Bazary idą na wojnę z marketami. Mają pomysł

29.03.12, 21:05
Na tych bazarach powinni sprzedawać bezpośrednio producenci żywności aka rolnicy. Dla kupujących i tak byłoby taniej niż w sklepie, a dla sprzedających drożej (dostaliby więcej niż od pośrednika).
    • Gość: gerg Re: Bazary idą na wojnę z marketami. Mają pomysł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.12, 21:14
      gdyby na rynku faktycznie dostawało się np. jaja zerówki taniej niż w takim piotrze i pawle...
      a dostajemy trójki, takie same jak w markecie/dyskoncie. tylko drożej.
      jakby te produkty faktycznie wyróżniały się świeżością i naturalnością, to bazary obroniłyby się same.
      • mrokowik Skisłe cytryny i zgniła włoszczyzna 29.03.12, 21:40
        Dokładnie!

        Jajka z trójką (karteczka z odręcznym napisem: jaja z wolnego wybiegu) - sprzedawca wie, że gdzieś dzwoni, ale nie wie, w jakim kościele. Nieuświadomieni co do oznaczenia jajek - kupią....

        Temat jak na moje życzenie. Akurat moje ostatnie sobotnie zakupy na ryneczku na Osiedlu Jagiellońskim były wyrzuceniem kasy w błoto, kupuję zazwyczaj od tych samych sprzedawców - mają też surówki.

        Kupiłem dwie włoszczyzny (pory oślizgłe, marchewki miękkie, z plamami, pietruszki suche i włókniste) - po obraniu i odkrojeniu części niejadalnych wyszła garstka mizernych kawałków. Gdybym miał czas, to chyba wróciłbym tam i rzucił tymi warzywami im w stoisko.....

        Kupiłem też kilogram cytryn - chyba były przechowywane w garażu na mrozie - 4 sztuki z tego kilograma skisły już we wtorek.

        Nauczka - sprawdzać, co wkłada do siatki handlarz, nie ufać.
        I nie chodzi o to, że mogłem sam sprawdzić, wymacać, wybrać.
        Ale z drugiej strony - jak może sprzedawca coś takiego wystawiać na stoisko?
        Jak się nie wstydzi sprzedawać coś zgniłego, nadpsutego po normalnej cenie, bez adnotacji, że towar jest przeceniony i ma niższą jakość? Wyjmując z siatki te włoszczyzny, czułem na palcach rozkładającego się pora. Nie ma możliwości, by sprzedawca wkładając je do siatki, nie czuł tego....

        Sprawdzać, dotykać, macać i domagać się świeżego towaru.

        I nie godzić się na NOTORYCZNE nadwyżki. Miało być pół kilo - jest 60 deka. "Może zostać?"

        Handlarze latami pracują na owocach i warzywach i nie wiedzą, ile co może zaważyć?
        Celowo wrzucają więcej, 1 na 10 osób zaprotestuje, reszta kupi.

        Po ostatnich zakupach wiem jedno - wolę wsiąść w auto jechać do Lidla czy Piotra i Pawła.
        Jakość, cena - niestety bazar przegrywa.
        Bo co jak co, ale kupując w Piotrze i Pawle jeszcze takich przebojów z warzywami nie miałem....a cena z kilo papryk czy pomidorów naprawdę się nie różni.
        • housedr Re: Skisłe cytryny i zgniła włoszczyzna 30.03.12, 22:25

          W piotrze i pawle wszystko świeże !!! chyba kpisz - kup sobie wędlinę (też nie umieją ważyć),
          a na drugi dzień nadaje się do wyrzucenia .Do tego nie miła obsługa. Ceny większości towarów
          jak na Batorym nie mówiąc o przeterminowanych serkach . Szczycą się ,że są delikatesami ,a
          nie zasługują na miano dyskontu.
          Co do targowisk to niestety prawda z wyjątkiem okresu wiosna ,lato .
      • Gość: Próbowałem targu Re: Bazary idą na wojnę z marketami. Mają pomysł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.12, 21:49
        Przykład: pseudo - eko - targowisko w soboty na pl. Bernardyńskim. Jedno stoisko z wędlinami (nie podam nazwy firmy), wyroby - lipa! Ceny - kosmiczne w stosunku do jakości i, o dziwo, cały czas mini-kolejka klientów. Przy mnie facio zdjął z wieszaka super - eko szynkę (pewnie "prastara", "tradycyjna receptura" ;-) , przekroił (klientka chciała kawałek) i prawie polała się woda... Mokre to i tłuste się okazało (ok. 45-50 zł/kg). Kiełbasy w cenach > PiP, Alma, nieciekawe (próbowałem!), w cenach dużo powyżej 30 zł/kg.
        Obik "piekarz". Chleb (owszem, jadalny, ale d..y nie urywa), w cenie 12 zł za foremkę...
        Pazerność, "nośność" określenia "eko" (Gazeta też się "kłania"), skasować, oszukać (naszprycowana wodą szynka), pośmiać się z głupiej gawiedzi....
        W ten sposób, w dłuższej perspektywie, z marketami nie wygracie, oszukańczy cwaniaczkowie.
        • Gość: Anq28 Re: Bazary idą na wojnę z marketami. Mają pomysł IP: *.173.6.103.tesatnet.pl 29.03.12, 22:36
          Lubię robić zakupy na rynku latem, kiedy faktycznie jest szansa na świeże warzywa i owoce. W pozostałych porach roku sprzedają to co sami kupią w hipermarkecie tylko narzucą swoją marżę. Jajka z palet najgorszej jakości przekładają do koszyków, miód naturalny w słoiku ewidentnie przelewany z wielkich słojów sztucznego miodu...Jedynie babuszki na skraju rynku mają odrobinę honoru i sprzedają z własnego ogródka...ale cóż z tego, skoro to ogródek ROD w zasyfiałym mieście! Pojedyncze osoby są miłe i życzliwe, jednak najczęściej mają najmniej dorodne warzywa, z mniejszą ilością chemii ale mało kto u nich kupuje i często są sezonowo...Zakupy na rynku po sezonie okołoletnim to porażka.
      • der-rauber Re: Bazary idą na wojnę z marketami. Mają pomysł 30.03.12, 00:15
        jak pochodzisz to znajdziesz, ja kupuję jaja 50gr szt jedynki czyli wolnowybiegowe na Dębcu, na rynkach też trafisz
    • tow.ortalion Epoka dorożek, telegrafu i maszyn parowych 29.03.12, 22:34
      dawno nieuchronnie już minęła. Kupiectwo w stylu Wokulskiego tudzież.
      Nie ma więc o co drzeć szat. Najwyższy czas, aby ci "kupcy" zajęli się jaką prawdziwą robotą.
      Można sobie wymyślić pomysł na życie, taniej kupić, drożej sprzedać i opalać się przy tym na ryneczku gaworząc z innymi "kupcami". Już dawno temu wpadli na to Żydzi i dlatego ludzie pracy wszystkich narodów ich tak nienawidzili. Można więc nadal i tak, ale nie wolno już narzekać, że klienci nie chcą już czuć tej atmosfery handlu z lat 90-tych, nie chcą drożyzny za nieświeży towar, nie chcą być robieni w konia. W Poznaniu nie ma rynków producentów, jak w innych metropoliach europejskich, więc nie bardzo wiem po co mieliby tam poznaniacy chodzić. Gdyby były to targowiska producentów żywności to z pewnością trudno byłoby się tam dostać do stoiska.
      • mrokowik Re: Epoka dorożek, telegrafu i maszyn parowych 29.03.12, 23:09
        tow.ortalion napisał:

        > dawno nieuchronnie już minęła. Kupiectwo w stylu Wokulskiego tudzież.

        Nie bardzo rozumiem, co takiego złego jest w stylu Wokulskiego. :D
        Wokulski akurat sprzedawał rzeczy luksusowe. Sprowadzał towary z dalekich krajów, sprzedawał wyroby dla szlachty i bogatego mieszczaństwa. Nie handlował brudną marchwią i kiszoną kapustą. Jego styl niczym nie różni się od współczesnych nowoczesnych butików z galanterią i dodatkami. ;) Może jedynie u Wokulskiego więcej było szacunku dla klienta, który traktowany był jak pan i władca, a nie nieznośny petent - jak to bywa czasami dzisiaj...No, ale to były czasy, kiedy za potrącenie damy, panowie się pojedynkowali.... :)))))

        Ale łapię Twoją myśl. ;) Jeszcze kilkanaście lat temu, może 20 lat temu, 30 - więcej było stoisk z warzywami od ludzi, którzy sami tę żywność produkują. Co wyhodowali w swoich szklarniach, ogrodach i sadach, wieźli w sobotę na bazar....
        Dawniej mówiło się - idę na rynek/bazar = idę po świeże warzywa i owoce. Obecnie handlowcy jadą o świcie na giełdę, tam wybierają towar (możliwe, że np. z rodzaju tych II kategorii), by potem ludziom wciskać ten chłam z przeolbrzymią (czasami) marżą jako towar pierwszej klasy.

        I nie zgodzę się też z tym, że latem jest lepiej.... Też zdarzają się nadpleśniałe zapiaszczone truskawki, które nie sprzedały się poprzedniego dnia, śliwki bez jędrnej skórki, jabłka pachnące stęchlizną źle wietrzonych magazynów....

        Jedyne wyjście, wyjechać za miasto i szukać szczęścia na okolicznych wsiach, gdzie spotkać można tablice: sprzedam jaja, miód, truskawki.....
    • Gość: JA Re: Bazary idą na wojnę z marketami. Mają pomysł IP: 195.85.241.* 30.03.12, 07:09
      Nie mówiąc już o tym że na czas "promocji" wszystkie artykuły będą droższe o 15%, że można było się potargować :/
    • living34top Re: Bazary idą na wojnę z marketami. Mają pomysł 30.03.12, 17:09
      "A szkoda, bo targowiska promują zdrowy i tańszy styl życia, budują klimat miasta, wspierają i aktywizują lokalną przedsiębiorczość, słowem - są ważnym elementem przestrzeni publicznej".

      Tak, tak sprzedawca chinskich podrobek jest bardzo waznym elementem przestrzeni publicznej
    • ampolion Bazary idą na wojnę z marketami. Mają pomysł 30.03.12, 17:29
      Gdzie robię zakupy? Jakie zakupy?
    • amirez Bazary idą po... przegraną? 31.03.12, 12:59
      Właśnie wróciłem z Rynku Jeżyckiego. Jabłka po 4,5 zł za kilogram. Fakt, ładne, ale tez ładne dostanę w Biedronce 300 m dalej, a za Poznaniem kilka kilometrów jeszcze taniej /np. ryneczek w Skokach - 2,5 zł /.
      Ta wojna ;) jest z góry przegrana. Bronią może być tylko cena, bo na to patrzy klient.
      A gadanie o targowaniu to zwykłe ble, ble, bleee.
Pełna wersja