Gość: XXL
IP: *.echostar.pl
16.04.02, 22:20
Razu pewnego przyjechała do nas
delegacja z kraju realnego (wtedy) komunizmu.
Zgodnie z tradycją delegacja została oprowadzona
po naszym pięknym mieście, a przewodnik zachwalał
co atrakcyjniejsze punkty naszego grodu.
- A to jest największa w Europie fabryka silników okrętowych !!!
- Eeeeee, a u nas "bolszoje" odpowiedział zgodny chór delegatów.
- A to znakomity, jeden z nawiększych w Polsce Uniwersytetów !!!
- Eeeee tam, a u nas "bolszoje" powtórzyli delegaci.
- A to największe nasze targi !! - próbował przewodnik
- Eeeee tam, a u nas "bolszoje" ponownie dało się słyszeć.
I niestety, mimo wysiłku i starań przewodnika wszystkie
miejsca, z których tak jesteśmy dumni były kwitowane
tym samym : "eeee tam, a u nas bolszoje".
A kiedy dzień się chylił ku zachodowi, delegacja naszych
przyjaciół została zakwaterowana (a jakże) w znanym
hotelu robotniczym, którego największą atrakcją były pluskwy.
A niech im, zarozumialcom jednym !
Wcześnie rano szacowni i pogryzieni delegaci zbiegli do
recepcji z głośnym lamentem :
- Szto eto było ??? U nas eto niet !!!!
I tu nareszcie oblicze gospodarzy rozpromieniło się :
Aaaaaaa, a u nas "bolszoje" .........
PS.
Dla młodych :
"bolszoje" - wielkie, większe