Tonsil chce drugiej szansy

IP: *.icpnet.pl / 62.21.96.* 16.04.05, 17:45
Jak to się stało , że firma z tak wielkimi tradycjami nie potrafiła zaistniec
jako potentat znany z jakości na rynkach Europy ? Odpowiedż : nie potrafiła .
Zmarnowali swoją szansę niezwykle skutecznie .
    • Gość: Janko Muzykant II Re: Tonsil chce drugiej szansy IP: *.icpnet.pl / 62.21.96.* 16.04.05, 17:50
      Zmarnują drugą szansę tak , jak pierwszą . Trzecią i czwartą też . Jak
      wszystkie postkomunistyczne molochy z silnymi związkami zawodowymi .
    • pan.nikt Re: Tonsil chce drugiej szansy 16.04.05, 19:48
      TAK ZMAROWALI DOROBEK WIELU LAT.

      CZY ZMARNOWALI SZANSĘ??

      A JAKĄ MIELI??
      Ja tej szansy nie widze od 1990 roku.
      Nie było żadnej szansy, był kurs na zagładę.
      Kurs elyt rządowych.

      Czy to wina dyrekcji i ZZ??
      Ich wina jest minimalna.
      TONSIL MUSIAL UPAŚĆ BO TAKA BYŁA WOLA "WARSZAWKI".
      Wina ZZ, to tylko sposób upadku i niepotrzebna agonia.

      Chcecie wiedzieć dlaczego tak mówię??
      Poznajcie historię Tonsilu, od reformy Balcerowicza, poprzez prywatyzację.
      Poznajcie historię bardziej lub mniej legalnego zalania naszego rynku
      bezcłowym, bezpodatkowym importem sprzętu audio.

      Poznajcie produkt Tonsilu i zwróćcie uwagę, że głośnik, a nawet kolumna nie
      jest produktem finalnym. To komponent do produkcji, lub kompletacji "wieży",
      wzmacniaczy, telewizorów, kin domowych itd.
      A ŻADNEGO Z TYCH PRODUKTÓW, NIE PRODUKUJE ŻADNA POLSKA FABRYKA. WSZYSTKIE PADŁY.
      Powstało kilka firmowych montownii, ale one montują z elementów ściąganych z
      macierzy.
      • Gość: maciejbe Re: Tonsil chce drugiej szansy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.05, 10:16
        święta racja. Ale Panie Nikt, już widzę jak tzw. liberałowie zaczną mówić
        o "wolnym rynku" - zapominając , że to co stworzyli nie miało nic wspólnego z
        zasadą rowności podmiotów
        • pan.nikt Re: Tonsil chce drugiej szansy 17.04.05, 10:23
          No własnie
          Równość podmiotów, w której jedn płaci wysokie podatki, a drugi nie??
          W którym jeden płaci idiotyczne odsetki od kredytów, a drugi płaci normalne??

          Niech sobie liberały poczytają o historii "niebieskiej hali" i jej kredytu.
    • Gość: Gall Anonim bezsens! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.05, 15:47
      Ja rowniez jestem audiofilem i chetnie odpowiem - byl to blad w zalozeniach. Malo osob wie, ze Tonsil w szczytowym momencie byl drugim na swiecie producentem komponentow glosnikowych po amerykanskiej firmie Bose. Licencje na jakich zbudowano technologie glownie pochodzily od firmy Pioneer (wlasciwie od Tohoku Pioneer - mniejsza o struktire wlasnosciowa tego japonskiego producenta) i MB Quart.
      Na poczatku lat 90tych az sie prosilo aby wdrozyc jedna z dwoch strategii produkcyjnych:
      1. zostac producentem niszowym i produkowac wysokiej klasy zestawy glosnikowe, oraz prowadzic uslugi konsultingowo-badawcze (najwieksza komora bezechowa w Europie znajduje sie we Wrzesni!). Niestety wiazaloby sie z redukcja znacznej czesci zalogi z produkcji, za to przyjetoby za to do pracy dodatkowych akustykow, inzynierow itp. Tak postapila czechoslowacka (wtedy) Tesla, rezygnujac z masowej produkcji na rzecz wstrzelenia sie w nisze.
      2. zostanie producentem tylko komponentow (jak np. Vifa, Thorolf, Fostex itp.), z ktorych produkt finalny montowaliby inni. Produkcja kolumn i innych gotowych wyrobow poszlaby wtedy w odstawke. Robi tak wielu producentow - zwlaszcza w Skandynawii.

      Tymczasem podjeto decyzje produkcji wszystkiego - a to czesc (samochodowe zestawy glosnikowe) dla Pioneera, a to czesc dla angielskiej firmy Mission (glosniki nisko i sredniotonowe). Wszystko od Sasa do Lasa, z jednym mianownikiem - ze nie uswiadczylo sie wysokiej klasy wyrobu z napisem Tonsil. Kompletny bezsens, tak jakby ktos chcial kopac sie z koniem. Rezultat pozniej byl taki, ze w tej samej cenie mozna kupic kolumny renomowanej firmy Tannoy (istnieje od 1926 roku), brzmiace o niebo lepiej. Lepsze bylo wszystko - brzmienie, same glosniki, projekt i stolarka.

      O mentalnosci panujacej w tej firmie i finansach nie wspomne - a wiele mialbym do powiedzenia (takze z autopsji). Aby nikomu nie dokopywac napisze tylko tyle - w firmie tej od dawna sadzi sie, ze najlepszym ruchem jest bezruch i ze jak sa jakies problemy to najlepiej je przeczekac. Konsekwencje juz sa znane.
      • pan.nikt Re: bezsens! 17.04.05, 22:01
        Masz troche racji.
        Są tylko dwa problemy:

        1. Finanse. W 1990 roku, reforma zastała Tonsil z poważnym kredytem
        inwestycyjnym.
        Kredytem na budowę nowej hali (zaczęta przed 1990, skończona dopiero ilka lat
        temu).
        Budowa tej hali była uzasadniona w okresie i przy planach PRL-owskich. W nowych
        warunkach, była niepotrzebna.
        Wraz z kredytem poszły kolosalne odsetki, tak, że wartość kredytu z odsetkami
        wielokrotnie przekroczyła realną wartość rozpoczetej hali.
        I od tej pory zaczęłą się równia pochyła.
        Gdyby rządowi zależało na Tonsilu, należało odebrać halę i kredyt.( na etapie
        prywatyzacji). Ale rządowi zależało na wrogim przejęciu rynków Tonsilu, przez
        firmy obce.
        Dziwne, ale prawdziwe w IIIRP, nie tylko w przypadku Tonsilu.

        Piszesz, o restrukturyzacji.
        W opisanej sytuacji :ZA CO??
        Od samego 1990 roku, był problem z utrzymaniem bieżącej produkcji, a co tu
        mówić o inwestycjach???


        2. Poważny problemem dla Tonsilu okazała się współpraca właśnie z PIONIEREM.
        Pionier nabył znaczną ilość akcji i obiecywał rozwój produkcji. Później doszedł
        do wniosku, że Chiny są tańsze i tam otworzył potężną montownię. Około 1000
        dziewczyn na montażu, czyli znacznie wiecej, niż miał Tonsil w najlepszych
        latach. Ta produkcja zalewa znaczącą część rynku. Powidzmy otwarcie.
        Przeniesienie Pioniera do Chin, podważyło wszystkie plany zarządu Tonsilu.

        małe wyjaśnienie. Tonsil zatrudniał max ok 3500 pracowników. Zatrudniał w
        producji. Od narzedzi poprzez komponenty (kosze, cewki, membrany itd), aż po
        montaż końcowy. czyli w montażu głośników nie pracowało nigdy 1000 osób.



        Rzeczywiści ostatnie lata pod rządami Pana S były już tylko agonią. Były próbą
        wyciągnięcia, co się da z umierającej firmy.
        Zwyczajnie Tonsil powinien upaść kilka lat wcześniej.
        • Gość: Gall Anonim Re: bezsens! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 00:02
          ad 1. nie odpowiem, gdyz mimo ze sprawe znam, to niestety nie z wszystkich stron a zasada jest aby rozwazyc wszelkie mozliwe argumenty. Po prostu wiedze mam doglebna, ale zbyt wycinkowa. Zapewniam jednak, ze o spisku nie ma mowy.
          ad 2. sprawe znam wyjatkowo wrecz dobrze i co przyznam - ze strony Japonczykow lepiej niz od strony Wrzesni, zarowno od pana Hirotaki Imai z Pioneera z Meguro-ku w Tokio, jak i od pani, ktora pracowala jako lektorka jezyka japonskiego na UAM, a pozniej pracowala we Wrzesni (chyba juz wiesz o kogo mi chodzi). Otoz przyznam, ze Japonczycy od samego poczatku mieli klopoty ze zwiazkami zawodowymi i nastawieniem typu "Japonczyk? Ma pewnie pieniadze, to teraz dopiero odetchniemy!" - a ktore to myslenie bylo niestety tam standardem. A sprawa przedstawiala sie tak, ze wydajnosc pracy w zakladzie od poczatku byla mizerna, aby pozniej wrecz spasc do poziomu zenujacego. Powiem tylko tyle - w pewnym momencie bardziej od wytwarzania we Wrzesni oplacalo sie wytwarzac w Japonii, gdzie koszty sa wyjatkowo wrecz wysokie, o produkcji w Chinach i Tajlandii nie wspomne. Z tego co wiem to Japonczycy kilkukrotnie zwracali na to uwage, jakos nie moglo sie to przebic do swiadomosci, ze jesli produkuje sie drogo (za drogo!!!) to przenosi sie produkcje tam gdzie jest taniej. Dopiero jak zaczeto produkcje przenosic, to przyjeto taktyke dziecka ktore nabroilo i ma dostac w d... "przyrzekam, ze juz nie bede". Tyle, ze bylo o wiele za pozno.

          Jak juz wspominalem - sa firmy niszowe i/lub wysokiej klasy produkujace zestawy glosnikowe. W przypadku takowych koszt produkcji jest malo istotny. Wiecej od zalogi z Wrzesni kosztuje praca Kanadyjczykow z Paradigma, Wlochow z Sonus Faber czy Francuzow z Cabasse (wszystkie te firmy produkuja u siebie, na miejscu). Z kolei rzeczony przeze mnie Tannoy ma taka strategie - wysoka klasa robiona u siebie w Szkocji, nizsza klasa w roznych miejscach. Stad sie bralo w serii Mercury, ze firma szkocka, ale projekt japonsko-niemiecki, zas produkcja na Wegrzech. Nie znam natomiast firmy ktora dlugo pociagnelaby produkujac kiepsko sprzedajacy sie produkt przy jednoczesnych wysokich kosztach produkcji. A taka firma byl (jest? bedzie?) Tonsil.

          Do tego dodam niezrozumiala polityke cenowa i przyzwyczajenie do wielkich pudel, nawet jesli obecnie en vogue jest kino domowe i kolumny typu monitory bliskiego pola. Przed soba mam zestawienie cen (za pare, z zeszlego roku). Tonsil Altus 300 o koszmarnym dzwieku - 1338 zl, T. Excellence F1 - rozjasniony dzwiek, wyjatkowo plaski, ale b. dobra stolarka - 1798 zl, T. Zeus - sprzet dobry dla nastolatka, aby narobil halasu - 1590 zl. Dla porownania Mission m-73 na glosnikach z Tonsila - montowana w Anglii 1449 zl (cena dumpingowa?), Bowers and Wilkins DM 601 - 1498 zl, JBL LX 2002 - 1250 zl. Dziwilbym sie jakby ktokolwiek kupowal wytwory wrzesinskiej fabryki. Nie te ceny, nie ta jakosc (sypiacy sie MDF i klopoty z powtarzalnoscia wyrobu - sprawa ostatnio nagminna). Ja tez wole "dolnego" Mercedesa, nawet klasy C, niz Poloneza, nawet jesli wiem ze ten ma silnik Rovera.
          • pan.nikt Re: bezsens! 18.04.05, 00:33
            ad1. Napisałem o faktach, które sa do sprawdzenia.
            Sprawa spisku??
            To nie był spisek w sprawie Tonsilu. To była ówczesna (a i dzisiejsza)
            polityka "reformatorów", a zakładów załatwionych w sposób podobny do Tonsilu,
            są dziesiątki. Tonsil i tak długo balansował nad przepaścią niebytu.

            ad2. Konkurować cenowo (w robociźnie z obciążeniami) z Chinczykami nie mamy
            szans. Co do wydajnosci pracy masz dużo racji, ale też nie jest to cała prawda.

            3. Postawa Japończyków, nie do końca była jasna. Relacje z ich strony, nie do
            końca pokrywaja sie z wiedzą na ten temat pracowników Tonsilu. Każdy zeznaje
            jak mu wygodnie.

            4. Masz dużą wiedzę z zakresu sprzętu audio. Pozostają trzy pytania:

            a) wczesniej zadane, o koszty i sposoby realizacji finansowania
            restrukturalizacji ("czemuś biedny, boś głupi, czemuś głupi, boś biedny").
            Przypominam, o wejściowym zadłużeniu i praktycznie blokadzie nowych konkretnych
            kredytów. Już pomine "wałki" Niezgody i Gawronika w zadłużeniu Tonsilu, a to
            też gwoździk do trumny.

            b) każda restrukturyzacja wiązała się z przebiciem, przez bardzo silną,
            istniejącą konkurencję, chocby firm o których piszesz. Przypomnę, że bardzo
            szybko padły polskie zakłady "radiowe", "telewizyjne" i "telefoniczne" (wkładki
            teletechniczne, były poważną częścią produkcji Tonsilu), naturalny odbiorca
            produktów ZWG.

            c) Piszesz o innych , lepszych technikach przetwarzania dźwięku.
            Masz rację, ale pamiętaj. Produkt, Tonsilu, to konstrukcje z lat 70-tych z
            późniejszymi zmianami. Od dnia reform Balcerowiczowskich, nigdy, powtarzam
            nigdy, nie było finansowych szans na badania i rozwój konstrucji. Zmiany w
            wyrobach są praktycznie kosmetyczne. JEZELI, KTOS PRZEZ 15 LAT STOI W MIEJSCU,
            NIE JEST I NIE MOŻE BYĆ W PEŁNI NOWOCZESNY. SZCZEGÓLNIE W NOWOWCZESNYCH
            GAŁĘZIACH PRZEMYSŁU, JAKIM, NIEWĄTPLIWIE, JEST PRZEMYSŁ PRZETWORNIKÓW AUDIO.
            I tu powtórzę "CZEMUŚ BIEDNY BOŚ GŁUPI, CZEMUŚ GŁUPI, BOŚ BIEDNY".
            • Gość: Tonsilowiec Re: bezsens! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.05, 22:38
              Witam Tonsilofców.
              Widzę, że tylko we dwójke próbujecie się przekonywac.
              ..
              Skłania mnie to do wniosku, że ta firma już nikogo nie interesuje.
              ... Szkoda ludzi.
              • pan.nikt Re: bezsens! 21.04.05, 22:49
                Nie jestem Tonsilowcem, najwyżej, bardzo, bardzo byłym Tonsilowcem.
                A ludzi rzeczywiscie szkoda. I to szkoda, juz kilka lat.
                • Gość: Gall Anonim Re: bezsens! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.05, 09:10
                  Napisze cos co moze wydawac sie OT, a w gruncie rzeczy jest "on topic".

                  Zawsze mi bylo zal osob ktore z jakis powodow od nich niezaleznych traca prace, ktora to praca zaczyna przeradzac sie z prawa w przywilej ("prace sie miewa od czasu do czasu"). Z tegoz powodu bardzo mi zal wszystkich osob z Tonsila (i nie tylko), ktore ciezko i uczciwie pracowaly, a teraz staja w obliczu utraty pracy, w ktorej to utracie nie maja zadnej winy. Postrzegam prace nie tylko jako zrodlo utrzymania, ale tez jako cos co ma istotna wartosc socjalna. Z drugiej strony pokazuje to, ze na na tych na ktorych spoczywa kierowanie podwladnymi spoczywa szczegolny obowiazek.

                  A juz na koniec - nie chce mi sie wrecz wierzyc, aby we Wrzesni zostala "spalona ziemia", po prostu to za duzy potencjal wytworczy. Jak juz wspominalem - jest komora bezechowa (nikt jej na plecach nie wezmie) i jest dosc liczne grono fachowcow.
                  • pan.nikt Re: bezsens! 22.04.05, 10:19
                    1. Żeby właściwie kierować firmą, muszą być po temu odpowiednie warunki.
                    Takich Tonsil moim zdaniem nie miał, co napisałem wcześniej.
                    Zachodzi pytanie O KIEROWANIE KRAJEM

                    Natomiast, w sensie myśli filozoficznej masz rację

                    2. Spalona ziemia??
                    Spalona ziemia już jest. Na terenie, gdzie pracowało 3500 ludzi+niebieska hala
                    (nie pamietam wymiarów, ale kilka tysięcy m2), pracuje dziś coś koło 500, czy
                    600. (Tonsil Polska)
                    Komora "bezdechowa", nie jestem pewien, ale chyba już od lat stoi jako pusty
                    grobowiec. W każdym razie, napewno nie jest wykorzystywana zgodnie z
                    możliwościami.

                    3. Czy znajdzie się inwestor??
                    Nie wierzę. Zobaczymy co zrobi syndyk.
                    Przypuszczam, że po długich trudach rozsprzeda zakład po kawałku, na jakieś
                    hurtowieńki, albo coś koło tego. Może przy dużym szcześciu zostanie jakiś
                    kawałek produkcji.
                    Na dziś problem firmy polega na tym, że na majątku "wynajętym" od upadającego
                    Tonsilu, produkcję prowadzi "Tonsil Polska". Nie wiem córka, nie córka??
                    Problem, czy i na jakch warunkach syndyk wynajmie majatek
                    produkcyjny "Tonsilowi Polska".
                    I w sprawie tej spółki Twoje uwagi o odpowiedzialności zarządu za pracowników
                    są moim zdaniem bardzo zasadne.
                    Obserwując działania jej prezesa, nie prezesa, bo składał rezygnację, teraz
                    słyszę, ze wraca...., w każdym razie, widząc te działania mam duże wątpliwości
                    co do ich celów. Dla mnie to typowy "picer" i "magik dobrego wrażenia". Zresztą
                    były prezes Tonsilu. .............Reszta w tym temacie, niech zostanie
                    milczeniem.
                    • pan.nikt A jednak spalony. 22.04.05, 11:28
                      www.wrzesnia.info.pl/html/artyk/load.php?nrartyk=3358
                      Nie było włamania, mimo to ktoś wszedł do środka biurowca "Tonsilu" i oblał
                      korytarze benzyną. Kiedy wybuchł pożar, sprawcy opuścili budynek w przekonaniu,
                      że dobrze wykonali swoją robotę, że ogień strawi dokumenty, które mogą
                      skompromitować... na przykład byłego prezesa "Tonsil Polska", który jak się
                      okazuje, przez wiele miesięcy działał na szkodę wrzesińskiej firmy.
                      Miniony weekend był bardzo pracowity dla tonsilowców.


                      Paweł Szalbierz, członek Rady Nadzorczej Tonsilu S.A. nie może uwierzyć w to,
                      co się stało

                      W biurowcu wyjątkowo pracowano nawet w sobotę i niedzielę - przygotowywano
                      materiały, które miały informować, na co wydano pieniądze z pierwszej transzy
                      pomocy publicznej. Skarb Państwa chciał sprawdzić, czy kilka milionów złotych,
                      które dostał Tonsil", zostały prawidłowo rozdysponowane. Do godziny 15.00 w
                      budynku dyżurował pracownik firmy ochroniarskiej. Po tym czasie biurowiec
                      opustoszał, ale... nie na długo.
                      W poniedziałkowy poranek, kilka minut po godzinie 5.00, ochroniarze zauważyli
                      ślady pożaru. Wszczęli alarm. Chwilę później na miejscu pojawiła się policja i
                      straż pożarna. W budynku nie było już płomieni. Ogień sam zgasł.
                      Z informacji przekazanych nam przez prokurenta Marka Dutkiewicza, wynika, że
                      nie było śladów włamania. Ustalono jednak, że korytarze oblano łatwopalną
                      cieczą.
                      - Musiał to zrobić ktoś, kto ma dostęp do drzwi wejściowych, z jakimś
                      wspólnikiem. Przecież sam nie wniósł tylu pojemników z benzyną. Jednej osobie
                      zabrałoby to zbyt dużo czasu - mówi Roman Tutak, prezes firmy "Tonsil" S.A.
                      W wyniku pożaru zadymieniu uległy wszystkie korytarze. Spaliło się dwoje drzwi,
                      było kilka nadpaleń. Nie doszło jednak do spalenia dokumentów.
                      - Ogień nie przedostał się przez większość drzwi, które były na szczęście
                      zamknięte. To uchroniło dokumenty przed zniszczeniem - wyjaśnia pracownik
                      Tonsilu, który był w biurowcu podczas oględzin.
                      - Aktualnie sprawdzane są komputery. Niewykluczone, że w wyniku wysokiej
                      temperatury uległy uszkodzeniu - mówi Marek Dutkiewicz, dodając, że trudno mu
                      racjonalnie wytłumaczyć to, co się stało.
                      Tymczasem, zdaniem Romana Tutaka, podpalenie biurowca, to desperacki akt
                      zemsty. Prezes "Tonsilu" S.A. uważa, że nikt nie skorzystał na tym, co się
                      stało, ale... niewykluczone, że mógłby skorzystać.
                      - W "Tonsil Polska" była niegospodarność. Tak bym ujął to, co się tam działo od
                      jakiegoś czasu. Nie chcę jednak nikogo oskarżać - mówi prezes spółki matki.
                      Na czym owa niegospodarność miała polegać? Według naszych informatorów, Czesław
                      Schejn, człowiek, który przez wiele lat rządził "Tonsilem" (początkowo był
                      prezesem firmy "Tonsil" S.A., ostatnio prezesem spółki "Tonsil Polska")
                      prowadził działalność na szkodę firmy. Co ciekawe, były prezes nie zaprzecza,
                      że wyroby "Tonsilu" były sprzedawane poniżej całkowitych kosztów produkcji.
                      - Rzeczywiście, niemiecka firma "Frampol" kupowała od nas wyroby w cenie
                      niższej niż wynosiły całkowite koszty ich produkcji - mówi Czesław Schejn,
                      podkreślając, że nie tylko dla "Frampolu" była tak dobra oferta. - Do "Media
                      Markt" sprzedawaliśmy z 50% stratą. To sprzedaż krajowa rozkładała "Tonsil". To
                      ona nie pokrywała wszystkich kosztów, dlatego tak rozjechał się nam plan
                      działalności. W ostatnim czasie spółka generowała 30% straty - mówi były
                      prezes.
                      Tłumaczenie nieco zaskakujące, ale trudno się dziwić zważywszy na fakt, że w
                      czerwcu 2004 roku Czesław Schejn został członkiem Rady Nadzorczej "Frampolu".
                      - Kiedy na światło dzienne wyszła sprawa z niskimi cenami na wyroby sprzedawane
                      niemieckiej firmie, w zakładzie zrobił się szum - opowiada
                      pracownik "Tonsilu". - Było to chyba w październiku; właśnie wtedy związkowcy
                      zażądali wyjaśnień.
                      Adam Dopierała, przewodniczący NSZZ "Solidarność", nie chciał z nami rozmawiać
                      na ten temat, twierdząc, że ceny wyrobów, to wewnętrzna sprawa "Tonsilu". Wiemy
                      jednak, że Czesław Schejn tłumaczył taki stan rzeczy źle zrobioną kalkulacją na
                      detale do "Frampolu".
                      - W czwartym kwartale 2004 roku ceny zostały zmodyfikowane i w nowym roku
                      (2005 - przyp. red.) były już małe zyski - wyjaśnia były prezes.
                      Można więc założyć, że gdyby ceny były naliczone właściwie, "Tonsil" czerpałby
                      zyski dużo wcześniej i tym samym nie znalazłby się w tak trudnej sytuacji. I
                      chociaż taki tok rozumowania wydaje się jak najbardziej właściwy, Czesław
                      Schejn nie uważa, że zrobił coś złego.
                      - Wiem, że w obecnej sytuacji wiele osób będzie myślało, że mam coś wspólnego z
                      tym podpaleniem, że miałem powód, skoro już pani pyta mnie o "Frampol", ale tak
                      nie jest - tłumaczy się były szef "Tonsilu". - Jestem wstrząśnięty, nie wiem,
                      co powiedzieć. Nie wiem też co będzie dalej z tą firmą. Jestem jednak pewien,
                      że nie mam już szans na ponowne zostanie prezesem tej spółki.
                      Sprawcy, lub sprawców, podpalenia biurowca szuka wrzesińska policja.
                      Przesłuchano już wiele osób jednak funkcjonariusze zachowują ostrożność w
                      informowaniu mediów o swoich podejrzeniach.
                      - Możemy słuchać tego, co mówią ludzie, ale my, na tym etapie śledztwa, nie
                      możemy nic powiedzieć - stwierdził Wiesław Kistowski, zastępca komendanta
                      powiatowego policji we Wrześni.
                      A w biurowcu, który jest zamknięty do odwołania, trwa wielkie sprzątanie. Co
                      ciekawe, robią to pracownicy gdyż, jak twierdzi Marek Dutkiewicz, kilka firm
                      sprzątających odmówiło "Tonsilowi" wykonania tej usługi.

                      Dorota Tomaszewska


                      • Gość: Wrześnian Re: A jednak spalony. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.04.05, 21:35
                        Sprawa daje wiele do myślenia.
                        Na pewno sfera domysłów zawiera jakąś część prawdy.
                        Problem tylko aby wydobyć całą prawdę , ale z tym w naszym kraju nawet komisje
                        nie mogą się uporać.
    • Gość: PJotrek Re: Tonsil chce drugiej szansy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.05, 23:13
      Nie myl Tonsilu SA z Tonsilem Polska - producentem głośników. Ten drugi, na
      szczęśie jest społką-corką pierwszego.
      • pan.nikt Re: Tonsil chce drugiej szansy 28.04.05, 14:16
        A kto myli??

        Wytłumacz w którym miejscu pomyliłem??

        Był Szejn prezesem Tonsilu, późnie przejściowo i Tonsilu i Tonsilu Polska, a
        później Tonsil Polska.

        Zycie Tonsil Polska, zależy od Tonsilu, bo TP, produkuje na majatku wynajętym
        (?) od Tonsilu.
Pełna wersja