Decyzja o szkolnych przeprowadzkach w Poznaniu ...

14.12.05, 02:58
O problemach szkoly Kurczewskiego wiadomo nie od dzisiaj. Po aferze dyrygenta
i po wszystkich przepychankach, jakie mialy tam miejsce nie wiadomo co z ta
szkola zrobic: zamknac czy nadal ratowac. Pozostanie jednak zagadka dlaczego
ktos wpadl na pomysl ratowania Kurczewskiego dorzucajac do tego tygla szkole z
Bydgoskiej. Jesli taki eksperyment nie powiedzie sie, bedziemy mieli juz dwie
szkoly muzyczne z problemami. Czy wtedy na ratunek rzucimy szkole ze Solnej?
To troche tak, jak gdybysmy mieli tonacy statek i zamiast jak najpredzej
zabrac z niego wszystkich, dorzucili mu jeszcze pasazerow z innego.
    • Gość: gość Re: Decyzja o szkolnych przeprowadzkach w Poznani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 07:24
      CZy ktoś z dziennikarzy może się wreszcie zająć pisaniem prawdy a nie pogłosek?
      Po pierwsze gimnazjum i liceum na Nieszawskiej nie są zlikwidowane a
      przeznaczone do wygaszania z zaznaczeniem, że gimnazjum dla potrzeb osiedla
      Warszawskiego będzie nadal miało po jednej klasie - czyli budynek od września
      nie będzie pusty. Jak do niego ma się przenieść ZSMS? Obiecywanie dowożących
      busów na zajęcia sportowe do obiektów, które im dzisiaj służą i obiecanki
      wybudowania nowych to utopia podobnie jak budowany od wielu lat i nie zbudowany
      mur na Cegielskiego oddzielający ich od Gimnazjum nr 1, o finansach nie
      wspominając. ZSMS nie zostawia żadnego budynku na Cegielskiego a jedynie 1/3. W
      pozostałej części dziąła szkoła chóralna i chór im. Kurczewskiego. Jeżeli ktoś
      choć trochę się orientuje na czym polega szkolnictwo muzyczne to wie, że tego
      typu placówki potrzebują kilkakrotnie większych budynków niż szkoły
      ogólnokształcące. Uczniowie tego typu szkół oprócz zajęć ogólnokształcących
      mają dwa razy w tygodniu 45 min obowiązkowych, indywidualnych lekcji nauki gry
      na instrumencie głównym nie licząc lekcji na instrumentach obowiązkowych i
      dodatkowych. Taki sposób kształcenia ustalony jest dla wszystkich szkół
      muzycznych w całej Polsce prze Ministerstwo Kultury i tak wygląda na całym
      świecie. Stąd porównanie p. Frankiewicza wyprowadzamy 500 uczniów a wprowadzamy
      około 200 wobec tego jest to polepszenie warunków szkoły z Bydgoskiej jest
      ewidentną bzdurą i manipulowaniem opinią publiczną. Te nowe warunki wręcz
      uniemożliwią jej działanie programowe nie wspominając już o braku tak ważnej
      dla młodych talentów auli koncertowej (w szkole chóralnej sala jest mała i
      wygłuszona na potrzeby studia nagrań dla chóru i korzystanie z niej też nie
      będzie możliwe w wymiarze takim jak szkoła potrzebuje). Kolejne pytanie
      dlaczego brakuje tyle miejsc w szkole 105? Kto dał zgodę na utworzenie szkoły
      życia dyrektorce skoro w innych tego typu placówkach są wolne miejsca, jak
      można przyjmować więcej dzieci niż ma się możliwości? To specyficznie pojęta
      troskliwość mająca na celu jedynie usunięcie szkoły muzycznej z ulicy
      Bydgoskiej.
    • Gość: Małgorzata Re: Decyzja o szkolnych przeprowadzkach w Poznani IP: *.icpnet.pl 14.12.05, 10:19
      Mam przed sobą uchwałę Rady Miasta z dnia 29 listopada br. dot. likwidacji
      Zespołu Szkół Ogólnokształcących przy ul. Nieszawskiej. Jest tu wyraźnie
      napisane, że obie szkoły - Gimnazjum nr 21 oraz Liceum nr 11 będą zlikwidowane
      z dniem 31 sierpnia 2008 r. W tym roku w Gimnazjum uczy się 130 uczniów na
      trzech poziomach klasowych, a w Liceum 191 uczniów także na trzech poziomach
      klasowych. Jak sobie Pan Prezydent Frankiewicz wyobraża dodanie tej ogólnej
      liczby 321 uczniów szkoły na Nieszawskiej liczby 564 uczniów Szkoły
      Mistrzostwa Sportowego. Będą znowu uczyć się na korytarzach? Co do Szkoły
      Muzycznej - p. Kretkowska jest święcie przekonana, że Szkoła Chóralna już za
      moment przestanie istnieć. Kto dał jej prawo do takich sądów? Może trzeba także
      i Szkołę Chóralną poinformować wprost o planowanej jej likwidacji? I wreszcie
      trzeci aspekt tej dziwnej sprawy: p. dyr. Konieczna (szkoła 105) od paru lat
      wiedziała, że budynki przy ul. Gdańskiej wynajmuje tylko czasowo, więc dlaczego
      nie robiła nic by przez ten czas postarać się o pomieszczenia dla swoich "tak
      drogich jej dzieci". Wreszcie kto i dlaczego wypowiada umowę najmu tych
      budynków, w których mieści się "szkoła życia". W czyim interesie jest
      oczyszczenie terenu POSiR-u i co tam takiego potrzebnego zostanie wybudowane i
      za jak wielkie pieniądze. Kto policzył koszty przeprowadzki tych wszystkich
      szkół i adaptacji pomieszczeń do ich potrzeb. Co prawda dyr. Lisiecka twierdzi,
      że będą to małe koszty - ale chyba ma na myśli tylko odświeżenie i pomalowanie
      sal - bo przecież zarówno Szkoła Sportowa jak i Szkoła Muzyczna potrzebują do
      swojego prawidłowego funkcjonowania odpowiednich pomieszczeń, których adaptacja
      wymaga ogromnych nakładów finansowych. Przystosowanie także budynku przy ul.
      Bydgoskiej do potrzeb dzieci niepełnosprawnych będzie ogromnym
      przedsięwzięciem. Jest to stary wysoki i 4-kondygnacyjny budynek z dużymi
      salami, które trzeba będzie dzielić dla potrzeb dzieci autystycznych. Kto
      pomoże odnaleźć im się w zawiłościach korytarzy i pięter. I w szkole życia nie
      ma wreszcie 60 uczniów tylko ok. 30. Czy gdyby zgromadzić wszystkie te środki
      finansowe, które mają być w tak głupi sposób wydane i dodać do tego fumdusze z
      Unii Europejskiej, nie można by chorym dzieciom wyszkować super budynku z
      odpowiednimi pomieszczeniami i zapewnić warunków potrzebnych tak chorym
      dzieciom? Nie wiem dlaczego te argumenty nie trafiają do Komisji Oświaty i Pana
      Prezydenta? Ich opór i bezmyślność w decydowaniu o losie prawie 800 dzieci są
      zadziwiające. Być może najważniejsze w tym wszystkim jest zdanie p.
      Kretkowskiej, że jedynym naprawdę ważnym powodem dla opuszczenia budynku przy
      ul. Bydgoskiej przez Szkołę Muzyczną jest fakt, że "zdrowy musi ustąpić
      choremu", a p. dyr. Konieczna (szkoła 105) dodała jeszcze, że dzieci ze Szkoły
      Muzycznej sa przecież dopiero na początku kariery i nie wiadomo ile z nich tak
      naprawdę zajmie się w przyszłości muzyką profesjonalnie. To upoważnia obie te
      panie do decydowania o losie tych i innych dzieci? Bardzo w to wątpię.
    • Gość: rodzic Re: Decyzja o szkolnych przeprowadzkach w Poznani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 12:37
      Z ostatnich imformacji prsowych i radiowo-telewizyjnych wynika że p.
      Frankiewicz nie wie co mówi. Raz mówi o rozmowach i wypracowaniu wspólnego
      stanowiska drugi raz, że decyzje już podjął. Czy to brak pamięci, ignorancja
      innych a może jest to chęć sprawdzenia czy dojdzie do dobrowolnego opuszczenia
      szkół, czy też będzie okupacja szkół przez rodziców. Wtedy pan Frankiewicz
      zyska sławę w całej Polsce. Może wychodzi z założenia, że to już jego problem
      nie będzie. Telewizja pokazywała już pojedyńcze protesty i okupowanie szkół
      przez rodziców nawet przez 2 miesiące w ich obronie ale to były jedna decyzja
      jedna szkoła. Tu w Poznaniu p. Frankiewicz i jego poplecznicy będą mieli za
      jednym posunięciem dwie szkoły co za sława będzie a może i na świat to pójdzie.
    • Gość: rodzic Re: Decyzja o szkolnych przeprowadzkach w Poznani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 13:20
      cz p. Frankiewicz chce zyskać opinię niszczyciela oświaty? Jeśli szkoła muzyczna
      nie będzie mogła wypełniać swoich statutowych zadań, zapewne zwróci się o pomoc
      do Ministra Kultury. Pięknie będą wyglądały władze Poznania!
    • Gość: xyz Re: Decyzja o szkolnych przeprowadzkach w Poznani IP: *.icpnet.pl 14.12.05, 22:52
      Problem społeczności szkolnych jest taki, że wszyscy boja się jakichkolwiek
      zmian. Wiem co mam. Nieważne, że były spotkania, petycje o poprawę warunków.
      Dziś szkoły wolą o tym nie mówić.Wolą roztaczać czarne wizje , proroctwa i nie
      przyjmować żadnego argumentu. To nie jest rozmowa ani polemika. To jest NIE -
      BO NIE.Szkoła sportowa może wynegocjować od miasta maksymalnie dobre warunki,z
      ustaleniem, że obiecane inwestycje należy rozpocząć niezwłoczne. Społeczno0ść
      szkoły może obserwować poczynania i realizację obietnic. MOże warto się chociaż
      zastanowić - fachowcy od sportu wyrazili opinię, że lepszej lokalizacji nie
      będzie. Bo spoglądam na szkoły "ratajskie", żadna z nich nie nadaje się z uwagi
      na bazę sportową i szczupłość terenu do zagospodarowania (na inwestycje).
      Grunwald, Jeżyce, ... gdzie? Możę najlepiej byłoby na Łęgach Dębińskich, bo
      wszędzie byłoby blisko. Z perspektywy osoby dojężdzającej codziennie z
      podpoznańskiej miejscowości - do szkoły, na zajęcia dodatkowe - śmieszny jest
      dla mnie argument przemieszczania się komunikacją miejską. Zwłaszcza, że radni
      obiecują pieniądze na obiekty sportowe i dostosowanie pomieszczeń.
      Zwróćmy uwagę jak wygląda dzisiaj bardzo wiele szkół - odmalowane wg
      współczesnych wymagań kolorystycznych, z nowymi oknami, z wymienioną
      instalacją, zagospodarowanym terenem wokół szkoły, często ze sztuczna
      nawierzchnią na boiskach. Przecież przyszły rok budżetowy mógłby uwzględnić
      priorytet dla szkół o których tyle sie dzisiaj pisze i mówi.
      Życzę radnym Poznania aby jednak widzieli dalej i więcej niż zainteresowane
      społecznośći szkolne. Podziękują później.
      • Gość: gość Re: Decyzja o szkolnych przeprowadzkach w Poznani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 23:51
        Wszelkie przemieszczenia muszą być zrobione w granicach rozsądku a nie jako
        szarża ułańska na czołgi. w całym tym przemieszczaniu jedynym zadowolonym jest
        szkoła 105 a właściwie jej dyrekcja, gdyż zyskuje cały budynek reszta szkół
        dostaje gruszki na wierzbie. Gdyby wszystkie potrzebne przystosowania miały być
        zrobione to w przyszłorocznym budżecie miasta na nic innego pieniędzy nie
        będzie. Nie mogą to być tylko kosmetyczne remonty jak malowanie ale ogromne
        inwestycje, o których nikt nie chce myśleć i przedstawić prawdziwego
        kosztorysu. Pan Pomin w audycji "opinie i wydarzenia" również, pomimo
        czterokrotnie postawionego pytania zmieniał temat. Jeżeli zmiany pogarszają
        warunki a nawet uniemożliwiają realizowanie zajęć programowych szkołom to nie
        jest to mówienie nie bo nie. Sama p. Lisiecka powiedziała, że najlepiej, żeby
        szkoły przystosowania zrobiły przy pomocy własnych funduszy, więc miasto
        wyraźnie swój udział w tych kosztach chce zminimalizować. Jest takie
        powiedzenie "obiecanki cacanki a głupiemu radość" nawet zapewnienia p.
        Frankiewicza o podstawianiu busów, za które nie wiadomo kto zapłaci pewnie
        uczniowie, mają skończyć się z chwilą wybudowania term maltańskich, które nie
        wiadomo kiedy tak naprawdę powstaną. Same termy nie zapewnią uczniom szkoły
        sportowej realizowania zajęć z wszystkich dyscyplin sportowych. Opinia,
        fachowców od sportu była opinią jednej osoby, dlatego poważnie jej nie można
        traktować. Proponowane nowe lokalizacje są miejscami z działającymi szkołami i
        nic nie wskazuje, że będą w najbliższym czasie puste. Widzimy już dzisiaj jak
        młode matki dziękują dalekowzrocznym radnym za zlikwidowane żłobki i
        przedszkola. Dzięki temu myśleniu planując dziecko trzeba już je zapisać do
        żłobka, bo potem będzie już za późno. Nikt nie chce tak genialnych decyzji.
      • Gość: rodzicka Re: Decyzja o szkolnych przeprowadzkach w Poznani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.05, 22:54
        O jakich specjalistach od sportu pan myśli?
        Czy o tych którzy bez zastanowienia chcą wprowadzić w życie swoje głupkowate plany?
        Jeśli choć trochę wiedziałyby Pan co to znaczy sport klasyfikowany to nie pisał
        by pan bzdur.A może pod xyz kryje się jakiś radny cud?Z tego co wiem to nawet
        środowisko sportowe w tej sprawie zabrały głos.I niepowiedziałabym ,że był na
        tak wobec tych wydumanych projektów.Pozatym skoro chce się likwidować chóralną
        to szkoła sportowa powinna zająć pozostałą część budynku.Chyba,że byłoby to nie
        pomyśli tych ,którzy mają interes w wprowadzeniu tych absurdalnych pomysłów w życie.
    • Gość: mar Re: Decyzja o szkolnych przeprowadzkach w Poznani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.05, 00:52
      Ciekawie wygląda podsumowanie.
      Szkoła Mistrzostwa Sportowego korzysta z 9 sal lekcyjnych, a uczy się w tej
      szkole ponad 500 uczniów. Zatem z całą pewnością pracują na 2 zmiany. Ciekawe,
      że przez kilka lat władzom miasta (Wiceprezydentowi, władzom Wydziału oświaty)
      stan ten nie przeszkadzał i nie zrobili nic co zmieniłoby tę sytuację. W chwili
      obecnej Wiceprezydent i Wydział Oświaty twierdzą, że zależy im na poprawieniu
      tego stanu, ale jest to tylko pozorne. Być może szkoła sportowa otrzyma więcej
      sal lekcyjnych, ale uczniowie znacznie więcej czasu będą poświęcać na przejazdy
      pomiędzy szkołą, bursą i miejscami gdzie odbywają treningi (okolice ul.
      Królowej Jadwigi). Również ciekawe jest to, że przedstawiciele obecnej Rady
      Miasta twierdzą, iz problem dojazdów zostanie rozwiązany w ciągu dwóch lat.
      Twierdzą, iż przecież w ciągu dwóch lat powstaną obiekty sportowe nad Maltą
      (!!!!!), między innymi baseny.
      Moim zdaniem to nie obecna Rada będzie decydowała o tym co powstanie za dwa
      lata nad Maltą, gdyż w przyszłym roku są wybory do władz lokalnych. Tzw. Termy
      nad Malta powstają od wielu wielu lat (o ile się nie mylę to od
      kilkudziesięciu). Obecnym władzom nie udało się zrealizować tego planu, ale
      obecne władze są pewne, że następne zrobią to w dwa lata, może nie powinniśmy
      czekać do następnego roku z wyborami, ale zmienić wcześniej władze skoro te
      następne będą tak skuteczne, a obecne może już niech nic nie postanwiają, bo
      tym nastepnym może to tylko przeszkodzić w realizacji planów.
      Teraz chciałbym zająć się boiskiem na Śródce. Ciekawe miejsce na stworzenie
      ośrodka sportowego, szczególnie, że w perspektywie dwóch lat powtaje ośrodek na
      Maltą. Ciekawe dla kogo ten ośrodek ma zostać przygotowany. Nie znam
      zapotrzebowania społecznego jakie jest na Śródce na tak duży ośrodek sportowy.
      Być może jest to uzasadnione, ale wydaje się, że może mniejsze koszty
      spowodowałoby powstanie dużego ośrodka sportowego (łącznie ze stadionem) nad
      Maltą. Innym moim zdaniem dobrym miejsce mogłoby być Piątkowo. Na tym dużym
      osiedlu o ile się nie mylę nie ma takiego obiektu.
      Właśnie budowa stadionu na Śródce jest przyczyną powodującą całe zamieszanie, o
      którym poniżej.
      Dzieci ze Szkoły Specjalnej 105 i Szkoły Życia (szkoła dla dzieci
      niepełnosprawnych)korzystały z sal udostępnianach przez Miejski Ośrodek Sportu
      (wydaje się, że podlega Wiceprezydentowi "Frankiewiczowi od sportu"), który
      wypowiedział umowę najmu Szkole specjalnej (która podlega
      Wiceprezydentowi "Frankiewiczowi od oświaty"). Zatem widać, że sprawcą
      zamieszania jest Wiceprezydent od sportu, który spowodował szereg problemów.
      Zostaną one niechybnie rozwiązane przez Wiceprezydenta od oświaty.
      Wiceprezydent od oświaty proponuje aby koszty związane z problemami poniosły
      Szkoły (nie tylko finansowe, ale również inne, które wydają się znacznie
      istotniejsze). Dodatkowo na dużym terenie przyszłego nowoczesnego ośrodka
      sportowego nie będzie miejsca dla dzieci niepełnosprawnych, dzieci specjalnej
      troski. Nie jestem znawcą problematyki dzieci niepełnosprawnych czy specjalnej
      troski, ale ile się nie mylę sposoby ich rechabilitacji to między innymi:
      sport, uczestnictwo w życiu tak jak osoby sprawne, a właściwie brak podziału na
      osoby nipełnosprawne i sprawne. Natomiast propozycja umieszczenia dzieci
      niepełnosprawnych w 4 pietrowej szkole z betonowym boiskiem budzą moje
      wątpliwości. Szkoła wymaga przystosowania do potrzeb tych dzieci. Dlaczego nie
      można wydzielić niewielkiej części terenu na potrzeby szkoły specjalnej z
      dużego terenu, który ma zostać przeznaczony tylko na cele sportowe. Dlaczego
      nie ma środków na wybudowanie niewielkiego obiektu przystowanego do potrzeb
      tych dzieci (przecież zdaniem Rady w ciagu następnych dwóch lat powstaną termy
      nad Maltą)? Dlaczego nie można na tym niewielkim skrawku terenu przygtować
      placu zabaw dla dzieci z tej szkoły? Dlaczego nie można skorzystać z funduszy
      unijnych na przygotowanie szkoły z prawdziwego zdarzenia? Takich pytań jest o
      wiele więcej. Natomiast nikt nie udziela na nie odpowiedzi.
      Przechodząc do Szkoły muzycznej w tej układance ciekawe jest to, że zdaniem
      Rady i Wydziału Oświaty Urzędu Miasta środki w budżecie Miasta znajdą się na
      przystosowanie części budynku po Szkole Sportowej do potrzeb muzyków. Znowu
      Władze Miasta twierdzą, że przecież Dyrektor Szkoły Muzycznej zwracał się o
      polepszenie warunków, a teraz Dyrektor i rodzice nie chcą lepszych warunków
      przyjąć. Znowu władze miały całą kadencję do podjęcia decyzji, a podejmują ją
      na samym końcu, czyli ponownie konsekwencje będzie ponosił ktoś inny (nowe
      włądze, dzieci, rodzice, nauczyciele). Miasto Szkole muzycznej daje ponad 20
      wirtualnych sal, przy czym tylko 9 będzie wolnych po szkole sportowej (nie
      widać polepszenia warunków!!!!), bo pozostałe zajmuje Szkoła chóralna.
      Niektórzy z Rady Miasta twierdzą, że przestanie Szkoła chóralna istnieć bo już
      w tym roku nie miała naboru. Przenosiny mogą zgrozić istnieniu szkoły
      muzycznej. Co ciekawe w innej wersji władz szkoła ta ma się połączyć z
      Chóralną, ale tutaj może nie zgodzić się Ministerstwo Kultury a zdaniem Pani
      wizytator jest to chyba niemożliwe. Pamiętamy problemy jakie dotknęły Szkołę
      Chóralną (ciekawe czy już sobie z nimi sami poradzili). Pamiętamy, że władze
      miasta brały czynny udział w rozgrywkach jakie w tej szkole miały miejsce (nie
      mam tutaj na myśli spraw związnych z poprzednim dyrektorem chóru, ale myślę o
      powoływaniu nowych dyrektorów szkoły, nowych nauczycieli, konfliktach jakie się
      wtedy pojawiły). Widząc całe te działania mam duże wątpliwości, czy władze
      znowu nie popełnią tych samych błędów i problemy dotkną jeszcze większej liczby
      dzieci. Nie słyszałem o zorganizowanej przez miasto pomocy psychologicznej,
      wychowaczej dla uczniów szkoły chórnalnej, po wszystkim co ich dotknęło. Zatem
      jeżeli cokolwiek się stanie to rodzice, nauczyciele, dzieci zostaną sami z
      problemami.

      Ciekawe w tym wszystkim jest również to, że nie przedstawiono w sposób wymierny
      korzyści jakie otrzymają poszczególne szkoły (choćby powierzchni jaką będą
      zajmowały). Nie przedstawiono konkretnych planów remontów adaptacji. Nie
      porównano innych rozwiązań (choćby wspomniana powyżej budowa nowego budynku dla
      szkoły specjalnej na skrawku terenu sportowego na Śródce.
      O planowanych przenosinach szkół nie poinformowano rodziców dzieci z klas
      pierwszych. Przecież mogli wybrać inne szkoły.
      Dalej władze miasta nie poinformowały rodziców dzieci o przenosinach, ale
      pierwsza doniosła o tym prasa.
      Władze miasta nie przedstawiły jakiejś spójnej szczegółowej koncepcji związanej
      z przenosinami, a jedynie rzucają hasła np. sportowa na Nieszawską będzie
      więcej miejsca, muzyczna na cegielskiego.
      Nie przedstawiono wizji kształcenia dzieci w tych szkołach w dłuższej
      perspektywie niż 1 września 2006. Do całej dyskusji nie zaproszono ekspertów,
      nie pokuszono się o opracowanie planów (kształcenia, remontowowbudowlanych).
      Obecny Wiceprzewodniczący Rady Miats zaproponował spotkanie łączne 4 szkół
      (dyrekcji i rad rodziców wraz z radą miasta, władzami miasta (wiceprezydent,
      władze oświatowe)), ale do spotkania nie doszło.
    • Gość: zniechęcona Re: Decyzja o szkolnych przeprowadzkach w Poznani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.05, 15:38
      Dzięki Bogu wybory niebawem.Mam nadzieję,że we władzach miasta i radzie
      miejskiej nie zasiądą po raz drugi osoby,które w tak niekompetentny sposób
      planują zmiany w oświacie.Myślę,że większość z Państwa też jest tego zdania.
Pełna wersja