mmmmmm000
07.02.13, 16:11
Z całą pewnością istnieją ludzie, dla których naukowiec z dziedziny języka (filologii) czy fizyki, jeśli tylko ma jakiś tytuł, może być autorytetem w kwestii "anomalii" genetycznych. Są takie osoby patrząc na "naukowców" zabierających się za badanie katastrofy smoleńskiej.
WSTYDEM absolutnym dla podpisanych pod listem AKO sygnatariuszy jest użycie tytułów naukowych i występowanie jako "grono naukowe" w ogóle. Działalność grupy naukowców skupiona pod auspicjami polityka, z natury rzeczy jest stricte polityczna.
Takie działania są ewidentnie i absolutnie nieetyczne. Przypominają czasy komunizmu i hitleryzmu, kiedy to odpowiednio dobrani pseudonaukowcy wspierali swymi autorytetami polityków, choć ci z nauką mieli zwykle niewiele wspólnego. Wpieranie politycznej ideologii naukowymi autorytetami jest odrażające i ohydne. Powinno takie osoby dyskwalifikować jako naukowców. Rodzi się natychmiast pytanie w jaki sposób podchodzą one do uprawianej przez siebie dyscypliny naukowej. Ile jest tam nauki, a ile ideologii. Na ile więc rzetelnymi i obiektywnymi są naukowcami...