Kłopot z niereligijnymi pomocami dydaktycznymi

30.03.12, 10:40
Jestem właśnie po kawie i ciachu z zaprzyjaźnioną nauczycielką, która żaliła mi się, przed jak trudnym zadaniem ona i jej koleżanki zostały postawione przed zbliżającymi się świętami. Zostało im polecone przygotowanie uroczystego spektaklu i zabaw z udziałem dzieci i rodziców. Miało być o zajączkach, kurczaczkach, żabkach, kwiatkach i słoneczku, czyli generalnie o tym, co nas teraz wszystkich raduje, jednym słowem o nadejściu wiosny, odrodzeniu się życia, przyrody po zimowym śnie. Problem w tym, że dwadzieścia lat zmasowanej i bezkompromisowej indoktrynacji watykańskiej doprowadziło do tego, że nauczyciele zostali pozbawieni pomocy dydaktycznych na tę porę roku innych, niż traktujących o męce Chrystusa. Tortury, wbijanie gwoździ w nadgarstki, sadystyczny mord - tego przedstawienia nauczycielki chciały oszczędzić swoim podopiecznym. Cóż, poradziły sobie, napisały same scenariusz. Dzieciątka będą świętować przybycie zajączka otoczonego kurczaczkami.
Pełna wersja