Śmierć 55-latki. Co widziała załoga karetki?

08.01.12, 19:53
jasne leniwe cwaniaczki-pseudoratownicy z pogotowia teraz będą zwalać winę że pielęgniarka plastry przykleiła.. a że się nie chciało odkleić to inna sprawa. I to mniemanie o sobie, zgrywanie prawie doktora po 2-letnich szkółkach..

trochę pokory i więcej nauki by się przydało
    • Gość: J Re: Śmierć 55-latki. Co widziała załoga karetki? IP: *.dynamic.chello.pl 08.01.12, 20:11
      Jednego menela mniej.
    • Gość: liquid_force Re: Śmierć 55-latki. Co widziała załoga karetki? IP: 78.9.79.* 08.01.12, 22:33
      pytanie brzmi - czy karetka była ratownicza, bez lekarza, czy jednak w zespole był lekarz...?
      artykuł nic o tym nie mówi, ciężko więc oskarżać konkretną grupę zawodową ;)

      ktokolwiek by to nie był, lekarz czy ratownik, to śmierdzi z daleka błędem w sztuce.
      tłumaczenie, że rany były opatrzone wcześniej jest dziecinnie głupie.
      jak można ocenić rany bez ich oglądania?
      żeby stwierdzić, że są niegroźne, trzeba je obejrzeć - a jak się zobaczy na skórze klatki piersiowej rany cięte, to dopóki nie udowodni się że jest inaczej, należy ranę traktować jako drążącą - dobrze znana zasada ludziom z kręgów ratowniczych.

      do momentu wykluczenia tego faktu wskazana jest obserwacja w szpitalu. nie da się samym
      badaniem wykluczyć zagrożenia życia w przypadku ran klatki piersiowej!

      nie zabranie kobiety z ranami ciętymi okolicy klatki piersiowej do szpitala jest po prostu karygodnym zaniedbaniem - nie ważne czy w praktyce lekarskiej, czy ratowniczej...

      • emissarius Re: Śmierć 55-latki. Co widziała załoga karetki? 10.01.12, 15:55
        Gość portalu: liquid_force napisał(a):

        > nie zabranie kobiety z ranami ciętymi okolicy klatki piersiowej do szpitala jest po prostu karygodnym zaniedbaniem - nie ważne /.../

        Jeśli dobrze rozumiem - dokumentacji nie widziałeś, sprawę znasz tylko z mediów, ale już osądziłeś.

        A jeśli pacjentka celowo zbagatelizowała rany licząc na to, że w ten sposób ochroni męża przed odpowiedzialnością karną? Jeśli nie pokazała ratownikom wszystkich ran? Jeśli z tych samych powodów odmówiła zgody na przejazd do szpitala? Jeśli nie posiadała ubezpieczenia i obawiała się kosztów leczenia szpitalnego?

        Jako ekspert "z kręgów ratowniczych" - sugerujesz, że zespół po prostu sobie zaniedbał?
        • emka222 Re: Śmierć 55-latki. Co widziała załoga karetki? 11.01.12, 15:01
          Znam to towarzystwo aż za dobrze.

          I widziałam już przypadki kiedy to pseudo-ratownik robił staruszce ekg w domu, podbijał swoją pieczątką że podał 1 amp EFEDRYNY (!!!!) I ZOSTAWIAŁ W DOMU Z KARTECZKĄ "jutro kontrola u lekarza rodzinnego"

          Albo blok III stopnia ( po pełnej utracie przytomności z oddaniem moczu ) tez zostawiony w domu z karteczką "glukoza 89, Jutro kontrola w POZ"

          Jak się nie ma pojęcia o tym co się widzi to pacjenta się zabiera do szpitala. I wszystko w temacie, a nie cuduje jeszcze z własną pieczątką pod taakim ekg!
          • emissarius Re: Śmierć 55-latki. Co widziała załoga karetki? 12.01.12, 14:50
            emka222 napisała:

            > Znam to towarzystwo aż za dobrze.

            Hmm... Ale czy to jest wystarczający powód do tego, by z góry przesądzać?

            Mógłbym zgodzić się z częścią Twoich opinii, ale nie widzę powodu, by generalizować i rozciągać tę opinie na całe środowisko. Tym bardziej - że jak słyszę (z mediów) - sytuacja w odniesieniu do tego konkretnego przypadku wyglądała nieco inaczej.

            W artykule czytamy:
            "Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, jaką wersję przedstawia załoga karetki."

            Ciekawi mnie źródło tej informacji, skoro artykuł ukazał się przed przesłuchaniem ratowników przez prokuraturę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja