Uzasadnione wątpliwości w sprawie ostatniej pre...

IP: *.play-internet.pl 08.03.12, 16:05
hahaha, wspaniale
    • Gość: widz Uzasadnione wątpliwości w sprawie ostatniej pre... IP: *.adsl.hansenet.de 08.03.12, 19:22
      Hm... zupełnie inne spojrzenie od mojego. Mnie osobiście spektakl zaintrygował i zmusił do zastanowienia nad wyrażaniem swoich sądów ... wprawdzie konwencja sztuki odbiega od "pierwowzoru" filmu, odczuć możnabyło świeżość i ogromną siłę aktorskiego przedstawienia poruszanego tematu. Co do tego nie miałem uzasadnionych wątpliwości. Krzyk i owszem, miał miejsce często, ale złapałem się na tym, że we mnie w tym momencie również to "coś" krzyczało. Interesujące. Żeby nie było tak sielsko, to jedyne, co mi sprawiało czasem problem w odbiorze były sekwencje wypowiadane tyłem do publiczności. Ale w całości - sztuka fantastycznie "przełożona" na spektakl! Rzeczywiście to musiało być wyzwanie dla reżysera.
      • Gość: jet Re: Uzasadnione wątpliwości w sprawie ostatniej p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.12, 22:13
        We mnie też coś krzyczało: koniec, kiedy będzie koniec ?!?!?! Zdaje się, że wrażenia z poznańskiej sceny dramatycznej zastępować będę tymi z Wrocławia. Jeszcze tylko Hamlet, który na pewno będzie tak "udziwniony" jak Planeta Lem i można już . . . kupować bilety do teatrów innych miast.
    • Gość: gosc z daleka Uzasadnione wątpliwości w sprawie ostatniej pre... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.12, 08:57
      akurat Tomasz Nosiński był całkowicie pogubiony. Pani Redaktor aktorzy poznańscy się po prostu opatrzyli, dla mnie przyjeżdżającego spoza Wielkopolski nie byli aż tak manieryczni. Recenzja jak to recenzja... szkoda że pobrzękuje z niej "lepiej było by zrobić to tak...". Rychcik jest nihilistyczny i dekadencki, wziął apoteozę systemu sprawiedliwości i przerobił to na wyscig i chwilę poklasku, tanią rywalizację. Znak czasów. Ryzykowne jesli jest w tle śmierć człowieka, ale czy ostatnio nie bylismy świdkami takiego show w wokół smierci małej Madzi?
    • Gość: pawell Re: Uzasadnione wątpliwości w sprawie ostatniej p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.12, 10:26
      Każdy ma prawo do niezgody. Także, gdy nie jest przysięgłym.
      Jeśli w sprawie spektaklu miałbym być numerem ósmym, poleciłbym Panu przypomnienie sobie (bardzo teatralnego w swej formie) filmu Sydneya Lumeta. Gdy to stare dzieło zestawi Pan ze spektaklem scenicznym w Teatrze Nowym, może ogarną Pana wątpliwości. Nie wykluczam, że potem następne i następne. Dotyczyć one mogą właściwie wszystkiego. Może dojdzie Pan do wniosku, że mierzenie się z tekstem dramatu Reginalda Rose wymaga jednak wysokich kwalifikacji. Tymczasem (według mnie) poznańska realizacja sceniczna ten tekst „zatupała”, „zaszczekała”, „zakrzyczała” „zamaszerowała”, zaśliniła” i „zanudziła”. Nie wniosła przy tym, mimo zapewnień przedpremierowych, niczego nowego w „odczytaniu”. Infantylne (proszę wybaczyć!) sztuczki na scenie dowodzą braku zaufania reżysera do autora. Autor, choć z trudem, i tak przebija się na pierwszy plan, niosąc tą samą uniwersalną ideę, co w 1957r. Po obejrzeniu spektaklu przyszło mi do głowy, by spróbować postawić taką tezę, że kto wie, czy siermiężna „czytana próba” - nie byłaby dla widzów bardziej zajmująca, niż to, co zobaczyli na scenie. Mam takie przekonanie, że pokazane na scenie gacie - dla ułaskawiającego werdyktu publiczności mogą nie mieć żadnego znaczenia. Bo w gaciach zawsze jest to samo.
      Ma Pan oczywiście pełne prawo sądzić inaczej. Kwestią otwartą pozostaje, który z nas jest numerem ósmym? Rozsądzi o tym zapewne ława publiczności. Na tę jej część z moją wrażliwością i doświadczeniem raczej nie ma co liczyć.
    • Gość: pawell Uzasadnione wątpliwości w sprawie ostatniej pre... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.12, 10:32
      Każdy ma prawo do niezgody. Także, gdy nie jest przysięgłym.
      Jeśli w sprawie spektaklu miałbym być numerem ósmym, poleciłbym Panu przypomnienie sobie (bardzo teatralnego w swej formie) filmu Sydneya Lumeta. Gdy to stare dzieło zestawi Pan ze spektaklem scenicznym w Teatrze Nowym, może ogarną Pana wątpliwości. Nie wykluczam, że potem następne i następne. Dotyczyć one mogą właściwie wszystkiego. Może dojdzie Pan do wniosku, że mierzenie się z tekstem dramatu Reginalda Rose wymaga jednak wysokich kwalifikacji. Tymczasem (według mnie) poznańska realizacja sceniczna ten tekst „zatupała”, „zaszczekała”, „zakrzyczała” „zamaszerowała”, zaśliniła” i „zanudziła”. Nie wniosła przy tym, mimo zapewnień przedpremierowych, niczego nowego w „odczytaniu”. Infantylne (proszę wybaczyć!) sztuczki na scenie dowodzą braku zaufania reżysera do autora. Autor, choć z trudem, i tak przebija się na pierwszy plan, niosąc tą samą uniwersalną ideę, co w 1957r. Po obejrzeniu spektaklu przyszło mi do głowy, by spróbować postawić taką tezę, że kto wie, czy siermiężna „czytana próba” - nie byłaby dla widzów bardziej zajmująca, niż to, co zobaczyli na scenie. Mam takie przekonanie, że pokazane na scenie gacie - dla ułaskawiającego werdyktu publiczności mogą nie mieć żadnego znaczenia. Bo w gaciach zawsze jest to samo.
      Ma Pan oczywiście pełne prawo sądzić inaczej. Kwestią otwartą pozostaje, który z nas jest numerem ósmym? Rozsądzi o tym zapewne ława publiczności. Na tę jej część z moją wrażliwością i doświadczeniem raczej nie ma co liczyć.
      • Gość: hhrem Re: Uzasadnione wątpliwości w sprawie ostatniej p IP: *.adsl.hansenet.de 11.03.12, 08:26
        Ty jakiś powalony jesteś,
        "...realizacja sceniczna ten tekst „zatupała”, „zaszczekała”, „zakrzyczała” „zamaszerowała”, zaśliniła” i „zanudziła”. Nie wniosła przy tym, mimo zapewnień przedpremierowych, niczego nowego..." no i właśnie tym na przykład - co za krytyk! Idz na białe niedzwiedzie, tam takich potrzebują, malkontentów pożeranych przez niedzwiadki ;)
Pełna wersja