Dodaj do ulubionych

Orfeusz pierwszy recenzja koncertu Filharmonii ...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 16:54
Absolutnie nie zgadzam się z opinią recenzentki. Iwona Hossa była najslabszym
ogniwem tego wykonania. Frazę budowala atletycznie, nie bylo piania,
niuansów. Gabriella Costa, mimo istotnie jednego wahnięcia intonacji,
zaimponowala swietnym prowadzeniem głosu i interpretacją roli. Ewa Podleś
godna nie tylko szacunku, ale rzeczywiście-uwielbienia.
Obserwuj wątek
    • Gość: puzon Re: Orfeusz pierwszy recenzja koncertu Filharmoni IP: *.icpnet.pl 18.01.05, 00:26
      Uważam, że Iwona Hossa śpiewała rzeczywiście pięknie jednak do perlistej urody
      Jej głosu jesteśmy w Poznaniu przyzwyczajeni i być może dla tego przy Ewie
      Podleś wypadła nieco mniej atrakcyjnie. Jedyne, co mi u niej przeszkadzało to
      to, że śpiewała z nut (niby w koncertowym wykonaniu to nic dziwnego jednak Ewa
      Podleś mimo ograniczeń estrady koncertowej stworzyła prawdziwy spektakl).
      Ewa Podleś jest natomiast klasą sama dla siebie. Jej głos obdarzony jest taką
      barwą, że sprawia wrażenie, iż istotnie dobiega z Hadesu. Alikwoty, które z
      siebie wydobywa dają złudzenie, że śpiewają ściany i kolumny a nie tylko ludzka
      istota. Co do interpretacji i dramatyzmu postaci jestem przekonany, że nie ma
      sobie w tej partii równych w świecie. Najsłabszym ogniwem tego koncertu uznał
      bym jednak Gabrielle Costa. Mimo, że jej interpretacja bardzo mi odpowiadała to
      zdecydowanie detonowała zakończenia WSZYSTKICH kadencji. Myślę, że śpiewając w
      takim towarzystwie to niedopuszczalne.
      Jeśli chodzi o chór to istotnie śpiewał pięknie a jeśli chodzi o dynamikę a
      zwłaszcza o chóralne forte to pamiętajmy, że o dynamice decyduje dyrygent, a
      dobry chór idzie za jego ręką "jak w dym". O tym że chór operowy to dobry chór
      przekonaliśmy się już nie raz. Nie raz słyszeliśmy również w jego wykonaniu
      piano, jakiego próżno by szukać u niejednego chóru kameralnego.
      W pełni zgadzam się natomiast, co do orkiestry z jednym wprawdzie wyjątkiem -
      solo fletu w jednej z części, (która to - nie pamiętam) będącej właściwie
      maleńkim koncertem na flet i orkiestrę. Solo było wykonane naprawdę pięknie, na
      poziomie, który w pełni korespondował z najbardziej porywającymi momentami tego
      koncertu, których w tym wykonaniu było chwała Bogu bardzo wiele.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka