l.george.l
12.08.05, 21:30
Zastanawialiście się kiedyś, w jak dziwnych godzinach pracują listonosze i
doręczyciele paczek? Dzwonią do naszych drzwi zazwyczaj przed południem,
kiedy większość z nas jest w pracy. Zostawiają w skrzynce powiadomienie o
niemożności dostarczenia przesyłki, co na przykład mnie doprowadza do szału,
bo muszę jechać po paczkę 3 km i 250 m w jedną stronę, a że nie poruszam się
samochodem małolitrażowym, to przy dzisiejszej cenie benzyny koszty ponoszę
ogromne, a przecież nadawca opłacił dostawę to door. Poczta też ponosi przez
bezmyślną organizację pracy koszty i utrzymuje niepotrzebnie nadmierne
zatrudnienie, bo do wydania jednej paczki organizuje dwie osoby -
doręczyciela i panią w okienku. Czy Szanowna Redakcja mogłaby udać się do
Naczelnika poczty i spytać, dlaczego listonosz przychodzi, gdy nas nie ma?