rozwijają), a post industrialne. Teraz potrzebny jest wielopłaszczyznowy program rozwoju kilkunastu na wielopłaszczyznowy program rozwoju kilkunastu największych metropolii by je dostosować do wymogów współczesnej miejskiej konkurencji. Miasta same z siebie tego nie przeskoczą, co wynika choćby z bariery mentalnej. Najlepiej to widać po strukturze wydatków. Jasno stymulujące zrównoważony rozwój dofinansowania unijne do inwestycji tylko w niektórych miastach stanowiły impuls do ukierunkowania rozwoju, w większości zresztą w sposób niezrozumiały dla włodarzy.