koszty osobiste awansu społecznego

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.04, 08:59
Proszę o pomoc w odpowiedzi na pytanie:
Jakimi kosztami osobistymi odbywa sie awans społeczny, zmiana statusu
społecznego?
Informacje potrzebne mi są do pisania pracy.
Pozdrawiam serdecznie i proszę o szczere, rzeczowe wpisy.

    • Gość: Pozhoga Re: koszty osobiste awansu społecznego IP: *.k.mcnet.pl 30.11.04, 10:38
      Rozłąka z rodziną (żona, dzieci) -
      gdy atrakcyjne miejsce pracy jest
      w innym mieście.

      W Polsce ten schemat działa przede
      wszystkim w przypadku Warszawy, gdzie
      ulokowane są centrale wielkich firm,
      oferujące najszybsze w Polsce możliwości
      awansu społecznego i zawodowego.

      Znam dużo osób, które dla pracy
      w Warszawie wyprowadziły się ze swoich
      miast (głównie Łódź, Lublin, Białystok).

      Ale oprócz nich jest grupa osób, które
      przyjeżdżają do Warszawy do pracy,
      a wracają do swoich miast na weekend.
      Z mojego doświadczenia wynika, że najwięcej
      wśród nich jest mieszkańców Poznania,
      Krakowa, Trójmiasta. Czyli są to miasta
      "atrakcyjne", z silną tradycją i sensownym
      czasem dojazdu do/z Warszawy.

      Znam też jednego zawodnika, który codziennie
      lata między Poznaniem a Warszawą i specjalnie
      w tym celu kupił dom na Ławicy. W jego przypadku
      koszt to permanentne niewyspanie :)

      Pzdr,
      • Gość: Pozhoga Link IP: *.k.mcnet.pl 30.11.04, 11:17
        W tym temacie:

        kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1205294&KAT=239
        Pzdr,
    • wernes Re: koszty osobiste awansu społecznego 30.11.04, 12:50
      W Polsce przede wszystkim pomowienia i szkalowanie ze strony spoleczenstwa.
      To cena bogactwa.
    • Gość: vikka Re: koszty osobiste awansu społecznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 00:47
      i jeszcze ewentualnie 'przyjaciele' moga podkladac swinie z zawisci...
    • Gość: kika Re: koszty osobiste awansu społecznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 09:28
      Dziękuję za wpisy i proszę o dalsze.
      Artykuł czytałam, wiele wnosi.

      Czy rodzina pomaga czy pzreszkadza w awansie społecznym szeroko rozumianym?
      • Gość: Pozhoga Re: koszty osobiste awansu społecznego IP: *.k.mcnet.pl 03.12.04, 11:55
        Z jednej strony, jak się pracuje w mieście innym,
        niż miasto zamieszkania, człowiek ma dużo czasu
        na pracę i życie towarzyskie (nie musi wracać do
        domu bo coś tam). Jedno i drugie sprzyja awansom
        oraz pewnej znajomości nazwiska w środowisku, co
        ułatwia zmianę pracy na lepszą.

        Z drugiej strony, jak ktoś jest wrażliwy, to taką
        rozłąkę ciężko znieść. Może ona nawet prowadzić do
        stanów depresyjnych, co oczywiście w karierze
        przeszkadza (wiadomo: pracodawcy i klienci oczekują
        optymizmu, kratywności, dynamizmu, proaktywności:
        cały ten HR-owo menedżerski bull shit).

        Pzdr,
    • Gość: arc Re: koszty osobiste awansu społecznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 14:19
      Chyba nie doznam osobiście nigdy awansu społecznego do czasu kiedy wszyscy będą mi kazali chodzić w garniturze. Pewna pani na rozmowie kwalifikacyjnej: "Pan nie może chodzić w stroju niebiznesowym". Cóż, wolę być sobą niż kogoś odgrywać dla czyjegoś widzimisię.

      PS
      Garnitury to najbardziej głupi strój jaki wymyślono - niewygodny, niepraktyczny i do tego te krawaty!
      • Gość: łuki Re: koszty osobiste awansu społecznego IP: *.icpnet.pl 03.12.04, 15:15
        ja chodzę na codzień w garniturze , chociaż na studiach biegałem w glanach i
        długich włosach. Teraz w marynarce czyję sie bardzo dobrze.
        Z garniturem tak jak z innymu ciuchami, załozysz jakieś za przeproszeniem
        badziewie i będziesz wyglądał , a co najgorsze będziesz się czuł jak
        maturzysta (nie ubliżając). Porządny garnitur dodaje pewnosci siebie.
        • Gość: O Re: koszty osobiste awansu społecznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 15:29
          Kosztem awansu społ. jest też tzw. syndrom korporacyjny, tzn. przyjęcie do
          siebie, że firma, w której pracuję jest dobra i super, a to co ja robię jest w
          porządku, tak samo jak: garnitur jest super i dodaje pewności siebie (choć jest
          niewygodny i niepraktyczny). Ten syndrom powoduje też zmiany wpostrzeganiu to,
          że wszystkie inne firmy są złe, a moja jest dobra, że chociaż nie płacą pesji
          to kiedyś jednak zapłacą, że liczy się prestiż, renoma itp. pierdoły. Syndrom
          korporacyjny najczęściej zanika w momencie odebrania wypowiedzenia z pracy lub
          złożenia go samemu.
          Ps. a wracając do sedna, bo gdzie tu koszt osobisty? To tzw. danie d..y. Np.
          koleś całe życie biegał w glanach i flaneli i zarzekał się, że nie włoży
          garnituru, a teraz go wkłada bo jest kreatywnym a agencji reklamowej i na
          negocjacje musi mieć gang, problem w tym, że ten klient też całe życie biegał w
          glanach, albo miał dredy i też głupio się czuje w tym gangu, ale ma go na
          sobie, bo ten dupek z agencji też ma gang....
          • Gość: Pozhoga O garniturach IP: *.plusgsm.pl 03.12.04, 17:19
            Dojrzały mężczyzna najlepiej wygląda w dobrze
            skrojonym garniturze. Taki garnitur jest nie
            tylko elegancki, ale i praktyczny - pozwala
            ukryć całe mnóstwo potrzebnych drobiazgów
            w kieszeniach.

            Garnitur jest oznaką szacunku dla innych ludzi
            i oczywiście dodaje pewności siebie:
            w kontaktach z innymi ludźmi w garniturach.
            Bez niego wyglądasz jabyś był w gaciach i nikt
            nie będzie Cię traktował poważnie.

            "Przestawienie się" na garnitur nie jest żadnym
            kosztem społecznym, ani tym bardziej "daniem d-y".
            To oznaka osiągnięcia dojrzałości i akceptacji
            pewnego zwyczaju przyjętego w danej
            klasie społecznej, dzięki czemu masz szansę
            osiągnąć korzyści, jakie daje przynależność do
            niej.

            Odrzucanie garnituru "dla idei" to oczywisty
            nonsens: osoba tak postępująca wcale nie jest
            "wolna". Wręcz przeciwnie: sama ulega konwenansom.
            Gdzie tu wolność ? Jeśli źle się czujesz
            w garniturze, to go nie noś, ale nie dorabiaj
            do tego ideologii.

            Pzdr,

            P.S. Też kiedyś biegałem w rurkach, katanie
            i z włosami po łopatki. I było dobrze. Teraz biegam
            z garniturze, i też jest dobrze. Może kiedyś zmienię
            sposób życia i znów zapuszczę włosy - i znów będzie
            O.K. Bo na tym właśnie polega bycie sobą: dystansie
            do życia, a nie niewolniczym trzymaniu
            się dogmatów.
            • Gość: O Re: O garniturach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 19:38
              Widocznie jestem niedojrzały skoro nie noszę, a w związku z tym nie wyglądam
              dobrze w garniturze, nie wiem jak w nim wyglądam, bo od czasu obronienia pracy
              mgr nie założyłem gancu. A ty już nigdy nie założysz rurek ani nie będziesz
              miał włosów do karku, bo już przeszedłeś Rubikon: "dorosłości", "dojrzałości"
              i "konformizmu". Bo wszystko to o czym napisałeś nazywa się właśnie
              konformizmem. W języku polskim to słowo ma negatywne zabarwienie, a tak nie
              powinno być, to zwykły termin spcjologiczny. W ciebie to mocniej, w innych
              mniej. Pozdrawiam serdecznie.
              • Gość: łuki Re: O garniturach IP: *.icpnet.pl 04.12.04, 08:37
                najwidoczniej jesteś niedojrzały ale nie dla tego że nie nosisz garnituru,
                tylko dlatego, ze masz taki emocjonalny do nieg stosunek, i chwlisz sie ze od
                obronienia mgr nie zalozyłes gancu. Sugerujesz jednoczesnie, że przez to jesteś
                nonkonformistą. Widzisz ja po pracy zrzucam marynarkę i zakładam zakladam strój
                kolarski i ide pojezdzić na rowerku , na koncert Metallicy jechalem w starej
                skórze, a na niedzielny spacer z żoną zakladam mrynarke ale bez krawata i
                dzinsy. I nie dorabiam do tego ideologii poprostu ubieram sie odpowiednio do
                okazji , a nie chodzę ciagle w jednym "mundurku" czy to będzie garnitur, dres,
                punk, czy poprostu ta sama koszulka polo na każdą okazję

                ps
                o tych korporacjach to chyba się jednak trochę naczytaleś a nie poznałeś od
                środka stąd nie zupelnie masz rację
            • z3r0 Re: O garniturach 03.12.04, 19:54
              > "Przestawienie się" na garnitur nie jest żadnym
              > kosztem społecznym, ani tym bardziej "daniem d-y".
              > To oznaka osiągnięcia dojrzałości i akceptacji
              > pewnego zwyczaju przyjętego w danej
              > klasie społecznej, dzięki czemu masz szansę
              > osiągnąć korzyści, jakie daje przynależność do
              > niej.

              Z pewnoscia byles strasznie dumny z siebie, gdy to pisales.

              > Odrzucanie garnituru "dla idei" to oczywisty
              > nonsens: osoba tak postępująca wcale nie jest
              > "wolna". Wręcz przeciwnie: sama ulega konwenansom.
              > Gdzie tu wolność ? Jeśli źle się czujesz
              > w garniturze, to go nie noś, ale nie dorabiaj
              > do tego ideologii.

              No i bingo, ja nie lubie, wiec nie nosze. I kropka.
              • Gość: #32 Re: O garniturach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 20:58
                zapomnij o prywatności,
                • z3r0 Re: O garniturach 03.12.04, 21:02
                  Gość portalu: #32 napisał(a):

                  > zapomnij o prywatności,

                  Do do mnie? Ze niby co? Namierzysz moje IP? O rety.
                  • Gość: #32 Re: O garniturach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.04, 22:40
                    nie do Ciebie , "zapomnij o prywatności" pisałem do gościa który pytał o cenę
                    awansu społecznego. W odpowiedzi na zapytanie czy rodzina pomaga czy
                    przeszkadza, to oczywiście Rodzina przeszkadza ale w tym sensie że nie ma na
                    nią czasu , dzieci Cię nie widują , i masz ciągłe wyrzuty sumienia że ich
                    zaniedbujesz.
            • alfalfa Re: ciekawe 03.12.04, 22:02
              Zdaje się, że jak narazie piszecie tylko o pracy u kogoś. T

              Co do garniaka to przecież nie do każdej pracy sie nadaje.
            • Gość: george Re: O garniturach IP: *.icpnet.pl 03.12.04, 23:19
              Gość portalu: Pozhoga napisał(a):
              > Garnitur jest oznaką szacunku dla innych ludzi
              > i oczywiście dodaje pewności siebie [...]

              Gdy ktoś jest akwizytorem bądź kelenerem to masz rację, tak właśnie powinien się
              ubierać.

              > "Przestawienie się" na garnitur nie jest żadnym
              > kosztem społecznym, ani tym bardziej "daniem d-y".
              > To oznaka osiągnięcia dojrzałości i akceptacji
              > pewnego zwyczaju przyjętego w danej
              > klasie społecznej, dzięki czemu masz szansę
              > osiągnąć korzyści, jakie daje przynależność do
              > niej.

              Tak się robi do momentu, gdy się wspina po drabinie.
              Dlatego tak łatwo jest rozpoznać dupodajców, dorobkiewiczów i akwizytorów.

              Pomijam oczywiście sytuacje, podczas których obowiązuje protokół i wtedy bez
              względu na osiągniętą już pozycję i kolor karty kredytowej wystającej z gaci,
              trzeba przywdziać uniform.


              • Gość: łuki Re: O garniturach IP: *.icpnet.pl 04.12.04, 08:48
                hmmmm... nie widziałem jeszcze kelnerów w garniturach
                nie uwazam się tez za akwizytora, dupodajcę, czy dorobkiewicza

                ale już wiem po jakich komentarzach poznajemy buców

                ps:
                jak napisał Pozhoga "garnitur jest oznaką szacunku dla innych ludzi" od razu
                widać, że nigdy nawet marynarki nie nosisz
    • alfalfa Re: co to jest "awans społeczny"? 03.12.04, 22:08
      Zmiana statusu? Co Pani ma na myśli? Choćby małżeństwo jest taką zmianą a nawet
      awansem;)) Czy chodzi o kasę, karierę czy może jeszcze coś innego?
      pozdrawiam
      ps. jakoś wszyscy piszą o kasie - gdzie w "awansowaniu" mieści się np.
      pracownik naukowy?
      ;)
    • conkret Re: koszty osobiste awansu społecznego 04.12.04, 00:59
      Awans społeczny ? pojęcie względne każdy do tego podchodzi inaczej, większości
      kojarzy się z kasą, ale to rozumienie kształtuje sytuacja gospodarcza a wręcz
      materialna społeczeństwa.
      Prawdę powiedziawszy dla każdego awans społeczny jest czymś innym, inny czynnik
      będzie stanowił o awansie społecznym nauczyciela, sportowca, gangstera,
      prostytutki ....
      Różne tez są odczycia społeczne wskazujące na awans społeczny danego osobnika.
      Tak szczerze - nie można jednoznacznie określić kryteriów awansu społecznego
      ale myślę że awansem społecznym nazwać można zgranie dwu czynników a mianowicie
      szczery szacunek do samego siebie połączony z szacunkiem społeczeństwa.
      I w takim przypadku nie ponosimy żadnych kosztów osobistych tylko same zyski.
      Koszty osobiste ponosi się wtedy gdy goni się za "wymarketingowanym" pseudo
      awansem społecznym ale wtedy traci się wiele a przedewszystkim szacunek do
      samego siebie a zyskuje się znienawidzenie społeczeństwa a przynajmniej
      najbliższych współpracowników czy kolegów ukrywane za fałszywymi odznakami
      podziwu ...
      to tyle
    • Gość: kika Re: koszty osobiste awansu społecznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.04, 10:56
      Zgadzam się - awans dla każdego jest czymś innym i kojarzy się z odmiennymi
      rzeczami.Stąd moja prośba o wpisy.
      O noszeniu znienawidzonych garniturów piszą ludzie młodzi. To dla nich koszt,
      wyrzeczenie się czegoś wzamian za coś. o innych aspektach piszą bardziej
      doświadczeni. Mnie interesuje różnorodność poglądów na ten temat ludzi różnych
      zawodów o różnych statusach społecznych.

      Rzeczywiście awans to nie tylko pieniądze..., więc co?
      Proszę o głosy również takie osoby, które dzięki awansowi specjalnie sie nie
      wzbogaciły materialnie(liczę tu na szeroki przekrój zawodów), ale zyskały coś
      innego. Co?

      Serdecznie pozdrawiam.
    • Gość: kika Re: koszty osobiste awansu społecznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.04, 10:59
      ups. jeszcze raz, bo zapomniałam...

      Jak zachować szacunek do siebie podczas awansu społecznego?
      Jak zachować szacunek otoczenia?
      Czy da się to połączyć?
      A co z rodziną bliższą i dalszą, dawnymi znajomymi, przyjaciółmi? Spełniają
      normy awansu?


      • a.lojewska Re: koszty osobiste awansu społecznego 06.12.04, 16:52
        O kosztach awansuspołecznego i drodze do niego napisałam sztukę i ksiązkę /
        premiera 7.01.2005 w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku. Szukaj teżartykułu o mojej
        drodzeo głosach uczestników w Wysokich Obcasach, oto liknk.
        www2.gazeta.pl/obcasy/1,25368,1169610.html.ewentualny kontakt:
        a.lojewska@wp.pl
        • Gość: ? Re: koszty osobiste awansu społecznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.04, 22:42
          idź się leczyć, nie masz co robić???
Inne wątki na temat:
Pełna wersja