Gość: Oburzony Poznaniak
IP: *.izacom.pl / *.izacom.pl
03.09.05, 15:24
Piątek wieczór. Na petli przy Podolanach wsiadlem w autobus linii 83. Czesto
jeżdze tą linią, zazwyczaj na tej trasie jeżdzą Solarisy lub Neoplany.
Początkowo nawet nie zauwazyłem, że tym razem podjechał autobus innej marki -
z zewnątrz pojazd się nie wyróżniał. Zdziwilem sie dopiero gdy chcialem
zamknąć okno - trzeba nacisnąć najpierw jakąś dziwną rurke przymocowaną do
uchwytu okna. Nie trzeba byc geniuszem technologicznym by zdawać sobie
sprawę, że to nietrwałe rozwiązanie. W efekcie w części okien rurki są już
pourywane i sie nie domykaja. Najlepsze zaczęlo sie gdy autobus ruszyl -
silnik pracuje jak w ruskim czołgu, szyby się trzęsą jakby mialy zaraz
wypaść, a ponadto chyba zapomniano zamontować resorów bo trzęsie bardziej niż
w starej syrenie mojego dziadka. Zaczalem sie zastanawiac co to za badziewie,
niestety producent chyba sie wstydzi swoich pojazdów i w srodku nie ma
zadnego loga ani symbolu firmy. Rozgladając się po wnętrzu rzuca się w oczy
za to prymitywne wykończenie, jakieś blachy, jarzeniowki jak za najlepszych
lat PRL oraz przyciski "stop" pod samym sufitem. Jak ktos nie ma 190 cm to w
życiu nie dosiegnie! Doszedłem do wniosku, że to nie możliwe by byl to pojazd
Neoplana, czy Solarisu. I faktycznie, gdy wysiadłem okazało się, że to JELCZ!
W tym momencie przypomnialo mi się, że parę miesięcy temu MPK zdecydowało się
na kupno kilku takich autobusów.
Rodzi się pytanie kto jest odpowiedzialny za marnotrawienie publicznych
pieniędzy i kupowanie takiej tandety! Zwłaszcza w sytuacji gdy mamy naszą,
poznańską fabrykę jednych z najnowocześniejszych autobusów w Europie!