pawelpiwowarczyk
23.03.12, 18:17
Irytujące jest stosowanie limitów. Niby każda impreza biegowa "walczy" o jak największą frekwencję, a jednocześnie tworzy się limity liczby uczestników (rozumiem Maniaków - ich trasa jest mało pojemna). Pięć tysięcy to żadna liczba. Na własną prośbę spychacie się do drugiej ligi. Zobaczcie ilu jest uczestników półmaratonu warszawskiego, który odbędzie się za dwa dni.
Kiedyś, w zamierzchłych czasach (czyli przed pięciu laty), opłaty startowe w biegach były uzależnione od daty zgłoszenia. Można się było zapisać nawet w przeddzień biegu, ale płaciło się wówczas dwa, trzy razy więcej. I ta różnica była "premią" dla organizatora z tytułu dezorganizowania zawodów przez takich spóźnialskich. Tyle, że wówczas dbało się o "klientów" bo tych było mało...
Oczywiście, jestem wkurzony, bo znalazłem się po drugiej stronie muru.