W Śremie Magdalena Abakanowicz przygotowuje rze...

IP: 150.254.85.* 22.07.05, 10:00
Wielka "artystka" mogłaby spłodzić coś nowego. Nie macie wrażenia że jej
"dzieła" są jakby na jedno kopyto? Szkoda tylko że nasze miasto zapłaciło
grube miliony za taką chałturę która niedługo prawdopodobnie będzie się
znajdowała w każdym mieście na świecie, w końcu powstają "średnio dwa odlewy w
tygodniu" a to daje jakieś 106 rocznie!
    • Gość: artysta odpady i zlom IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 22.07.05, 23:45
      Dziela Abakanowiczowej to fabryczne odpady z Cegielskiego!Ona zasmieca nasze
      ulice i place.Won z tymi smieciami do punktu skupu zlomu.
    • mantis77 Jak to można nazwać sztuką? 23.07.05, 00:40
      Jak widzę te kadłubki to mnie krew zalewa że takie gó.. za tyle milionów ma
      poznań i jeszcze trzeba pilnować. Tak samo jak nie rozumiem tych pasków w
      browarze co wyglądają jakby ktoś taśmą izolacyjną filary poowiał.

      Dla mnie sztuka musi coś przedstawaiać. Np ta Maska Mitoraja w browarze to juz
      jest coś albo pomniki w mieście ale nie takie gó.. co to nie wiadomo po co i
      dlaczego?
      • energy52 Re: Jak to można nazwać sztuką? 23.07.05, 14:03
        I dlatego nie dziwi fakt, iż sztuka to nadal "rzecz" dla wybranych, pomimo jej
        ciągłego upowszechniania, wychodzenia z nią do ludzi, na ulice, skwery i do
        parków!

        Nie każdy ma tak rozbudowaną wyobraźnie aby pojąć zamysł artysty, nie każdy
        również ma ochotę go pojąć, stawiająć sobie za cel rzecz niepojętą, nazwać
        gównem!

        Takie życie.
      • Gość: LukasK Tarasewicz i paski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.05, 14:35
        Mantis, z reguły piszesz rozsądnie, ale teraz przesadziłeś.

        Lepsze jest dzieło sztuki, jakie ono by nie było, od reprodukcji robionej w
        milionach kopii, sprzedawanej np. w sklepie Ikea (dostosowanym do potrzeb
        niepełnosprawnych, że pozwolę sobie wyprzedzić nowy temat). Wielu osobom
        podobają się te "giyry", co zresztą nietrudno zauważyć, jeżeli ktoś się
        pofatyguje tam osobiście, a nie zna sprawy tylko ze zdjęcia w gazecie.

        A paski Tarasewicza to już prywatna sprawa właścicieli Browaru. Jeżeli od
        zielonego koloru chce Ci się rzygać, to unikaj przebywania w holu albo w ogóle
        rejonu Półwiejska i Kościuszki.
        • mantis77 Widzę niezrozumienie 23.07.05, 21:50
          Nie chodzi mi o IKEĘ i sztancowo robione reprodukcje (choć czymże się różni
          1 "nierozpoznany" od ostatniego czyli przeszło sto parę takich samych figur).

          Nie mów mi też że nie widziałem tego chłamu bo byłem na cytadeli i jeździłem
          między tym. Poza tym że się uwalałem od rdzy i musiałem uważać na leżące między
          nimi szkło (do produkcji stłuczki szklanej nadaje się idealnie, rzucasz w "to"
          butelkę i się rozwala na kawałeczki, sądząc po ilości szkła) żeby
          niepoprzecinać opon w wózku.

          W dodatku muszą być zatrudnieni municypalni żeby tego ktoś na złom nie wywiózł.

          Co do Tarasiewicza to nie przeszkadza mi że Kulczykowa wydała ciężkie bejmy na
          to coś i umieściła w browarze. (Cóż na tym polega snobizm.) Nawet powiem więcej
          że przysłużyła się społeczeństwu bo na operze wyglądało to beznadziejnie (teraz
          nie jest to i tak sztuka ale choć nie psuje zabytków)

          Co do sztuki to można dużo mówić ale ponoć o gustach się nie dyskutuje. Powiem
          tylko że byli tacy co swoje gó.. w puszce sprzedawali jako sztukę (czytałem o
          tym kiedyś). Dadaiści np. "tworzyli" wiersze poprzez wrzucanie wyrazów na
          karteczkach do jednego "wora" i wyciągali przypadkowo te wyrazy i to był niby
          wiersz. Uczyłem sie tego jakiś czas temu na języku polskim ale jak widać
          ta "sztuka" jest mało znana więc dla mnie nie stanowi "sztuki"

          Ilu było "wielkich" i nic po nich nie ma. Historia weyfikuje co jest sztuką a
          co nie. Dla mnie istnieje sztuka współczesna (np. Mitoraj) ale nie jakieś
          rzeczy które trudno czymkolwiek nazwać.

          Bardziej zdolny był dla mnie artysta tworzący "Starego Marycha" niż
          Abakanowicz. Te "rzeźby" (jak może być żeźba odlewana a nie "dłubana" dłutem?)
          nie przedstawiają niczego i powodują olbrzymie koszty utrzymania.
          • Gość: LukasK Re: Widzę niezrozumienie IP: 217.153.71.* 17.08.05, 12:22
            > Nie chodzi mi o IKEĘ i sztancowo robione reprodukcje (choć czymże się różni
            > 1 "nierozpoznany" od ostatniego czyli przeszło sto parę takich samych figur).

            Jeśli na "Panoramie Racławickiej" jest wielu takich samych z pozoru żołnierzy,
            to nie różni się to od reprodukcji? Każdy ajzol na Cytadeli jest robiony
            indywidualnie.

            > Poza tym że się uwalałem od rdzy i musiałem uważać na leżące między
            > nimi szkło żeby niepoprzecinać opon w wózku.

            A ja nigdy szkła nie widziałem. Myślę, że butelkę można rozbić tak samo łatwo o
            giyrę, jak o ścianę Ratusza. To jest raczej kwestia kultury społeczeństwa, i to
            kultory w rozumieniu najprostszym, czyli abstrahując od rozumienia sztuki.

            > W dodatku muszą być zatrudnieni municypalni żeby tego ktoś na złom
            > nie wywiózł.

            W takim razie trzeba powiesić "Bitwę pod Grunwaldem" albo "Stańczyka" - wtedy
            złomiarze na 100% nie będą się interesować. Przyjadą raczej sprejowcy.

            > Co do sztuki to można dużo mówić ale ponoć o gustach się nie dyskutuje.
            > Powiem tylko że byli tacy co swoje gó.. w puszce sprzedawali jako sztukę

            Byli. Byli też jeszcze więksi zboczeńcy, którzy je kupowali. Ale nie mam
            zamiaru nikogo z nich za to krytykować. Na Cytadeli na szczęście nie ma innych
            gówien, jak psie i miasto za ich pilnowanie nie ponosi kosztów.

            > Ilu było "wielkich" i nic po nich nie ma. Historia weyfikuje co jest sztuką a
            > co nie. Dla mnie istnieje sztuka współczesna (np. Mitoraj) ale nie jakieś
            > rzeczy które trudno czymkolwiek nazwać.

            Z tym się zgadzam. Natomiast żeby ta weryfikacja nastąpiła, musi upłynąć trochę
            czasu. Jasne, że wielu spacerowiczom bardziej by się podobało, gdyby za te
            pieniądze można było się napić piwa.

            Ale gdyby nie było podobnych inicjatyw, do dzisiaj mielibyśmy cytaty ze
            Stalinowskiej konstytucji na elewacji Ratusza (po co odnawiać, skoro przyjdzie
            pijak i oszcza) i czarny syf na Zamku (i tak się pobrudzi, a poza tym to
            niepolski zamek). Nie powstałby nigdy pomnik Armii Poznań (na złomowisku nieraz
            taki sam się widuje) ani tablica wyników na Malcie (przecież te żarówki się
            poprzepalają).
            • mantis77 No cóż 17.08.05, 16:23
              Ja nadal twierdzę że to był beznadziejny pomysł z tymi kadłubkami. Owszem na
              Panoramie Racławickiej jest wielu żółnierzy ale znajdź dwóch identycznych i w
              tych samych pozach? A u Abakanowicz wszyscy prości bez rączek i nóżek
              (wyglądają jakby bomba atomowa na nich spadła).

              Ok może to jest sztuka, która ma na celu wywoływać kontrowersję i niech sobie
              będzie. Drażni mnie że wydano na to olbrzymie pieniądze. Dlaczego? Bo co innego
              kupić obraz Matejki za te pieniądze (wszyscy wiedzą kto to Matejko i historia
              zweryfikowała już tą sztukę) a co innego Abakanowicz (która jest w polsce mało
              znana i w dodatku teraz jest znana a za 20 lat może już nikt o niej na świecie
              nie słyszeć.) W takim wypadku proponuję dać "poszaleć" młodym początkującym
              bezimiennym artystom. Bardzo mnie się podoba akcja z "ławkami" mimo że też
              niektóre są "dziwaczne" to koszt był znikomy i jescze użytecznośc z nich była.

              Nawet (choć osobiscie mi się nie podoba kształt) koncepcja figury Marsa na
              starym rynku jest lepsza choć wydano jakieś pieniądze i to nie małe
              (przynajmniej rynek ma teraz 4 studnie jak kiedyś)

              W dodatku co to za atrakcja (mieli to oglądać nawet turyści) gdzie jest w takim
              miejscu że nikt tam oprócz poznaniaków nie zagląda bo nie wiedzą gdzie (zero
              drogowskazów)

              Co do spreyowców też bym dał się wyszaleć graficiarzom ale przez duże "G"
              którzy robią naprawdę dzieła sztuki na murach. Jestem pewien że za jedną figurę
              Abakanowicz starczyłoby na farby którymi mogliby wymalować jeden przystanek
              Pestki i nie byłaby szarobura a swoistym współczesnym dziełem sztuki (dzięki
              kamerom nie zamalowaliby tego pseudograficiarze, pozaty rzadko malują na
              czyichś "dziełach")

              Co do odbudowy zabytków to jest inna bajka (nie każdy zabytek jest też dziełem
              sztuki a przekazuje tylko kulturę) I uważam że to nasz patriotyczny obowiązek
              je odnawiać. I nie mieszajmy Malty bo to budynek sportowy a nie sztuka. Co do
              Pomnika Armii Poznań to też mnie się nie podoba choć ma jakieś przesłanie
              (bagnety i zgliszcza przynajmniej ja tak to odbieram)

              Tutaj może zaskoczę ludzi ale mnie się bardziej podobała idea (nie wkraczam na
              pole kim był ten czlowiek tylko na wygląd pomnika) pomnika karola
              świerczewskiego. Mieszkałem niedaleko gdy bylem mały i był to okres świetności
              tego pomnika.

              Niestety po latach nie ma już fontann a krzewy są nie przycinane i nie sadzone
              kwiatki. Myślę że zamiast rozbiórki można by poprostu skuć stare płaskorzeźby i
              zrobić coś na odwrót. Może skoro przemianowano osiedle na księdza popiełuszki
              to zrobić pomnik ofiar UB i SB. Ale należałoby zainwestować choć myślę że
              starsze osoby i matki z dziećmi byłyby zadowolone gdyby ten teren odnowiono
              zielenią i przywrócono świetność.

              Tyle się mówi o rewitalizacji miejsc.

              Na ten temat można jeszcze długo dyskutować ale na razie tylko tyle.
            • Gość: Biolożka Re: Widzę niezrozumienie IP: *.icpnet.pl 17.08.05, 17:34
              To może mi ktoś wytłumaczy, o co chodziło "wielkiej artystce" z
              tymi "rzeźbami", bo ja taka tepa jestem i nie rozumiem.
              Póki co "sztuka" tego rodzaju (taka, co nic sobą nie przedstawia, nie jest
              szczególnie ozdobna i nawet nie wymaga szczególnych talentów plastycznych od
              tworcy, patrz większość "dzieł" w galerii Sztuki Współczesnej w muzeum
              Narodowym)jest moim zdaniem skierowana do tych osob, które zachwycają się nią,
              bo inaczej nie wypada. Czyli do snoblów, po prostu...
          • l.george.l Re: Widzę niezrozumienie 17.08.05, 16:52
            mantis77 napisał:
            [...]
            > Co do Tarasiewicza to nie przeszkadza mi że Kulczykowa wydała ciężkie bejmy
            na to coś i umieściła w browarze. [...]

            A skąd wiesz, że cokolwiek wydała, gdzie o tym pisali? Ja wielokrotnie na tym
            forum dopominałem się o informację, za ile Kulczykowa odkupiła od nas pasiaki
            Tarasewicza, ale nikt nie raczył mi odpowiedzieć.
Pełna wersja