Gość: poznaniak
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.09.04, 09:16
Zawsze chętnie robiłem zakupy w Piotrze i Pawle, który był dla mnie symbolem
Poznania - zaradności jego mieszkańców, a przy tym miał zawsze sporo
produktów nie dostępnych nigdzie indziej. Ostatnio jednak zaczynam coraz
bardziej krytycznie podchodzić do naszej poznańskiej firmy handlowej.
Od pewnego czasu oszczędności i pazernośc właścicieli przechodzi ludzkie
pojęcie. Symbolem tego mogą być torby, w które pakuje się zakupy. Kiedyś były
to solidne mocne torby, teraz za mocniejsze raklamówki trzeba płacić
natomiast te darmowe są coraz cieńsze. Ostatnio reklamówki, które wytrzymują
jakieś powiedzmy 1 kg zakupów bez pękania z napisami Piotr&Paweł pojawiają
się tylko w weekendy (i to nie zawsze) a w pozostałe dni można sobie
zapakować zakupy do prawie przezroczystej torby, która rwie się pod ciężarem
1 kg pomidorów lub jak kto woli - dwóch kartoników mleka.
Dziwię się, bo nie jest to tani sklep - zazwyczaj chciał uchodzić za
delikatesy. W delikatesach klient jest gotów zapłacić więcej niż w
hipermarkecie typu Auchan ale wymaga też trochę lepszego serwisu czego
niestety w Piotrze&Pawle brak.
Osobna sprawa to przedziwne różnice cenowe w poszczególnych sklepach
Piotr&Paweł. Te same produkty są w różnych cenach co już stanowi oszukiwanie
klienta, który kupując na np. Osiedlu Kopernika, przyjeżdżając do Starego
Browaru myśli, że będą tam te same ceny - a tu szok - niektóre produkty
ZNACZNIE różnią się cenami. Uważam, że to jest zwyczajne oszustwo i
naciąganie klienta.
Do tego dochodzą praktyki znane z hipermarketów - nieświeże, przeterminowane
produkty np. jak piersi z kaczki nie sprzedadzą sie na tackach - pojawiają
się po terminie przydatności w ladach z mięsem - jak ktoś nie jest
zorientowany - kupi z lady stare. Jak zwróciłem uwagę ekspedientce - ta
uśmiechęła się szeroko i powiedziała, że to nie ona decyduje tylko kierownik.
Ładnie, ładnie...