W poznańskiej szkole rewolucja w nauczaniu indy...

IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.01.05, 09:26
Ta, ta, ta... ale nic nie zastapi kontaktu chorego ucznia z zywym
czlowiekiem, z nauczycielem... Strona psychiczna jest tez wazna. Po ilus
takich lekcjach uczen mimio wszystko bez bezposredniego kontaktu z
nauczycielem zwariuje. Ten system bylby dobry w przyszlosci by wspomoc
kontakt ze szkola chorego ucznia, ale nie zeby calkowicie wyeliminowac
odwiedziny nauczyciela.

A od strony technicznej:
Uwazam to za gadzety, wiem co mowie, bo na biezaco uczestnicze w
telekonferencjach. Efekty nie sa takie jak sie opisuje w artykule, wciaz
trzeba poczekac zeby wizja byla naprawde rzeczywistoscia. Owe 128 kilo bitow
na sekunde to smieszna predkosc przy rozwrzeszczanej klasie i dynamicznie
zmieniajacym sie obrazie.


Sebar
sebar_rysiu@yahoo.co.uk
    • Gość: a. Re: W poznańskiej szkole rewolucja w nauczaniu in IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.05, 11:01
      Pomysł ciekawy, ale nauczycielowi bardzo trudno przesiedziec całą lekcję za
      biurkiem.
    • Gość: Agnieszka Re: W poznańskiej szkole rewolucja w nauczaniu in IP: *.pil.vectranet.pl / 213.17.223.* 22.01.05, 16:07
      Napewno jest to coś wspaniłego co pomoze ludzią sie wykształcić ale nic nie
      zastąpi chorej osobie kontaktu z ludzmi i tak tych ludzi nikt nie odwiedza
      czują sie samotni i pokrzywdzeni przez los. Nie zabierajcie im mozliwości
      kontaktu z ludzmi i swoimi rówieśnikami.
    • Gość: Wojciech Cichy Re: W poznańskiej szkole rewolucja w nauczaniu in IP: *.man.poznan.pl 23.01.05, 10:15
      Artykuł przeczytałem z miesznymi uczuciami. Z jednej strony dzięki urządzeniom
      technicznym możliwym stało się uczestniczenie bezpośrednio w zajęciach
      szkolnych uczniom, którym przyznano nauczanie indywidualne. To wielka sprawa
      zważywszy na fakt, że osobom uczącym się w tym trybie przydziela się jedynie
      około 20% godzin lekcyjnych uczniów uczących się w trybie tzw. "normalnym".
      Mnie jednakże zastanowiła inna kwestia. Z informacji jaką podano w Gazecie
      wynika, że opisywany uczeń porusza się na wózku inwalidzkim co jest związane z
      uszkodzeniem rdzenia kręgowego. Chłopak ten w przyszłości zamierza studiować,
      co wymaga bezpośredniego uczestniczenia w zajęciach (innej możliwości chyba nie
      ma).
      Dlaczego uczniowi temu uniemożliwiono naukę w szkole razem z kolegami? Na pewno
      nie jest to problem dojazdu do szkoły. Dowóz osób niepełnosprawnych do szkół w
      Poznaniu organizuje i finansuje Urząd Miejski.
      Zaskakujaca jest też informacja, że w Poznaniu około 100 uczniów (ze szkół
      średnich jak należy sie domyślać) korzysta z tej formy nauczania, a jedynie
      kilkoro jest dowożonych.
      JESTEM PRZEKONANY, ŻE JEDYNIE W WYJATKOWYCH SYTUACJACH - ZWIĄZANYCH ZE
      WSKAZANIAMI MEDYCZNYMI - WIDEOLEKCJE BĘDĄ NAJLEPSZYM ROZWIAZANIEM DLA UCZNIA.
      W POZOSTAŁYCH PRZYPADKACH BĘDZIE TO POGŁĘBIANIE IZOLACJI OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH
      OD tzw. "ZDROWEGO" SPOŁECZEŃSTWA !!!
      Doświadczenia mojego niepełnosprawnego syna (porusza się z pomocą wózka
      inwalidzkiego) pokazały, że dyrektorzy szkół średnich skutecznie bronią się
      przed przyjmowaniem uczniów niepełnosprawnych w tzw. trybie normalnym
      proponując w zamian nauczanie indywidualne.
      Z tego punktu widzenia opisywane w artykule rozwiazania to chyba nie rewolucja
      a raczej utrzymywanie obecnych od lat w świadomości społeczeństwa poglądów, że
      miejsce osób kalekich jest w domu. Tam są najbezpieczniejsze, a przede
      wszystkim nie stwarzają problemów sobie i innym.
      Wojciech Cichy

      • mantis77 Kosztowny gadżet i tyle 23.01.05, 22:56
        Czytając już tytuł wiedziałem że bedę musiał coś napisać na ten tamat. To jest
        głupota jeśli chodzi o szkoły podstawowe i zawodowe.

        Dlaczego?

        Bo w tych szkołach przedewszystkim oprócz nauki kształtuje się charakter ludzki
        i umiejętność współżycia w grupie.

        Skąd wiem?

        Z autopsii. Jestem sam osobą niepełnosprawną i miałem w klasach od 1-8
        indywidualne nauczanie. Potem kończyłem zawodówkę (3 lata) i na jej podbudowie
        technikum (3) lata no i na końcu 5 letnie studia magisterskie.

        Z uwagi na to że szkołę zawodową, technikum i studia miałem o profilu
        elektronicznym (na studiach też telekomunikacja) temat wideokonferencji nie
        jest mi obcy. Protokoł UDP na których przeważnie się opierają, mimo wszystko
        jeśli chcielibyśmy mieć porządny obraz (czytaj obraz jak film np. divX),
        musiałby mieć kilka M bitów przepływnosci. Inaczej mamy namiastkę obrazu
        wielkości obrzaków w telefonie komórkowym. Ale to dopiero początek.

        Co zrobić jeśli w takiej lekcji będą 3 osoby niepełnosprawne?

        Czy wtedy mamy trzy kamery i monitory itd. To są sprawy techniczne ale
        pokazujące "głupotę systemu".

        Poza tym człowiek bez obecności innego człowieka "dziczeje" powiedzmy to w
        cudzysłowiu ale chodzi o brak umiejętności współżycia w grupie i
        społeczeństwie.

        Teraz powiem z swojego życia coś. klasę "0" miałem w szkole i do dzisiaj miło
        pamiętam zabawy w szkole (np wywrócenie klasowej choinki ;-) ) Mimo że mam już
        lat troszkę i nie długo 30 to pamiętam to dokładnie. Gdybym
        miał "wideokonferencję" takich wspomnień bym nie miał. W podstawówce miałem
        pojedyncze lekcje (klasy od 1-4) Potem było już tylko indywidualne nauczanie i
        ewentualne kontakty z klasą konczyły się na wycieczkach szkolnych (do teatru
        np.) lub zakończeniach i rozpoczęciach roku szkolnego. Miałem dużo szczęścia bo
        to wszystko dzięki uporowi mojej matki która uważała że skoro jestem
        intelektualnie rozwinięty a nie mogę tylko chodzić (jeżdżę na wózku) to
        powinienem być normalnie traktowany.

        Gdy skończyłem podstawówkę miałem wybór liceum albo zawodówka. Pani psycholog
        ze względu na dobre testy chciała mnie pchać do liceum mówiąc że w zawodówce
        się zmarnuję. Ale ani ja ani moja mama nie posłuchalismy jej bo ja od 6 klasy
        podstawówki wiedziałem co chcę robić i że elektronika to to co mnie pociąga. I
        Poszedłem też z innego względu. Miałbym kolejne lata indywidualnego nauczania w
        domu gdybym wybrał liceum. I ja i moja mama mieliśmy tego dosyć (ciąłego
        przyłażenia nauczycieli do domu i całego zamętu).

        W szkole zawodowej i technikum było OK. Pewnie że ludzie dokuczali ale wtedy
        się człoweik hartował. Wyszedłem spod mamusijnego klosza. Czasem trzeba było
        komuś przyłożyć czasem się kłocić, a czasem zwyczajnie ściągać na lekcjach.
        Niekiedy razem z kolegami były wagary. I tak uczyłem się dobrze (przeważnie
        pierwsza albo druga średnia w klasie) mimo że wcale się nie starałem. Ale
        chodzenie na lekcje oswoiło mnie ze stresem klasówek i matury. Miałem mniejszy
        problem z egzaminami wstępnymi niż koledzy którzy mieli indywidualne nauczanie.
        I tak się musiałem odwoływać bo troszkę punktów na wybrany kierunek zabrakło a
        na inny nie mogłem iść bo nie byłbym zdolny po nim znaleźć pracę.

        Jednak skończyłem studia i jestem z tego dumny. Przez 5 lat moich studiów nie
        zauważyłem żadnego który by się odważył. Bo niestety uczelnia nie jest
        przystosowana. I koledzy mi z technikum odradzali. Jednak dzięki wyuczonemu
        przez rodziców uporowi osiągnąłem co chiałem i wiem że indywidualne nauczanie
        to eutanazja niepełnosprawnych. To jawna dyskryminacja. W konstytucji RP jest
        napisane że każdy powinien mieć równe prawo do nauki i do poruszania się po
        terenie RP. skoro mój umysł jest sprawny mam prawo chodzić do każdej szkoły
        jaka mi się spodoba i zostać nawet instruktorem tenisa stołowego na AWFie jeśli
        bedę miał takie pragnienie.

        Dlatego uważam że te kamerki to bubel i lepiej wydać kasę na podjazdy i
        przystosowanie KAŻDEJ szkoły bo tzw. szkoły integracyjne to też bzdura bo
        tworzą się swego rodzaju getta. Ktoś kto ma sprawny umysł i jest uwięziony w
        swoim ciele chce żeby go równo traktowano bo ma taką samą godność. Wiem co
        mówię z doświadczenia.

        A na koniec jeśli Gazeta jest taka chętna do odkryć to czemu nie zainteresuje
        się tym co się dzieje naprawdę sensownego w poznaniu z moją byłą już uczelnią.

        www.pbb.put.poznan.pl
        I to podejście i koncepcja jest logiczniejsze i jest to wdrażanie osób
        niepełnosprawnych w życie społeczne.

        Pozdrawiam

        mgr inż. Mantis ;-)

        P.S. Jeszcze tylko wyjaśnię dlaczego uważam że wideokonferencja może być na
        studiach a nie wcześniej. Oprócz tego że w młodym wieku człowiek się rozwija i
        powinien nauczyć się współżycia z społeczeństwem jest takie coś że na studiach
        większość rzeczy student robi sam (szukanie materiałów i nauka) i dobrowolnie a
        tylko egzaminowanie i ćwiczenia muszą być pod kontrolą. Wcześniej nauczyciel
        musi nauczyć też ucznia jak się nauczyć. to tyle.
        • Gość: m-nocny Re: Kosztowny gadżet i tyle IP: *.icpnet.pl 23.01.05, 23:48
          Dopiero teraz przeczytałem twojego posta. Zgadzam się z tobą w pełni. Ja od
          niedawna zaczynam widzieć jak wygląda w naszym mieście życie dzieci
          niepełnosprawnych i dzieci z różnymi problemami z przystosowaniem (mam syna z
          tzw. orzeczeniem). Rzeczywistość to obłudne deklaracje miejskich politykow i
          urzędnikow (a dzialania w całkiem innym kierunku) oraz sensowne dzialania
          nielicznych, ktorym zależy żeby jakoś ten swiat prostować.
          Podziwiam Cię, ze potrafisz tak skutecznie iśc do przodu, i że masz tyle
          energii. Wynika z posta, ze miałeś też chyba mocne oparcie w swojej mamie.
          Pozdrawiam.
    • Gość: m-nocny Re: W poznańskiej szkole rewolucja w nauczaniu in IP: *.icpnet.pl 23.01.05, 23:12
      Pomysl niezły ale nie za bardzo przystaje do naszej rzeczywistości oświatowej.
      Prezydenci Grobelny i Frankiewicz we wtorek likwidują szkołę integracyjną na
      Grunwaldzie. Rodzice latają z wywieszonym jęzorem żeby coś sensownego znaleźć
      dla dzieci (ci ktorzy mają trochę energii i im się chce, bo reszta zostanie
      upchana do jakiegoś byle jakiego worka). Więc dla nas ten świat z kamerami to
      trochę abstarkcja. W internecie (kuratorium, urząd miasta) nie ma nawet
      aktualnej informacji oszkołach integracyjnych. (to takie szkoły gdzie dzieci
      niepełnosprawne mogą uczyć się razem dziećmi bez problemów). Ale kogo to rusza.
    • Gość: nauczyciel sp64 Re: W poznańskiej szkole rewolucja w nauczaniu in IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.05, 20:44
      Poznańskim szkołom podstawowym brakuje pieniędzy na markery do tablicy. Brakuje
      nam wszystkiego. Komputery mamy z roku 1976 lub z darowizny. Gdyby nie starania
      osobiste, technologii infromacyjnej uczylibyśmy z książek. Rzutnik
      multimedialny - to marzenie. Klasy się zwiększa do 30 uczniów. Jeśli jest w
      klasie 24 uczniów nie można dzielić na grupy i dlatego przy stanowisku jest 3
      uczniów. O czym my rozmawiamy. Nie wspomnę o skuteczności słowa i osobistego
      kontaktu. Komputer może być narzędziem wyłącznie wspomagającym nauczanie. Przy
      obecnej technice to żaden problem. Większym dla mnie problemem jest walka z
      przemocą do której można skutecznie zastosować współczesną technikę. Może
      jeszcze podłączymy światłowody do abonenta albo zastosujemy łączność
      satelitarną. To jest "bajer". Zajmijmy się poziomem nauczania informatyki
      począwszy od szkoły podstawowej. Ciekw jestem ilu będzie zdawać maturę z
      infromatyki. Z doświadczenia wiem, że żadna szkoła do tego nie przygotowuje -
      również technikum łaczności. Miałem tam swoich absolwentów i ich opinie są mi
      znane.Zacznijmy najpierw od podstaw i zapewnijmy uczniom szczególnie
      potrzebujacym podstawowych standardów w nauczaniu indywidualnym. Jeszcze proszę
      uwzglednić umiejetność posługiwania się komputerem przez nauczycieli. W
      szkołach nie ma informatyka który zajmuje się sprzętem, a siecią !!!!. Co z
      pracownikami administaracji i komputerowym systeme zarżadzania Szkołą. Jaka
      jest wiedza absolwentów wyższych uczelni - znam to z praktyk studenckich. Życzę
      powodzenia autorom pomysłu.
Pełna wersja