dystansownik
26.07.12, 09:15
Jeżdżę bardzo często na trasie Warszawa-Kraków. Czasem sam nie wiem, którym pociągiem będę jechał, więc zazwyczaj bilet kupuję tuż przed odjazdem. Gdy jest na to czas, w kasie, gdy mi go brak, wsiadam do pociągu, jadę, czekam na konduktora, jak przyjdzie, to bilet kupuję. Nie widzę w tym problemu, tym bardziej, że każą sobie za to dopłacać, a dla mnie jest to po prostu wygodne.
Czy moim problemem jest, że konduktorowi się nie chce przejść po pociągu i sprawdzić biletów raz na jakiś czas, przez co część osób uniknie płacenia? Nie. Mi raz się zdarzyła taka sytuacja (jeżdżę od 2 lat średnio 2 razy w miesiącu tam i z powrotem na weekendy), ale pociąg był zapchany do granic możliwości. Konduktor albo nie mógł w ogóle przejść, albo bał się wyjść, żeby go pasażerowie nie zlinczowali. Uważam więc, że za przejazd w warunkach uwłaczających ludzkiej godności mogę raz na kilkadziesiąt przejazdów zaoszczędzić na bilecie.
Co da wprowadzenie kar? Tyle, że będę musiał odstać swoje w kolejce do kasy i bilet kupię wcześniej. Zrobię to, bo nie mam alternatywy. Nie będę jednak ukrywał, że gdybym ją miał, to podróży z IR na pewno bym już nie wybrał.