Łapanki policji – vademecum prawne pieszego

27.02.13, 14:15
Może paru osobom pomogę w dyskusji z policją.
PRZEKRACZANIE ULICY
Zgodnie z kodeksem drogowym przechodzenie przez jezdnię dozwolone jest w każdym miejscu z wyjątkiem:
* miejsc oddalonych o mniej niż 100 m od oznakowanego przejścia
* powyższe ograniczenie nie dotyczy miejsc przy (dosł. „na”) skrzyżowaniach, zatem można legalnie przechodzić w świetle chodnika jeśli jakiś mizantrop zaprojektował przejście 10 m dalej
* jezdni dróg dwujezdniowych (3- i 4-jezdniowych już tak!)
* t o r o w i s k  w y d z i e l o n y c h  z jezdni
Oczywiście przechodzić należy rozsądnie i bezpiecznie. Należy też ustąpić pierwszeństwa pojazdom. W każdym opisanym przypadku należy iść prostopadle do jezdni. (Art. 13 PoRD)

WAŻNE: przepis pozwalający przechodzić „na” skrzyżowaniu nawet jeśli w odległości do 100 m mamy oznakowane przejście pozwala na legalne ignorowanie kretyńskich czerwonych świateł. Należy przechodzić nie po pasach tylko obok od strony skrzyżowania. Oczywiście nadal jesteśmy narażeni na represje ze strony milicji i odmowa mandatu pewnie skończy się w sądzie, jednak sąd nie może zgodnie z prawem uznać takiego zachowania jako wykroczenie. W sporze przed sądem bardzo pomocny jest świadek lub materiał filmowy, ponieważ nie od dziś wiadomo, że milicjanci nauczeni są doskonale kłamać (tu przykład).

Niestety nie jest w kodeksie dokładnie zdefiniowane „torowisko wydzielone” (może ktoś obeznany w innych ustawach podpowie). Zatem tory na Moście Teatralnym mogą być przez nasze gestapo traktowane jako torowisko wydzielone jako że w ogóle nie ma tam jezdni, natomiast tory odchodzące od Teatralki w dół Roosevelta są wydzielone w pewnym sensie (białą ciągłą linią). Z całą pewnością można przechodzić przez Dąbrowskiego, Lutego, Czerwca itp.

PORUSZANIE SIĘ DROGĄ
Warto też pamiętać, że w razie braku chodnika idziemy poboczem, a jeśli nie można z niego korzystać lub pobocza brak – legalnie zasuwamy jezdnią, lewą stroną. Jezdnią można legalnie iść dwójkami, pod warunkiem dobrej widoczności i małego ruchu. Oczywiście nadal pamiętamy o bezpieczeństwie i mamy obowiązek ustępować pojazdom. Jeśli wzdłuż jezdni biegnie droga rowerowa, pieszy ma prawo z niej skorzystać przy braku chodnika lub  b r a k u  m o ż l i w o ś c i  skorzystania. Mając papiery niepełnosprawnego lub widoczne kalectwo nie trzeba nawet ustępować rowerom! (Art. 11)

„Brak możliwości” nie jest w kodeksie zdefiniowany i można go interpretować również jako brak możliwości przekroczenia jezdni w rozsądnej odległości, jeśli chodnik jest po drugiej stronie.


Wszelkie poprawki i uzupełnienia mile widziane.
    • emissarius Re: Łapanki policji – vademecum prawne pies 27.02.13, 20:56
      Spośród wszystkich znanych mi negatywnych konsekwencji "ignorowania kretyńskich czerwonych świateł" - mandat karny jest jedną z najłagodniejszych.

      Rozumiem i popieram walkę z absurdami na drogach i spychaniem pieszych do roli intruzów na jezdni, ale tego rodzaju nawoływania do obywatelskiego nieposłuszeństwa nie pochwalam.

      Milicja nie istnieje od 1990 roku, a przyrównywanie jakkolwiek nieudolnie działającej policji do gestapo - wydaje mi się sporym nadużyciem.
      • lukask73 nieposłuszeństwo 28.02.13, 12:20
        Napisałeś sporo słów zupełnie nie na temat.

        Nie wiem, jakie negatywne konsekwencje masz na myśli, zakładając że przechodzę tak jakby świateł w ogóle nie było. Spałują mnie? Zabiorą do suki i potraktują paralizatorem?

        Pozwól, że o własne bezpieczeństwo będę dbał zgodnie z własnym rozsądkiem.
        Również dziecku tłumaczę, że jeśli długo świeci się światło czerwone i aż po widnokres nie ma ani jednego pojazdu, znaczy to, że sygnalizacja jest uszkodzona i jeśli nie ma w pobliżu przedstawicieli aparatu represji, należy ostrożnie przejść.

        Ciekawe czy z punktu widzenia kierowcy byłbyś tak wyrozumiały, gdybyś musiał siedem minut czekać pod czerwonym światłem. Jakoś nie zdarza się tak, żeby samochody miały czerwone dłużej niż minutę–dwie.

        Zrób ankietę wśród ludzi czekających po parę minut na dowolnym przejściu przy Dąbrowskiego–Roosevelta albo jeszcze lepiej pytaj odchodzących, czy siedem minut odpoczynku na stojąco podziałało pozytywnie na ich skołatane nerwy.

        Nie namawiam do łamania przepisów. Podpowiadam, jak choćby czasami pogodzić zdrowy rozsądek z praworządnością. To samo robią doradcy podatkowi za grube pieniądze. Ja piszę za darmo.
        • emissarius Re: nieposłuszeństwo 28.02.13, 20:54
          lukask73 napisał:

          > Nie wiem, jakie negatywne konsekwencje masz na myśli, zakładając że przechodzę
          > tak jakby świateł w ogóle nie było. Spałują mnie? Zabiorą do suki i potraktują
          > paralizatorem?

          Daruj sobie. Raczej wyjmą czarny worek i elegancko nakryją nim to, co z Ciebie pozostało. A uwierz mi, to ciągle najłagodniejsza z konsekwencji. Po powrocie do jednostki uzupełnią zapas worków i zrobią sobie herbatę.

          > Pozwól, że o własne bezpieczeństwo będę dbał zgodnie z własnym rozsądkiem.

          Jeśli chodzi tylko o Ciebie - masz prawo rzucić się pod pociąg. Jednak statystyki pokazują, że stanowczo nazbyt wiele osób nie potrafi właściwie ocenić, kiedy wejście na pasy przy czerwonym świetle jest bezpieczne, a kiedy nie. Dlatego w trosce o tych pozostałych - wolałbym jednak, by czerwone światło na sygnalizatorze ZAWSZE oznaczało "stop".

          > aparatu represji, należy ostrożnie przejść.

          Dla wielu kierowców czerwone światło na sygnalizatorze w porze nocnej oznacza, że można warunkowo wjechać na skrzyżowanie - jeśli nikogo nie ma. Zazwyczaj przy tym wcale nie zwalniają. Na przejeździe kolejowym z którego czasem korzystam - co chwile ktoś wjeżdża na tory mimo opuszczonych zapór. Tysiące osób w naszym kraju jest zdania, że można wsiąść za kierownicę po spożyciu alkoholu - jeśli tylko mamy blisko do domu, lub też czujemy się na siłach poprowadzić. Znam naprawdę wielu kierowców - zarówno zawodowych, jak i prowadzących prywatne auta. Żaden z nich nie zwalnia przed przejściem dla pieszych, a dla wielu z nich zielone światło na skrzyżowaniu oznacza "przyspiesz by zdążyć".

          > Ciekawe czy z punktu widzenia kierowcy byłbyś tak wyrozumiały, gdybyś musiał siedem

          Jestem kierowcą, rowerzystą, pieszym i pasażerem MPK. W każdej z tych ról bezpieczeństwo własne, a nade wszystko - innych uczestników ruchu stawiam ponad wszystko inne. Jako pieszy jestem zmuszony przechodzić na czerwonym świetle przez jezdnię - nie z powodu obecności przycisków - lecz dlatego, bo kilku gości ewidentnie spartaczyło robotę i żadna siła nie jest w stanie uzmysłowić im błędu. To nie jest kwestia przycisków - tylko sytuacja, w której pieszy w Poznaniu ma na drodze najniższy status i ostatnią kolejność.

          > Zrób ankietę wśród ludzi czekających po parę minut na dowolnym przejściu przy D
          > ąbrowskiego–Roosevelta albo jeszcze lepiej pytaj odchodzących, czy siedem
          > minut odpoczynku na stojąco podziałało pozytywnie na ich skołatane nerwy.

          Bez ankiety doskonale wiem, jak działają przyciski. Zwracam na to uwagę od wielu lat. Pisałem o tym dziesiątki razy.

          > Nie namawiam do łamania przepisów. Podpowiadam, jak choćby czasami pogodzić zdr
          > owy rozsądek z praworządnością. To samo robią doradcy podatkowi za grube pienią
          > dze. Ja piszę za darmo.

          Przestrzeganie prawa a dbanie o własne bezpieczeństwo - to kwestie które rozróżniam. Jestem orędownikiem tego ostatniego.
          • Gość: BIMOTA Re: nieposłuszeństwo IP: *.devs.futuro.pl 28.02.13, 23:02
            stanowczo nazbyt wiele osób nie potrafi właściwie ocenić, kiedy
            > wejście na pasy przy czerwonym świetle jest bezpieczne, a kiedy nie

            WIEC JAK ZOSTANA ROZJECHANE, TO ZOSTANIE ICH NIEZBYT WIELE :p

          • lukask73 Re: nieposłuszeństwo 01.03.13, 12:31
            > Daruj sobie. Raczej wyjmą czarny worek i elegancko nakryją nim to, co z Ciebie
            > pozostało.

            Zakładam rozsądne korzystanie z możliwości, jakie dają nam przepisy prawa.
            Jeśli ktoś decyduje się na przechodzenie obok przejścia z czerwonym, musi być świadom tego, że jest w jeszcze gorszej sytuacji niż gdyby przechodził z dala od przejścia.

            Wszystkie moje wskazówki są użyteczne tylko w sytuacji, gdy rozsądek nakazuje przejść, jednak obecność policjantów powoduje niepokój i niepewność. Przy pustej ulicy nikomu nic się nie stanie, a jak wiemy nawet w takich okolicznościach niedouczona władza może próbować nas nękać.
            • emissarius Re: nieposłuszeństwo 01.03.13, 21:39
              lukask73 napisał:

              > Zakładam rozsądne korzystanie z możliwości, jakie dają nam przepisy prawa.

              Rozumiem Twoje argumenty i intencje. Byłbym gotów się pod nimi podpisać - jednak nie w sytuacji, jeśli rodzi to jakiekolwiek zagrożenie. Zdecydowanie nie jestem zwolennikiem ubezwłasnowolniania społeczeństwa rygorystycznym systemem prawnym. Nie w tym rzecz.

              Opowiadam się za stosowaniem rozwiązań w najwyższym stopniu gwarantującym bezpieczeństwo - także tym, którzy z rożnych powodów - nie są w stanie zatroszczyć się o nie sami. Namawianie do ignorowania zasad, zwłaszcza w takim kraju jak nasz - gdzie powszechnie depcze się i obchodzi wszelkie reguły, normy i procedury - budzi moje wątpliwości.

              Przykład z ostatniego tygodnia:

              Przejście dla pieszych z przyciskami - tradycyjnie od lat zdewastowanymi i działającymi kompletnie nieprzewidywalnie, a nierzadko absurdalnie (czerwone światło jednocześnie dla pieszych i pojazdów): grupa kilkunastu pieszych oczekuje na zielone światło. Wcale nie wiadomo, kiedy się zapali - i czy w ogóle. Nie wiadomo też, czy przyciski w ogóle działają. Uczeni doświadczeniem - ludzie wchodzą na przejście mimo czerwonego światła, kiedy tylko pojawia się luka w potoku pojazdów. Dzieciak który znajduje się ok. 20 metrów od przejścia - widząc, że ludzie wchodzą na pasy - puszcza się za nimi biegiem i jako ostatni - już bez zwracania uwagi na sytuacje na drodze - wbiega na przejście.

              Każdy, kto często chodzi piechotą po mieście i korzysta z przycisków - wie, że nie działa to dobrze. A przy tym - bardzo demoralizuje i na domiar złego - sporo kosztuje. Jestem zdania, że należy wymuszać na odpowiednich służbach, by wzięły się wreszcie ostro do roboty. To nie jest kwestia niecierpliwości pieszych i konieczności czekania. To sytuacja, w której organizacja ruchu jest w sposób ewidentny podporządkowana potrzebom ruchu pojazdów, zaś pieszy spychany jest daleko na margines i traktowany jak... przeszkoda w płynnym ruchu pojazdów, który ma najwyższy priorytet.

              Przesłanie akcji dyscyplinującej zorganizowanej przez policję - mogłoby brzmieć następująco: kup sobie auto - tak jak my, a będziesz miał z głowy przyciski, mandaty i problemy z zakupem biletów.
    • Gość: Mi Re: Łapanki policji – vademecum prawne pies IP: *.173.2.208.tesatnet.pl 28.02.13, 12:30
      Problem zawsze jest z dziećmi, których jednak należy uczyć poszanowania prawa i bezpieczeństwa. Przechodzenie obok pasów na czerwonym świetle jest zazwyczaj dość niebezpieczne a jak już się zdarzy wypadek to pieszy będzie przysięgał (jak przeżyje), że przechodził po pasach.




      ----

      zdzieckiemdo.pl/
      • lukask73 dzieci uczymy poszanowania dobrego prawa 28.02.13, 12:56
        Gość portalu: Mi napisał(a):

        > Problem zawsze jest z dziećmi, których jednak należy uczyć poszanowania prawa i
        > bezpieczeństwa.

        Najlepiej gdy oba te czynniki idą w parze i towarzyszy im rozsądek. Jak czytamy w zeznaniach świadków, w wielu miastach rezygnuje się z świateł dla pieszych na przycisk właśnie po to, aby nie dewaluować prawa, jako że bezsensownie świecące się czerwone światło bywa często ignorowane; przyzwyczaja się w ten sposób do lekceważenia prawa). Prawo w swej nazwie zawiera informację, że jest prawe, czyli dobre. Twórca prawa ma obowiązek dbać o to, aby prawo nie stało się oksymoronem samo w sobie.

        Natomiast beznamiętne wbijanie do dziecięcych głów, że czerwone jest „be”, a zielone znaczy „iść” może doprowadzić tylko do wypadku. Wokół osiedla, na którym mieszkam, nie ma ani jednego przejścia dla pieszych, gdzie zielone dla pieszych nie jest w kolizji z równoległym kierunkiem pojazdów. Dziesiątki razy zdarzało mi się widzieć mistrzów driftu, którzy prawie przejechali mi po palcach, gdy przechodziłem na zielonym. Znajomi, których dziecko chodzi tu do szkoły, mają wielki problem, ponieważ nie są w stanie dłużej go odprowadzać i odbierać, a chłopak ma już 10 lat i zgodnie z prawem może być opiekunem innego dziecka na drodze. Jednak życie idzie swoim torem i praktycznie nie da się zapewnić bezpiecznego przejścia mimo instalacji co rusz sygnalizacji świetlnej.

        Dziecko powinno wiedzieć, co i w jakich sytuacjach mu grozi i światła dla pieszych traktować jedynie jako sygnał pomocniczy.
    • lukask73 suplement I – znak B-41 28.02.13, 12:44
      Znak zakazu B-41 przedstawia czarnego ludzika na białym tle w czerwonej obwódce.

      Zgodnie z Rozporządzeniem w sprawie znaków i sygnałów drogowych „oznacza zakaz
      ruchu pieszych po tej stronie drogi, po której znak jest umieszczony”.

      Jeśli przypomnimy sobie, że wg Kodeksu drogowego droga to „wydzielony pas terenu składający się z jezdni, pobocza, chodnika, drogi dla pieszych lub drogi dla rowerów, łącznie z torowiskiem pojazdów szynowych znajdującym się w obrębie tego pasa, przeznaczony do ruchu lub postoju pojazdów, ruchu pieszych, jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt”, możemy dojść do wniosku, że torowisko nie znajdujące się w obrębie pasa (jezdni, pobocza itd.) nie jest drogą, zatem jest to jedna z sytuacji, w których znak B-41 jest umieszczony niezgodnie z jego znaczeniem.

      Zajrzyjmy dalej, do Rozporządzenia „w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach”. Czytamy tam m.in.
      Znak B-41 stosuje się:
      — na odcinkach dróg posiadających wydzielony poza koroną drogi ciąg pieszy, pieszo-rowerowy, drogi dojazdowe, gdzie istnieje możliwość obsługi ruchu pieszego poza pasem drogowym,
      — wzdłuż nowych odcinków dróg, zwłaszcza obwodnic, które nie służą obsłudze ruchu pieszego, a ruch ten może odbywać się wzdłuż ciągów tradycyjnych.
      Umieszczając znak B-41, należy zapewnić pieszym (w razie potrzeby wskazać im) bezpieczny ciąg komunikacyjny. (p. 3.2.42).

      Innych sytuacji, w których można zastosować znak, rozporządzenie nie wymienia.

      Wniosek: znak umieszczony tutaj czy też tutaj nie dość, że nic nie oznacza, ale jest postawiony wręcz z naruszeniem prawa.
    • Gość: BIMOTA Re: Łapanki policji – vademecum prawne pies IP: *.devs.futuro.pl 28.02.13, 19:36
      Z całą pewnością m
      > ożna przechodzić przez Dąbrowskiego, Lutego, Czerwca itp.

      A SKAD TA PEWNOSC, SKORO NIE ZNASZ DEFINICJI... ?

    • l.george.l Re: Łapanki policji – vademecum prawne pies 28.02.13, 20:10
      Fajnie by było, gdyby tematem zajął się któryś z lokalnych posłów i doprowadził do dymisji komendanta poznańskiej policji za gnębienie głównie, co wynika z moich obserwacji, studentek, albo skierowania na egzamin z Kodeksu Drogowego.
    • mankut400 Re: Łapanki policji 01.03.13, 11:08
      A przy Sheratonie ciągle łapią?
      Jak tam ostatnio przechodziłem (od Kaponiery w stronę Dworca) to gdy się przeszło na zielonym pierwszą jezdnię, to przez tory tramwajowe już się przejść nie dało, bo zdążyło się zapalić czerwone światło.
      Może "służby" najpierw by zadbały o właściwe (zgodne ze zdrowym rozsądkiem) wyregulowanie świateł, a dopiero potem "zaczęły dbać o bezpieczeństwo" :/

      Poza tym w Poznaniu panuje swoista "światłomania". Zapraszam "łapaczy" za Odrę:
      - można przejść przez dwujezdniową ulicę w dowolnym miejscu (czasami nawet są obniżone krawężniki) - ale jak nie ma wymalowanych pasów, to pieszy musi ustąpić pojazdom i czyni to na własne ryzyko!
      - na przystanki tramwajowe - "wysepki" - można wejść z obydwu końców. Ale oficjalne przejście (z wymalowaną zebrą lub ze światłami) jest tylko z jednej strony. Z drugiej to pieszy musi wiąść na siebie odpowiedzialność za swoje postępowanie. Ile razy przejeżdżam przez Śródkę, tyle razy się dziwię, że nie ma drugiego, "tylnego" przejścia z wysepki przed rondem na dworzec autobusowy. Przecież jak auta stoją na światłach, to przejście byłoby bezpieczne!
    • lukask73 suplement II – strefa zamieszkania 05.03.13, 11:47
      Skoro już mówimy o ruchu pieszych, przypomnijmy sobie co to takiego ta strefa.

      Strefa oznakowana jest na początku znakiem D-40, który na niebieskim prostokątnym tle zawiera symbole pieszego, bawiącego się dziecka, domu i malutkiego samochodu osobowego. Na końcu strefy jest znak D-41, czyli „przekreślony D-40”.

      Symbole te oddają priorytety obowiązujące na terenie strefy.
      Art. 11 PoRD mówi „Przepisów ust. 1-4 [dot. poruszania się drogą pieszo] nie stosuje się w strefie zamieszkania. W strefie tej pieszy korzysta z całej szerokości drogi i ma pierwszeństwo przed pojazdem.”
      W strefie zamieszkania nie obowiązuje ograniczenie, które pozwala na samodzielne poruszanie się dzieciom, które ukończyły 7 lat (art. 43). Oczywiście na razie w warunkach polskich jest to przepis czysto teoretyczny i wykorzystywanie go przez przedszkolaki jest skrajnie niezalecane.

      Ważne też aby wiedzieć, że maksymalna prędkość pojazdów na terenie strefy wynosi 20 km/h (art. 20), a ich parkowanie jest dozwolone wyłącznie w miejscach jawnie oznakowanych (zabronione jest parkowanie wzdłuż drogi na jezdni oraz chodniku, tak jak na innych drogach, gdzie nie ma zakazu; art. 49).

      Znajomość przepisów obowiązujących w strefie jest wśród kierujących żenująco niska. Oto link do programu „Jedź bezpiecznie” pokazującego stopień lekceważenia prawa przez niemal wszystkich kierujących (np. 6:47 sek.)
    • lukask73 suplement III – czasami pali się zielone światło 05.03.13, 12:04
      Rozporządzenie w sprawie znaków i sygnałów drogowych

      § 95 ust. 2
      Sygnał zielony nie zezwala na wjazd za sygnalizator, jeżeli ruch pojazdu utrudniłby opuszczenie jezdni pieszym lub rowerzystom

      Czyli pieszy znajdujący się na jezdni ma absolutne pierwszeństwo, nawet jeśli pojazdy otrzymały później sygnał zielony. Wiadomo, że z tego prawa korzystać należy ostrożnie.

      Ale uwaga! PoRD art. 13 mówi w ust. 8, że przejście przez drogę dwujezdniową (ale 3-jezdniową już nie), a także w miejscu, gdzie ruch pojazdów rozdzielony jest wysepką, traktuje się jak dwa odrębne przejścia.

      § 98 ust. 2
      Definiuje sygnały świetlne, które mogą być nadawane dla pieszych. Otóż rozporządzenie rozróżnia jedynie dwa sygnały:
      1) sygnał zielony
      2) sygnał czerwony.
      „przy czym sygnał zielony migający oznacza, że za chwilę zapali się sygnał czerwony i pieszy jest obowiązany jak najszybciej opuścić przejście”

      Nie ma przepisu zakazującego wchodzenia na przejście przy migającym zielonym świetle.
      • bimota Re: suplement III – czasami pali się zielon 05.03.13, 20:06
        NIE MA ABSOLUTNEGO PIERWSZENSTWA, CO NIE ZNACZY, ZE WOLNO GO ROZJEZDZAC..

        GDZIES TY WIDZIAL DROGE 3-JEZDNIOWA ?
    • lukask73 poprawka – przechodzenie poza przejściem 05.03.13, 12:36
      > Zgodnie z kodeksem drogowym przechodzenie przez jezdnię dozwolone jest w każdym miejscu z wyjątkiem:
      * miejsc oddalonych o mniej niż 100 m od oznakowanego przejścia
      * powyższe ograniczenie nie dotyczy miejsc przy (dosł. „na”) skrzyżowaniach, zatem można legalnie przechodzić w świetle chodnika jeśli jakiś mizantrop zaprojektował przejście 10 m dalej
      * jezdni dróg dwujezdniowych (3- i 4-jezdniowych już tak!)
      * t o r o w i s k w y d z i e l o n y c h z jezdni

      ________________________________________
      Do powyższej listy należy dodać jeszcze
      * miejsca, w których barierki itp. urządzenia oddzielają chodnik od jezdni po którejkolwiek stronie (fizycznie nie da się przejść na drugą stronę)
      i niestety
      * wysepki przystankowe z przejściami dla pieszych — tam przechodzenie jest dozwolone wyłącznie po oznakowanym przejściu

      Na osłodę dodaję uszczegółowienie, że zakaz przechodzenia przez drogę 2-jezdniową lub z torowiskiem nie obowiązuje poza terenem zabudowanym. Zakaz przechodzenia przez torowisko obowiązuje wszędzie :-(
Inne wątki na temat:
Pełna wersja