hellbert
12.11.12, 16:41
Przecież to nieludzkie zmuszać dzieci do nauki. Urzędnicy odbierają dzieci takim rodzicom-tyranom (był nawet artykuł w Wyborczej o matołku, który, niczym Pawka Morozow, sam poszedł do urzędników, żeby go od matki zabrali, bo do nauki go zmusza. I urzędasy to zrobiły. Teraz gościu żyje z zasiłków. To lewacki ideał, tylko lewacy nie wiedzą, kto ma na nich pracować:/).
Rozumiem, że w lewackim mózgu się ulęgło, że dzieciom chcącym się uczyć należy to uniemożliwić, w imię równości? Przez "dokwaterowanie" elementu, albo osób które uczyć się NIE CHCĄ (bo taka ich wola), do klas?
Efekty tego lewackiego obłędu widziałem podczas studiów:/ Wykład z matematyki o asymptotach, gościu wstaje i mówi "pie..., nie rozumiem, idę kopać rowy" i wychodzi.
Lewacki bohater? Pokrzywdzony, bo inni zrozumieli, a on nie?