canemuto
19.09.02, 07:09
witam.
jak zapewne wiadomo czesci forumowiczow przebywam obecnie w usa (wyjazd "za
chlebem" czy - wedlug oficjalnej treminologii - work&travel, de facto
work&work&work&...:)))
sprawa, ktora pragne tutaj poruszyc nie jest nowa - do zdarzenia ktore mialo
miejsce nie doszlo po raz pierwszy, setny czy tysieczny nawet zapewne...
chodzi o zaginiecia (czy moze powinienem napisac "zaginiecia"?) listow
wysylanych z usa (zagranicy wogole?) do Polski.
do niedawna mieszkalem razem z moimi przyjaciolmi (pozdro panowie:))) -
jednemu z nich zamarzylo sie wyslac do Polski list do swojej dziewczyny, co
tez uczynil. do dwoch pierwszych listow dolaczyl male sumy ($)...
wiem, co wiele osob zapewne w tym momencie pomysli - naiwniak. byc moze, ale
pobyt na obczyznie pozwala zapomniec o wielu "urokach" zycia codziennego w
pewnym pieknym kraju:)))...
ja rowniez wyslalem dwa listy, rowniez z malymi prezentami walutowymi;))), z
tym ze moja druga polowa przebywala w niemczech na studiach. po tygodniu
obydwa, bez zadnych problemow dotarly do adresatki. a po listach do Polski ni
widu, ni slychu... minely 2,3 tygodnie i nic. zrozpaczony i wsciekly kumpel
(kij z sianem, ale listy byly private:))) wyslal kolejny list...nic. na
kopercie kolejnego napisal kilka ciezkich slow dla domniemanego wielbiciela
listow i dolarow. po tygodniu list nr 3 nagle dotarl do jego dziewczyny w
Polsce:))) wkrotce potem list nr 4. dwa pierwsze (z wkladka walutowa) nie
odnalazly sie do dzisiaj.
dziewczyna kolegi ruszyla na najblizszy oddzial poczty i zazadala wyjasnien -
wyjasniono jej, ze listy zapewne zaginely gdzies po drodze, zapewne juz w
stanach, moze w rodzielni w warszawie... poradzili jej takze, zeby sprawdzic
(zadzwonic) do amerykanskiego oddzialu poczty, moze listy sa gdzies tam. nie
musze chyba nikomu tlumaczyc, ze orientowanie sie, czy list nie zaginal
gdzies w usa jest szukaniem igly w stogu siana. zreszta - wedlug mnie nie
tutaj nalezy szukac przyczyny zaginiecia...
pytanie - balagan czy zlodziejstwo? jesli balagan, to dlaczego tak
selektywny? dlaczego udalo sie ten balagan tak nagle posprzatac?
moim zdaniem list zostal okradziony przez ktoregos z pracownikow poczty
polskiej. wynikaloby z tego, ze pewne rzeczy nie zmienily sie do dzisiaj.
mam dwa pytanie i prosby zarazem:
1. DO REDAKCJI: czy macie/mieliescie moze jakies sygnaly dotyczace okradania
przez pracownikow poczty polskiej listow z zagranicy, przypadkow ich
zaginiecia?
2. DO POLSKICH STUDENTOW, KTORZY STALI SIE OFIARAMI TAKICH ZAGINIEC LUB O
NICH SLYSZELI (tzn. ofiarami byli np. wasi znajomi) - opiszcie prosze te
przypadki.
balagan i kradzieze sa niedopuszczalne - jednak zagarniecie powierzonego
mienia jest przewinieniem znacznie powazniejszym a wiele wskazuje na to, ze
do takiej sytuacji wlasnie doszlo w opisanym przypadku. prosze was o reakcje -
byc moze to odosobniony, pojedynczy przypadek. byc moze nie mam racji. po
prostu chce wiedziec. pozdro i dzieki za odpowiedzi:)
PS pragne dodac, ze balagan czy nieuczciwosc nie jest cecha wszystkich
pracownikow poczty polskiej - wyslalem do polski list do mojej matki.
dotarl - co prawda po niemal 3 tygodniach, ale zawsze. aha - nie bylo w nim
pieniedzy.