Gość: $tefan
IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net
05.04.05, 23:49
Czytam te wpisy osob podajacych się za wyzwolone, niewierzące i wolne.
Piszą o problemie przemarszu spontanicznego z Placu mickiewicz - są przeciw,
piszą o tym, że mają dosyć tej "papki medialnej", że ich to nie obchodzi i są
zdecydowanie przeciw.
Wydaje się, że prosta zasada matematyczne - przyjaciele naszych przyjaciół są
naszymi przyjaciółmi (plus i plus to jest plus) i proste zasady współżycia
społecznego ich nie dotyczą i je lekceważą.
Prosto - kawę na ławe - gdy dowiesz się prostaku, że ktoś bliski z rodziny
znajomych zmarł to w normalnych relacjach okażesz im współczucie i nie
będziesz ostentacyjnie wybierał się do kina choćby czynne było.
Po tym poznć można kulturę i sposób wrośniecia w społeczeństwo, w grupę
znajomych, rodzinę.
Jeżeli wiesz, że nas bardzo boli to odejście to mając jakąś kindersztubę nie
będziesz się zachowywał ostentacyjnie i raczej połączysz się w bólu ze
znajomymi.
Są jednak zawsze, zawsze w każdej wiosce przygłupy wioskowe co to noszą na
ręku po trzy zegarki, na szyi kilkanaście światełek odblaskowych i są
pośmiewiskiem i wstydem całej wsi. Działają wbrew ustalonym regułom ale wieś
to akceptuje - wszak to działanie wioskowego przygłupa.
I tak oceniam tych, których na wstępie wspomniałem.
Pozdrowienia,
$tefan, Chicago