"Uważaj na siebie". Kto groził pani prokurator?

02.02.12, 08:26
Myślę, że mógł być to ktoś powiązany z Ryszardem G. Jest to osobnik posiadający wyjątkowo długie łapy a jednocześnie pomimo osobistych przekrętasów uchodzący wymiarowi sprawiedliwości.
    • Gość: hellbert Bo pan P. sam ma zdecydować czy jest winny czy nie IP: *.icpnet.pl 02.02.12, 08:49
      Tak jak w Zielonej Górze chuligan, który pobił ekspedientkę sam sobie wybierze karę.
      Pani prokurator się chyba coś pokiełbasiło, i zapomniała, że ma bronić a nie oskarżać. I tak jest tylko błaznem w todze. Tak jak wysoki "sont".
      Niech się prawnicze klauny nie spinają, bo sobie zdrówko zmarnują przed cieplutką emeryturką:/
    • Gość: ijij Re: "Uważaj na siebie". Kto groził pani prokurato IP: *.icpnet.pl 02.02.12, 08:50
      u tego Dariusza w jego restauracji na Zamkowej spotykali się urzędnicy z Kolegiackiego. jedna mafia
      • Gość: lelek Re: "Uważaj na siebie". Kto groził pani prokurato IP: 95.108.83.* 17.04.12, 06:16
        Ktoś wie kiedy wyrok?
    • rockville "Uważaj na siebie". Kto groził pani prokurator? 02.02.12, 09:08
      Dariusz P , kiedy byl na wolnosci , uzywal wylacznie wode kolonska Hugo Boss , ktora kupowal w Starym Browarze. Kto w urzedzie Miejskim uzywa HUGO BOSSa ?
    • tsuranni obojętnie kto groził 02.02.12, 09:45
      po złapaniu ów dowcipasek powinien mieć rozpidrzony łeb... np. przy próbie ucieczki. Najwyższy czas wziąć przykład z Chińczyków jak zwalczać przestępczość....
    • Gość: lelek Re: "Uważaj na siebie". Kto groził pani prokurato IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 02.02.12, 12:25
      tak naprawde to po co miałby to dariusz.p piccador robić przecież jak już siedzi 1.5 roku to juz nidługo wyjdzie a mysle ze mu nawet niezalezy przecież tutaj zima wpełni -20 stopni a tam wikt i jedzonko ma gratis on juz do tego przywykł tam nie placił dzierzawy za lokale tutaj ma hotel z wyżywieniem grati ochrona 24 h super warunki pani prokurator chyba coś się pomyliło skoro go o to podejrzewa można mu tylko pozazdrościć tych warunków
Pełna wersja