Dodaj do ulubionych

Jak nas robią w konia

13.10.21, 09:56
Rosnące w ekspresowym tempie ceny, w tym artykułów spożywczych, wyzwalają pokłady kreatywności u producentów i sprzedawców. Wiadomo- podnoszenie ceny może doprowadzić do utraty klienta więc trzeba kombinować. Najprościej - jeśli produkt na to pozwala, wymieszać do z czymś tanim. Utrzymamy cenę, klient pomyśli: jaki kochany producent, dba o moją kieszeń.
Niestety- nie kochany...
Żona kupiła ładnie opakowane masło z Mlekpolu Grajewo. Duży producent, znana marka, 83 % procent tłuszczu czyli OK ale masło....
Nie włożyła od razu do lodówki, żeby było podczas śniadania lepiej smarować chleb nasz powszedni.
A rano...tak, dobrze się domyślacie. Ran o po otwarciu obwoluty z wnętrza wypłynął olej. Gdyby był w pobliżu jakiś prezes tej g...nej firmy to bym mu to masło na pysku rozsmarował. Bo niech sobie wkręca do masła co chce ale po pierwsze niech nie nazywa tego masłem. Jak nazwie Miksełko, Osełka czy Śniadaniowe to będę od razu wiedział o co chodzi..
A po drugie: jeśli poza śmietaną w tym produkcie jest jeszcze coś to musi to być napisane na opakowaniu. Takie są wymogi prawa. Czy waszym zdaniem temat nadaje się do prokuratora?
Obserwuj wątek
    • qwardian Re: Jak nas robią w konia 13.10.21, 10:37
      Zanieś do sklepu i kierownik Ci zwróci pieniądze, a potem sam rozsmaruje to masło na czole producenta. Jeżeli nie masz paragonu, to może być problem

      prawakonsumenta.uokik.gov.pl/zwrot-towaru/
    • snajper55 Re: Jak nas robią w konia 13.10.21, 13:54
      kiks4 napisał:

      > A rano...tak, dobrze się domyślacie. Ran o po otwarciu obwoluty z wnętrza wypły
      > nął olej. Gdyby był w pobliżu jakiś prezes tej g...nej firmy to bym mu to masło

      Ja kiedyś kupiłem masło, które smakowało jak margaryna. Było żółciutkie jak margaryna. Po wyjęciu z lodówki było mięciutkie jak margaryna. Chciałem zrobić aferę, ale rozeszło się po kościach. Człowiek jednak jest leniwy i nie wierzy w swoją skuteczność.

      S.
      • kiks4 Re: Jak nas robią w konia 13.10.21, 20:11
        Jeszcze w latach 60-tych obowiązywały w Polsce przepisy sanitarne dotyczące artykułów spożywczych, które stworzono jeszcze przed wojną. I wiem, że jeden z przepisów zabraniał używania nazw powszechnie znanych w stosunku do wyrobów zmodyfikowanych. Czyli smalec to był produkt powstały przez wytopienie słoniny. I nic więcej. Masło- produkt wytworzony ze śmietany. Koniec. Kropka.
        Nie wolno było nazywać masłem czegoś, co powstało przez dodanie do oryginalnego produktu czegoś innego. Nawet, jeśli to coś poprawiało smak, trwałość czy inne cechy użytkowe. Po dodaniu do smalu cebulki to nie był smalec tylko smalec z cebulką.
        Prosty i skuteczny przepis.
        Do lat 609-tych komuna miała dość pracy z tworzeniem nowego prawa we wszystkich dziedzinach, że te przepisy zostawiła w spokoju. Niestety nie wiem kiedy i kto je tak poprawił, że masła można dodać margarynę i nadal będzie to masło.
        Snajper- nie kupuj masła od producenta który jednocześnie ma margarynownię lub olejarnię-0 bo dla właściciela pokusa za duża.
        Nie będę ukrywał, że przekonałem żonę, żeby kupowała wyłącznie masło gostyńskie. Kiedyś dostarczane na dwór brytyjski, nadal utrzymuje stabilna jakość. Z pewnością jest wielu innych solidnych producentów ale tego mamy od lat sprawdzonego. Ostatnio zabrakło go w sklepie i stąd wpadka z masłem zaoliwionym. Nigdy więcej...
        • m-dyskretna Re: Jak nas robią w konia 14.10.21, 13:57
          Później też mieliśmy wyostrzone normy, które (o dziwo!) były przestrzegane. Jeszcze na początku lat 90-tych były na tyle wyśrubowane, że niektóre produkty były produkowane wyłącznie na rynek austriacki i polski (np. Śnickersy). Niestety jakiś mądrala zezwolił na zmiany norm, a do tego nawet tych zaniżonych nikt ich nie kontroluje. Ostatnio przeczytałam, że sprawdzono jak ma się deklarowany skład na metkach ubrań do rzeczywistości i niestety okazało się, że w znakomitej większości wypadków w wełnianych swetrach nie ma wełny, a bawałniane t-shirty nie mają ani grama bawełny.
          Druga kwestia to nazewnictwo. Mam wrażenie, że kłopoty zaczęły się od wegetariańskich pasztetów i parówek. A skoro wyrób sojowy można sprzedawać jako parówkę, to dlaczego coś żółtego z tłuszczów roślinnych nie można nazwać masłem albo żółtym serem?
          • renepoznan Re: Jak nas robią w konia 14.10.21, 14:25
            Powiem tak: W swoim czasie pracowałem w Zakładach Mięsnych. I nie przesadzałbym z tym twierdzeniem, że normy i receptury były przestrzegane. ;)
            Nie na darmo produkcja wędlin na deputat dla pracowników była odrębna. ;)
          • qwardian Re: Jak nas robią w konia 14.10.21, 14:49
            m-dyskretna napisała:

            > Druga kwestia to nazewnictwo. Mam wrażenie, że kłopoty zaczęły się od wegetariańskich pasztetów i parówek. A skoro wyrób sojowy można sprzedawać jako parówkę..


            To sojowe świństwo zwane Tofu, raz miałem okazję testować i raczej zjadłbym prawdziwe mięso szczura, bez ogonka z trychniną naturalnie.
            • kiks4 Re: Jak nas robią w konia 14.10.21, 20:03
              Właśnie nazewnictwo! O tym pisałem, że masło ma być masło a nie masło śniadaniowe. Bo masło śniadaniowe to na 100% jest zafałszowane albo margaryną albo olejem. Pod szczytnym hasłem: wyciągnięte z lodówki daje się rozsmarować.
              Jeśli w nazwie występuje przymiotnik to zachowujmy daleko idącą czujność. I nie dotyczy to tylko masła. Wiemy "z własnej autopsji" ze "demokracja" i "demokracja ludowa" to dwa odrębne systemy, nie mające nic wspólnego. Tak samo: "zmiana" i "dobra zmiana" czy "ład" i "nowy ład".
              • snajper55 Re: Jak nas robią w konia 14.10.21, 21:53
                kiks4 napisał:

                > Właśnie nazewnictwo! O tym pisałem, że masło ma być masło a nie masło śniadanio
                > we. Bo masło śniadaniowe to na 100% jest zafałszowane albo margaryną albo oleje
                > m. Pod szczytnym hasłem: wyciągnięte z lodówki daje się rozsmarować.
                > Jeśli w nazwie występuje przymiotnik to zachowujmy daleko idącą czujność. I nie
                > dotyczy to tylko masła. Wiemy "z własnej autopsji" ze "demokracja" i "demokrac
                > ja ludowa" to dwa odrębne systemy, nie mające nic wspólnego. Tak samo: "zmiana"
                > i "dobra zmiana" czy "ład" i "nowy ład".

                "Dziecko poczęte", " krzesło elektryczne", "medycyna alternatywna".

                S.
    • qwardian Re: Jak nas robią w konia 16.10.21, 16:55
      Kiedy zainstalują lodówki w paczkomatach, zrezygnuję z tradycyjnych zakupów, pieczywo też nie jest dla mnie istotne. W Marcelinie schody nieruchome, nie mogłem wymienić butli z CO2, bo nie mieli, Media Markt z pustymi półkami. 90 procent butików z towarem, który nie nadaje się na wystawę. W zasadzie zgarnąłem ostatnią partię pieczarek i wróciłem do domu.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka