Lekarze muszą decydować, kogo leczyć, kogo nie

13.03.12, 10:25
super a miliard na samochody dla wojska jest, chory kraj
    • szmecierecie Lekarze muszą decydować, kogo leczyć, kogo nie 13.03.12, 10:49
      Nie ma takiego kraju, którego stać na leczenie wszystkich i wszystkimi najnowszymi terapiami.

      W końcu ktokolwiek zaczyna mówić głośno o tym, co wszyscy wiedzą. Niestety ale życie ludzkie jest przeliczalne na pieniądze i można by wyleczyć każdego, ale zwyczajnie nie ma na to pieniędzy.

      W Polsce potrzebna jest dyskusja na ten temat, ale jeszcze do niej nie dojrzeliśmy.
      I zaraz będzie tego doskonały przykład w komentarzach pod tym artykułem.

    • jajasobierobicie Segregacja chorych: kogo leczyć, kogo nie 13.03.12, 11:21
      Ale na stadion miejski kasa jest na wielokrotna wymianę trawy też. Stać nas nawet na oddanie tego stadionu za prawie miliard w prywatne ręce za ułamek jego wartości.
      Mamy na fregaty morskie które nigdy nie powstaną, na Rosomaki, F16 i inne cuda które są zabawkami i dojnymi krowami dla wojska.
      Mamy na milionowe premie dla zwalnianych dyrektorów lub prezesów, mamy premie i nagrody dla urzędników. Mamy na setki a wręcz tysiące niepotrzebnych rzeczy.
      Zaprawdę bogatym jesteśmy krajem i miastem.
      • szmecierecie Re: Segregacja chorych: kogo leczyć, kogo nie 13.03.12, 11:32
        jajasobierobicie napisał:

        > Ale na stadion miejski kasa jest na wielokrotna wymianę trawy też. Stać nas naw
        > et na oddanie tego stadionu za prawie miliard w prywatne ręce za ułamek jego wa
        > rtości.
        > Mamy na fregaty morskie które nigdy nie powstaną, na Rosomaki, F16 i inne cuda
        > które są zabawkami i dojnymi krowami dla wojska.
        > Mamy na milionowe premie dla zwalnianych dyrektorów lub prezesów, mamy premie i
        > nagrody dla urzędników. Mamy na setki a wręcz tysiące niepotrzebnych rzeczy.


        Uważasz, że F-16, rosomaki, stadiony są opłacane ze składki zdrowotnej?

        Jeśli tak, to spieszę Ciebie poinformować, że tak nie jest.
        • jajasobierobicie Re: Segregacja chorych: kogo leczyć, kogo nie 13.03.12, 11:44
          > Jeśli tak, to spieszę Ciebie poinformować, że tak nie jest.
          To wszystko jest opłacane z naszych podatków!
          • szmecierecie Re: Segregacja chorych: kogo leczyć, kogo nie 13.03.12, 14:13
            jajasobierobicie napisał:

            > > Jeśli tak, to spieszę Ciebie poinformować, że tak nie jest.
            > To wszystko jest opłacane z naszych podatków!
            Faktycznie, tylko służba zdrowia ma być opłacana z podatku zwanego "składka zdrowotna", nie z akcyzy.

            Swoją drogą, szkoły, samochody dla policji, wały przeciwpowodziowe, urzędy pracy też są z podatków. Też mamy je zlikwidować, żeby opłacić leczenie najbardziej beznadziejnych przypadków kosztujących pierdyliard przedłużających życie o jeden dzień, tydzień czy rok?

            Gdzie granica? Miliard zł za dzień życia czy bez granic bo życie jest bezcenne?
            • Gość: gość4 Re: Segregacja chorych: kogo leczyć, kogo nie IP: 95.108.91.* 13.03.12, 14:31
              pozostaje eutanazja ,ale gdyby tak zlikwidować senat ,zmniejszyć sejm o połowe .
    • dk7000 Segregacja chorych: kogo leczyć, kogo nie 13.03.12, 11:31
      To jest demagogia co ta pani mówi. Nie ma kraju, który mógłby leczyć wszystkich najnowszymi, często eksperymentalnymi metodami kosztującymi często miliony, ale w Polsce nie taki jest problem - tu nie ma pieniędzy na leczenie zwykłymi, powszechnie stosowanymi metodami. Tak faktem jest, że wszędzie istnieje "segregacja" pacjentów - tyle że w cywilizowanym świecie, nie kontynuuje się leczenia osób, które i tak nie mają szans na przeżycie. Co na dodatek nie jest tylko kwestią ekonomi, ale także wrażliwości - nie ma sensu faszerować chemią do ostatniej chwili, lepiej dać mu te ostanie miesiące przeżyć godnie, bez bólu.

      W Polsce nie leczy się ludzi, którzy mogli by żyć jeszcze 10-20 lat.

      To nie jest tak, że nie ma pieniędzy na to w sensie obiektywnym - te pieniądze po prostu wydawane są na coś innego - Polska ma np. w stosunku do PKB jedne z najniższych wydatków na służbę zdrowia w UE, a jednocześnie jedne z najwyższych na finansowanie sił zbrojnych. To jest po prostu kwestia priorytetów - czy chcemy leczyć ludzi, czy wysyłać wojsko do Iraku czy Afganistanu. I wielkiej dyskusji to nie trzeba.
      • Gość: rencista Re: Segregacja chorych: kogo leczyć, kogo nie IP: *.icpnet.pl 13.03.12, 14:07
        Ludzie to są jednak trochę niedomyślni. Potrafią jechać przez całe miasto, bo w jakimś sklepie jest coś 2 grosze tańsze. Nie potrafią przejść się do szpitala obok (nie więcej jak 50m) i tam się zarejestrować. Tak, jakby ktoś nie wiedział - Garbary 15 - Wielkopolskie Centrum Onkologii, to szpital obok szpitala Przemienienia Pańskiego. Tam też leczą chorych na raka. Masowo. Bezpłatnie. Byłem i nie czekałem na nic dłużej niż miesiąc. Za moje leczenie płaci NFZ (jest to już kwota pięciocyfrowa w ciągu 0,5 roku). Kolejki u lekarzy to mit tworzony przez "zrejonizowanych" i niereformowalnych pacjentów, którzy do u sranej śmierci będą chodzić w to samo miejsce, czekać w kolejkach i biadolić zamiast wyszukać innego lekarza bez kolejki.
    • cyberbatat Lekarz sprzedał mieszkanie, żeby kupić sobie lek 13.03.12, 13:54
      - Nie ma takiego kraju, który stać na leczenie wszystkich i wszystkimi najnowszymi terapiami. W Polsce potrzebna jest dyskusja na ten temat, ale jeszcze do niej nie dojrzeliśmy. W tej chwili rząd musi zapewnić pacjentom przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa. Wiem, co odpowie: trzeba stworzyć system prywatnych ubezpieczeń. Zgoda.

      a ci których nie stać na prywatne (de facto szemrane bo ubezpieczyciele prywatni robią wszystko, żeby pozbyć się klienta, który zaczyna przewlekle chorować) mają zdychać! XXI wiek w neoliberalnej polsce! Stać nas na najnowocześniejszy sprzęt wojskowy, utrzymywanie hord najemników poza granicami kraju, milionowe premie dla budowniczych stadionów, ratowanie banków ale nie stać na utrzymanie zdrowia i życia obywateli, którzy za te wszystkie fanaberie dewiantów u władzy płacą!!!
    • emissarius Lekarz sprzedał mieszkanie, żeby kupić sobie lek 13.03.12, 17:44
      Nie bardzo rozumiem - co to znaczy, że "szpital nie dostał z Narodowego Funduszu Zdrowia wystarczająco dużo pieniędzy na leki"? Czy NFZ zalega z jakimiś przelewami? Czy może chodzi o to, że środki z kontraktu podpisanego z NFZ są zbyt niskie w stosunku do potrzeb, a zwłaszcza bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej szpitala? Ale przecież mamy dopiero początek roku...

      Zgadzam się z opinią pani doktor, że "nie ma takiego kraju, który stać na leczenie wszystkich i wszystkimi najnowszymi terapiami." Z uwagi na rozwój technologii i metod leczenia - koszty świadczeń medycznych rosną lawinowo, niewspółmiernie do wzrostu PKB nawet najbogatszych państw. Ten wzrost kosztów nie może być rekompensowany wzrostem nakładów - choćby tak znaczącym, jak w ostatnich latach w Polsce.

      W 2004 roku budżet NFZ wynosił NFZ 36 mld zł rocznie. W obecnym roku wydamy ponad 64,5 mld PLN, a mimo to większość Polaków jest przekonana, że sytuacja uległa znaczącemu pogorszeniu. Dla porównania - roczny budżet Poznania wynosi około 2,52 mld PLN. Tymczasem roczny budżet Wielkopolskiego Oddziału NFZ to 4,9 mld zł! Oczywiście, że to mało - i zawsze już będzie za mało. Ochrona zdrowia stała się dochodowym biznesem napędzanym przez wielkie światowe korporacje. Specjalistyczne świadczenia medyczne są coraz bardziej zaawansowane, a co za tym idzie - coraz to droższe. Stąd też środki przeznaczane na ochronę zdrowia nawet w najzamożniejszych krajach zawsze są zbyt niskie, by w pełni zaspokoić ciągle rosnący popyt, który na dodatek świadomie kreują firmy farmaceutyczne i szpitale, wprowadzając coraz nowe, bardziej zaawansowane metody leczenia. Tak naprawdę to gigantyczny biznes, który dodatkowo generuje szereg patologii...

      Innymi słowy - to olbrzymia kasa, z której każdy chce trochę uszczknąć, a przy tym jak najmniej wydać na pacjenta. NFZ rozpaczliwie i nieudolnie stara się spowodować, by za tę kasę dało się jak najwięcej załatwić dla pacjentów, w jak najlepszej jakości. Jak im się udaje - wszyscy widzimy. Dlatego tak ważne jest, by ograniczać patologie i uszczelniać System wszędzie tam, gdzie środki są marnotrawione.

      W naszym kraju dostęp do przytłaczającej większości wszystkich świadczeń oferowanych przez współczesną medycynę jest... bezpłatny, co jest ewenementem na skalę światową. Na dodatek - choć dostęp do wielu świadczeń jest bardzo utrudniony, to jednak nie wymaga się dopłat bezpośrednich, nawet w symbolicznej wysokości za wizytę u lekarza rodzinnego czy receptę. Warto przy tym przypomnieć, że nawet w krajach gdzie poziom medycyny jest niezwykle wysoki (np. USA) - blisko połowa obywateli nie posiada żadnego ubezpieczenia, a nawet jeśli posiadają - to i tak płacą za wizytę u lekarza (kilkaset dolarów), za leki, diagnostykę i pobyt w szpitalu (minimum 1tys dol/doba). Bo ubezpieczenie zwraca koszty dopiero od pewnego poziomu (deductible), uzależnionego od rodzaju ubezpieczenia.

      Pieniędzy nie wystarczy dla wszystkich - to już pewne. Trzeba więc stworzyć ramy dla możliwie najbardziej efektywnego ich wykorzystania, być może przy niewielkim udziale pacjentów. Samo podwyższanie składki zdrowotnej i zwiększanie nakładów - co już widać na przestrzeni blisko 10 lat - jest przeciwskuteczne. Wydajemy więcej, otrzymujemy mniej. Trzeba też nauczyć się, że środki z ubezpieczenia zdrowotnego mają służyć wyłącznie leczeniu pacjentów, nie inwestycjom i nie nabijaniu kabzy prywatnym gabinetom specjalizującym się w unikaniu pacjentów.
Pełna wersja