Czy się stoi, czy się leży, 20 proc. się należy

19.03.12, 09:56
Ta diagnoza PiS celnie opisuje też poznańską PO. SLD za takie podejście już zapłaciło - na razie wniosków nie wyciągnęło, choć trzeba przyznać, że Lewandowski dwoi się i troi, aby jego nazwisko było wymieniane przy każdej kontrze wobec polityki miasta (to samo p. Kretkowska). Ale ogólnie ugrupowanie leży przerwacając się z boku na bok.
Nasi posłowie wszystkich opcji są mało widoczni nie tylko w sprawach ogólnopolskich, ale i dotyczących Poznania. Radni wywołują wrażenie trybików polityki Grobelnego i UM. Mam poczucie, że nasi "politycy" są zadowoleni ze swojej senności w prywatnym folwarku prezydenta miasta i partii politycznych. Istotne jest dla nich właściwie tylko to, o czym pisze red. Cylka: aby znaleźć się na listach wyborczych... i to nieważne którego ugrupowania. A potem dalej uprawiać kunktatorstwo i lizusostwo wobec liderów. Może są wyjątki, ale nie na tyle widoczne aby zmienić ogólny obraz.
Tak zatem, jeśli mieszkańcy się nie zniechęcą ostatecznie do tego typu "demokracji", następne lata spędzimy w nużącym towarzystwie Grobelnego (z którym borykamy się codziennie), Grupińskiego (korespondencyjnie) i Kaczmarka (Filipa, tego który się ujawnia wyłącznie, gdy trzeba powalczyć z Dzikowskim, albo gdy idą wybory), Dziuby (podwórkowy despota), Lewandowskiego (lokalny patron wszystkich porażek SLD) oraz całej masy szerzej nieznanych działaczy, posłów, europarlamentarzystów (i ich bliskich rodzin wstawianych na synekury), sennych radnych i pozbawionych publicznej kontroli urzędników miejskich i wojewódzkich. Będziemy dalej się dziwić "jak tak można", "dlaczego oni tylko gadają" oraz "dlaczego nikt nie myśli o ludziach" i obserwować jak miasto się przeobraża siłą innercji i jedynych ludzi, którzy wiedzą o co im chodzi - deweloperów i budowniczych dróg...
Pełna wersja