l.george.l
25.03.12, 22:28
Chyba trochę przesadziłem, bo było pod wiatr i był jeden bardzo długi i stromy podjazd. A niby na nizinie mieszkamy. Masaż by mi się przydał, a żona dopiero jutro przylatuje. Chyba dzisiejszą wycieczkę potraktuję jako wielkopostną pedałowaną pielgrzymkę pokutną.