pyrazgzikiem
04.06.13, 14:01
Przecież jeśli ktoś jeździ rowerem codziennie-do pracy, szkoły, na spacer, to nie ładuje się z nim do tramwaju SPECJALNIE, żeby sobie podjechać, bo się zziajał. Na ogół -faktycznie rower się zepsuł (i nie złapanie gumy tu chodzi, bo to można spokojnie naprawić po drodze i na to rowerzysta z krwi i kości jest przygotowany) , albo jakaś kontuzja dopadła człowieka - albo faktycznie jakaś trąba powietrzna z gradem i piorunami się przetacza. Przecież za rower można zapłacić jak za przewóz bagażu i już - po sprawie. W końcu pasażer z dużym bagażem, też musi za niego zapłacić. A tu jakieś wojny o pierdoły a sprawa jest prosta.