miroslaw29
04.07.13, 18:46
Siedzę, śmierdzę i wyglądam "godnie". Tak mi kazano - godnie wyglądać, stosownie do powagi instytucji. Pani dyrektor rozesłała ostatnio okólnik, w którym poucza nas, jak dobra przedszkolanka, że powinniśmy wyglądać godnie.
Więc siedzę, śmierdzę i wyglądam "godnie". Śmierdzę, bo w pokoju jest tak gorąco, że żaden antyperspirant nie pomaga, a ja muszę wyglądać godnie, chociaż to raczej trudne z plamami od potu na marynarce i siedzeniu spodni. Pani dyrektor ma klimatyzację, zwykli pracownicy nie zasługują na ten luksus.
Obok mnie siedzi koleżanka. Też stara się wyglądać godnie, ale kiepsko jej to wychodzi. W rajstopach i garsonce, tak samo poplamionej potem jak moje ubranie. Siedzi i pomstuje, że pół pensji wyda na cholerne rajstopy, które drą się o nasze zdezelowane "siedziska ergonomiczne". Pomstuje, że jej gorąco, że to niezdrowe, że bakterie, grzyby, że lekarka jej kazała się ubierać w przewiewne stroje. A co ja mam powiedzieć? Jądra mi się przegrzewają. To też niezdrowe. Może będę bezpłodny przez to "godne" wyglądanie", może tylko nabawię się grzybicy. Bo niestety, w naszych toaletach za czysto nie jest, więc już sobie wyobrażam, jak jakieś świństwo wskakuje mi do bokserek a potem w tym upale rozwija się i mnoży.
Siedzę, śmierdzę i wyglądam "godnie". Teoretycznie pracuję umysłowo, ale w tym upale się nie da. Czuję, jak pot ścieka mi po łydkach.
Koleżanka wczoraj była ubrana nieco lżej, ale pani dyrektor dopadła ją na korytarzu i powiedziała, że wygląda nieodpowiednio. Nie powiedziała, co dokładnie jest nie tak, pewnie dlatego, że regulamin nie precyzuje, co to jest "godny strój".
Patrzę na nas, patrzę na innych. Mamy godnie reprezentować instytucję, ale czy człowiek spocony, czerwony od gorąca i półprzytomny faktycznie jest dobrą wizytówką? Chyba nie. Chyba ktoś tu powinien coś przemyśleć. Albo zapewnia się pracownikom godne warunki i wtedy wymaga się godnego wyglądu, albo... albo się nie ośmiesza.