Jak walczyć z obślinionymi paluchami sprzedawczyń

IP: *.kompuart.poznan.pl 18.07.02, 11:34
W co drugim sklepie spożywczym w centrum baby pakujące ser,drożdżówki,
wędlinę itp. ślinią paluchy, żeby otworzyć worek do którego owe produkty
włożą. Na moje uwagi, że już straciłam apetyt i rezygnuję z towaru są
zdziwione i obrażone.Co robić? Ludzie, błagam wytoczcie wojnę sklepowym
niechlujom!
    • Gość: Rumor Re: Jak walczyć z obślinionymi paluchami sprzedaw IP: *.waw.cdp.pl 18.07.02, 11:40
      sama slina nie jest jeszcze taka najgorsza - zawsze pomysl sobie w takiej
      sytuacji ze to substancja organiczna i nic Ci sie nie stanie :) gorzej z
      wygladem tlusciutkich, przypominajacych miniaturowe serdelki paluchami w
      kolorze brunatno zielonym i brudnymi paznokciami zza ktorych serdecznie
      pozdrawia pani rzepa :) ...uhm, nigdy nie wiesz czy pani grzebala wlasnie przed
      chwila z ziemniakach, oborniku czy kompoście :) ..wiem ze praca w sklepie
      spozywczym ma wiele z łona natury, jednak to łono wcale nie musi obrzydzać a
      tymbardziej ze wzgledu na wrazliwosc innych powinno szczegolnie dbac się o
      przestrzeganie jakis norm estetycznych!
      • anka9009 Re: Jak walczyć z obślinionymi paluchami sprzedaw 18.07.02, 11:45
        albo czarwony lakier odpryskujacy wprost do twojego miesa...

        na to nie mam sily
      • Gość: Ain Re: Jak walczyć z obślinionymi paluchami sprzedaw IP: *.kompuart.poznan.pl 18.07.02, 13:50
        Jak to ślina nie jest najgorsza? Może ma gronkowca albo inną chorobę
        przenoszoną kropelkowo. W Łodzi panienka sprzedająca lody miała grużlicę.No to
        smacznego.
        • Gość: Rumor Re: Jak walczyć z obślinionymi paluchami sprzedaw IP: 213.134.142.* 18.07.02, 14:51
          no nie.. napisalem to ironicznie, gdyby ktos przy mnie poslinil palce i podal
          mi jakies pozywienie powiedzialbym ze odmawiam :E
          • Gość: gregmi Re: Jak walczyć z obślinionymi paluchami sprzedaw IP: 24.157.198.* 19.07.02, 07:07
            Kultura sprzedazy w Polsce jaka jest, kazdy widzi. Mnie ostro rusza wiele
            rzeczy, nie tylko sliniaczkowe paniusie. Jest (np) krancowo glupi
            zwyczaj "wcinania" sie w czyjs zakup z "odliczonymi" pieniedzmi lub
            tlumaczeniem, ze "ja tylko marchewke". Najczesciej, gdy ja juz koncze kupowac,
            a zwykle kupuje mnostwo, w koncu zarlokow kilku czeka na te smakolyki. ZAWSZE,
            ale to absolutnie zawsze, rezygnuje wowczas z zakupu. Zostawiam ekspendientke z
            dziesiatka wybranych przeze mnie i niemal juz kupionych artykulow na sume ponad
            stu albo wiecej zlotych z porada, by sie serdecznie zatroszczyla o te paniusie
            kupujaca marchewke za zlotowke. Zebyscie widzieli te rozdziawione buziunie...
            Tylko w ten sposob sie im to wytlumaczy. Po kieszeni, a jak... Pozdr
            • madduck Re: Jak walczyć z obślinionymi paluchami sprzedaw 19.07.02, 07:43
              hehehe.... dobry numer.
              Czasami takze ze strony sprzedawcy wystepuje zjawisko potrzeby kasowania
              odliczonych pieniedzy. Pamietajcie, ze kasjer nie moze Wam powiedziec "Nie mam
              wydac" - do jego obowiazkow nalezy posiadanie takiej kwoty pieniedzy, by moc
              zawsze wydac.
              Co do tych obslinionych palcow - tez odmawiam zakupu jak zauwaze cos takiego.
              Po co woreczki, ktore trzeba slinic? Nie lepiej zaladowac w papierowa tytke
              drozdzowke uzywajac do tego specjalnych szczypiec?
              Oj wiele sie musi jeszcze w Polsce zmienic.
              Pozdrawiam
            • Gość: lo Re: Jak walczyć z obślinionymi paluchami sprzedaw IP: *.acn.waw.pl 21.07.02, 00:14
              Gość portalu: gregmi napisał(a):

              > Jest (np) krancowo glupi
              > zwyczaj "wcinania" sie w czyjs zakup z "odliczonymi" pieniedzmi lub
              > tlumaczeniem, ze "ja tylko marchewke".

              Jestem zdumiona Twoją wypowiedzią. Naprawdę. Przecież jeśli ktoś ma odliczone
              pieniądze, to podanie mu jakiegoś towaru zabiera sekundę. Po co ma stać i
              czekac, aż ja skończę swoje skomplikowane zakupy. Często w hipermaketach
              przepuszczam przed siebie osobę, kóra stoi za mną i ma tylko parę drobiazgów,
              gdy tymczasem ja mam pełny wózek. Nauczyłam się tego w Niemczech, gdzie po raz
              pierwszy sama doświadczyłam takiej uprzejmości, gdy robilam jakieś małe zakupy.
              Dlaczego nie mamy bezinteresownie okazać komuś życzliwości? Przecież to nic nie
              kosztuje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja