Książki dla dzieci z Kambodży

IP: *.icpnet.pl 03.11.05, 19:45
Aby zobaczyć biedę, wcale nie trzeba jeździć na koniec świata, może najpierw
uporajmy się z tym problemem u nas!!! Pseudodobroczyńcy, żygać się chce!
    • dobrusia_to_ja Re: Książki dla dzieci z Kambodży 03.11.05, 22:03
      Dlaczego od razu tak?? Przecież nie proszą o pieniądze, tylko o zbędne
      podręczniki, które często oddaje się na makulaturę. To w końcu nie jest problem.
    • Gość: GOsia Re: Książki dla dzieci z Kambodży IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.05, 08:52
      Nie rozumiem skąd w Tobie taka złość? Nędza jaka panuje w tych krajach jest
      widać dla Ciebie niewyobrażalna.Obyśmy nigdy nie musieli tego doświadczyć. Mój
      tatko po powrocie z Indii i Wietnamu nie mógł przez długi czas dojść do siebie.
      A P. Marcin prosi przecież tylko o książki, które zostają po naszych dzieciach.
      Z chęcią zrobię przegląd w szafie i mu parę podeślę.
      • l.george.l Re: Książki dla dzieci z Kambodży 04.11.05, 09:24
        Drogie Panie, nie rozczulajcie się tak. Co 2 sekundy na świecie umiera z głodu dziecko. Rocznie jest ich dziesiątki milionów. Pewnie wystarczyłaby garść ryżu od każdego z nas, by ten proces ograniczyć. Tylko czy jest to w naszym interesie? Jak myślicie, czy ten uratowany będzie Wam wdzięczny, czy może przyjdzie zamordować Wasze dziecko w walce o pyszny sosik do tej garści ryżu?
        • dobrusia_to_ja Re: Książki dla dzieci z Kambodży 04.11.05, 10:03
          Piszesz straszne rzeczy, a przecież tak nie można myśleć. To właśnie głównie
          bieda wywołuje w ludziach agresję w stosunku do innych, degeneruje ich.
          • l.george.l Re: Książki dla dzieci z Kambodży 04.11.05, 10:17
            dobrusia_to_ja napisała:

            > To właśnie głównie bieda wywołuje w ludziach agresję w stosunku do innych, degeneruje ich.

            Też. Ale jeśli przyjrzysz się konfliktom o zasięgu globalnym, to winna jest przede wszystkim religia - wiara naiwnych ludzi w tę samą bajkę, tylko inaczej opowiedzianą białym, inaczej beżowym, inaczej garbatonosym.
            • dobrusia_to_ja Re: Książki dla dzieci z Kambodży 04.11.05, 10:35
              Owszem, ale fanatyzm religijny bardzo często idzie w parze z biedą.
              • Gość: Pozhoga Re: Książki dla dzieci z Kambodży IP: *.marol.local / *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.05, 12:14
                Nie tyle idzie w parze ile jest jedną z jej przyczyn: nie pozwala podejmować
                racjonalnych działań (np. kontrola urodzeń ), które pozwoliłyby biedę ograniczyć.

                Pzdr,
    • Gość: ostrzeżenie Re: Książki dla dzieci z Kambodży IP: *.echostar.pl 26.11.05, 13:23
      znam znam tę ekipę...zastanawiam sie jak wygladała ich podróz do Kambodży, skoro
      jechaliśmy z nimi do Wilna...a oni nie potrafili kupić ani mapy Polski ani
      Litwy..w rezultacie wywlekli nas pod granice BIaoruską, zeby sobie potem
      przypomniec, że faktycznie to trochę nie ten kierunek...gdyby nie przytomnosć
      umysłu kobiet (które byly spoza ekipy, czyli amatorki), które łapały stopa, to
      szli by pieszo do Wilna...<hahaha>
      PS. jezeli jedzie sie tylko trzaskać zdjecia a nie zwiedzac...to coż...
      • Gość: rura Re: Książki dla dzieci z Kambodży IP: 213.199.218.* 26.11.05, 14:30
        tak mi się właśnie zdaje, że są to jacyś pseudoturyści... co do pomylenia
        granic... każdy może jezdzić, gdzie chce, ale nie każdy musi powtórzyć czwartą
        klasę podstawówki, by dowiedzieć się, gdzie litwa a gdzie białoruś!!! heheh
      • Gość: Kacper Re: Książki dla dzieci z Kambodży IP: *.mn.man.de, / *.mn.man.de 26.11.05, 14:54
        Tak rażące przykłady zaniedbania jak ten, który opisała moja szanowna
        przedmówczyni nie są niestety odosobnione. Ja osobiście znam przypadek pewnego
        organizatora wycieczek rowerowych z Poznania, na pierwszy rzut oka wydawałoby
        się w pełni profesjonalistę, po którym powinno się oczekiwać, że jest
        przygotowany na każdą ewentualność. Niestety podczas wycieczki rowerowej po
        wyspach Alandzkich okazało, że człowiek ten nie raczył się zaopatrzyć w mapy
        regionu, choć jechał tam pierwszy raz, co powinno dziwić (tym bardziej, że swej
        pracy nie wykonywał on charytatwynie) i co w rezultacie skończyło się
        wielokrotnym błądzeniem i konsternacją uczestników. Co więcej, w trakcie tej
        samej wyprawy, ale już w Szwecji, organizator był tak niezorientowany, że
        wyprowadził grupę kilkudziesięciu osób na autostradę (sic!), uważając przy tym,
        że słusznie zrobił!!! Proszę sobie wyobrazić przerażenie szwedzkich kierowców
        oraz mieszkańców pobliskich gospodarstw. Jaka to wizytówka dla nas, Polaków?
        Radzę więc uważać na to z kim i dokąd jedziemy i nie podążać owczym pędem za
        organizatorem - "profesjonalistą", tylko pytać, pytać, pytać....
Pełna wersja