l.george.l
20.06.05, 12:51
Dawno nie byłem w Urzędzie na Libelta i muszę przyznać, że szczena mi opadła.
Super organizacja. W informacji zgłosiłem sprawę, z którą przyszedłem i
dostałem numerek. Po chwili mój numerek wyświetlił się nad drzwiami do dużej
hali, a gdybym miał kłopoty ze wzrokiem, to ciepły męski głos (zdecydowanie
wolałbym kobiecy, ale niech tam) z głośnika zaprosił mnie do jednego z chyba
blisko 30 okienek. Ponieważ wniosek pobrałem wcześniej z Internetu i miałem
wszystko wypełnione i opłacone, spdędziłem na Libelta 10 minut i 42 sekundy.
Niestety, nie byłbym sobą, gdybym skończył na pochwałach. Ponieważ nawet
przez myśl mi nie przeszło, że do naszych urzędów zawitał postęp
cywilizacyjny, bo w oczach miałem dantejskie sceny przy wymianie dowodów
opisywane kiedyś przez "Gazetę", opłaciłem postój w strefie na półtorej
godziny, no i przepłaciłem. A to dlatego, że ktoś wymyślił kiedyś debilny
sposób z parkometrami nie biorąc pod uwagę, że istnieje coś takiego jak
telefon komórkowy, którym też można płacić za usługi. W każdym razie jak ktoś
musi w tym roku wymienić dowód, to informuję, że dziś wystarczyło niespełna
11 minut, by złożyć wniosek.