Komórki i wzywanie pomocy? Mój pomysł na ratunek.

29.01.06, 23:18
Pewnie już wszyscy wiedzą o tragedii więc nie bedę się rozpisywał TVN24 mówi
na okragło.

Ale coś mnie naszło i w nocy nie mogąc zasnąć i czekając na kolejną
konferencję troszkę myślałem o bezpieczeństwie i wykorzystaniu do tego
telefonów komórkowych. Szczególnie jak usłyszałem że gość się źle dodzwonił
do Wrocławia zamiast do Katowic mimo że wykręcił 112.

I tak sobie myślę czy nie można by zrobić tak by każdy telefon miał
oryginalnie wbudowaną taką funkcję, że jak dzwoni na komórkę telefon 112 to
obojętnie jakie ma ustawienia (np wyłączony dźwięk czy coś) to włacza się
sygnał S.O.S. morsem na full dźwięk. Gdyby kogoś przywaliło albo by się
zgubił w śniegu i miał komórkę to ratownicy znając jego numer mogli by
dzwonić i sygnał byłby specyficzny i byłoby go słychać. W gruzowisku byłaby
możliwość namierzenia człowieka.

Druga opcja. Żeby była możliwość ściągnięca do telefonu dzwonka nadającego
S.O.S. Gdyby ofiarę przysypało i nawet nie miałby zasięgu ale mógłby użyć
telefonu to wybrałby dzwonek i go włączał i też ratownicy mogli by namierzyć.
Ponieważ sygnał byłby inny od reszty dzwonków byłoby wiadomo że to chodzi o
pomoc a nie dzwoni kogoś komórka. Każdy przed wyjazdem w góry czy gdzieś
indziej mógłby taki dzwonek pobrać a nowe telefony miałyby już tą opcję i ten
dzwonek byłby nie usuwalny żeby zawsze był w telefonie.

Co wy na to?? Może to uratowałoby komuś życie. Nie zawsze człowiek ma siłe i
możliwość krzyczenia a telefony ma coraz więcej ludzi i są coraz wytrzymalsze.
    • l.george.l Re: Komórki i wzywanie pomocy? Mój pomysł na ratu 29.01.06, 23:35
      Twój pomysł jest bardzo dobry, ale by zadziałał to jeszcze potrzeba przeszkolonych ratowników, którzy sygnał ratunkowy potrafią właściwie zinterpretować i podjąć stosowne działania. W przytoczonym przykładzie nie podałeś, że gość nie dość, że dodzwonił się 200 km od miejsca wypadku, to kretyn spod 112 kazał mu dzwonić pod 998. A gość był przywalony i prawdopodobnie w szoku, bo obok leżała jego nie dająca znaku życia koleżanka. Poza tym, co z tego, że usyłszą Twój telefon, jeśli Cię nie zobaczą. Policjanci, którzy przyjechali na miejsce wypadku nie mieli latarek, dopiero ofiary wypadku, które wydostały się z gruzowiska o własnych siłach skoczyły do marketu na zakupy, by wyposażyć policję w źródło światła. Warto w tym miejscu nadmienić, że już niedługo w niedzielę markety będą zamknięte, więc gdy dojdzie do tragedii w dzień święty, to dupa zimna.
      • Gość: GIS Re: Komórki i wzywanie pomocy? Mój pomysł na ratu IP: *.icpnet.pl 30.01.06, 01:03
        Pomysl z dzwonkiem SOS jest bez sensu. Dlaczego? Wiecie jak jest SOS morsem? 3 kropki, 3 kreski, 3 kropki, a chcialbym zauwazyc, ze NOKIA montuje standardowo (albo kiedy montowala) w swoich telefonach sygnal SMS morsem czyli 3 kropki, 2 kreski, 3 kropki. Kiedys tego typu dzwonek byl bardzo popularny i pol miasta mialo na SMS ustawione pi-pi-pi - piii-piii - pi-pi-pi. Wystarczy, ze na takim gruzowisku ktos juz martwy ze stara komorka dostanie smsa i juz ratownicy grzeja do niego, a nie do nieprzytomnego w zupelnie inneczej czesci np. takiej zawalonej hali. Przede wszystkim powinno stworzyc sie CPR (centra powiadamiania ratownictwa) z prawdziwego zdarzenia i wprowadzic wreszcie ustawe o ratownictwie medycznym + zobowiazac operatorow GSM/UMTS do udostepniania sluzbom ratowniczym zawsze informacji o polozeniu telefonu. Obecnie zlokalizowac telefon komorkowy w miescie to jest kilka sekund i juz wiemy skad taki ktos dzwoni, ale nie, nasze genialne panstwo nie wpadlo na pomysl aby stworzyc odpowiedni system teleinformatyczny dla sluzb ratowniczych i wprowadzic odpowienie przepisy. W USA na przyklad, osoba siedzaca w CPR (ichnie 911) kiedy odbiera zgloszenie od razu widzi na ekranie komputera wszystkie dane o dzwoniacym wlacznie z 3-wymiarowym obrazem miejsca skad dzwoni, ktore moze sobie myszka na ekranie dowolnie obracac myszka i ogladac spod 12 katow. A u nas... idzcie sobie na Chelmonskiego zobaczyc jak wyglada dyspozytornia pogotowia, normalnie porucznik Borewicz wita. Bo CPRu oczywiscie nie mamy.
        • mantis77 Re: Komórki i wzywanie pomocy? Mój pomysł na ratu 30.01.06, 01:22
          > (albo kiedy montowala) w swoich telefonach sygnal SMS morsem czyli 3 kropki,
          2
          > kreski, 3 kropki. Kiedys tego typu dzwonek byl bardzo popularny i pol miasta
          mi
          > alo na SMS ustawione pi-pi-pi - piii-piii - pi-pi-pi.

          Najpier troszkę nauki sygnał wygląda tak ...---... Czyli 3 kropki 3 kreski i 3
          kropki a nie dwie kreski wśrodku. Polecam

          pl.wikipedia.org/wiki/SOS
          pl.wikipedia.org/wiki/Alfabet_Morse%27a
          Nie zgadzam się z tym
          • Gość: GIS Re: Komórki i wzywanie pomocy? Mój pomysł na ratu IP: *.icpnet.pl 30.01.06, 01:25
            To ja sugeruje koledze nauke czytania, "alo na SMS ustawione pi-pi-pi - piii-piii - pi-pi-pi." pisalem o "SMS" -> S = 3 kropki, M = 2 kreski, S = kropki. Nie ucz ojca pacierza, akurat alfabet morse'a znam na pamiec.
            • mantis77 Re: Komórki i wzywanie pomocy? Mój pomysł na ratu 30.01.06, 01:31
              No to w takim razie to jest zupełnie inny sygnał i nie ma o czym mówić.
              • Gość: GIS Re: Komórki i wzywanie pomocy? Mój pomysł na ratu IP: *.icpnet.pl 30.01.06, 09:29
                To jest tak "zupelnie inny" sygnal, ze rozni sie az jednym znakiem na 8/9. No faktycznie zupelnie inny, nie ma co. Szczegolnie, ze jak taki telefon piszczy gdzies spod gruzow, na ktorych trwa akcja ratunkowa i jest dosc glosno, to ratownik niekoniecznie musi poprawnie go odroznic od specjalnie "puszczanego" SOS. Chodzi mi o to, ze sugerowanie sie ratownikow tylko sygnalami dzwiekowymi telefonu nie jest najlepsze, bo latwo sie pomylic i szukac kogos juz martwego komu po prostu dzwoni komorka kiedy kilkanascie metrow dalej lezy ktos nieprzytomny. Generalnie pomysl jakis to jest, jednak mowie, lepiej zajac sie wprowadzaniem ustawy o ratownictwie medycznym, tworzeniem CPRow, zakupem wreszcie smiglowcow dla lotniczego PR czy chociazby, jak sie okazalo w tej akcji, zakupem latarek dla odpowiednich sluzb.
        • mantis77 Re: Komórki i wzywanie pomocy? Mój pomysł na ratu 30.01.06, 01:29
          > (albo kiedy montowala) w swoich telefonach sygnal SMS morsem czyli 3 kropki,
          2
          > kreski, 3 kropki. Kiedys tego typu dzwonek byl bardzo popularny i pol miasta
          mi
          > alo na SMS ustawione pi-pi-pi - piii-piii - pi-pi-pi.

          Najpier troszkę nauki sygnał wygląda tak ...---... Czyli 3 kropki 3 kreski i 3
          kropki a nie dwie kreski wśrodku. Polecam

          pl.wikipedia.org/wiki/SOS
          pl.wikipedia.org/wiki/Alfabet_Morse%27a
          Nie zgadzam się z tym

          Przede wszystkim powinno stworzyc sie CPR (centra powiadamiania ratown
          > ictwa) z prawdziwego zdarzenia i wprowadzic wreszcie ustawe o ratownictwie
          medy
          > cznym + zobowiazac operatorow GSM/UMTS do udostepniania sluzbom ratowniczym
          zaw
          > sze informacji o polozeniu telefonu. Obecnie zlokalizowac telefon komorkowy w
          m
          > iescie to jest kilka sekund i juz wiemy skad taki ktos dzwoni,

          Komórki nie da się zlokalizować do metra. W mieście są odbicia i można do 100
          czy 10 metrów zależy od wielkości komórek i rodzaju anten. Poza tym gdy leży
          koleś pod gruzem to może nie mieć zasięgu.

          >Wystarczy, ze
          >na takim gruzowisku ktos juz martwy ze stara komorka dostanie smsa i juz
          >ratownicy grzeja do niego, a nie do nieprzytomnego w
          >zupelnie inneczej czesci np. takiej zawalonej hali.

          Idąc tym tokiem myślenia nie uratujemy nikogo bo może sobie "jaja robi" i stuka
          w jakąś konstrukcję ktoś inny. A może dźwięki to trzask materiału a nie ruchy
          ledwo przytomnej osoby. Ratownicy mają obowiązek sprawdzić KAŻDY sygnał mogący
          oznaczać życie. Poza tym ratowników było wiecej niż trzeba ale nie widzieli
          gdzie szukać (nawet trupów).

          >W USA na przyklad, osoba siedzaca w CPR (ichnie 911)
          >kiedy odbiera zgloszenie od razu widzi na ekranie komputera wszystkie dane o
          >dzwoniacym wlacznie z 3-wymiarowym obrazem miejsca
          >skad dzwoni, ktore moze sobie myszka na ekranie dowolnie obracac myszka i
          >ogladac spod 12 katow.

          Ciekawe skąd to wiesz. jeśli tak jest to gratuluję tylko ciekawe jak mogą
          obejrzeć soebie symulację jak się wszystko zawali i nic nie wygląda jak
          wcześniej?

          Uważam że to byłoby wyjście. Ja się nie spotkałem by ludzie mieli takie dzwonki
          ani nie widziałem żeby można było ściągnąć. Miałem starą motkę i takiego
          dzwonka nie było. Mam Nokię 5510 i też takiego nie mam. Lepiej że to by był
          S.O.S. niż inny dźwięk bo mniejsze jest prawdopodobieństwo że ktoś go użyje.
          Idąc twoim tokiem myślenia ten sygnał jest bez sensu bo zawsze może coś innego
          ten dźwięk wywołać. Wielu ludzi uratowano bo stukali sygnał w coś metalowego.
          Myślę że telefon ma jednak głośniejszy dźwięk.

          P.S. sorka wcisną mi się enter za wcześnie i urwało moją myśl.
          • Gość: GIS Re: Komórki i wzywanie pomocy? Mój pomysł na ratu IP: *.icpnet.pl 30.01.06, 09:51
            > Komórki nie da się zlokalizować do metra. W mieście są odbicia i można do 100
            > czy 10 metrów zależy od wielkości komórek i rodzaju anten. Poza tym gdy leży
            > koleś pod gruzem to może nie mieć zasięgu.

            mi chodzi o zasade, ze lepiej zajac sie wprowadzeniem uzywania lokalizacji telefonow przez sluzby ratownicze zamiast dywagowac nad durnym dzwonkiem do telefonu. A po co ta lokalizacja? Zeby dyspozytor CPRu nie zajmowal sie przez wiekszosc rozmowy ustalaniem miejsca wypadku. Ile razy moj kumpel, ktory byl kilka lat ratownikiem nad Rusalka dzwonil z komorki na PR, a oni za kazdym razem mieli problem z ustaleniem, w ktore miejsce maja dojechac. Nawet 100m dokladnosc pozycjonowania by tu wystarczyla, bo te osly z PR, chociaz jezdzily nad Rusalke wielokrotnie w to samo miejsce nigdy nie wiedzialy, gdzie maja jechac. Poza tym wyobraz sobie sytuacje, ze jestes gdzies w trasie samochodem. Masz wypadek, uderzasz glowa o kierownice, wstrzasnienie mozgu, utrata przytomnosci itp. budzisz sie w szoku, dzwonisz na 999 ale nawet nie wiesz gdzie jestes, nie pamietasz gdzie jechales. I co w takiej sytuacji? Dyspozytor Ci powie, ze jak ma wyslac zespol jak nie wie gdzie? Wiem, ze poza miastem dokladnosc pozycjonowania jest tragiczna ale przynajmniej by wiadomo bylo w jakiej gminie sie cos stalo albo moze nawet w okolicach jakiej wsi. Byl kiedys w Polsce taki przypadek, ze ktos samochodem wylecial z drogi, lezal w srodku zatrzasniety i dzwonil na pogotowie ale nie byl w stanie powiedziec gdzie jest. Nawet go szukali ale jak sie pozniej okazalo przez to, ze nie wiedzieli gdzie to robili to niezbyt dokladnie i obok miejsca wypadku przejechali nic nie zauwazajac, bo samochod lezal w rowie za krzakami czy jakos tak. Facet zmarl w tym samochodzie po trzech dniach.

            > Idąc tym tokiem myślenia nie uratujemy nikogo bo może sobie "jaja robi" i stuka

            nie, po prostu zajmijmy sie powaznymi sprawami, ktore na pewno pomoga, a nie dzwonkami w telefonie. Bo rownie dobrze mozemy sie zastanawiac czy w telefonach nie wprowadzic systemu autodestrukcji z mini ladunkiem wybuchowym, dzieki ktoremu jak mi zlodziej buchnie komorke to mu lape urwie przy probie zabawiania sie moja komorka, dzieki czemu zmniejszymy przestepczosc w Polsce.

            > Ciekawe skąd to wiesz. jeśli tak jest to gratuluję tylko ciekawe jak mogą
            > obejrzeć soebie symulację jak się wszystko zawali i nic nie wygląda jak
            > wcześniej?

            Jest takie pismo jak Geodeta. W ktoryms z numerow z ubieglego roku byla mala wzmianka o tym systemie w Stanach, jest tam wlasnie wprowadzany. A pomoc moze tak, ze dyspozytor od razu wie czy np. woz strazy pozarnej zmiesci sie w bramie i wjedzie na podworko, czy jest tam miejsce na ustawienie namiotow dla sztabu czy na ambulatorium, czy pozar zagraza innym budynkom itp. itd. Wydawac sie moze, ze to taki bajer, ze dyspozytor sobie pooglada miejsce zdarzenia ale to naprawde moze czasem pomoc i skrocic proces decyzyjny.

            > Uważam że to byłoby wyjście. Ja się nie spotkałem by ludzie mieli takie dzwonki

            jak sie producentom komorek nudzi to moga sobie miedzy soba poustalac taki "dzwonek", jesli natomiast nad piszczeniem komorki bedzie mial obradowac sejm to ja bede protestowal. Maja wazniejsze i potrzebniejsze rzeczy do roboty, jak chocby ustawa o ratownictwie medycznym.

            > Uważam że to byłoby wyjście. Ja się nie spotkałem by ludzie mieli takie dzwonk
            > ani nie widziałem żeby można było ściągnąć. Miałem starą motkę i takiego
            > dzwonka nie było. Mam Nokię 5510 i też takiego nie mam.

            Nie rob z siebie idioty, wez do reki pierwsza lepsza, popularna niegdys Nokie 3210. Gwarantuje Ci, ze jest tam sygnal morsem "SMS" jako dzwonek na SMS wlasnie. Nie wiem czy nawet nie byl taki ustawiony domyslnie.
            • mantis77 Wyjaśnienie 30.01.06, 20:24
              Ogólnie powiem tak.

              Zgadzam się że sejm nie powinien takimi "pierdołami" się zajmować. Ale...
              właśnie ale czy tymi pierdołami nie mogą się zająć producenci komórek. Tak w
              skali globalnej, Napewno miałoby to jakieś znaczenie.

              Jeśli chodzi o lokalizację to uważam jak najbardziej bo w dniu dzisiejszym nie
              można nawet namierzyć telefonu stacjonarnego bo dostawcy telekomunikacyjni nie
              raczą informować gdzie jest adres konkretnego numeru telefonu jesli nie znamy
              nazwiska. Nawet jesli ktoś podaje że to pogotowie bo niby nie mogą
              zweryfikować. I z tym się zgadzam. Powinna być taka możliwośc bo przypadki o
              których piszesz mają uzasadnienie. Ja chciałem tylko powiedzieć że jeśli
              zdarzył się taki przypadek jak tutaj że jest obszar 100x150 metrów to te
              komórki wskazywałyby to samo miejsce. Jednak np po to była cisza aby psy
              wyszukały ludzi po to są też geofony (a przecież hałas mógłby robić gołąb a nie
              człowiek). Dlateg uważam że mówienie o "ratowaniu trupów" gdy gdzie indziej są
              żywi nie jest uzasadnione. W tym przypadku było wystarczająco ratowników ale
              nie wiedziano gdzie sa ludzie a nwet nie wiedziano gdzie są trupy. Jak się
              wydobędzie tych co krzyczą i mogą z pomocą wyjść to zostają ci przygnieceni i
              nieprzytomni. Wtedy myślę że można by taki system wprowadzić.

              Co do sygnału. Można by wprowadzić jaki kolwiek który oznaczałby ratunek a
              który byłby tylko dostępny gdyby 112 dzwoniło na niego i nie można by zmienić
              (Nie byłby też dostępny jako dzownek) Myślę że mimo to mogłoby to pomóc w
              ratowaniu a napewno by nie zaszkodziło. Pewnie że można w każdym zamontować GMP
              i problem z głowy (przy korekcji oprogramowaniem dokładność do 10 metrów a w
              wersji wojskowej do metra) ale chodzi o relatywnie tani koszt i coś co możnaby
              wprowadzić przez producentów.

              Co do tych symulacji to w naszych warunkach by się nie sprawdziły. Nie ma
              świadomości żeby nie zastawiać dróg przeciwpożarowych i na symulacji byłby
              przejazd dla straży a normalnie parkowały by samochody.

              Mam takie szczęście że mieszkam w bloku co ma 10 lat i na tyle pomyślano że
              można dojechać z obu stron. kilka razy paliły się mieszkania i nie było
              problemu z dojazdem ale to łownie dlatego że osiedlowa droga idzie 10m od bloku
              przy trawniku. Wiem że w blokach bardzie w osiedlu już tak nie jest.
      • energy52 Re: Komórki i wzywanie pomocy? Mój pomysł na ratu 30.01.06, 11:44
        l.george.l napisał:

        > W przytoczonym przykładzie nie podałeś, że gość nie dość
        > , że dodzwonił się 200 km od miejsca wypadku, to kretyn spod 112 kazał mu dzwo
        > nić pod 998.


        Ta sprawa była już sprostowana w TV. Otóż gość wcale nie dzwonił pod 112 tylko
        zatelefonował do swojej siostry we Wrocławiu. Ta poinformowała miejscowe służby
        i to ich pracownik zatelefonował do przysypanego mężczyzny.Nie zmienia to
        faktu, że propozycja faceta, aby wykonać telefon pod 998 i rozłączenie się było
        absurdalnym i nieodpowiedzialnym krokiem.
    • Gość: xaliemorph Re: Komórki i wzywanie pomocy? Mój pomysł na ratu IP: *.icpnet.pl 30.01.06, 01:23
      Może nieco optymistycznie, ale skoro pomysł jest ciekawy i godny uwagi choćby
      tylko jako kolejna propozycja, to spróbuj ładnie sklecić list, i wysłać mailem
      do różnych miejsc jak i także na skrzynkę np. Ludwika Dorna itd. itp. a nóż a
      widelec jest szansa że taki mały głos z tłumu w odpowiednim czasie zostanie
      zauważony.
      Swoją drogą również słyszałem nagraną relację która mnie przeraziła i dziwię się
      kompletnie iż nie jest ona puszczana ciągle przez tvn24 jako przykład
      kompletnego braku jakiegokolwiek funkcjonowania numeru alarmowego 112. Skoro
      operatorzy się chwalą że potrafią zlokalizować skradziony telefon z
      dokładnościami rzędu 30m (w mieście, tylko po IMEI) to centrum powiadamiania
      ratownictwa, nie powinno a musi być wyposażone w taką możliwość. Przecież taka
      zagrożona osoba może mieć zawał, może uciekać przed bandytami, może jej się
      bateria w telefonie kończyć, różnorodne są w końcu sytuacje. Swoją drogą byłem
      niedawno na konferencji na której poruszano temat "112" i powiem krótko że
      absolutnie nie działają one jak powinny i ba od paru lat nie robi sie tego jak
      powinno. W Polsce takich centr chwalono się że jest już ponad 300, tylko co po
      tym jak nie działają one jak powinny (powinny to być osobne oddelegowane tylko
      do tego celu ośrodki a nie podrzucanie dodatkowej roboty strażakowi,
      policjantowi czy lekarzowi którzy mają ratować a nie siedzieć przy telefonie),
      skoro w takiej Wielkiej Brytanii jest ich klikanaście i przy znacznie większej
      liczbie mieszkańców spisują się bardzo dobrze.
    • Gość: kubus Re: Komórki i wzywanie pomocy? Mój pomysł na ratu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.06, 01:47
      Wez jedno pod uwage: telefon w kieszeni, wokol szum i dzwonka nie slychac.
Pełna wersja