Gość: Poznańczyk
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.04.05, 09:55
Gwoli wyjasnienia. Od początku organizatorzy meczu Lech-Pogoń namawiali
obserwator PZPN, by nie doszło do gry. Przed spotkaniem uzgodniono, że w
każdej chwili mecz może zostać przerwany. Obserwator PZPN zdecydował się
jednak na rozpoczęcie gry. Piłkarze, kibice, dziennikarze, porządkowi byli
myślami obecni gdzie indziej. Warto dodać, że nie było na trybunach jakiejś
wzajemnej wrogości. Gdy na stadion dotarła informacja o rzekomej śmierci Jana
Pawła II, kibice zdecydowali za obserwatora - mecz nie może być kontynuowany.
I nie chodziło wcale o prawdziwość tej informacji! Być może podświadomie
kibice nie chcieli tego meczu i9 to oni wymusili na obserwatorze tę decyzję!
Wielkie brawa także dla kibiców ze Szczecina. Przecież ich drużyna wygrywała,
oni przyjechali wiele kilometrów, pozornie na darmo. Ale tylko pozornie...
Fani obu drużyn pokazali klasę, nie pokazał jej jedynie nowy prezes Pogonii
Tadeusz Dąbrowski. Nie chciał słyszeć o przerwaniu spotkania, pienił się jak
mydło toaletowe, wykrzykiwał słowa nie przystające do sytuacji i do klubu,
który reprezentuje. Okazał się bardzo małym człowiekiem. Szczecinanie! Nie
macie szczęścia ostatnio do prezesów, ale macie wspaniałych kibiców. Krzyż
ułozony z rac zrobił wrażenie. Nigdy nie widziałem tylu płaczących ludzi na
stadionie przy Bułgarskiej (nawet po przegranej z Barceloną). W smutku Jan
Paweł II zjednoczył na stadionie prawie wszystkich, prawie wszystkich...