Dodaj do ulubionych

W Poznaniu jest nas coraz mniej

13.12.12, 09:21
bo normalne władze miasta dbałyby o swoich mieszkańców, a tu rychu i jego komando robią wszystko, aby zniechęcić do mieszkania w tym mieście. I efekt będzie taki, że zostaną tutaj dziadkowie i klika "POpierających wadze" czyli skansen. PO prostu - normalni ludzie wyemigrują, bo będą chcieli normalności a nie POniżania arogancją "wadzy"
Obserwuj wątek
    • zezzem W Poznaniu jest nas coraz mniej 13.12.12, 09:27
      Po co te konferencje? Konferencja się odbyła w gazecie napisano, że magistrat widzi problem, tylko dalej będzie robił swoje by przeganiać mieszkańców (podwyżki, podatków, biletów, ciemne ulice, brak polityki pro-rodzinnej....... i przede wszystkim arogancja włodarzy, którzy uważają podatników za głupia maszynkę do płacenia, na realizację swoich nazwijmy to "koncepcji" wraz z zaprzyjaźnionymi firmami. Ale nie martwmy się przecież miasto zatrudnia samych "wybitnych fachowców" od promocji.
      • Gość: Anna Re: W Poznaniu jest nas coraz mniej IP: *.man.poznan.pl 14.12.12, 07:01
        Ja mieszkam w gminie Mosina . Zameldowana jestem w Poznaniu i do ubiegłego roku podatki płaciłam w Poznaniu. Ale dość tego, ostatni PIT rozliczyłam i przekazałam do gminy, w której mieszkam. Poznań nie jest dla mnie już moim miastem. Coraz trudniej utożsamiać się z tym miejscem. Przeżyłam tu prawie całe życie, a teraz wcale nie chcę tu przebywać. Gdyby nie to, że pracuję w Poznaniu, to wcale bym tu nie przyjeżdżała. Zamykają szkołę, do której chodzi mój syn, podnoszą ceny biletów, mam dwoje dzieci korzystających z sieciówek.., miasto stoi w korkach. Główne ulice miasta umarły. Straszą tych , którzy przyjeżdżają w celach turystycznych pustymi lokalami do wynajęcia. A nasze władze z Panem Grobelnym na czele są z siebie zadowolone. Miejsc pracy w Poznaniu nie ma, wielu znajomych boryka się z wielomiesięcznym poszukiwaniem pracy, bez efektu. Nie rozumiem tej kampanii reklamowej, gdzie zaprasza się osoby z innych miast obiecując pracę, skoro Poznaniacy jej nie mają. Ja pracuję w szkole, która też za dwa lata przestanie istnieć, na skutek działań Pana Grobelnego i części Rady Miasta ( PO i PRO). Życzę im wesołych świąt...
    • Gość: zenek Rychu samo ZUO! IP: 95.108.81.* 13.12.12, 10:30
      Proces migracji do suburbii postępuje w całej Polsce.
      Niedawno publikowana prognoza demograficzna dla miast i miasteczek ZTCP z tych dużych tylko Warszawie i Krakowowi wieszczy wzrost liczby mieszkańców.
      Jesteśmy społeczeństwem na dorobku, na dodatek zakochanym w wielospadzistych koszmarkach z sarmackimi kolumienkami, balonami z kutego żelaza i elewacją w kolorze ciepłej moreli.
      Na dodatek ceny nieruchomości i gruntów w miastach są zabójcze (brak planów zagospodarowania, nieuregulowane stosunki własnościowe od wojny) a samochód i tak posiada prawie każda rodzina.
      Kto chce zostać w Poznaniu i się rozwijać w sensie mieszkaniowym, ma do wyboru (w uproszczeniu) wielką płytę, deweloperkę a la beczka śledzi (vide os. Polanka) albo zżulałe centrum czy Wildę.

      Nu Grobelny, pagadi!
    • mp.1976 W Poznaniu jest nas coraz mniej. Dokąd uciekają... 13.12.12, 12:06
      a co w poznaniu ma mnie trzymać ? centra handlowe i powolne zamykanie miasta ? wolę dojechać sobie w kwadrans autem, a mieszkać poza miastem :) już niedługo będę w Poznaniu zameldowany, ale to dzięki Rysiowi i jego głupim blokadom nakładanym na centrum - parkowanie płatne non stop, wieczne ograniczenia, zero rozwoju centrum ( za wyjątkiem centr handlowych ) ...
    • noisenation1 W Poznaniu jest nas coraz mniej. Dokąd uciekają... 13.12.12, 15:33
      A ja wyprowadziłem się kilka lat temu do niewiele mniejszego miasta około 130 km na północ od Poznania. Poznań jest drogi i przy tym są tam niskie wynagrodzenia. Jest w miare atrakcyjna praca ale głównie dla robotników. Ambitniejsi mogą liczyc na taka sama wypłate jak monter w fabryce. Tymczasem ceny mieszkań zaczynaja sie od 500 tys a wynajmu od 1500. Deweloperzy buduja więc lokale dla tzw. inwestorów [prywaciarzy którzy nie maja pomysłu na emeryture i inwestycje] oraz dla dyskretnych agencji towarzyskich z ogłoszeń internetowych. Duża część budowanych meiszkań nie ma zameldowanych lokatorów tylko tymczasowych uzytkowników - studentów, ekipy robotników itp. Wynajecie mieszkania to abstrakcja. Lepiej zbudowac chatke pod lasem i jechać godzine do roboty niz płacić 1500 za slams bez meldunku.
    • mmmmmm000 gó... prawda... 13.12.12, 16:12
      Ludzie się wyprowadzają, ale tylko dlatego, by wygodniej mieszkać.
      Po takie "przeprowadzce" wciąż są związani z Poznaniem. Korzystają z poznańskiej komunikacji, kin, sklepów, restauracji itd. Jeżdżą po ulicach Poznania, posyłają często w Poznaniu swoje dzieci do przedszkoli, szkół i na studia.
      Gdyby Poznań jako taki był problemem, to ci wszyscy ludzie nie przeprowadzali się na jego obrzeża ale po prostu do innych miast, które jak wielu chce są podobno lepiej zagospodarowane.
      Przeprowadzki pod miasto, to po prostu efekt bogacenia się ludzi i polepszania się ich sytuacji finansowej. Zamiast kupować drogie i małe mieszkanie w Poznaniu, wiele rodzin chce mieszkać w większym metrażu i spokojniejszej okolicy.
      Jedynym rozwiązaniem byłoby zorganizowanie w Poznaniu potężnej liczby działek budowlanych, co spowodowało by obniżkę ich cen. Jeden podstawowy problem - nie ma w mieście takich terenów, jakie oferują sąsiednie gminy. Po prostu jest za ciasno.
      • wlodzimierz_nowak Re: gó... prawda... 13.12.12, 17:04
        mmmmmm000 napisał:
        > Ludzie się wyprowadzają, ale tylko dlatego, by wygodniej mieszkać. [...]
        > Przeprowadzki pod miasto, to po prostu efekt bogacenia się ludzi i polepszania
        > się ich sytuacji finansowej. Zamiast kupować drogie i małe mieszkanie w Poznani
        > u, wiele rodzin chce mieszkać w większym metrażu i spokojniejszej okolicy.
        > Jedynym rozwiązaniem byłoby zorganizowanie w Poznaniu potężnej liczby działek b
        > udowlanych, co spowodowało by obniżkę ich cen. Jeden podstawowy problem - nie m
        > a w mieście takich terenów, jakie oferują sąsiednie gminy. Po prostu jest za ci
        > asno.

        Tak, obecny prezydent też powtarza to samo dosyć naiwne wyjaśnienie. Tak samo rozumiano ten mechanizm w latach 60/70tych na Zachodzie. I tam też wymyślano później pojęcie rewitalizacji. Sprawiła ona, że ludzie jednak uznali, że poprawa oznacza krótkie dystanse, a nie większe metraże.
        Bardzo charakterystyczne, że nie wymieniłeś alternatywy mieszkania w kamienicy, a jedynie tanie deweloperskie budownictwo za duże pieniądze vs. domek pod miastem. Obecny prezydent tak samo rozumuje. Takie jego rozumowanie w czasach dużego nadmiaru mieszkań, nadchodzącego spadku liczy studentów jest brakiem troski o przyszłość miasta.
        • kocurko Re: gó... prawda... 13.12.12, 19:05
          Na całym świecie klasa średnia wyprowadza się za miasto. Jakiś czas temu byłem w Australii. Bardzo się zdziwiłem. Owszem, centrum jest, ale zaraz za nim domki. Setki, tysiące domków. Ciągną się kilometrami.
          • wlodzimierz_nowak Australia 13.12.12, 22:04
            Proces suburbanizacji trwał tam jak i w USA od lat 30tych na skalę masową. Ale odwrócił się już w latach 90-tych. Ten proces nazywa się reurbanizacją. Dzisiaj Melbourne po pracach Gehla się europeizuje. Nie oznacza to, że mieszkańcy porzucają domki masowo. Nie, grzęzną w podmiejskich korkach. Jednak dzieci wielu z nich już nie chcą mieszkać w domach po rodzicach.
            www.environment.gov.au/soe/2001/publications/technical/suburbanisation/population-cont.html
            Zwróć uwagę,że wszystkie te zmiany zachodzą przy starzeniu się społeczeństwa i słabym przyroście naturalnym.

            A w Europie to jest dużo bardziej odczuwalne. Przykładowy FFM zyskał w 25 lat od 1986 ponad 100 tys. mieszkańców, czyli to co stracił przez poprzednie 25 lat. Ludność przedmieść metropolitalnych wokół FFM spada, ale nieznacznie. Nie mniej trend jest jednoznaczny. Pokolenie wychowane w korkach w drodze z przedmieść, wyizolowane w świecie identycznych domków chce powrotu do miasta, do przestrzeni publicznych, do relacji międzyludzkich. Nie wiem jak w Australii, ale w Niemczech Zachodnich w 20 lat ceny domków w Ballungsraume poza dużymi miastami wyraźnie straciły na rynku nieruchomości wobec średniego poziomu metropolii.
          • Gość: J.J-P. Re: Nie musimy powtarzać ich błędów IP: *.icpnet.pl 14.12.12, 21:17
            Nie możemy powtarzać ich błędów, jeśli chcemy ich dogonić.
            Goniącemu jest łatwiej, ale tylko pod warunkiem, że robi to rozsądnie, a nie na oślep.
            Nie budujmy blokowisk domków jednorodzinnych na peryferiach, pod miastem, bo uduszą miasto, zablokują jego i swój rozwój, bo podnoszą koszty życia i obniżają jego komfort,
            (emisje, zmarnowany czas na dojazdy, koszty transportu).
                • wlodzimierz_nowak Re: Nie musimy powtarzać ich błędów 05.01.13, 23:15
                  Tak patrząc racjonalnie, w PZ nie powinien się osiedlać nikt, kto życiowo nie jest związany z obszarem podmiejskim. A zaznaczyć trzeba, że w przyszłości bardzo dużo miejsc pracy wróci z PZ do Poznania (w Krakowie to już się zaczęło), gdyż dojazdy są już powoli zabójcze, a będą jeszcze bardziej.

                  Suburbanizacja - szczególnie wobec braku ustawy metropolitalnej, które wisi w Sejmie już od 1993 roku i ostatnio była pod obradami w 2003 - jest dramatycznie szkodliwym zjawiskiem gospodarczym dla miasta. Gorzej, to mieszkańcy uciekający pod miasto będą głównymi ofiarami zmian, które są nieuchronne. Dlatego w miastach Niemiec na przestrzeni ćwierćwiecza powoli pustoszeją (ale na razie bardzo powoli) osiedla domków, jednak ich ceny przez ten okres przyrastały o inflację i PKB, gdy ceny mieszkań w miastach rosły silniej wraz z reurbanizacją, która rozpoczęła się jeszcze w latach 70-tych, czyli 10 lat po przełożeniu wajhy rozwojowej, rozpoczęciu rewitalizacji i rozpoczęciu zmian w systemie transportowym miast (to bardzo ważny element). Wzrastające czasy dotarcia do miasta broniącego się przed samochodami (bramkowanie, które też będziemy stosowali) także przyczyniają się do tego silnie.
                  Dlatego też ważne by gminy zapanowały nad żywiołem i koncentrowały zabudowę w miejscach krótkiego dojazdu do stacji kolejowych. Kto będzie miał daleko, straci dużo czasu. Powtarzam to wszystkim znajomym kupującym domki w PZ. Ale i u nas reurbanizacja się już zaczęła. Już pięć rodzin moich znajomych sprzedało domki, kupując mieszkania w kamienicach, u deweloperów, dwie rodziny małe domki w odległości 3 km od rynku. Na Zachodzie reurbanizacja wyniknęła z działań rewitalizacyjnych. Odwrót u nas nastąpi dużo szybciej niż zacznie być widać rewitalizację. Nie mamy pieniędzy na system dróg jakie miały społeczeństwa Zachodnie i zakorkowanie już się robi dokuczliwe. A każdy 1000 mieszkańców w PZ to znaczne zwiększenie ruchu w mieście. Tylko 1/3 mieszkańców Poznania każdego dnia używa samochodu, gdy 90% mieszkańców PZ. Dzisiaj bardzo dużo miejsc pracy jest właśnie w gminach. Jednak jak pisałem ten trend się odwróci (w Krakowie to już jest widoczne, że firmy wynajmują biura dla swych handlowców, marketingu, księgowości, zarządu, a pod miastem zostają magazyny i produkcja, ale tam gminy mają znacznie gorszą infrastrukturę, nie mniej i u nas do tego dojdziemy nie za długo) i wówczas ci którzy za pracą przenieśli się do PZ będą poszkodowani, ruch samochodów w Poznaniu jeszcze się spotęguje (stopień zakorkowania to nie tylko ilość samochodów w danym momencie, ale i dystanse które pokonują). Niektórzy prognozują, że bez zmian stan ruchu z okresu remontów będziemy bez remontów mieli za 3 lata, inni że za 5 lat. Dzisiaj warto lokować pieniądze w mieszkania w kamienicach.
                  • Gość: inz. tez wiesniak dojazdy do pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.13, 19:25
                    Czasem mam potrzebe wyjazdu z mojej podpoznanskiej miejscowosci do Poznania, w godzinach porannych. To co widze kazdorazowo na Obornickiej nijak sie ma do tego, co napisales. Droga w kierunku Poznania, w okolicach godzin 7-8-9 jest przejezdna, praktycznie pusta. Natomiast w odwrotnym kierunku-znienawidzonych przez ciebie gmin podpoznanskich-tworza sie wielokilometrowe korki. Analogicznie ma sie sprawa w godzinach 'powrotnych'(15-16-17), mieszkancy gmin maja dobry dojazd, w korkach stoja samochody jadace w strone Poznania.
                    Przypadek?Czy to moze Poznaniacy masowo wyjezdzaja do pracy w podpoznanskich gminach, natmiast mieszkancy gmin nie maja potrzeby jezdzic do Poznania, bo i po co.
      • Gość: inz. tez wiesniak szkoly gminne vs szkoly miejskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.13, 19:17
        Moje dzieci pojda do szkoly podstawowej w gminie, w ktorej mieszkam. Co tu duzo wymyslac-chodza tam dzieci rodzicow o pewnym poziomie spolecznym (wyksztalcenie, majatek), a nie jak w Poznaniu dzieci z blokowisk oraz potomkowie zuli z kamienic. Nie chce, zeby moje dzieci mialy z jakas patologia stycznosc. Na studia tez nie pojda do Poznania (za duzo 'sloikow'), lecz pojada do jakichs renomowanych uczelni.
    • wlodzimierz_nowak "władze Poznania chcą..." i czasownik jest pointą 13.12.12, 17:00
      W latach 1999-2011 ludność gmin PZ wzrosła o niemal 100 tys. mieszkańców (245 tys do 338 tys w ub roku), z czego urodziło się tam ok. 5 tys.

      To jest miara realnej straty Poznania. Prezydent Poznania w 1998 deklarował, że rozlewania się miasta, powstrzymanie odpływu ludności do PZ jest jego nadrzędnym celem. Tymczasem Poznań swoją polityką z dawnej ery ten proces wzmocnił. Można narzekać na braki ustawowe, ale nie sposób nie widzieć braku przeciwdziałania pogorszeniu warunków życia przez miasto oraz poprawie warunków ucieczki. Zresztą spora część miejskich urzędników właśnie tym tropem podążyła.

      Straty na podróżach są niewielką dolegliwością? Oczywiście. Skoro cała organizacja życia miasta podporządkowana jest łatwemu dotarciu do niego i łatwości wyjazdu (nie są one łatwe, ale na tym koncentruje się polityka transportowa, ta realna, nie ta uchwalona), to trudno się dziwić ludziom opuszczającym ten padół złych warunków życia.
    • rak1963 Jest tylko jeden sposob na zwiększenie liczby 13.12.12, 20:58
      mieszkańców Poznania. Po pierwsze w końcu stworzyć te aglomeracje których projekt leży w sejmie. Po drugie włączyć te wszystkie ościenne gminy do Poznania. Przez setki lat było tak że albo władza centralna decydowała o włączeniu albo władze większego miasta, a teraz takie idiotyczne przepisy wprowadzili że włączana gmina musi się zgodzić ! No to teraz mamy efekty tych idiotycznych przepisów !
      • Gość: j.b. miastem kierują ludzie którzy nigdy IP: *.icpnet.pl 14.12.12, 02:20
        nie prowadzili własnego przedsiębiorstwa lub jeżeli nawet takowe mieli, jak radny i Przewodniczący wieloletni komisji planowania, z zawodu elektryk, także przez krótki czas właściciel sklepu z akcesoriami malarskimi na 23 lutego, to wyniesione doświadczenie było na poziomie pitulin geszeft. I na takich doświadczeniach lub teorii, budowane są decyzje dotyczące ponad pół milionowego miasta. Pani Przewodnicząca Rady Miasta oświadczyła nie tak dawno, że po 20 latach nauczyła się już jak to robić...Jednak najlepszym interesem jest, jak wynika z oświadczeń majątkowych, etat w urzędzie lub bycie posłem, bo tam się nie ryzykuje własnym majątkiem...Dlatego nie ma empatii w stosunkach urzędnik czy reprezentant a mieszkaniec. Poczucie wspólnoty jest wyłącznie dla potrzeb medialnej reklamy.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka