W "normalnej" rodzinie by się nie urodził...

21.04.13, 15:34
:-) :-) :-) :-) :-)
    • Gość: radca Re: W "normalnej" rodzinie by się nie urodził... IP: *.icpnet.pl 21.04.13, 16:07
      > Z każdym kolejnym dzieckiem rodzina robi sie biedniejsza.
      Biedniejsza? Chyba bogatsza.
      Dzieci to najlepsza inwestycja.
      • Gość: zenek Re: W "normalnej" rodzinie by się nie urodził... IP: 95.108.81.* 21.04.13, 16:50
        > Dzieci to najlepsza inwestycja.

        Dokładnie.
        Nadwyżkowe zawsze można oddać na eksperymenty medyczne.
        • Gość: Ezekiel 25 : 17 Re: W "normalnej" rodzinie by się nie urodził... IP: *.washdc.fios.verizon.net 21.04.13, 17:17
          Dzietnosc polskich kobiet : 1.3 . Aby narod nie wyginal , kobiety powinny rodzic 2.1 dzieci . Dzis narodzone dzieci beda zyly w Polsce zamieszkalej przez 25 000 000 Polakow . A rezim kaze matce plaic 23% VAT za ubranka i tornistry , rezimowa propaganda nazywa rodziny wielodzietne dzieciorobami i patologia.... Ze wzgledu na jedzenie faszerowane sola drogowa , padlina , suszem jajecznym ze zbukow , zuzytymi olejami silnikowymi tylko nieliczne dzisejsze dzeci dozyja wieku emerytalnego .
        • Gość: radca jakie nadwyżkowe, nie mówimy o młodzieży rzeźnej IP: *.icpnet.pl 21.04.13, 18:10
          Jakie nadwyżkowe? Coś pod sufitem nie styka?
          Dzieci to szczęście, patrzeć jak się rozwijają, dorastają, żyją , są uśmiechnięte szczęśliwe, jak wychowują swoje dzieci.
          Tego nie da się porównać ani z sukcesem zawodowym, ani z inwestycjami finansowymi, żeby nie wiem jak udanymi.
          Lepiej kasę przeznaczyć na dzieci niż na brykę , OFE czy wczasy na Riwierze.
          Dzieci to nie żadna patologia, a rodzina 4-6 osobowa to standard.
          Patologia to najwyżej brak dzieci lub nieumiejętność stworzenia domu rodzinnego dla dziatwy, przy intensywnym sprowadzanie dzieci na padół ziemski.
          Takim standardowym rodzinom żadna pomoc nie byłoby potrzebna, gdyby nie destrukcyjna rola systemu finansowego państwa, które minimum połowę dochodów obywatelowi zabiera, które wprowadza sztuczne koszty, by obywateli kontrolować oczywiście pod pozorem troski o ich zdrowie i bezpieczeństwo.
          To państwo (politycy - budżetowcy) odpowiadają za nieefektywną strukturę społeczną, za wysokie koszty funkcjonowania, za centralizację, za rozdmuchane struktury zarządzania. Takie wpieprzanie się państwa , polityków we wszystkie sfery życia społecznego właśnie skutkuje mała dzietnością, emigracją, depresjami, lękami, zanikiem bogactwa i różnorodności związków międzyludzkich.
          • Gość: zenek Re: jakie nadwyżkowe, nie mówimy o młodzieży rzeź IP: 95.108.81.* 21.04.13, 18:49
            > Jakie nadwyżkowe? Coś pod sufitem nie styka?

            Tak.
            Niska empatia nie pozwala mi zrozumieć ironii.

            > Dzieci to szczęście, patrzeć jak się rozwijają, dorastają, żyją , są uśmiechnię
            > te szczęśliwe, jak wychowują swoje dzieci.

            Myślisz że posiadłeś wiedzę tajemną i tylko twój punkt widzenia jest słuszny? :)
          • Gość: bob.19 tylko jedna rzecz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.13, 20:54
            mi tu nie gra...
            Radca zgadzam sie z Tobą w pełni (no, może poza tym, ze brak dzieci to patologia)....sami zarabiają, sami utrzymują, a potem mają opieką. I gitara.
            Tylko, że
            "Wielodzietne rodziny, które są w naszym związku, bardzo chcą być zauważane, traktowane nie gorzej niż inne'
            Czyli co? Równi i równiejsi????? Bo rodzina z JEDNYM dzieckiem ma płacić normalnie(-mówie o np. MPK, bo kina to mogą sobie wpuszczac za darmochę kogo chcą). Rodzina 2+1 ma w takim razie DOKŁADAĆ do rodziny wielodzietnej, bo rodzina WIELODZIETNA ma byc ZAUWAŻANA i TRAKTOWANA nie gorzej niż inne. czyli jak? LEPIEJ?

            • Gość: radca Re: tylko jedna rzecz IP: *.icpnet.pl 22.04.13, 00:59
              > Radca zgadzam się z Tobą w pełni (no, może poza tym, ze brak dzieci to patologi
              > a)....sami zarabiają, sami utrzymują, a potem mają opieką. I gitara.
              > Tylko, że
              > "Wielodzietne rodziny, które są w naszym związku, bardzo chcą być zauważane,
              > traktowane nie gorzej niż inne'
              Już pisałem o roli państwa (polityków i budżetowców) w ograbianiu obywateli.
              Oczywiście zróbmy podatki na wysokości 10-15%, i pilnujmy ile do nas z nich wraca.
              Zlikwidujmy ulgi również na dzieci, zlikwidujmy zasiłki rodzinne, bo koszt ich liczenia jest wyższy od ich wartości. Trzeba ciąć budżet, choćby dla zasady, a powodów jest setki, choćby brak dzieciaków, przy wzroście liczby nauczycieli i pracowników akademickich.
              Trzeba uprościć, by potanić systemy emerytalne. Zobaczcie jakie tabuny kobiet w jakich wielkich budynkach ZUS-u przewalają papierki. A przecież te kobiety mogłyby wykonywać dużo sensowniejsze, bardziej społecznie użyteczne prace, jak choćby prowadzenie domu i rodzenie dzieci. A przecież od przewalania tych papierków . emerytury mogą być tylko niższe, a nigdy nie wyższe. Poddajmy prawom rynku kulturę, opiekę zdrowotną, szkolnictwo wyższe i skasujmy chociaż z połowę stołków urzędniczych państwowych i samorządowych. Zobaczcie sobie strukturę kosztów działań szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości. Przecież większość tych kosztów dotyczy działań właśnie prokuratury, policji, sądów wskutek działań budżetowców czyli polityków, urzędników, czy funkcjonariuszy. Sami sobą się zajmują, a podatnik płaci ciężką kasę.
              Podobnie z pomysłami urzędników o kartach dużej rodziny. Przecież wymyślają to nie po to by rodzinom było lepiej, ale by utrzymać stołki dla siebie, by utrzymać władzę, by dzielić i rządzić.
              • lukask73 Daj spokój 22.04.13, 10:28
                Gość portalu: radca napisał:

                > Zobaczcie jakie tabuny kobiet w
                > jakich wielkich budynkach ZUS-u przewalają papierki. A przecież te kobiety mog
                > łyby wykonywać dużo sensowniejsze, bardziej społecznie użyteczne prace, jak cho
                > ćby prowadzenie domu i rodzenie dzieci. A przecież od przewalania tych papierkó
                > w . emerytury mogą być tylko niższe, a nigdy nie wyższe. Poddajmy prawom rynku
                > kulturę, opiekę zdrowotną, szkolnictwo wyższe [ciach]

                Daj spokój, przecież tu (zresztą wszędzie indziej też) lewica w przewadze.
                Zaraz Cię oplują i zwyzywają, że nienawidzisz kobiety, bo kazałbyś im siedzieć w domu.
                • kazek100 Re: Daj spokój 22.04.13, 10:46
                  A przecież te kobiet
                  > y mog
                  > > łyby wykonywać dużo sensowniejsze, bardziej społecznie użyteczne prace, j
                  > ak cho
                  > > ćby prowadzenie domu i rodzenie dzieci.

                  Bo, nawiasem mówić, samo sformułowanie jest durne. Rodzenie dzieci - pracą kobiety?
            • Gość: bzyk Re: tylko jedna rzecz IP: *.icpnet.pl 22.04.13, 08:00
              Gość portalu: bob.19 napisał(a):

              > Czyli co? Równi i równiejsi????? Bo rodzina z JEDNYM dzieckiem ma płacić normalnie

              W zasadzie tak. I to jest akurat zgodne z logiką.
              Ludzie wychowujący wiele dzieci wykładają bardzo konkretne pieniądze na rzecz całego społeczeństwa, które w przyszłości będzie korzystać z podatków i świadczeń emerytalnych generowanych przez owe dzieci.
              Ktoś musi na tych emerytów pracować. Nawet na te głodowe stawki, które będą nam dane w przyszłości.
              • Gość: radca Re: tylko jedna rzecz IP: *.icpnet.pl 22.04.13, 08:41
                To niestety idiotyczny interes, bo nie masz żadnej gwarancji, że te dzieci po wychowaniu i wykształceniu na koszt podatników, po osiągnięciu "zdolności produkcyjnej" wyjadą z kraju (choćby na zmywaki) by nie utrzymywać emerytów. 2 mln emigrantów i propozycje OFE to dowody na całkowitą klapę systemu zusowskiego czy opieki zdrowotnej.
                Co to niby za interesy , co to za emerytura, która ma być oparta na domniemanej zgodzie jeszcze nienarodzonych. ;o))
                Obecny system służy tylko podtrzymywaniu nieefektywnej struktury społecznej i interesom rządzących politykom, budżetowcom.
                • kazek100 Re: tylko jedna rzecz 22.04.13, 10:51
                  Gość portalu: radca napisał(a):

                  > To niestety idiotyczny interes, bo nie masz żadnej gwarancji, że te dzieci po
                  > wychowaniu i wykształceniu na koszt podatników, po osiągnięciu "zdolności prod
                  > ukcyjnej" wyjadą z kraju

                  albo że nie staną się klientami opieki społecznej i zamiast ulżyć przyszłemu podatnikowi, będą dlań dodatkowym obciążeniem.
                  Oczywiście nie dotyczy to rodziny opisanej wyżej. Niemniej z pedagogicznej praktyki wiem, że niestety bardziej tu mamy do czynienia z wyjątkiem (nawet jeśli nie jakimś "niespotykanym", niż z regułą), więc wolałbym, aby państwo pomagało wszystkim - także tym, którzy próbują zdecydować się na jedno czy dwójkę dzieci - aby przedszkola, żłobki i pomoc były także dla nich. Aby takie osoby, często bardziej zamożna i wykształcone - nie odkładały decyzji o dziecku w nieskończoność.

                  Z tekstu zrozumiałem, że bohaterka mogła sobie pozwolić na kolejne dzieci, bo pomagał babcia. A jak babci nie ma na miejscu? Może lepiej, zamiast populistycznie bilet na tramwaj fundować, zadbać żeby było blisko do przedszkola?
                  • bob.19 Re: tylko jedna rzecz 22.04.13, 21:34
                    Moment- a może by tak dla odmiany rzucić argument, że mimo wszystko jedno, lub dwójka dzieci uzbrojone przez rodziców z grubszym portfelem maja mimo wszystko wiekszą szansę na ukończenie hmmm "lepszych szkół" , że nie wspomnę o kieszonkowym na rozruch doroslego życia. I kto w tym momenci jest lepszy z punktu widzenia społecznego. 6tka biedaków czy dwójka bogatszych.
                    Żeby komuś dać - trzeba komuś zabrać. W społeczeństwie ciągle krąży jednak opinia , że władza jest od dawania......Państwo może pomóc -w tym przypadku, jeśli obniży podatki, cła, akcyzy, zlikwiduje ZUS i inne durne instytucje to ja w ramach podziękowania mogę całymi dniami przesiadywać u bohaterki artykułu w knajpie od rana do nocy poganiając pracowników przez internet.
                    Promowanie wielodzietności jest tak samo durne jak promowanie singli, homoseksualizmu czy też innych radosnych modeli zycia.
                    A , ponadto kazek-nie tylko babcia-asystent sędziego to zazwyczaj sędzia bez etatu... kwestia czasu jak im się polepszy...rzecz jasna-nie liczę im wypłat i dochodów :)))))
                    • kazek100 Re: tylko jedna rzecz 22.04.13, 21:40
                      Nie wiem, czy się rozumiemy - bo ja w dużym stopniu się z Tobą zgadzam.
                      No, pewne szczegóły inaczej bym ujął, ale co do zasady - zgoda.

                      Jestem za tym, żeby państwo tworzyło przedszkola i żłobki. Poza tym - niech nie przeszkadza i to wystarczy. A populistyczne zagrywki typu "damy wam na bilet autobusowy i talon na balon" to sobie można wsadzić...
                    • lukask73 dzieci uzbrojone przez rodziców 23.04.13, 09:44
                      bob.19 napisał(a):

                      > Moment- a może by tak dla odmiany rzucić argument, że mimo wszystko jedno, lub
                      > dwójka dzieci uzbrojone przez rodziców z grubszym portfelem maja mimo wszystko
                      > wiekszą szansę na ukończenie hmmm "lepszych szkół"

                      OK. Zatem stwórzmy system, który zagwarantuje, że wszystkie dzieci zostaną na 100% menedżerami, a już co najmniej inżynierami albo nauczycielami. Tylko kto będzie w tym kraju pracował? Ktoś musi przywozić chleb do sklepu i ktoś musi go upiec. I jeszcze jedno: Jak wyobrażasz sobie rozwój kraju, jeśli tylko niektórzy Polacy będą tworzyli związki mogące posiadać dzieci (w imię twoich fałszywych argumentów pachnących grubym portfelem i wygodnym życiem najmodniejsze jest bycie dużym dzieckiem do czterdziestki albo do emerytury), a jeśli już ktoś będzie te dzieci miał, to jedno albo dwójkę? Naród będzie się kurczył dwukrotnie co jakieś 20 – 30 lat.

                      A b s u r d !!!
                      • Gość: bob.19 Re: dzieci uzbrojone przez rodziców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.13, 12:20
                        lukask -srutrutu- przedstawiłem sytuację przeciwstawną do poglądu-zostaje nam miesięcznie 200 zl to stać na jeszcze jedno dziecko...Taki sam absurd, nie uważasz? I z prostej perspektywy-wolisz mieć 6 tkę i jeśc chleb i pasztet bo na tym kończa się mozliwości finansowe, czy jednak kupić dziecku już nawet nie lepszą- a jakąkolwiek zabawkę, zasponsorować jakikolwiek wyjazd...Wiadomo, że nie wszczyscy beda prezesami i menadzerami...ja jednak wolę przygotowywać pociechę do tej roli, jeżeli nie wyjdzie to też tragedii nie będzie...a jakos nie wyobrażam sobie byś przygotowywał swoje dziecko do roli pracownika fizycznego... A gdzie ja pisałem o 40letnich dzieciach na utrzymaniu rodziców??? To raczej w patologicznych rodzinach dziadziuś emeryt i babcia rencistka jest na wagę złota...
                        A ponadto nie uważam za absurd dorobić się do tego stopnia by w wieku 40 lat móc sie obijać i żyć z oszczędności.
                        Nigdy też nie stworzysz "systemu". Że nie wspomnę , że koniec końców to socjaliści zabraniali aborcji i dążyli do jak nawiększej ilości dzieci w rodzinie....jak myslisz-dlaczego?:))))
                        Kazek- jednak sie nie rozumiemy. Jezeli państwo zacznie tworzyć szkoły i przedszkola to bedzie chciało ciągnąć na to pieniadze. Zgadzam się -władza nie powinna przeszkadzać-a więc-po mojemu-dajmy wolną rekę na zakładanie żłobków i przedszkoli. A już rodzic wybierze gdzie posle dziecko-czy za 2000 do 8śmiojęzykowego przedszkola o profilu zarządzanie i marketing czy za 200 do pani Jadzi z klatki obok co już trójkę dzieci z siostrzenicą bawi..
                        • kazek100 Re: dzieci uzbrojone przez rodziców 23.04.13, 12:57
                          chyba jednak się rozumiemy, tylko w tym jednym aspekcie nie zgadzamy - nawet się spodziewałem, że o tym wspomnisz.
                          Ja akurat jestem za obowiązkową edukacją szkolną i przedszkolną, choć oczywiście rozumiem, że może ona mieć różne kształty, i tu chyba zgoda (tylko czy pani Jadzia zrealizuje podstawę programową, jaka by ona nie była?). Jasne, to też tworzy pewien aparat państwowy, ale w tym wypadku imho zyski przewyższają koszta. Natomiast jestem przeciwny prostackim gierkom propagandowym typu "damy wam bilet na basen". Generuje to spore obciążenia budżetu, wymusza zatrudnianie kolegów na stołkach, a niewiele daje poza sukcesem propagandowym. I zresztą - wcale nie uważam tego za uczciwe. tak po prostu.
                          • lukask73 jestem za obowiązkową 23.04.13, 15:10
                            kazek100 napisał:

                            > Ja akurat jestem za obowiązkową edukacją szkolną

                            Może lekko nie na temat, ale dzisiaj w radio, przy okazji egzaminów gimnazjalnych usłyszałem, że część gimnazjalistów ma je głęboko w rzyci. Jest to najlepszym dowodem na to, że wszystko co obowiązkowe z mocy prawa (szkoła, szczepienie, ZUS, OC na samochód...) — jest złe.
                            • kazek100 Re: jestem za obowiązkową 23.04.13, 18:03
                              lukask73 napisał:

                              > Może lekko nie na temat, ale dzisiaj w radio, przy okazji egzaminów gimnazjalny
                              > ch usłyszałem, że część gimnazjalistów ma je głęboko w rzyci.

                              aleś Amerykę odkrył ;-))
                              tak było, jest i będzie. W końcu nie każdy myśli o maturze, studiach etc. Część gimbusów zresztą, jak to w tym wieku, zgrywa się głupio przed kumplami, więc i bredzi gorzej, niż niektórzy na tym forum.

                              ale to, żeby całe społeczeństwo łyknęło jednak jakiejs tam edukacji, a przynajmniej, aby całe miało takową szansę, jest dla nas jak najbardziej korzystne. Dzięki temu, skrótowo rzecz ujmując, trochę mnie boisz się wychodzić na ulicę.

                              Ciekawe, że Twojemu Kościołowi tak zależało, żeby zaistnieć w tych obowiązkowych szkołach, a tak ochoczo porzucił swój własny tryb edukacji w salkach przykościelnych. Gdzie nijak nie byłby związany z państwem i jego obowiązkami. Czyżby kasa, misiu kasa??? Jednak?
                              • Gość: bob.19 Re: jestem za obowiązkową IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.13, 19:42
                                bredzi gorzej, niż niektórzy na tym forum-dobre, :))))))
                                a jeśli już zboczylismy z tematu-faktycznie - gdyby nie przymus szkolny to szkoły również wyglądałyby inaczej. Po wypieprz.... kilku takich co zakładali nauczycielowi kosz na głowę reszta by się natychmiast uspokoiła. A i rodzice może by baczniej zwracali uwagę co ich pociechy wyprawiają...
                                Z punktu ekonomii i szacunku dla pieniędzy obywateli coś takiego jak szkoły państwowe, czy też publiczna służba zdrowia powinny być w szczątkowej formie- tam gdzie studiują przyszli lekarze czy też nauczyciele. Tam nie płacisz bo godzisz się być "obsługiwanym" przez uczących się... a reszta tego typu placówek powinna być sprywatyzowana.
                                Tylko, gdzie by się podziały te wszystkie stanowiska, te urzędy, te nagrody, apanaże, delegacje, monity i pisma wytyczne... i co by taki obywatel zrobił sam, biedaczek by musiał sprawdzać czego uczy szkoła, jaką ma zdawalność i co to za lekarze w tym szpitalu pracują...
                              • lukask73 Re: jestem za obowiązkową 23.04.13, 23:00
                                kazek100 napisał:

                                > Ciekawe, że Twojemu Kościołowi tak zależało, żeby zaistnieć
                                Zdaje się, że nie znamy się aż tak dobrze osobiście, abym zwierzał się z tego, czy jakikolwiek kościół jest „mój” i ewentualnie który to jest.
                                A co do pytania, to sądzę, że chodziło po prostu o dostęp do mas. Tak samo jak z zaistnieniem w telewizji. Potomni ocenią, czy to było trafne posunięcie.
                                • kazek100 Re: jestem za obowiązkową 24.04.13, 08:08
                                  lukask73 napisał:

                                  > A co do pytania, to sądzę, że chodziło po prostu o dostęp do mas. Tak samo jak
                                  > z zaistnieniem w telewizji. Potomni ocenią, czy to było trafne posunięcie.

                                  Potomni? Przecież już od ładnych paru lat widać, że na katechezę uczęszcza o wiele mniejszy % młodzieży, niż to było w czasach salek katechetycznych. I władze kościelne wiedzą o tym, wiedzą także, że straciły na innych aspektach - np. na samej obecności młodzieży w parafiach. A żeby domyśleć się, że "zwykły przedmiot w szkole" będzie jednak mniej atrakcyjny, mniej inspirujący, niż otoczone specyficzną atmosferą zajęcia poza szkołą, to nie trzeba być pedagogicznym geniuszem. Czyżbyś sugerował, że władze kościelne to aż tacy ignorancji?
                                  Więc nie chodziło o żaden dostęp do mas, tylko żeby to państwo utrzymało Kościołowi całą tę armię katechetów.

                                  Najmocniej Cię przepraszam za określenie "twój Kościół". W życiu bym nie pomyślał, że to kogoś urazi ;-)). Przy okazji -jasne, że się nie znamy, ale treść Twoich wpisów na forum siła rzeczy jest znana ;-)).
                                  • lukask73 mój kościół 24.04.13, 15:48
                                    > Najmocniej Cię przepraszam za określenie "twój Kościół". W życiu bym nie pomyśl
                                    > ał, że to kogoś urazi ;-)). Przy okazji -jasne, że się nie znamy, ale treść Two
                                    > ich wpisów na forum siła rzeczy jest znana ;-)).

                                    Nie jestem urażony. Jestem zdziwiony takim bezpodstawnym utożsamieniem statystyki z jednostką. Nie przypominam sobie, abym w jakimkolwiek wpisie deklarował jakąkolwiek przynależność. Zawsze staram się zachowywać zasadę neutralności światopoglądowej, oraz ścisłą zgodność z żelazną logiką.
                                    • kazek100 Re: mój kościół 24.04.13, 17:06
                                      lukask73 napisał:

                                      . Zawsze staram się zachowywać zasadę neutralności świat
                                      > opoglądowej,

                                      Jak tam z resztą, to nie wiem, ale to akurat zupełnie Ci nie wyszło ;-))

                                      • lukask73 nie wyszło 25.04.13, 00:42
                                        > Jak tam z resztą, to nie wiem, ale to akurat zupełnie Ci nie wyszło

                                        Ale co? Brak zgody na przymusową edukację dla nieuków? Przecież to oczywista oczywistość.
                                        • kazek100 Re: nie wyszło 25.04.13, 07:26
                                          Nie... nie wyszło Ci to niby "pisanie bezstronne światopoglądowo" ;-)

                                          Nie twierdzę, że innym wychodzi.
                                          • lukask73 Re: nie wyszło 25.04.13, 18:42
                                            kazek100 napisał:

                                            > Nie... nie wyszło Ci to niby "pisanie bezstronne światopoglądowo" ;-)
                                            Czym innym jest posiadanie własnego zdania na ten czy ów temat, a czym innym podpisywanie się pod całokształtem jakiegoś systemu światopoglądowego. Ponieważ systemy takie zazwyczaj nie są pełne bądź w niektórych miejscach niespójne, trudno jednoznacznie poprzeć którykolwiek. Natomiast własne zdanie... tylko krowa... a nie, to było inaczej...
                                            No ale po co byłoby pisać o braku zdania? Tylko dyrektor Bajoński publicznie chwali się, że nie dość że nie ma zdania, to nie ma pojęcia, jak powinno być. Nie próbuję naruszać Jego monopolu.
                                            • kazek100 Re: nie wyszło 25.04.13, 19:47
                                              wierzę ci bracie!

                                              Po prostu na tym forum jeszcze nigdy nie spotkałem mohera, który nie zaczynałby swoich wpisów od legendarnego "nie głosuję na pis".

                                              wygląda na to, że cię koledzy wrobili, musisz się zemścić ;-))

                                              A tak na serio - nie przypominam sobie, żeby mnie kiedyś twoje poglądy zaskoczyły, raczej wydawały mi się "spójne", co nie znaczy, że do zaakceptowania. Ale nie upieram się, przecież nie czytam tego forum na co dzień i w całości. Pozdrawiam.
                                • alfalfa Re: jestem za obowiązkową 25.04.13, 07:55
                                  > Zdaje się, że nie znamy się aż tak dobrze osobiście, abym zwierzał się z tego,
                                  > czy jakikolwiek kościół jest „mój” i ewentualnie który to jest.

                                  Ciesz się, że Cię do "PiSu czyli prawicy" nie zapisali.
                                  A.
                      • Gość: radca Re: już mamy taki system ? IP: *.icpnet.pl 24.04.13, 10:33
                        > OK. Zatem stwórzmy system, który zagwarantuje, że wszystkie dzieci zostaną na
                        > 100% menedżerami,
                        Wystarczy przejść się po korytarzach UM przy Kolegiackim i poczytać wizytówki na drzwiach.
                        Co prawda nie menadżerowie, ale 90- 95% dyrektorów już jest. ;o))

                        >Tylko kto będzie w tym kraju pracował? Ktoś musi przywozić chleb do sklepu i ktoś >musi go upiec.
                        Pracować mogą roboty, (mechanizacja, automatyzacja, nauka, i nowa technologia).
                        Zamiast dawać kasę na stracenie urzędnikom (wysokie podatki i para-podatki) czy wielodzietnym, należy pozostawić ją tym co wiedzą i potrafią zabezpieczyć przyszłość, potrafią faktycznie obniżyć koszty funkcjonowania grup społecznych.

                        >I jeszcze jedno: Jak wyobrażasz sobie rozwój kraju, jeśli tylko niektórzy
                        > Polacy będą tworzyli związki mogące posiadać dzieci (w imię twoich fałszywych
                        > argumentów pachnących grubym portfelem i wygodnym życiem najmodniejsze jest byc
                        > ie dużym dzieckiem do czterdziestki albo do emerytury), a jeśli już ktoś będzie
                        > te dzieci miał, to jedno albo dwójkę? Naród będzie się kurczył dwukrotnie co j
                        > akieś 20 – 30 lat.
                        Taką specjalizację w rozmnażaniu znamy już z "Seksmisji", albo z doświadczeń czasów Hitlera (potomkowie wybranej rasy) czy Sojuza (miasteczka naukowców).
                        Taka specjalizacja to ślepa uliczka w rozwoju cywilizacji, ale to że Naród będzie się kurczył to też nie tragedia i raczej ogólny trend. no i nie będzie takich korków.
                        Ważne by ludzie się rozwijali i to nie koniecznie iilościowo co jakościowo jako społeczeństwo świata, a nie Naród i nie daj Boże jakiś nadzwyczajny, by nie powiedzieć nadludzki.
                        I tak o rozwoju decyduje przypadek i rachunek prawdopodobieństwa obliczający przypadki ujęty w mądrości ludowej, "że jak Pan Bóg dopuści to i z kija wypuści", i to bez względu na stan portfela. ;o))
                        • alfalfa Re: już mamy taki system ? 25.04.13, 08:01
                          "Ważne by ludzie się rozwijali i to nie koniecznie iilościowo co jakościowo jako społeczeństwo świata, a nie Naród i nie daj Boże jakiś nadzwyczajny, by nie powiedzieć nadludzki. "

                          To są mrzonki i ślepa uliczka romantyków polityki miłości. Kryzys pokazał, że realnie liczą się interesy narodowe.
                          A.
                          • Gość: radca Re: bzdura IP: *.icpnet.pl 25.04.13, 13:06
                            właśnie kryzys pokazuje, że nie liczą się interesy narodowe, ale kasa określonych grup.
                            To najbogatsi stali się jeszcze bogatsi i to w tempie większym niż w czasach przedkryzysowych.
                            Bez względu na narodowość.
                            Kasy narodowe puste ograbione przez grupy interesów jak banki, zbrojeniówkę, budżetówkę, paliwowy, finansowy (dotacje, zlecenia, analizy, wojny, umorzenia, zmiany zasad księgowania strat).
                            Obywatele narodów zostali przy okazji kryzysu chwyceni za mordę (podsłuchy, kamery, spec-uprawnienia dla służb, namnożenie się służb na koszt obywatela, spacyfikowanie prawno-finansowe mediów). Ze trzy-cztery dekady potrzeba by odzyskać te wolności co od czasów alkoholika W.G.Buscha obywatele stracili.
                            Liczy się tylko grupa interesów, grupa kapitałowa, co pokazał kryzys na Cyprze, gdy poszło o kasę " wasza grupa (rosyjska), naszą grupę (brytyjską - europejską) pocałować może w dopę".
                            Mylisz, bo w Europie grupy kapitałowe to międzynarodowe, ale jednak rodziny, coś tak jak u nas i pan hrabia, brat biskup, brat towarzysz członek, brat nowobogacki biznesmen, siostra w mediach, siostra profesorem, brat ministrem konto w raju podatkowym, chata w Hiszpanii zameczek w Czarnogórze, mieszkanie z londyńskim City, odzyskany pałac i kamienice w Polsce, mieszkanie w stolicy, w myśl zasad :
                            - kasa kasę przyciągnie,
                            - kasa nie śmierdzi, nie ma narodowości,
                            - rodzinka obstawia się z każdej strony, na każde zagrożenie.
                            i do obrony swojego statusu wykorzystują sentymenty narodowe, religijne jako tereny wpływów i jako mechanizm zdyscyplinowania jeleni na nich pracujących.
        • lukask73 na eksperymenty 22.04.13, 10:24
          Gość portalu: zenek napisał:

          > > Dzieci to najlepsza inwestycja.
          > Dokładnie.
          > Nadwyżkowe zawsze można oddać na eksperymenty medyczne.
          Debil. Swoja matkę oddaj na eksperymenty, jak cię tak wychowała.
          Później siebie.
      • Gość: gość4 Re: W "normalnej" rodzinie by się nie urodził... IP: 95.108.119.* 21.04.13, 18:41
        jeśli sami wychowują z własnych dochodów to zgoda stać ich i mają do takiej decyzji prawo ,ale jeśli co rok to prorok a dzieci na utrzymaniu państwa oraz instytucji harytatywnych to brak odpowiedzialnośći.
    • Gość: akuku Re: W "normalnej" rodzinie by się nie urodził... IP: 217.170.169.* 21.04.13, 17:40
      Mam trójkę rodzeństwa. Teraz już jesteśmy dorośli, powoli zaczniemy zakładać swoje rodziny i jak będzie wtedy? Już teraz jest pięknie. Zjeżdżamy się na święta, pełny dom, wracają wspomnienia, tworzą się nowe.
      A kiedyś moich rodziców wytykano palcami- dosłownie. A zawsze chodziliśmy najedzeni, czyści, schludni, bo to w mojej rodzinie była podstawa. Nie przelewało się, ale też nie brakowało. Była wycieczka w szkole, a mama mówiła "inne dzieci jadą, Ty też pojedziesz". Pieniądze się znajdą. Jeszcze innym rodzinom mama pomagała. Jak ona to robiła? I zaszczepiła to w nas. Wygrałam rower- oddałam swój za darmo koleżance z klasy. Tylko chwilami żałowałam, że nie mam lalki takiej, owakiej, ale teraz wiem, że byłabym nikim, kiedy miałabym wszystko to, czego wymagałam od rodziców. Niekiedy nie zapraszano nas na rodzinne uroczystości, bo... brakowało krzeseł. Teraz, dziś wszyscy zazdroszczą moim rodzicom. "Macie takich zdolnych synów, tą jedyną, wymarzoną córkę!". A moi znajomi zawsze zazdrościli mi rodzeństwa i rodziców. No cóż, macie czego powiem wam.

      Dziękuję mamo, dziękuję tato, chciałabym mieć tyle sił, by urodzić i wychować na porządnych ludzi swoje dzieci. Dziękuję też Bogu, bo w wierze zostaliśmy wychowani.

      Pozdrawiam, dziewczyna z rodziny wielodzietnej.
      "PATOLOGIA" GÓRĄ!

      • Gość: Familijny Borsuk Re: W "normalnej" rodzinie by się nie urodził... IP: *.web.vodafone.de 21.04.13, 17:57
        W morde jeza.. Miod kapie mi na serce za takich rodzicow i ichnich POtomkow.. :-))
        • Gość: akuku Re: W "normalnej" rodzinie by się nie urodził... IP: 217.170.169.* 21.04.13, 18:04
          W mordę jeża, POtomków to na pewno nie :-P
          • Gość: Familijny Borsuk Re: W "normalnej" rodzinie by się nie urodził... IP: *.web.vodafone.de 21.04.13, 18:48
            W morde jeza... :-)) Tchorzofretka ma dluzszy jezor i sie nie chwali..!! :-# ?? :-))
    • poznaniak700 W "normalnej" rodzinie by się nie urodził... 21.04.13, 19:39
      Jestem ojcem 5 wspaniałych dzieciaków oboje z żoną pracujemy zawodowo nie korzystamy pomocy opieki społecznej ,jesteśmy normalną rodziną ....okazuje się że aby w Polsce żyć normalnie trzeba być "rodziną patologiczną" tak naprawdę w przeciwnym wypadku trafiamy na mur obojętności .
      Właśnie tracimy mieszkanie w którym mieszkam od urodzenia ( nie mamy zadłużenia w czynszu)nie stać nas na wynajęcie na wolnym rynku a miasto umywa ręce ( nie możemy według miejskich przepisów złożyć wniosku o mieszkanie komunalne bo aktualnie zajmujemy zbyt duże mieszkanie ,a Miasto ze zwolnienia przez nas mieszkania "nic nie będzie miało"- cytat ze słów urzędnika miejskiego .Grzecznie się pytam kto jest dla kogo? miasto dla nas mieszkańców czy na odwrót?
      Podjeliśmy decyzję o wyjeżdzie za granicę gdzie chyba będzie naszym dzieciaką lepiej...
      • Gość: trzymam kciuki Re: W "normalnej" rodzinie by się nie urodził... IP: *.icpnet.pl 21.04.13, 21:40
        W normalnym kraju Twoje dzieci będą miały RAJ. Ty też będziesz miał łatwiej. Mieszkanie/ dom od razu Tobie znajdą, dopłacą. Wasza rodzina będzie chroniona. Państwo będzie dla obywatela nie obywatel dla państwa. Uciekaj stąd,zobaczysz różnicę! Powodzenia!
        • poznaniak700 Re: W "normalnej" rodzinie by się nie urodził... 21.04.13, 21:45
          Taką mam nadzieję że będzie łatwiej tym bardziej że pracy się nie boimy ....
          • alfalfa Re: W "normalnej" rodzinie by się nie urodził... 23.04.13, 16:10
            Ok, opisana bohaterka też jak widać nie, i biznes otwiera (muszę się rypnąć tam na kawę). Czy tak nie łatwiej niż wyrywać się z korzeniami i przesadzać?
            A.
      • zezzem Re: W "normalnej" rodzinie by się nie urodził... 21.04.13, 22:44
        W tym kraju niestety nie ma co liczyć na pomoc państwa w przypadku rodziny wielodzietnej, jedynie na arogancję urzędnika który ma płacone z naszych podatków.
        Polityka pro rodzina w tym kraju co to takiego ???? Jej po prostu nie ma.
        Rzeczywiście lepiej wyjechać i być traktowanym normalnie. Życzę powodzenia
    • prykon W "normalnej" rodzinie by się nie urodził... 22.04.13, 08:02
      Kasią opiekowali się moi rodzice.

      Tak to ja też mogę się rozmnażać.
      • Gość: pinola Re: W "normalnej" rodzinie by się nie urodził... IP: 213.76.149.* 22.04.13, 09:25
        Trochę znam bohaterkę reportażu i do pełnego obrazu rzeczywistości brakuje mi dwóch istotnych informacji (jedna się pojawiła, ale "mimochodem"):
        1) duże wsparcie finansowe (mieszkanie od rodziców) i
        2) ich pomoc "fizyczna".
        Nie zmienia to faktu, że taką pomoc ma wielu młodych rodziców, którzy nie decyduję się na dużą rodzinę...
        ...ale aby być fair wobec tych, którzy by chcieli a nie mogą (brak mieszkania i wsparcia) nalezało o tym wspomnieć.
        Tak czy inaczej - ja szczerze podziwiam (choć nie zazdroszczę)!
        • lukask73 Re: W "normalnej" rodzinie by się nie urodził... 22.04.13, 10:34
          Gość portalu: pinola napisał(a):

          > Trochę znam bohaterkę reportażu i do pełnego obrazu rzeczywistości brakuje mi d
          > wóch istotnych informacji (jedna się pojawiła, ale "mimochodem"):
          > 1) duże wsparcie finansowe (mieszkanie od rodziców) i

          Wśród moich znajomych większość osób jakimś cudem dostaje mieszkania od rodziców (a podobno kryzys, ceny nieruchomości kosmiczne...). Niemniej jednak wpływa to raczej na decyzję o zakupie przez młodych większego samochodu a nie założeniu licznej rodziny, o ile w ogóle jakiejś rodziny.

          Argument o mieszkaniu od rodziców chybiony.
        • alfalfa Re: W "normalnej" rodzinie by się nie urodził... 23.04.13, 16:18
          Wybacz ale co jest niezwykłego w pomocy jaką okazuje rodzina? Przecież na tym to polega i to jest normalny model, że liczyć możesz tylko na rodzinę a nie jakieś bzdety o "mieście" czy "państwie". To są zwykłe kłamstwa obliczone na wyłudzenie większych i większych podatków np. "na darmowe żłobki i przedszkola".
          A.
          • kazek100 Re: W "normalnej" rodzinie by się nie urodził... 23.04.13, 18:05
            wszystko prawda

            ale jeżeli ktoś nie ma możliwości uzyskania pomocy od rodziny i w związku z tym zdecyduje się rozsądnie na 1/2 dzieci, to populiści z naszych władz już mu nijak nie pomogą. Bo pomagają tylko wielodzietnym.

            Ja bohaterce artykułu gratuluję, ale tak systemowo - uważasz, że wszystko OK?
    • bartosz.szymanski W "normalnej" rodzinie by się nie urodził... 22.04.13, 14:09
      Brawo za temat dla redakcji (nareszcie jakieś pozytywne artykuły). A największe brawo i "szacun" dla Pani Moniki.
      Cieszy też to, że władze miasta wreszcie zauważyły problem słabej dzietności i robią coś dla ludzi, którzy są ratunkiem i nadzieją dla tego miasta. Mam nadzieję, że nie skończy się tylko na tych zniżkach, ale na jakichś akcjach ocieplających wizerunek rodziny. To byłoby chyba nawet ważniejsze. Znam sporo fenomenalnych wielodzietnych rodzin (takich, u których chciałoby się wręcz zamieszkać, gdyby to było możliwe) , w których największym problemem niekoniecznie jest kasa ale przychylne spojrzenie sąsiadów, zrozumienie, szacunek otoczenia.
      Ja sam mam dopiero dwójkę dzieci, ale byłoby mi przykro, gdybym nie miał mieć jeszcze chociaż dwójki. Nawet jeśli miałbym zbiednąć. Kiedy mówię o tym znajomym albo spotkanym ludziom, często pukają się w czoło. Bo niby dzieci ograniczają, utrudniają, przeszkadzają, są drogie w utrzymaniu... A dla mnie dziecko to radość - mimo całego trudu jaki się razem z nim pojawia.
      I strasznie się zawsze cieszę jak widzę rodzinę z więcej niż dwójką dzieci. Pozdrawiam wszystkich wielodzietnych. Jesteście wielcy!
    • l.george.l W "normalnej" rodzinie by się nie urodził... 23.04.13, 15:21
      W tym kontekście warto wspomnieć, że kościół watykański stacjonujący w Poznaniu, który o taki model rodziny walczy, jednocześnie ograbia miasto z budynków szkolnych, przyczyniając się tym samy do wzrostu wydatków na utrzymanie dzieci.
      • kazek100 Re: W "normalnej" rodzinie by się nie urodził... 23.04.13, 18:11
        Sądzisz, że geniusze intelektu z Kurii nie pomyśleli, że może wy.pieprzają właśnie ze szkoły dzieciaki z takiej wielodzietnej rodziny?

        A ja myślę, że wiedzą o tym. Tylko to po prostu bardzo niefajni ludzie są.
    • tere999 W "normalnej" rodzinie by się nie urodził... 19.05.13, 02:59
      Gdybym była dziennikarzem Gazety Wyborczej, to zrobiłaby tak, że oprócz wywiadu z tą panią, napisałabym gdzie ta kawiarenka jest, po to, aby ludzie mogli do niej przyjść i żeby pracująca matka mogła na rodzinę zarobić (wymiana typu informacja za informację z naciskiem na pomoc drugiemu człowiekowi). Natomiast co do samego wywiadu, to jest interesujący i daje do myślenia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja