l.george.l 30.10.12, 18:29 Absolwent uczelni, która nie prowadzi studiów doktoranckich? To chyba oczywiste, że nikt nie odpowiada na jego CV. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
macwies "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [LIST] 30.10.12, 18:34 trzeba było skończyc politechnikę - miałbyś 50 firm do wyboru Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kartofel Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L IP: *.static.chello.pl 30.10.12, 18:44 Trudno albo się studiuje Politechnikę i ma się pracę w Poznaniu albo kulturoznawstwo i pozostaje tylko nielubiana Warszawa , która każdego wchłonie jeśli się na to godzi lub Kraków który raczej nie wchłonie niezależnie od chęci. Stary jestem ale pamiętam , że dawniej po etnografii też nie było pracy . To były takie studia dla wąskiej grupy zapaleńców lub nie nie mających pomysłu na życie panienek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EM Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L IP: *.2-1.cable.virginmedia.com 30.10.12, 18:59 Ty tak na serio...? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L IP: *.static.chello.pl 30.10.12, 18:35 Każdy ma to co lubi. Niskopłatną pracę w mieście którego nielubi( nie wiem dla czego nie lubi tego miasta ) albo brak pracy w mieście, które lubi. Odpowiedz Link Zgłoś
rude_z_poznania "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [LIST] 30.10.12, 18:42 dlaczego masz zmienić miasto?? z tego samego powodu, dla którego ludzie zostawiają rodziny, jadą do UK... ogólnie w świat... tak to już jest, że ludzie jadą za pracą, nie praca za ludźmi. Dlaczego mój chłopak musi jechać na pół roku do Norwegii, zostawić swoje zainteresowania, plany, mnie??? bo jest programistą, w Norwegii jest fabryka na której robi uruchomienie, a to jest jego praca. Życie to nie bajka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: laczek Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L IP: *.static.chello.pl 30.10.12, 18:47 Jak się wybiera kulturoznawstwo to trzeba się liczyć ze zmianą miejsca zamieszkania . To raczej wąska specjalność i wstrętna Warszawa daje niestety największe szanse zatrudnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krysia Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L IP: *.adsl.inetia.pl 30.10.12, 18:43 A co na to Krysia? Uderz do GW, napisz coś, wpadnie wierszówka :) Ciesz się że nie masz kredytu z ratą 2100 bo nawet byś się wina nie napił. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JJ Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L IP: *.icpnet.pl 30.10.12, 18:48 Piszesz, że wydawało Ci się niemożliwe że z tak bogatym doświadczeniem nie znajdziesz pracy w Poznaniu. Ale tak naprawdę, to jedyne Twoje doświadczenie zawodowe to wspomniane kilka miesięcy w Warszawie. Reszta to powiem Ci z praktyki kompletnie się nie liczy dla pracodawcy. Pomyśl sobie że konkurujesz z kilkudziesięcioma czy kilkuset innymi kandydatami którzy maja realne doświadczenie z pracy a Ty masz staże. Jak sądzisz kogo zaproszą na rozmowę ? Dalej piszesz że zamierzasz iść na doktoranckie. Napiszę Ci tyle: jeśli masz ambicje i możliwości pozostać potem na uczelni to ma to sens, jeśli nie to zrobisz jeden z największych błędów w swoim życiu: stracisz 5 lat a potem już nikt Cię nie zatrudni bo będziesz gościem po 30-tce bez żadnego doświadczenia zawodowego. Dla mnie to bardzo niedojrzała decyzja mająca tylko na celu przedłużenie sobie błogiego okresu młodości. Kto Cię będzie chciał zatrudnić jako doktora, skoro większość osób decyzyjnych i Twoich szefów będzie miało magistra ? Moim zdaniem zrobiłeś dwa duże błędy: poszedłeś na kulturoznawstwo - studia tyle fajne co kompletnie niepraktyczne na rynku, drugi: poszedłeś studiować do tzw wyższej szkoły piłowania paznokci a nie na państwowy uniwersytet. Poradzę Ci jedną rzecz: albo się w miarę szybko naucz konkretnego zawodu póki masz tylko 26 lat albo wyjeżdżaj za granicę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EM Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L IP: *.2-1.cable.virginmedia.com 30.10.12, 19:02 > Piszesz, że wydawało Ci się niemożliwe że z tak bogatym doświadczeniem nie znaj > dziesz pracy w Poznaniu. Ale tak naprawdę, to jedyne Twoje doświadczenie zawodo > we to wspomniane kilka miesięcy w Warszawie. Przepraszam, a skad ma miec wiecej? Ma 26 lat, rok temu skonczyl studia. I najwyrazniej bral je na serio. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlx Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L IP: *.ip.netia.com.pl 30.10.12, 20:14 Dokładnie tak. Odpowiedz Link Zgłoś
rockville "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [LIST] 30.10.12, 18:55 A czy zaznaczyles w CV , ze przez pierwsze 3 lata bedziesz ubieral do pracy pampersy ? Czy napisales , ze bez problemu podpiszesz veksel ? Czy zadeklarowales , ze bez problemu mozesz zostac w pracy 5 godzin dluzej ? Pamietaj , konkurujesz o prace z osobami , ktore posiadaja kredyty hipoteczne ktore sa mobilizowane do pracy przez przelozonego kilka rzy dziennie okrzykami : "dziesieciu czeka na twoje miejsce !!!" , w Twoim wypadku pracodawcy bedzie ciezko zachecac Ciebie do wydajniejszej pracy.... Skonczyles szkolke i czas rozpoczac dorosle zycie , powoli zobaczysz , jaka to dzungla . Powodzenia !!! Odpowiedz Link Zgłoś
good_vibrations Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L 30.10.12, 19:08 Z czystej ciekawości - w jakiej branży robisz? Odpowiedz Link Zgłoś
good_vibrations "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [LIST] 30.10.12, 18:59 Październik miesiącem wylewania żali przez byłych studentów? Mi już pod koniec podstawówki powiedzieli jak wygląda życie - skończysz ch...owe studia humanistyczne to będziesz długo szukał pracy i nie znajdziesz jej w swoim "zawodzie" na bank. Niektórzy jednak muszą się boleśnie zderzyć z życiem jak ze ścianą. Jak ta Krysia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EM Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L IP: *.2-1.cable.virginmedia.com 30.10.12, 19:09 Piszesz nieslychane balachwastry. Koles najwyrazniej wlasnie umie to, co jest atutem kazdego porzadnego humanisty - mimo to nasz kochany Poznan go nie potrzebuje. W cywilizacji masa humanistow trafia do biznesu. Jasne, ze czekaja ich najpierw 2-3 lat nauki, ale pracodawca docenia ich umiejetnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
good_vibrations Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L 30.10.12, 19:22 "balachwastry" - pierwszy raz spotykam to słowo. Ale fajne jest. Odpowiedz Link Zgłoś
fruchtfliege "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [LIST] 30.10.12, 19:01 50 CV jednego dnia?? i jeszcze sie chlopie dziwisz, ze nie mozesz znalezc pracy? jakim cudem w jeden dzien mozna zdążyc dostosowac az tyle cefalek do kazdego pracodawcy? i jeszcze do kazdego napisac list motywacyjny? Pracodawcy nie sa glupi, widza, ktore CV sa wysylane na zasadzie "zarzucę wielką sieć, to sie choc jedna płotka zlapie". Juz tylko wiekszą glupotę moglbys zrobic, jakbys wyslal CV jednym mailem, a w pole adresowe wpisal 50 adresow pracodawcow naraz. Ludzie, nie rozumiecie, ze do firm wysyla sie aplikacje "skrojoną na miarę", a nie rozsyla na prawo i lewo jak spam. Mam 6 lat doswiadczenia zawodowego, w zyciu mialam czterech pracodawcow. W calym swoim zyciu wyslalam jakies 10 CV - znaczy ze mam 40% skutecznosc. Ale - zawsze wybieralam tylko te firmy, w ktorych bardzo chcialam pracowac, mialam pomysl na to, co chcialabym w nich robic i ten entuzjazm zawsze udalo mi sie zawrzec w liscie motywacyjnym (ktorego napisanie razem z redagowaniem CV zajmowalo mi zwykle 3, slownie: trzy dni). Czy jestem specem od IT? Nie. Czy skonczylam 3 kierunki studiow i znam 4 jezyki obce? Wręcz przeciwnie - nie skonczylam nawet jednych studiow (przerwalam w trakcie, bo mi sie przestaly podobac i w dodatku to studia humanistyczne!!!) i znam angielski na poziomie dobrym. Wlasnie dostalam nową pracę (w Poznaniu) za 9 tys brutto. Tym razem nie musialam szukac, sami mnie znalezli. Jaki z tego wniosek? Przestancie kwękać, przysiądźcie na czterech literach, zastanowcie sie, co chcecie w zyciu robic, znajdzcie pomysl na siebie, a potem wybierzcie 10 firm, a nie 50 czy 100 i do cholery przekonajcie pracodawce, ze wlasnie was powinien zatrudnic. Ja bym nie dala pracy komus, komu nawet nie chcialo sie porzadnie zaaplikowac. To pierwszy znak tego, ze potem moze mu sie nie chciec tez pracowac, a jesli juz, to na "odwal sie". Odpowiedz Link Zgłoś
rude_z_poznania Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L 30.10.12, 19:27 jeśli 6 lat przepracowałaś, u 4 pracodawców, to faktycznie u każdego z nich tak strasznie chciałaś pracować, że zaraz zmieniałaś na innego :D Ale tak poważnie, to podoba mi się twój tok myślenia i postępowania. Pamiętam moje wysyłanie CV. Ciężka praca, tyle powiem. No i potrzeba też trochę pokory. Bo u autora listu widzę tylko: "patrzta ludzie!!! jestem taki super!!! tylko się nie pchać z tą robotą - jestem wybredny"... Odpowiedz Link Zgłoś
fruchtfliege Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L 30.10.12, 19:58 No wyobraz sobie, ze jeszcze podczas studiow nie moglam sie zatrudnic na etat, wiec byly to krotkie prace wakacyjne. Prawie 6 lat spedzilam u 2 pracodawcow na umowie na czas nieokreslony, Panie Szerloku :) Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aqq Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L IP: *.solarme.pl 30.10.12, 20:41 Za bardzo idealizujesz kretyński wynalazek jakim jest list motywacyjny ;) Czy pracodawce naprawdę obchodzi jakieś bajkopisarstwo? CV jest wyrazem tego, ze dana osoba chce pracować, a zawarte w nim doświadczenie zawodowe określa rzeczywistą przydatność potencjalnego pracownika. I jeszcze jedno - szefowie i prezesowie to często ludzie prości i głupi. Jeżeli zobaczą oni CV na którym jest masa stopni naukowych i niesamowite doświadczenie, to często poczują się oni zagrożeni i nie będą chcieli zatrudniać kogoś z większym potencjałem od nich samych. Oczywiście w normalnym kraju pracodawca patrzyłby na takiego pracownika jako inwestycję, która z pewnością zaprocentuje dla jego firmy. Ale to w normalnym kraju, nie u nas ;) Gratuluję pracy za 9 tys. Mogę spytać co to za branża? Odpowiedz Link Zgłoś
fruchtfliege Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L 30.10.12, 22:18 no coz, branza nomen omen - rekrutacyjna :D no wiec wiem, co piszę, naprawdę. I nie rozumiem czemu funkcjonuje ten urban legend, ze listow motywacyjnych nikt nie czyta. Mozemy dziś oficjalnie odczarowac ten zabobon??? Fakty są takie - oczywiscie, jesli na stanowisko przyjdzie 100 aplikacji, to nikt listow nie ma czasu czytac, rekruterzy skupiają sie tylko na CV i kwalifikacjach. Ale - w koncu zostaje odsianych kilku szcześliwcow i wierz mi, ze ich listy są czytane wnikliwie. I kandydat nawet z gorszymi kwalifikacjami, ale zmotywowany i wiedzacy czego chce i po co pisze - wygrywa z tym debesciakiem, co moze i umie duzo i ma lepsze kwalifikacje, ale zaaplikowal sobie ot tak, a nuz cos sie trafi. Takie podejscie widac jak na talerzu, wierz mi. Teraz ma to sens? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marta Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L IP: *.icpnet.pl 30.10.12, 22:38 Wniosek z tego taki, że nie kwalifikacje są decydujące, tylko bajkopisarstwo. W takim wypadku przestaje mnie dziwić, że rekruterzy narzekają, iż trudno o pracownika z odpowiednim wykształceniem i po zaproszeniu na rozmowę okazuje się, że jednak to co w liście motywacyjny mija się z prawdą i proces poszukiwania się wydłuża. Odpowiedz Link Zgłoś
fruchtfliege Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L 30.10.12, 22:46 proszę, czytaj ze zrozumieniem! napisalam, ze kilku ostatecznych kandydatow (sposrod wielu) wybiera sie na podstawie tylko kwalifikacji, a dopiero potem czyta ich listy!!! jesli bedzie 5ciu kandydatow z teoretycznie identycznymi umiejetnosciami to wygrywa ten najbardziej zmotywowany, co widac chocby po tym, ze postaral sie przygotowujac dokumenty aplikacyjne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marta Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L IP: *.icpnet.pl 30.10.12, 23:35 Czytam ze zrozumieniem i uważam, że wybieranie ludzi na podstawie listów motywacyjnych to durnota, gdyż papier wszystko przyjmie. Jeśli po ostrej selekcji zostaje pięciu czy nawet dziesięciu kandydatów, to sądzę, że trzeba ich zaprosić na rozmowę, a nie rozpływać się nad tym, jak jest zmotywowany w liście. Jeśli pracodawcy rzeczywiście zależy na dobrym pracowniku, to znajdzie czas, by się z tymi ludźmi spotkać i poświęcić im trochę czasu.Konkrety zawarte w CV są o wiele łatwiejsza do zweryfikowania niż zdania wielokrotnie złożone w liście (niby) motywacyjnym. No i co to właściwie znaczy zmotywowany? Pomijając, że pracownika, nawet potencjalnego, najlepiej motywują pieniądze i wcale nie muszą to być od razu olbrzymie pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
fruchtfliege Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L 30.10.12, 23:55 jestes Marta uparta :) oczywistą oczywistoscią jest to, ze kandydatow sie zaprasza na rozmowę. Ale wlasnie po to jest pierwszy, a nawet drugi "odsiew", zeby jak najbardziej zawęzic ich liczbe. naprawde nikt nie ma czasu, zeby spotkac sie z dwustoma kandydatami, trzeba wybrac najbardziej zmotywowanych, a listy w tym pomagaja. No wiec pytasz po co jest motywacja? Podam ci obrazowy przyklad :) Szukasz meza, zamiescilas anons w sieci i selekcjonujesz teraz kandydatow. Wybralas najlepszych pod wzgledem wygladu, wyksztalcenia, zamoznosci i wszystkiego czego bys od potencjalnego meza oczekiwala. Zalozmy, ze wylonilas dwoch najlepszych, obaj przystojni, zamozni, ogolnie super, tylko, ze jeden OCIUPINĘ przystojniejszy, bogatszy, bardziej wyksztalcony etc :) Spotykasz sie z kazdym po kolei na rozmowe. Ten lepszy mowi "eee, wiesz, w zasadzie tak sobie odpisalem na twoje ogloszenie, w zasadzie przypadkiem trafilem na twoj profil, nie wiem co z tego bedzie, po tej randce spotykam sie jeszcze z trzema dziewczynami". Ten drugi mowi "cale zycie czekalem na taka dziewczyne jak ty, wylowilem twoje ogloszenie i od razu wiedzialem, ze jestes kobieta mojego zycia, kazda twoja cecha mi odpowiada, jestem pewny, ze bede z toba szczesliwy i sam zapewnie ci szczescie". Ktorego z nich wybierzesz? Odpowiedz sobie sama. Wbrew pozorom, pracodawca wcale nie rozni sie tak bardzo od panny na wydaniu :) PS: Wyjasnienie dla wszystkich nie posiadajacych poczucia humoru - to bylo trafna, aczkolwiek daleko idąca i przejaskrawiona metafora :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marta Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L IP: *.icpnet.pl 31.10.12, 00:17 Czyli pracodawca lubi jak mu się wkręca, że jest tym jedynym. Nieważne, że kłamie, ważne że robi to tak uroczo. Tak naiwne to nawet panny na wydaniu nie są, chyba że te bardzo ubogie w rozumek :) Szybciej bym uwierzyła facetowi, który na pierwszej randce mi powie "nie wiem, co z tego wyjdzie" niż temu, który będzie mi próbował wmówić, że czekał na mnie całe życie, wszak gimnazjum skończyłam 10 lat temu. Ale nadal nie uzyskałam odpowiedzi na pytanie co, to znaczy, że ktoś jest odpowiednio zmotywowany. :) I nie napisałam, że należy się spotykać z dwustoma kandydatami, ale skoro zależy mi na dobrym pracowniku, w którego chcę inwestować, to znajdę czas, by się z nim spotkać. PS. Tak jestem uparta, ale przy tym otwarta na dyskusję :) Odpowiedz Link Zgłoś
fruchtfliege Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L 31.10.12, 01:02 kobieto, wykonczysz mnie :) pytanie - a dlaczego od razu klamie? moze wlasnie mowi prawde, bo bardzo chce w tej firmie pracowac? to juz tacy ludzie nie istnieja? byle kase zaplacili i wszystko ci jedno dla kogo pracujesz? bo mi na przyklad nie jest. swiadomie wybieralam swoje firmy, szukalam wiadomosci o nich, czytalam opinie czy to dobry pracodawca, czy panuje tam mila atmosfera, czy obowiazki mi powierzone bede wykonywac z przyjemnoscia, czy tez bedzie to orka na ugorze. a rozmowa jest wlasnie po to, zeby klamstwo wylapac :) mowa ciala i takie tam :) wierz mi, po latach rekrutacji i setkach (tysiacach?) przepytanych kandydatow, to widac jak na dloni, czy ktos szczerze jest zainteresowany firmą. ok, jaki jest pracownik zmotywowany? - wie, czym chce sie zajmowac, praca bedzie czescia jego pasji - naprawde chce sie tym zajmowac, chce w tym kierunku rozwinac kariere, marzy o jakiejs pozycji zawodowej, ktorą moze osiagnac poprzez prace na tym stanowisku - zna firme, orientuje sie czym sie firma zajmuje, albo w wersji minimalistycznej - wszedl chocby na strone internetowa firmy i przeczytal co nieco :) - bedzie sie identyfikowal z firmą (nie bedzie sie wstydzil powiedziec ludziom gdzie pracuje :) dlaczego to jest wazne dla pracodawcy? Istnieje powazna szansa, ze pracownik taki bedzie bardziej lojalny, zagrzeje dluzej miejsce w firmie (nikt nie lubi kosztow, ktore trzeba ponosic na szkolenia co chwile zmieniajacych sie pracownikow). Jesli nawet bedzie mu brakowalo troche kwalifikacji - zrobi wiele, zeby je podniesc, doszkalac sie, czytac dokumentacje, bo po prostu bedzie lubil prace i bedzie chcial byc w niej naprawde dobry. Jesli bedzie lubil prace, bedzie chodzil do niej z przyjemnoscia (udowodniono, ze pracownicy nielubiacy swojej pracy biora chorobowe o wiele czesciej, niz ci, ktorzy lubia), bedzie wykonywal obowiazki sumienniej. Oczywiscie nie wciskam tu nikomu kitu, ze chodzi tu tylko i wylacznie o dobre samopoczucie pracownika i pracodawcy. Mowimy w koncu o biznesie, a biznes zaklada sie po to, zeby zarabiac kase. Wiec mowiac wprost - zmotywowany pracownik, to nie tylko korzysc "merytoryczna" dla firmy, ale i mniejszy koszt (chocby tych dni chorobowych :)) Nikt tez nie uwierzy, ze pracownik przychodzi do pracy tylko dla przyjemnosci. Wiadomo, ze pracuje glownie dla pieniedzy. Ale chyba milo jest zarabiac pieniadze, a przy okazji lubic swoje zajecie i firme? W zwiazku z tym motywacja pracownika jest dalece korzystna dla obu stron. Jeszcze jakies pytania? :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zenek Kolejny po studiach dla bezrobotnych IP: 95.108.121.* 30.10.12, 19:12 Kulturoznawstwo, etnografia, filologia kałmucka... na pewno będziesz najbardziej elokwentnym czekającym w kolejce po zasiłek. I jeszcze ten doktorat... po nim będziesz mundrzejszy niż dyrektor PUP-u, może nawet będzie cię witał osobiście i dawał zasiłek na aksamitnej poduszce?! Nie do końca wiem, czy te publikacje Krysia "co nie chciała Niemca" i Kuba "miszcz wysyłania CV na czas" to redakcja puszcza na serio, z przymrożeniem oka czy może ku przestrodze dla innych naiwniaków zakochanych w wierszach Chopina i obrazach Mickiewicza? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Serio, serio Re: Kolejny po studiach dla bezrobotnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.12, 19:42 Tekst jest kalką artykułów publikowanych na innym znanym portalu. Jakie "na serio"?! Na gazeta.pl na serio? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EM Re: Kolejny po studiach dla bezrobotnych IP: *.2-1.cable.virginmedia.com 30.10.12, 22:06 Dobrze, wyslemy wszystkich na Polibude. Miejsca pracy same powstana. Tak o! O bezrobotnym inzynierze nie slyszales? Bo zyjesz w swiecie rownoleglym. Dobry humanista jest doskonalym materialem na pracownika. Podkreslam dobry. Tylko ze polski "byznesmen" panicznie boi sie kogos, kto moze miec inne podejscie do sprawy od niego. Mierny, bierny, ale wierny. I na wyjazdach integracyjnych musi duzo chlac i panne Kasie podszczypywac. Lepiej wziac pociotka albo gostka po ekonomicznej. Bo ten jest juz po piecioletnim praniu mozgu z polewka klasykow. A wiec takiego, ktory gotow jest popelnic kazde swinstwo, byle obroty i zysk rosly. Aha koniecznie musi miec tez 25-latka z dziesiecioletnim doswiadczeniem zawodowym. Odpowiedz Link Zgłoś
magda_pn "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [LIST] 30.10.12, 19:18 Ludzie ośmieszają się takimi listami. Pokazują swoją bezradność, brak zaradności, pomysłu na siebie i wieczne uzależnienie od kieszonkowego rodziców. Prycham śmiechem gdy czytam te żale. Jestem studentką III roku studiów tzw. "humanistycznych", czyli teoretycznie bez przyszłości, albo z pracą co najwyżej w Macu. Od trzech lat pracuję, w różnych instytucjach, najczęściej administracji państwowej. Mam doświadczenie, referencje i jeśli kończę jedną pracę, bez trudno znajduję drugą. Miesiąc temu wybierałam spośród trzech ofert. Żadnych koneksji, cioć i ojców, na wszystko pracuję sama i sama buduję swoje cv. Jeśli ktoś przesypia studia, będąc 5 lat na garnuszku rodziców, dżamprezuje i hulaj dusza, to nie dziw, że później jest płacz i pobudka z ręką w nocniku. Ale dobrze, że są tacy frajerzy. Mogę przebierać w większej ilości ofert:-) Odpowiedz Link Zgłoś
fruchtfliege Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L 30.10.12, 20:22 zgadzam sie w 100%. w tej powodzi patałachów szukających pracy wystarczy sie tylko troszeczkę wysilic i wybic ponad przecietnosc i jest się bezkonkurencyjnym :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EM Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L IP: *.2-1.cable.virginmedia.com 30.10.12, 22:12 Tez, mysle, ze kazdy moze byc nadzwyczajny i biegac 100 metrow w 9 sekund. Usain Bolt moze, to i ty mozesz! Odpowiedz Link Zgłoś
fruchtfliege Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L 30.10.12, 22:41 no wlasnie wyobraz sobie, ze dzis powszechnie przewazaja kandydaci, ktorzy 100 metrow biegna przez piec minut :) i naprawde wystarczy, jesli ja pobiegne 4:30 :) a zazwyczaj oznacza to po prostu, ze wloze troche wiecej niz minimum wysilku w przygotowanie do aplikacji. tylko tyle i az tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EM Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L IP: *.2-1.cable.virginmedia.com 30.10.12, 22:10 Jestes na studiach humanistycznych? A ile czasu spedzasz w bibliotece? A ile czasu poswiecasz na pomyslenie nad tym, co przeczytalas? A ile czasu spedzasz na przekonaniu dziekana, zeby dal tobie tryb indywidualny? Albo zeby przekonac wykladowce, ze przeciez pracujesz, wiec musisz miec luki we wiedzy. Tak, to po co jestes na tych studiach, skoro nic z nich nie czerpiesz? Po co narazasz podatnikow na koszty, skoro i tak chcesz miec tylko papierek? Nie lepiej bylo pojsc zaraz na kurs krawiecki? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hehe Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L IP: *.icpnet.pl 31.10.12, 08:16 Ty tez podatnika narażasz na koszty, masz dzieci, dostają szkole z moich podatków, jak ty czy twoja rodzina ciężko zachorujecie, to tez z moich składek na was idzie, to samo z emeryturkami i rentkami. Jak jedziesz swym wrakowatym samochodem to tez mi nawierzchnie dróg zbudowanych za moje podatki niszczysz. Tak wiec już się tak nie rozliczajmy. ;) Bo durne to. PS. Durne pytania zadajesz i czepiasz sie. Słyszała kiedy o innych sposobach studiowania niż dzienne bezpłatne? Czy EM to z tych durnotek co traktują zaoczne jako 'zapłacisz-zdasz'? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ret :) IP: *.sta.asta-net.com.pl 31.10.12, 08:53 No tak humanista musi cał czas sie uczyć, czytać i siedzieć pod chmurką rozmyślając o wielkiej literaturze, przy piwku, skręcie lub leżąć nieprztomny w akademiku. Może tez zaliczać bardziej naiwne dziewczątka podrywając je, na yntelektualne teksty. Ale pracowac nie moze bo przeciez ma całe 10 godzin zajęć w tygodniu..... A pózniej mozna klepac wierszówki w popularnej gazecie gdzie dziennikarzynki płodza artukuły na tematy których nie rozumieją, pisane na zamówienie. Z błędami ortograficznymi , stylistycznymi i innymi. Gdybym miała do wyboru zartudnic dwie osoby które ukończyły tą sama uczelnie ale jedna z nich pracowała w czasie studiów na przykłąd w maku, wybrałabym ją, dlatego że włąśnie pracowałą, wie że do pracy przychodzimy punktualnie i pracujemy, a nie siedzimy na fejsie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: amnesiac Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L IP: *.icpnet.pl 30.10.12, 22:58 Biorąc pod uwagę Twój sposób wypowiedzi, Twoje studia muszą być bardzo "humanistyczne". Odpowiedz Link Zgłoś
rockville "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [LIST] 30.10.12, 19:37 Radze poczytac "dzietnosc w Polsce " , "demografia Polski" . Za 20 lat Poznan bedzie mial ponizej 380 000 mieszkancow , a Polske bedzie zamieszkiwalo 25 milionow Polakow . Ceny nieruchomosci spadna o 50%.... Jaki bedzie rynek pracy za 10 lat ? Odpowiedz Link Zgłoś
aus_posen "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [LIST] 30.10.12, 20:04 Śmieszni są ci "humaniści". W starożytnej Grecji filozofem stawał się ten, kto wcześniej zajmował się matematyką czy inną tzw. nauką ścisłą. Wówczas filozofem stałwał się osobnik kończący pracę na polu "ścisłym". A dziś... jest odwrotnie. Jedno i drugie się wyklucza, bo w zasadzie już się sprowadza do pojęcia humanisty jako osoby, która nie lubi matematyki! A tak w ogóle, zanim zdecydujecie się na jakiś zawód, pomyślcie kto was będzie potrzebował, albo kogo potrzebujecie na codzień. Niestety bardziej pożadani są zbrojarze, spawacze, betoniarze, brukarze, cieśle oczywiście itd. To oni cieszyć się będą poważaniem i zarobkami a nie "humaniści". Jeśli ktoś tego nie rozumie, to doświadczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EM Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L IP: *.2-1.cable.virginmedia.com 30.10.12, 22:18 > Śmieszni są ci "humaniści". W starożytnej Grecji filozofem stawał się ten, kto > wcześniej zajmował się matematyką czy inną tzw. nauką ścisłą. Np. taki Platon. Napisal trzy traktaty o tym, jak naprawiac wanny, dwa o fizyce i jeden o smazeniu ryb.... Oczywiscie mozemy sobie pogadac o szkolach przedsokratejskich, ale watpie, ze wiesz, o co chodzi. Bez wiki pod reka. Wiec spadaj. Odpowiedz Link Zgłoś
alfalfa Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L 30.10.12, 23:48 hahaha, zabawny jesteś jak się złościsz. "więc spadaj" - powiedz sam, czy można bardziej okazać bezradność? A. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxx Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.12, 20:49 Przeczytaj dokładnie, co pisze Kuba. On nie przespał studiów na garnuszku, on działał. I to przez duże D! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EM Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L IP: *.2-1.cable.virginmedia.com 30.10.12, 22:23 Wedlug dzisiejszego nowopolactwa dziala (przez duze D) tylko ten, kto zarabia pieniadze. Ergo mozesz byc Mozartem - jesli ktos tobie nie da zarobic (bo akurat nie ma popytu, cos takiego jest niemodne) jestes nikim. Odpowiedz Link Zgłoś
alfalfa Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L 30.10.12, 23:55 Skoro używasz słowa o którym tylko słyszałeś czyli "Mozart" to może poczytaj o jego drodze życia. O tatusiu, który woził po dworach Europy "genialnego dzieciaka" itp. i w ten sposób się utrzymywał, o przysposobieniu do zawodu od dziecka czyli praktycznie o braku dzieciństwa - kojarzysz Panie Humanisto czy nie było na "kierunku" i pan asystent nie opowiedział? To był genialny wyrobnik, producent arii, operetek i wielkiego Regiuem. Wątpię żebyś wiedział o czym piszę. A. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EM Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L IP: *.2-1.cable.virginmedia.com 31.10.12, 08:15 Ty rzeczywiscie nie rozumiesz, o co chodzi. Proponuje dalej wkrecac srubki i biegac co niedziele do czarnoksieznika. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hehe Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L IP: *.icpnet.pl 31.10.12, 08:20 A co to jest to REGIUEM? Tak pana pan asystent uczyl o REGIUEMACH? Odpowiedz Link Zgłoś
alfalfa Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L 31.10.12, 11:21 Ty się przynajmniej literówki czepiasz, gratuluję. Drugi pacan nawet tyle nie potrafi. A. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EM Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L IP: *.2-1.cable.virginmedia.com 30.10.12, 21:52 Tak, poslemy wszystkich na obowiazkowe studia na polibudzie. Koniecznie z fakultetem calowania kolana. W Poznaniu jest to b. proste, bo i do arcypasterza na Ostrow Tumski nr 1 blisko. Przewidziec, mlody czlowieku, to mozesz to, ze tobie sie rano po wstaniu sikac bedzie chcialo. Odpowiedz Link Zgłoś
bppartnerclub "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [LIST] 30.10.12, 22:39 Naiwność takich ludzie jest dla mnie bardzo zabawna, bo tak naprawdę to takie kulturoznawstwo to można studiować tylko po to, żeby go uczyć następnych i tak w kółko macieju. Prawda jest taka, że jeśli się liczy na pracę, z której będą jakieś realne pieniądze, to nie można iść na jakieś tam studia bo lubię sztukę, albo język angielski (filologie i tym podobne to jest już w ogóle najgłupsza i najmniej potrzebna rzecz świata). Trzeba myśleć realnie i zanim się dokona takiego wyboru jak studia, trzeba przeanalizować na co jest choćby względne zapotrzebowanie na rynku pracy. Można się śmiać i kpić ale wystarczy się trochę rozejrzeć, żeby zauważyć, że naprawdę ludziom, którzy skończyli kierunki ścisłe jest dużo łatwiej znaleźć pracę. Odpowiedz Link Zgłoś
druga_tozsamosc "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [LIST] 30.10.12, 23:45 Skończyć kiepski kierunek na prywatnej uczelni (wnioskuję po braku możliwości odbycia studiów doktoranckich), liczyć swoje CV na ilość i mieć pretensje do świata, że nie udało się znaleźć pracy? Chłopie! Skończyłem biotechnologię na UAM. Kierunek podobno w Polsce bez przyszłości, prowadzony na UAM fatalnie (mam porównanie choćby do uczelni w Niemczech, na której studiowałem w ramach Erasmusa). Wydawałoby się, że nie mam szans, a jednak. Podczas studiów robiłem wszystko, żeby się rozwinąć. Gdy reszta jechała na Erasmusa do Włoch, Hiszpanii i Portugalii, żeby pochlać, posmażyć 4 litery i zmarnować semestr czy dwa, ja wybrałem się do kraju o rozwiniętej nauce, żeby coś osiągnąć, nauczyć się języka i zdobyć jak najwięcej wiedzy. Po powrocie trudno było mi się odnaleźć na UAM-ie, który pod żadnym względem nie jest gotowy na prowadzenie tak nowoczesnego i kosztownego kierunku studiów. Podczas studiów brałem udział w różnych aktywnościach (dalece bardziej poważnych niż marnowanie czasu na koła naukowe i rozwijanie zdolności literackich; pierwsze nic Ci nie da, drugie możesz robić w ramach swojej pasji, "po godzinach"), stażach i wolontariatach w firmach, do których podobno nie ma dostępu (jeśli pokażesz się od odpowiedniej strony i masz w sobie odrobinę konsekwencji, dostęp się pojawia) i zobacz - skończyłem studia w maju, moi znajomi klepią doktorancką biedę za 1000 zł miesięcznie, pracują na infolinii (trochę pokory by Ci się przydało, może to będzie dla Ciebie dobry start?) lub narzekają, tak jak Ty, nie robiąc nic sensownego poza wysyłaniem słabej jakości CV do nietrafionych firm. Ja zacząłem pracę w Poznaniu, w zawodzie (wow! możliwe!) po 3 dniach UMIEJĘTNEGO i EFEKTYWNEGO szukania pracy. Jeśli tylko wysyłasz CV e-mailem, jesteś jednym z wielu. Po 2,5 miesiącach pracy przeniosłem się do innego miasta po wielowątkowej rekrutacji w międzynarodowej firmie i mam świetne, kierownicze stanowisko - 5 miesięcy po ukończeniu studiów. Da się? Da. A wiesz, jak to osiągnąć? Przestać żądać, zacząć działać i podchodzić do życia z pokorą. Ja po 5 latach przyszłościowych studiów i mnóstwa starań o powiększenie swojej wiedzy patrzę na średnią krajową wysoko z góry, ale oczekiwałem od potencjalnego pracodawcy po studiach 1300 zł na przeżycie. Ty skończyłeś nic nieznaczący kierunek i żądasz złotych gór. Zacznij od czegoś podstawowego, zrób dla siebie coś bardziej efektywnego niż przeszukiwanie ofert i wysyłanie CV mailem, przestań żądać i narzekać, bo to nic nie zmieni. Życzę szczęścia i powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Johan Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L IP: *.icpnet.pl 31.10.12, 00:31 Bardzo ciekawy post. Mam pytanie: rzeczywiście wysyłając CV mailem jest się jednym z wielu. Jaki masz zatem lepszy pomysł ? Pojechać bezpośrednio do konkretnej firmy i złożyć osobiście ? Tylko że najczęściej wtedy trafisz na mur w postaci sekretariatu. Wysłać maila do konkretnej osoby w firmie - np kierownika działu ? Tylko że wcześniej musisz wiedzieć kto jest taką osobą a poza tym zawsze może cię skierować do działu kadr albo na stronę internetową firmy. Jednym słowem - jaki masz pomysł żeby Cię nie spuścili na drzewo ? Pytam całkiem poważnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maskopatol Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L IP: *.adsl.inetia.pl 31.10.12, 07:50 Ja tam zawsze wysyłałem mailem i zawsze trafiałem do odpowiedniej osoby, nawet pisząc na "biuro". Najważniejsze, to uderzać do firmy, w której chce się pracować, nawet jak nie prowadzą rekrutacji. Odpowiedz Link Zgłoś
orzii Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L 31.10.12, 08:09 tak jest zawssze jak wysyłałeś to zaprazsali cię na rozmowy i kazda z tych firm na pewno blagala żebyś u niej pracował :/ i dodaj że każda szefowa na siłę cię chciała przelecieć. :/ taki przystojniak jesteś. i jeszcze ci za paliwo zawsze zwracali :/ że też jeszcze żyją takie dziwaki jak ty z fantazją rozbujaną ... nic się pokory nie nauczył Odpowiedz Link Zgłoś
lili_marleen Od pokory akord do potęgi 31.10.12, 07:42 A czemu miasto ma pomagać i to zdrowemu, młodemu, inteligentnemu mężczyźnie? Pomoc należy się niepełnosprawnym, rodzinom patologicznym i socjopatom. Jakkolwiek byśmy się nie pocieszali obrazkami z Grecji czy Hiszpanii - niestety także u nas daje się odczuć recesję. Firmy mają mniej zamówień, kontrahenci płacą z coraz wiekszymi opóźnieniami, zwiększa się pula tzw złych kredytów kupieckich. Przychody jeżeli nie spadają to przynajmniej nie rosną tak jak kiedyś. Koszty jednak w tym koszty pracy pozostają jednak na tym samym poziomie. Co w tych warunkach robi potencjalny pracodawca? Jeżeli jeszcze nie zwalnia - to nikogo nie zatrudnia, wykorzystując w sposób bardziej ekonomiczny dla biznesu jaki prowadzi to co ma.. Jeżeli do tego dołozymy szukających pracy z końcówki wyzu demograficznego - to mamy wysyp takich skarg nad losem jakie się ostatnio pojawiły w prasie. Chciałoby się powiedzieć za Jackiem Kaczmarskim: - Giacomo Casanova! Dyplomy swoje schowaj! Wyjmuj pałkę! Tyś jebak nad jebaki! Więc pokaż co potrafisz! Masz tu lalkę! Sorry za brutal, ale to nie ja, ale życie jest brutalne. Rok temu musiałam zwolnić kierowcę, bo okazał się tzw pracownikiem roszczeniowym, do przesady cytującym zaklęcia kodeksu pracy. Na ogłoszenie w Gratce przyszło chyba z setka aplikacji. Po wstepnym odsiewie został mi zawodowy kierowca, student zaoczny i absolwent UAM po geografii. Wybrałam geografa. Ten okazał się człowiekiem inteligentnym, kreatywnym, chcącym uczyć się i zarabiać, nie bojacym się nadgodzin a przede wszystkim takim z którym mozna było się na odpowiednim poziomie porozumieć. Takim, który nie widział problemu by przyjść do pracy w niedzielę czy zostać w niej do wieczora bo rozumiał, że mamy pilne zamówienia. Po roku Geograf nie jest już kierowcą, jest kierownikiem, bo ujawnił talenty organizacyjne o jakich - jak sam mówi - nie miał dotychczas pojecia. Byłoby fajnie gdyby każdego politologa, socjologa czy geografa albo znawcę kultury zatrudniano zgodnie z ich wykształceniem, niestety życie przeważnie pisze dla tych ludzi scenariusze inne niż ich oczekiwania czy marzenia. Ukończenie wyższych studiów powinno dawać nie tylko prawo do wykonywania określonego dyplomem zawodu ale powinno rozszerzać horyzonty, zwiększać zakres potencjalnych mozliwości zatrudnienia. Ostatecznie na wyższe studia powinni iść ludzie inteligentni, a inteligencja oznacza większe zdolnosci przystosowawcze. Na pewno po ukończeniu kursu spawacza nie mozna być dobrym socjologiem ale po socjologii i przyuczeniu mozna być wzietym spawaczem - przynajmniej do czasu aż coś ciekawszego się nie znajdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
emissarius Re: Od pokory akord do potęgi 31.10.12, 09:49 lili_marleen napisała: > A czemu miasto ma pomagać i to zdrowemu, młodemu, inteligentnemu mężczyźnie? Po > moc należy się niepełnosprawnym, rodzinom patologicznym i socjopatom. Bez urazy - dalej nie chce mi się tego czytać. To brednie. Przypomnę Tobie bardzo uprzejmie, że przed kilkoma miesiącami władze tego miasta były gotowe lizać po tyłku KAŻDEGO, kto byłby łaskaw przyjechać tu i zostawić kilka nędznych euro. Prezydent tego miasta - także jako szef Związku Miast Polskich - stoi na czele inicjatywy zwiększenia udziału samorządu w podatkach... PIT. Tymczasem pytasz, dlaczego w interesie miasta jest, by potencjalny podatnik i co nie mniej ważne - KLIENT, w którego edukacje sporo zainwestowaliśmy - pozostał w mieście zamiast wyjeżdżać do pracy za granicą, gdzie w ciągu zaledwie dwóch lat osiągnie więcej aniżeli tutaj w okresie 10?? Spróbuj zestawić szacunkową kwotę, jaką wydali w mieście kibice w czasie mistrzostw (ok. 150 mln) z kwotą podatku PIT, jaka wpłynęła do kasy miejskiej za jeden tylko 2012 rok, a zrozumiesz kto jest w mieście najważniejszy. Autor artykułu jest mi tu osobiście potrzebny - po to, by pracował i płacił podatki, robił codzienne zakupy, odwiedzał restauracje, chodził pubu, oraz po to, by wiele małych firm które teraz balansują na krawędzi upadku - mogło dzięki niemu przetrwać. Rozumiem, że Twoja firma może obywać się bez klientów. Moja - nie. Trzeba mu tylko dać wędkę. Odpowiedz Link Zgłoś
piter_wlkp Ach jakie to wzruszające 02.11.12, 17:19 Rok temu musiałam zwolnić kierowcę, bo okazał się tzw pracownikiem roszczeniowym, do przesady cytującym zaklęcia kodeksu pracy. Na ogłoszenie w Gratce przyszło chyba z setka aplikacji. Po wstepnym odsiewie został mi zawodowy kierowca, student zaoczny i absolwent UAM po geografii. Wybrałam geografa. Ten okazał się człowiekiem inteligentnym, kreatywnym, chcącym uczyć się i zarabiać, nie bojacym się nadgodzin a przede wszystkim takim z którym mozna było się na odpowiednim poziomie porozumieć. Takim, który nie widział problemu by przyjść do pracy w niedzielę czy zostać w niej do wieczora bo rozumiał, że mamy pilne zamówienia. Po roku Geograf nie jest już kierowcą, jest kierownikiem, bo ujawnił talenty organizacyjne o jakich - jak sam mówi - nie miał dotychczas pojecia. Lili , masz problemy z przestrzeganiem KodeksyPracy i jeszcze się tym chwalisz. Nie żebym był strasznie oburzony, takie podejście wśród drobnych prywaciarzy to żadna nowość, ale powód do dumy również nie. Poczekasz jak pan Geograf założy rodzinę i nadgodziny będą mu trochę przeszkadzać w łączeniu rozlicznych obowiązków, zapewniam Cię że jego świadomość zapisów Kodeksu Pracy gwałtownie wzrośnie :) Twoja opowieść zawiera niedopowiedziany epilog - przecież musiałaś zatrudnić nowego kierowcę - oczywiście bezroszczeniowego. Napisz jak Ci poszło :) Odpowiedz Link Zgłoś
orzii "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [LIST] 31.10.12, 08:05 bez sensu , takie rozczulanie się nad sobą i swoim CV. ZROZUM!!! władze nie rozumieją i nie chcą zrozumieć tego że jeśli nie ma pracy to nie zatrudnia się A JEŚLI SIĘ NIE ZATRUDNIA TO ŻADNE STAŻE PRAKTYKI ITP. NIC NIE DADZĄ w przyszłości może i tak ale teraz nie. teraz jesteśmy wszyscy skazani na porażkę chyba że ma się wejścia. ratunkiem jest szybkie założenie państwowych przedsiębiorstw w liczbie dużej... inaczej nawet obnizenie kosztów pracy niewiele da bo przedesiębiorca po prostu tyle samo zapłaci , więcej nie wyprodukuje a zgarnie więcej do własnej kieszeni. (to norma i tego nie da się znieść inaczej jak tylko robić solidną silną konkurencję przez generowanie WŁASNYCH PAŃSTWOWYCH FIRM KTORE PRODUKUJĄ TANIEJ !!!! zwykły rynek i zwykła logika czego brak tym u władzy bo dla nich taka sytuacja oznacza ogromne pieniądze w łapie i tyle PÓKI NIE BĘDZIE KRWAWEJ REWOLUCJI DALEJ BĘDZIEMY TRACIC ŻYCIE I JAK NIEKÓRZY MAJĄTKI I DOROBKI NASZYCH POKOLEŃ bo po to jest kryzys by bogaci przejęli pieniądze i dorobki życia BIEDNYCH ... od wieków tak było bo od wieków nikt nie walczyło o sprawiedliwość... wasza decyzja czy chcecie by wasze dzieci (bo na was - nas już za późno) nie były okradane czy zostawicie im jeszcze większe układy i spóściznę pokoleniową. Odpowiedz Link Zgłoś
lili_marleen O mało nie umarłam ze śmiechu czyli nasz Mugabe 31.10.12, 08:27 orzii napisał: > ratunkiem jest szybkie założenie państwowych przedsiębiorstw w liczbie dużej... >... tylko robić solidną silną konkurencję przez generowanie WŁASNYCH PAŃSTWOWYCH FIRM KTORE PRODUKUJĄ TANIEJ !!!! Taaaaaa... Już to widzę jak "państwowe budy" produkują lepiej, taniej i szybciej reagują na zmiany na rynku niż firmy prywatne. Państwowe masz szkoły, szpitale, policję i wojsko - zaiste to "firmy" prężne i wydajne. Zarządzane przez zdolnych i wybitnych specjalistów, które doskonale radzą sobie z kryzysem i drapieżną konkurencją nie tylko krajową. > PÓKI NIE BĘDZIE KRWAWEJ REWOLUCJI DALEJ BĘDZIEMY TRACIC ŻYCIE I JAK NIEKÓRZY MA > JĄTKI I DOROBKI NASZYCH POKOLEŃ bo po to jest kryzys by bogaci przejęli pieniąd > ze i dorobki życia BIEDNYCH ... Pewnie - lepiej bogatych zarżnąć a ich majatek przejąć i przehulać w kilka miesiecy, jak w Zimbabwe - tylko co potem? Odpowiedz Link Zgłoś
emissarius Re: O mało nie umarłam ze śmiechu czyli nasz Muga 31.10.12, 09:57 lili_marleen napisała: > Już to widzę jak "państwowe budy" produkują lepiej, taniej i szybciej /.../ Mocno przerysowałaś - tylko po co? Mógłbym dla równowagi opisać Tobie, jak wielu prywatnych przedsiębiorców radzi sobie z kryzysem i drapieżną konkurencją - nie tylko krajową. Włosy dęba stają. Tekst jest absurdalny, ale nie mniej niż Twój: www.tokfm.pl/blogi/wywlaszczenie/2012/10/dlaczego_nie_zaloze_firmy/1?bo=1 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antynazistka Dochodowa prywatana policja,straz i szpitale.. IP: *.eu 31.10.12, 14:55 Zaiste jestes nazistka albo glupia niemiecka penera. Nie zebym byl przeciwko prywacie bo sam tak robie. Ale zestawianie tego z policja straza i opieka medyczna. Super,naprawde. Nie szpaneruj zarobkami bo sie moze okazac ze na waciki nie bedziesz miala. Chyba ze jak To wy niemcy znowu nas bedziecie milionami mordowac i okradac. Takie masz korzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Antydebilom Re: Dochodowa prywatana policja,straz i szpitale. IP: *.icpnet.pl 31.10.12, 17:16 Dziewczyneczko, oddaj rodzicom komputer bo to naprawdę nie jest dla Ciebie zabawka. Wróć do lalek i poproś mamę o zaparzenie Ci meliski. Może pomoże Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wykształcony wydym Roboty nie ma za Tuska IP: 91.233.18.* 31.10.12, 13:00 Jest syf i nic więcej. SZAMBO Odpowiedz Link Zgłoś
angrusz1 Umowy o pracę 31.10.12, 16:46 To rzadkość . A jeżeli już to na pół etatu a nawet ćwierć - chociaż pracy na cały etat . Odpowiedz Link Zgłoś
angrusz1 Pracy nie ma i 31.10.12, 16:56 nie będzie . Czeka nas długi czas stagnacji gospodarczej . A i tak w tym czasie i potem trzeba będzie ciąć budżety narodowe . Nie będzie możliwości stymulowania gospodarki poprzez zamówienia rządowe , bo i rząd ma olbrzymi deficyt budżetowy i dług publiczny . Ale jak wspomnę sobie , jacy to uczniowie chodzili do szkół, w których uczyłem, to nie dziwię się, że tak dużo ludzi nie ma pracy . Olewali naukę w szkole , ba !!! świadomie przeszkadzali , to i te nawyki pozostały , kiedy ci " uczniowie " dorośli . Takich było średnio ok 25 % . Sporo . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jula Re: "Jednego dnia wysłałem 50 CV". I co? I nic [L IP: *.173.12.205.tesatnet.pl 08.11.12, 22:30 poznan.gumtree.pl/c-Nieruchomosci-dom-mieszkanie-do-wynajecia-KAWALERKA-W-CENIE-POKOJU-W-SMOCHOWICACH-W0QQAdIdZ421095037 Odpowiedz Link Zgłoś